Muszę się pożalić!

24.05.06, 19:09
Córa nie dostała sie do szkoły muzycznej.Dostały się za to trzy jej koleżanki
z tej samej grupy zerówkowej, których mamusie trzymaja się razem.Kiedy
ptrzyszłyśmy na przesłuchanie zdziwiłam się, bo wszystkie trzy panienki
czekały już przed drzwiami, umówione , jak się okazało na jedną godzinę
(przypadek?)-(akurat po trzy osoby prosili do sali), moja Ola była na trochę
później.
I akurat wszystkie trzy się dostały! Po prostu nie wierzę w uczciwość
rekrutacji, bo za dużo przypadków.Z tymi dziewczynkami Ola chodzi już czwarty
rok do pzredszkola i wierzcie mi, mówię obiektywnie,nie sa wcale lepsze
muzycznie od mojej córy.Co więcej-nasza rodzina jest" muzyczna"-mąż jest
nauczycielem muzyki, teściowa 30 lat była dyrektorką ogniska muzycznego, córa
uczyła sie przed egzaminem naprawdę solidnie i była dobrze przygotowana.I
akurat jej nie przyjęli, a tamte trzy tak.Nie wierzę w to, całe popołudnie
mała ryczy, bo strasznie jej zależało, mówi, że jest gorsza od koleżanek,
strasznie się zdołowała.Mąż oczywiście pojechał dowiedzieć się dokładnie,
dlaczego córa nie zdała.Odesłali do pani dyrektor, pani dyrektor oczywiście
nie było.Mam ochotę zadzwonić do teściowej z prosbą o interwencję(dobrze zna
dyrektorkę szkoły muzycznej, w końcu 30 lat w branzy), ale ambitnie
chciałam , żeby było uczciwie.No i mam.Najbardziej żal mi małej, bo ma
strasznego doła, czuje się gorsza od koleżanek, które oprócz tego ,że sa
bardziej wyszczekane wcale nie są lepsze, w niczym!.Niech to szlag!
Dzięki za przeczytanie, musiałm się wyżalić.
    • sutra Re: Muszę się pożalić! 24.05.06, 19:18
      Pociesz się, że szkoły muzyczne mają przeciętnie bardzo niski poziom w Polsce,
      to cud że są osoby, które mimo takiego nauczania grają. Kariera muzyka też
      lekka nie jest. Ale rozumiem, ze dziecko załamane, i to jest przykre sad Jeśli
      masz podstawy do podejrzeń, to może powiadom kuratorium?
      • raczek47 Re: Muszę się pożalić! 24.05.06, 19:32
        Nie chodzi o karierę, tylko o zwykłe obycie muzyczne,córa lubi grać, marzyła o
        pianinie, pewnie ,że może uczyć się domu z tatą, ciocią, wujkiem lub babcią
        (wszyscy to nauczyciele muzyki)ale nie o to chodziło.
        A dowodów nie mam żadnych na nieuczciwość rekrutacji, sama pracuję w szkole, i
        wiem, że przed kuratorium zawsze przy takich oskarżeniach szkoła się wybroni.Po
        prostu jest to strasznei wkurzajace.
        • sutra Re: Muszę się pożalić! 24.05.06, 19:38
          Z drugiej strony rodzice muzycy i przygotowanie nie gwarantują, ze dziecko zda
          dobrze egzamin. Mogło sie stremowac na przykład. Pamiętam taki egzamin wstępny,
          na którym dziecko muzyków wypadło najgorzej, i to raczej nie przez tremę tylko
          bardzo źle słyszalo. Chyba zostało jednak przyjęte na zyczenie dyrektorki,
          kierowanej źle pojętą solidarnościa zawodową. Skrzywdziła dziecko.
          • superslaw Re: Raczku 24.05.06, 19:41
            Witaj też mam siedmioletnia prawie córke...ale to
            tak na marginesie..poproś teściowa io interwencje
            ja bym tak zrobiła..a w szkole przez lata wyjdzie
            kto bardziej a kto mniej zdolny...Oceny w szkole nie
            sa obiektywne..przuynajmniej nie zawsze
            • superslaw Re: Raczku 24.05.06, 19:42
              siedmioletnia xcórkę..literówka..

