Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka !!!

26.05.06, 12:33
witam, piszę po kolejnej kłótni z meżem na temat jego udziału w wychowywaniu
naszych dzieci, olek ma prawie 4 lata , jacek 4 miesiace . Chodzi o to że mój
maż ma prywatną firmę która się bardzo rozwija ale niestety powpduje to że
wraca do domu codziennie włacznie z sobotami ok 20-21 bo ma klientów .
Prosiłam go żeby wprowdził jakieś zasady że np. przyjmuje klientów do 20 żeby
wracał wcześniej ale powiedział ze nie ma takiej możliwości. Rozumiem że
firma się rozwija i cała jest na jego głowie, ja za chwilę też wracam do
swoje pracy ( duży koncern ) i bedę wracać ok. 18 wiec praktycznie po
powrocie do domu cały dom bedzie na mojej głowie, będzie opiekunka od 8-18,
szukam też Pani do sprzątania i prasowania wiec to mi ułatwi życie żeby miec
czas dla dzieci, ale zalezy mi na tym żeby dzieci miały ojca , a teraz
wygląda to tak że jak mąż wraca ok. 20 to zabiera starszego syna oglądają
razem Scooby Doo przez godzinę i robi mu kolacje, on też go co 2 dni kąpie i
czasem ale rzadko czyta mu do snu i to wszystko tak wyglada jego udział w
wychowywaniu, dzieci nie mają nawet z kogo brać przykładu bo widzą go 1,2
godziny dziennie . W niedzielę zazwyczaj jest zmęczony i odsypia, albo też
idzie po południu do pracy bo musi się przygotować na nadchodxzacy tydzień.
mam już tego dosyć nie wiem co zrobić , nie chcę tak żyć i próbowałam mu to
wytłumaczyć ale tylko się zdenerwował i powiedział ze mam o wszystko
pretensje. NIe interesuje go np. z kim jego syn się bawi w przedszkolu nie
wie jak się nazywają jego koledzy ( a po co ?- jego słowa) . Napiszcie jak w
waszych rodzinach ojcowie wychowują dzieci i spędzają z nimi czas , mój tylko
ogląda bajki, czasem zaprowadza do przedszkola, kąpie i robi kolacje . to
chyba trochę mało . NIe wspominam już że nasze życie małżeńśkie nie istnieje,
bo jak wraca to nawet ze mną nie rozmawia tłumacząc sie że przez cały dzień
musi rozmawiac z klientami i pracownikami i ma dośc gadania i kładzie się o
22 spać . Napizcie co o tym sądziecie, czy to ze mną jest coś nie tak że mam
za duże wymagania, czy takie to teraz znak czasu że mamy same wychowuja
dzieci
    • bea-ta Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 12:49
      Mam tak samo. Mąz ma firme, ja pracuje do 15-tej, mamy syna 2 latka. Czasem mąz
      go widzi wieczorem- Igor chodzi spać o 20, a czasem nawet nie. Jak przyjdzie
      zmeczony to nawet odzywac sie nie ma ochoty. Soboty pracuje do 15-17, a w
      niedziele najchetniej aby go nie ruszać. Zycia rodziennego zero!Próbowałam
      rozmawiać, ale efektem tego bylo pożalenie się mamie( teściowej), że nie
      pozwalam mu pracowaćsad
      Ja jestem w stanie sobie wytłumaczyc to i owo, ale szkoda mi syna, bo jest za
      ojcem, a jego wiecznie nie ma. Opieka męża nad synem ogranicza sie do
      niedzielnego spaceru- koniec!Takie czasy. Stać nas za to na wiele rzeczy( nie
      musiałam zastanawiać się nad ceną sloiczków, pampersów, ubrań, zabawek), choc
      przyznam szczerze wolałabym mniej a za to miec męza w domu, zarówno dla siebie
      jak i dla syna. Już nie wspomne jak jestem zmeczona czasem. Ciężar wychowania
      syna i dom zdecydowanie spoczywa na mnie, przykre, ale prawdziwe. Beata
    • sutra Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 12:55
      danusiaole napisała:
      Napizcie co o tym sądziecie, czy to ze mną jest coś nie tak że mam
      > za duże wymagania, czy takie to teraz znak czasu że mamy same wychowuja
      > dzieci

