raczek47
24.05.06, 19:09
Córa nie dostała sie do szkoły muzycznej.Dostały się za to trzy jej koleżanki
z tej samej grupy zerówkowej, których mamusie trzymaja się razem.Kiedy
ptrzyszłyśmy na przesłuchanie zdziwiłam się, bo wszystkie trzy panienki
czekały już przed drzwiami, umówione , jak się okazało na jedną godzinę
(przypadek?)-(akurat po trzy osoby prosili do sali), moja Ola była na trochę
później.
I akurat wszystkie trzy się dostały! Po prostu nie wierzę w uczciwość
rekrutacji, bo za dużo przypadków.Z tymi dziewczynkami Ola chodzi już czwarty
rok do pzredszkola i wierzcie mi, mówię obiektywnie,nie sa wcale lepsze
muzycznie od mojej córy.Co więcej-nasza rodzina jest" muzyczna"-mąż jest
nauczycielem muzyki, teściowa 30 lat była dyrektorką ogniska muzycznego, córa
uczyła sie przed egzaminem naprawdę solidnie i była dobrze przygotowana.I
akurat jej nie przyjęli, a tamte trzy tak.Nie wierzę w to, całe popołudnie
mała ryczy, bo strasznie jej zależało, mówi, że jest gorsza od koleżanek,
strasznie się zdołowała.Mąż oczywiście pojechał dowiedzieć się dokładnie,
dlaczego córa nie zdała.Odesłali do pani dyrektor, pani dyrektor oczywiście
nie było.Mam ochotę zadzwonić do teściowej z prosbą o interwencję(dobrze zna
dyrektorkę szkoły muzycznej, w końcu 30 lat w branzy), ale ambitnie
chciałam , żeby było uczciwie.No i mam.Najbardziej żal mi małej, bo ma
strasznego doła, czuje się gorsza od koleżanek, które oprócz tego ,że sa
bardziej wyszczekane wcale nie są lepsze, w niczym!.Niech to szlag!
Dzięki za przeczytanie, musiałm się wyżalić.