              dominika paulina 05.08.99r
              Wojciech stanisław 16.01.2006r.
              • raczek47 Re: Raczku 24.05.06, 19:48
                nie wiem, waham się, sama nigdy nie opieraąłm się na żadnych układach, do
                wszystkiego dochodziłam sama i mam po prostu opory, przedew szystkim tej
                natury, że to dopiero poczatek edukacji( i muzycznej i powszechnej) a już
                trzeba korzystać zczyjegoś poparcia.Smutne to po prostu, zresztą nie upieram
                się, córa mogła coś schrzanić, ale przyjęcie akurat tych trzech panienek,
                umówionych na tę samą godzinę, których mamusie akurat też bardzo się
                solidaryzują to jest ewidentny przekret.To mnie najbardziej boli.
                • pade Re: Raczku 24.05.06, 20:07
                  Niech Cię przestanie bolećsmile
                  Poproś teściową, to żaden wstyd, a córcia się ucieszy!
                  Zrób to dla niej, z biegiem czasu okaże się kto zdolny a kto nie.
                  Trzymaj się ciepłosmile
                • mika_p Re: Raczku 24.05.06, 21:25
                  Przekręt?
                  Fakt, że trzy przyjaciółki umówiono na tę samą godzinę i były na tyle dobre, ze
                  się dostały, to przekręt w świetle tego, że twoje dziecko się nie dostało? Nie
                  nadinterpretujesz czasami?
                  A jak masz mocniejsze dowody, to powiadom kuratorium czy kto tam ma pieczę nad
                  szkołą. Przyjaźń z rodzicami innych zdolnych dzieci nie jest zakazana w tym
                  kraju.
    • szymanka Re: Muszę się pożalić! 24.05.06, 23:18
      Słuchaj, nie przeczę, że mógł wystąpić jakiś przekręt choć raczej w to nie
      wierzę.
      Jezeli masz muzyków w rodzinie to zapewne wiesz, że przesłuchanie wstępne do
      szkoły muzycznej to sprawdzenie wrodzonych zdolności i do takiego egzaminu
      właściwie nie ma po co się przygotowywać. Jeżeli dziecko ma słuch muzyczny to
      bez przygotowania wyklaszcze rytm czy zaśpiewa podany dżwięk. Do takiego
      przesłuchania nie można przygotować kogoś bez zdolności.

      Nie sądzę też, żeby szkoła przyjmowała dzieci bez słuchu muzycznego na zasadzie
      jakichś innych kryteriów (czytaj układów). Nauka w takiej szkole to ciężka
      praca. Sporo BARDZO ZDOLNYCH dzieci nie wytrzymuje już w pierwszym roku właśnie
      ze wględu na duże obciążenie (także czasowe rodziców). Rezygnacja uczniów nie
      jest dobra dla szkoły, powoduje liczne komplikacje choćby związane z ilością
      godzin pracy nauczycieli a co za tym idzie wynagrodzeniem. Szkoła się z taką
      sytuacją liczy i przyjmuje zazwyczaj najzdolniesze dzieci uznając, że postępy w
      nauce będą najlepszą motywacją i ryzyko rezygnacji mniejsze.