      Gdybyś ty prowadziła firmę a twój mąż był w domu z dziećmi, byłoby dokładnie
      odwrotnie. Żaden znak czasów, zalezy tylko od tego, czy się w domu ktoś
      zaharowuje i kt oto jest.
      • danusiaole Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 13:00
        ok, ale ja też pracuję, przy pierwszym dziecku wróciłam do pracy po 9 msc , a
        teraz wracam po 5 msc, jestem managerem w duzym koncernie , zarabiam ok. 6 tys
        netto wiec te pieniążki się nam bardzo przydają . Fakt że niczego nam nie
        brakuje, oprócz wolnego czasu, ale często mam wrażenie że mojemu mężowi się po
        prostu nie chce zajmować wychowaniem dzieci, albo nie wiem jak to się robi ,
        jest jedynakiem . Nawet jak ma czasem wolną niedzielę to umie tylko oglądać
        filmy, albo tarzać się po podłodze , trochę mało nie sądzicie
        • sutra Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 13:20
          A godzinowo tez pracujecie w takim samym wymiarze czasu? Wszystko jest kwestią
          waszych rodzinnych wyborów, ale moge ci powiedziec tyle, ze gdybym pracowała
          tyle co twój maz, zachowywałabym sie dokladnie tak samo. Pytanie tylko, czy
          może zrezygnować z tak ciężkiej pracy i nie doprowadzić do krachu firmy.
    • lolinka2 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 13:04
      Dzisiejsze mamy nie wychowują same dzieci i jest to konsekwencja ich własnych
      wyborów.

      Wy wybraliście mieć, i teraz jako konsekwencja pozostaje zacisnąć zęby i tak
      trzymać, a nie płakać nad tym co uradziliście (zakładam wspólnie) tworząc tę
      firmę itp. ileś tam lat temu....

      Można ewentualnie wybrać być i wtedy posiadać mniej za cenę większej ilości
      czasu dla rodziny ale priorytety niełątwo się zmienia i status zaniża.

      Żeby było ciekawiej, nie piszę tego z zatęchłej zawiści. Jestem właścicielką
      firmy, kwitnącej często, która pochłania niekiedy dwa tygodnie z rzędu dzień i
      noc, z wyrywaniem skrawków godzin dla męża i córki. Ale to wymaga poświęcenia i
      ustalenia czy ważniejsze jest wyspanie się czy moze pośpię 2-3 godziny a za to
      pogadamy sobie wszyscy na przykład...

      I widzę jeszcze jedno ryzyko: w momencie kiedy ty pójdziesz do pracy, kto będzie
      wychowywał wasze dzieci??? Obcy ludzie??? Możesz się naciąć w takiej sytuacji że
      dzieci mają inny system wartości niż byś sobie tego życzyła i jesteście sobie
      zupełnie obcy....

      Ech, zycie jest ciężkie... i jest sztuką wyborów za które nieustannie płacimy.
      • danusiaole Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 14:14
        droha lolinko ciężko jest byc mamą w dzisiejszych czasach , a Twój mąż co robie
        kiedy ty firmę prowadzisz , czy on jest częściej w domku ? A kto jest z
        dzieckiemjak oboje pracujecie ? Boje się teraz o wiem że to niania bedzie z
        dziećmi przez 10 godzin a ja może 2 godziny rano i 3 po południu więc połowę
        mniej czasu ale co robić , chyba nie ja jedna mam taki problem , a że ta osoba
        może mieć inny system wartości to prawda i to mnie troszkę przeraża !
        No ale nie nadaję sie do siedzenia w domu , mam 32 lata i od 12 lat pracuję
        zawodowo obecnie na niezłym stołeczku i lubię swoją pracę ( miła branża
        kosmetyki) .Ale wracając do tematu , czy można określić jakie jest minimum
        czasu jakie powinniśmy spędzić z dziećmi, liczy się mam nadzieję jakość ( tak
        piszą) dlatego chcę po powrocie do domu spędzić czas tylko z dziecmi na zabawie
        i położeniu spać obu urwisków i chciałabym żeby mąż zaczął wpajać starszemu
        synowi jakieś wartości, jak ma się ich nauczyć tylko ode mnie ?
        • lolinka2 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 15:24
          no więc właśnie jest to ta kwestia wyboru... mąż włożył męską dumę ('facet musi
          zarabiać więcejniż żona') do kieszeni, został z córką, teraz czasem dorabia tak
          zeby to nie kolidowało z jego głównym zajęciem (pracą w domu) i czeka na kolejną
          potomkinię do obsługi kilkuletniej... tyle, że za wszystko się płaci, i my
          lądujemy na 4 tys netto.