      Powiem wprost, podejrzewam, że w przypadku Twojego dziecka zadecydował jednak
      brak zdolności a nie układy. Jeżeli jednak masz pewność, że córka ma
      predyspozycje muzyczne to na Twoim miejscu porozmawiałbym z dyrektorką szkoły.
      Egzamin do szkoły jest punktowany. Zapytaj ile punktów zdobyła córka z
      poszczególnych zadań. Czy córka znalazła się na liście rezerwowej? Czy jest
      szansa rozpoczęcia nauki w trakcie roku w momencie gdy jakieś dziecko
      zrezygnuje?
    • iwoniaw Nie wierzę! 25.05.06, 08:48
      To, że raczek47 jest rozżalona i zła ze względu na dziecko, to jestem w stanie
      zrozumieć. Ale że większość wypowiadających się w tym wątku bez mrugnięcia okiem
      namawia ją do użycia znajomości i wepchnięcia dziecka poza rekrutacją? No
      ludzie! Właśnie po to są egzaminy, żeby przeprowadzić selekcję! Że dostały się
      koleżanki, których matki wydają się nam niesympatyczne? No cóż, najwyraźniej
      wypadły lepiej i nawet jeżeli głównym powodem był fakt, iż miały akurat dobry
      dzień, a córka autorki wątku np. migrenę, to nie zmienia to niczego. Zawsze
      przecież to, jak się wypadnie na egzaminie/rozmowie kwalifikacyjnej/w konkursie
      dowolnej specjalności jest wypadkową przygotowania i szczęścia.
      Rozżalenie w przypadku niepowodzenia jest reakcją normalną. Ale doradzać komuś
      nieuczciwość?
      Czy te z Was, które uważają za normalne użycie wpływów teściowej, uznają
      również, że normalne i właściwe jest interweniowanie w przyszłości w sprawie
      podniesienia oceny semestralnej, przyjęcia na studia, zapewnienia przyjęcia do
      pracy z pominięciem merytorycznej rekrutacji?
      Do autorki wątku: możesz być zła, że Twoja córka się nie dostała, ale uważam, że
      sugerowanie przekrętu dlatego tylko, iż lepszy okazał się ktoś, kogo nie lubisz,
      to przesada. I pomówienie.
    • agnick Re: Muszę się pożalić! 25.05.06, 09:05
      Trzeba prawdzie w oczy spojrzeć - to że rodzice są muzykalni, nie znaczy że
      dziecko też; może faktyczene ze słuchem było troche gorzej niż u trzech
      koleżanek...
      A może komisja stwierdziła, że trzy fałszujące dziewczynki są lepsze niż jedna
      uzdolniona??
    • nisar Re: Muszę się pożalić! 25.05.06, 09:28
      A ja uważam, że summa summarum dla małej lepiej że się nie dostała. No trudno,
      ale poziom nauczania ogólnego w szkołach muzycznych jest zazwyczaj niższy niż w
      zwykłych, nacisk na muzykę b. duży i jeśli - jak piszesz - córcia chce być
      umuzykalniona i grać sobie dla przyjemności, to wg mnie korzystniej byłoby
      gdyby chodziła do "normalnej" podstawówki, a muzykowała sobie w czasie wolnym
      jako hobby, zwłaszcza że mając takie zaplecze pedagogiczno-muzyczne nie będzie
      to dla Was problemem.
      Co do sugerowanego przekrętu - był albo go nie było, trudno wyrokować. Jeśli
      natomiast poprosisz teściową o interwencję to przekręt będzie na pewno.
      Mam nadzieję, że dzisiaj już bardziej z dystansem patrzysz na sprawę.
      Pozdrawiam Ciebie i Córcię
      • wanda_76 Re: Muszę się pożalić! 25.05.06, 11:30
        A może te trzy koleżanki po prostu wypadły lepiej na egzaminie, dlatego, że
        zdawały razem i czuły się dzięki temu pewniej?

        Zresztą wiem, że pomyłki się zdarzają (i wolę myśleć, że przynajmniej na tym
        poziomie są to właśnie pomyłki...).Sama chodziłam do szkoły muzycznej z bardzo
        zdolnym chłopakiem, z rodziny muzyków, którego do podstawowej nie przyjęto "bo
        nie ma słuchu". Mając lat 14 zaczął się uczyć prywatnie, mając 16 dostał się do
        szkoły muz.II stopnia, skończył ją z wyróżnieniem, skończył akademię i gra...

        To przykład spektakularnej pomyłki ale i tego, że można zacząć trochę pózniej.
        A swoją drogą pamiętam, że ja się w ogóle nie przejmowałam czy zdam. Czy dzieci
        z muzycznych rodzin czują jakąś presję, czy po prostu czasy się tak zmieniły?...
        • raczek47 Re: Muszę się pożalić! 25.05.06, 11:58
          Nie będę prosić tewsciowej o pomoc,chociaż oczywiście sama się zaoferowała, że
          porozmawia z p.dyr. zobaczymy na początku września, bo zawsze jest spora
          rotacja.Przede wszystkim muszę się jednak dowiedzieć, ile punktów mała dostała
          i co jej nie poszło, wczoraj nie było szans.
          A co do tych trzech panienek-jestem pzrekonana,że nie dostały sie uczciwie, ale
          to zweryfikują następne lata, okaże się kto jest zdolny, kto nie.
          dzięki za obiektywizm.
          • izabela_741 Re: Muszę się pożalić! 25.05.06, 12:22
            Raczek zrobisz krzywde corce i oczywisty przekret jesli wykorzystasz
            znajomosci. Kolezanki mogly sie dostac, bo po prostu lepiej wypadly. Ja tez
            kiedys wypadlam swietnie ale z czasem zrezygnowalam. Jesli corka zacznie
            szkole "obok" zwyklej podstawowki albo rok pozniej to moze byc dla niej lepsze
            (ogolnorozwojowe) niz podstawowka muzyczna.
Pełna wersja