          Co do czasu i systemu wartości - masz rację, to trudne kiedy dwoje ludzi
          tworzących rodzinę ma różne priorytety ale z drugiej strony takiego już męża
          masz i nie ma co rąk łamać nad nim tylko próbować ratować dzieciaki - ratować,
          mówię celowo, bo z tego wychodzą tzw dzieci z dobrych rodzin które później
          zasilają nasze polskie areszty.... - jestem świetnie w stanie zrozumieć że nie
          nadajesz się do siedzenia w domu - mam to samo i zdechłabym (nie przesadzając z
          określeniami) gdyby mi przyszło pieluszyć, zupkować, ząbkować itp. Więc może
          mimo że to nie jest super opcja ten właśnie 'quality time' nieszczęsny???
          Obgadaj to z mężem - ustalcie wspólne cele wychowawcze, to co chcecie osiągnąć i
          jednolite metody na w/w, to co chcecie dzieciom przekazać, czego je chcecie
          nauczyć, jakie chcecie zeby były... no i, co jak co, ale weekendy poświęca się
          rodzinie kosztem zdrowia w takiej sytuacji, sorry, rodzic się wyśpi jak dzieci z
          domu pójdą, skoro nie ma dla nich czasu w ciągu tygodnia. Rodzic, a więc nie
          tylko matka. Tak przynajmniej to widzę.
    • oneway9 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 13:13
      rozumiem cie doskonale, obydwje z mezem wracamy do domu ok 18 tylko, ze on jest
      zawsze (why kurna nie wiem) bardziej zmeczony, ale takie zycie. O kontakt ojca
      z synem sie nie martw - przyjdzie na to czas; zobaczysz jak ci bedzie lyso jak
      cie odstawia bo to beda 'meskie sprawy'(starszy syn ma 14 lat), my mamy tez
      taka malote (2 lata) i tu tak jak u ciebie czasem jakas kapiel, chwila
      zabawy,ale reszta nalezy do mnie plus cala logistyka domu. tez sie wkurzam, ale
      wiem, ze to nie ma sensu, zycie ucieka i trzeba sie cieszyc tym co jest!! tacy
      tatusiwie co to wszystko robia i wiedza jak, z malym dzieckiem to az mi sie
      dziwni wydaja..
      • danusiaole Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 14:16
        hej , dziękuję za odpwiedź, myslisz że przyjdzie kiedyś czas ... mam
        nadzieje . NO właśnie jak to jest że faceci pracują np, tyle samo co my kobitki
        a zawsze są bardziej kurna zmęczeni , ja jak wracam z pracy to się zajmuję
        dziećmi i nie mówię że muszę odpoczać, odpoczywam jak śpię wyłącznie!! Teraz
        jest super bo jestem na macierzyńskim i dawno nie miałam tyle czasu dla
        siebie , to cudowne wink
      • cocollino1 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 15:17
        tacy
        tatusiwie co to wszystko robia i wiedza jak, z malym dzieckiem to az mi sie
        dziwni wydaja..

        heheh, a co w tym dziwnego?
        ze ktos woli zamiast pudla ogladac, z dzieckiem pobyc? Ze umie zmienic
        pieluche, wykapac, nakarmic?
        • lolinka2 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 15:26
          oj małżu mój kochany, ty to dopiero dziwowisko jesteś....
          • cocollino1 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 15:34
            no wlasniesmile
            moj to dziwowisko jestsmile tzn. tak wynika z powyzszej teorii kolezankismile
            to ja widocznie lubie dziwowiskasmile)
            • dzoaann Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 17:11
              no to wychodzi na to,że ja mam bardzo dziwnego męża,dwóch braci i ojca,aha i
              teść też dziwny..same dziwadła...
              Mam nadzieję,że moich dwóch chłopaków też wychowam na takie dziwadłasmile
    • trissie Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 17:55
      Droga danusiaole, mój mąż też bardzo dużo pracuje (konsekwencja naszego wyboru:
      ja w domu on pracuje w związku z tym więcej), nasz maluch ma 3 miesiące, ale
      teraz już sie zastanawiamy, jak nadrobić ten brak taty w domu. Mój mąż robi co
      może, żeby spędzać z synkiem jak najwięcej czasu i lubi to, ale co z tego, skoro
      tak mało go mamy. ale nie o tym chciałam. tutaj: www.tato.net.pl jest
      fajna stronka dla ojców, są też propozycje warsztatów dla ojców, moim znajomym
      panom przydały się bardzo. To są takie warsztaty wzmacniające ojcostwo, tam też
      poruszany jest problem, jakby tu z tej małej ilości czasu dla dzieci zrobić czas
      dobry jakościowo chociaż. No oczywiście twój mąż musiałby sam zobaczyć problem,
      ale może by go to zainteresowało? pozdrawiam
      • danusiaole Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 26.05.06, 21:28
        Trissie Kochana, dziękuje Ci za list , na stronkę się nie mogę dostać , ale
        widzisz u mnie jest trochę inaczej mężowi wydaje mi się wcale nie zależy na
        przebywaniu z dzieckiem , albo nie umie mu zorganizowac fajnie czasu .
        • danusiaole Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 27.05.06, 21:01
          a co sądzi o temacie reszta dziewczyn z forum , jak wasi meżowie spędzają czas
          z dziećmi ? Jak się angażują w wychowanie ?
    • teraz_asia Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 27.05.06, 22:42
      Byc może twój mąż jest tradycyjnym typem ojca. Ja wiem, że tzw współczesni
      mężczyźni powinni nawiązywac głęboką emocjonalną więź z niemowlęciem,
      odnajdywać sens ojcostwa w wysadzaniu na nocnik i ekscytować się każdym nowym
      słowem dwulatka. Ale prawda jest taka, że wielu facetów nie ma zakodowanego w
      genach takiego ukierunkowania na małe dzieci, i muszą wykonać świadomy wysiłek,
      żeby tak się zachowywać. A być może twojemu mężowi po 12 godzinach pracy
      przychodzi to z trudem. Wydaje mi się, że taki ojcowsko-synowski kontakt
      pojawia się, kiedy syn jest już na tyle duży, że można realizować z nim jakieś
      konkretne zainteresowania: pokopać piłkę, pojeździć na rowerach, zagrac w
      warcaby, no nie wiem, ryby łowić...Wtedy zawsze tata może po prostu poczuć się
      dumny: Ale ma wykop, moja krew...
      Mój mąż pracuje dokładnie tak samo, dodatkowo często wyjeżdża na weekendy,
      często dzieci w ogóle go nie widzą go przez kilka dni, więc rozumiem, o
      czujesz. Właśnie z tego powodu ja nie wracam do pracy, po prostu przynajmniej
      ja chce wiedzieć, co się w tej rodzinie dzieje (kiedy pracowałam, wracałam do
      domu o 19.30)
      Mimo wszystko mój ośmioletni syn ma niezły kontakt z tatą, a na pewno są dla
      siebie ważni. Ale pomimo, że mój maz bardzo się starał i uczciwie odpracowywał
      okres niemowlecy, tak naprawdę "odnalazł" Macka, kiedy miał on jakieś 4 lata.
      Każdy ojciec lubi objaśniać świat, skorzystaj z tego. Cztery lata to okres
      miliona Ważnych Pytań: Dlaczego niebo jest niebieskie, co to jest bakteria itp.
      Spróbuj podesłać parę razy synka z takim pytaniem do taty. Kiedy rozmawiasz z
      nim o dzieciach, mów raczej nie o ich otoczeniu, a o osiągnięciach, sukcesach,
      fajnych tekstach...Jest szansa, ze poczuje się dumny i zainteresowany. A, i
      rozumiem, że po powrocie do domu gapienie się w ekran jest wymarzoną
      odmóżdżająca czynnością, ale może podsuń im czasem inny pomysł. Może wyjdą na
      krótki spacer ( w końcu lato idziesmile), pograją w Piotrusia, złożą kolejkę. Ale
      tak na zdrowy rozum, odpuść trochę facetowi. Ja mojego obchodzę szerokim łukiem
      (i trzymam dzieci z dala), dopóki nie zrzuci garnituru, nie zje i nie poczyta w
      spokoju gazety. Pół godziny i całkiem świeży nawiązuje kontakt z rodziną:-0
      Powodzenia w rozwijaniu kontaktów...
      • sutra Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 27.05.06, 22:52
        teraz_asia napisała:

        Ale prawda jest taka, że wielu facetów nie ma zakodowanego w
        > genach takiego ukierunkowania na małe dzieci, i muszą wykonać świadomy
        wysiłek,
        >
        > żeby tak się zachowywać.

        Jestem facetem, hehe.
        • danusiaole Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 28.05.06, 13:31
          i co w takim razie zgadzasz się z opinią poprzedniczki, a Asi dziękuję bardzo
          za list
          • sutra Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 28.05.06, 15:22
            danusiaole napisała:

            > i co w takim razie zgadzasz się z opinią poprzedniczki,

            Nie, nie zgadzam się. Ja jestem kobietą, a nie mam zakodowanego w
            genach ukierunkowania na małe dziec, w ogóle nie przepadam za dziećmi jako
            takimi, nie lecę tiutiać na widok każdego niemowlęcia w wózku, muszę się
            zmuszać do zabawy na poziomie dwulatka. Twierdzenia sugerujące ze ktoś ma coś w
            genach jako kobieta i mężczyzna oprócz budowy ciała i organów płciowych, są z
            reguły potwierdzaniem obiegowych stereotypów, w których niewiele jest prawdy.
            • igge Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 28.05.06, 16:44
              Mój mąż kiedy dzieci były malutkie też wracał z pracy 21 - 23 w nocy. Weekendy
              często też były zajęte. W nocy wstawał do dzieci, rano przed pracą też on się
              nimi zajmował plus wszystkie wolne godziny w tygodniu i weekend. Teraz bym mu
              odpuściła wtedy sama byłam taka padnięta, że uważałam jego zajmowanie się
              dziećmi i domem za oczywistość. Zawsze byłam niezadowolona z długich godzin
              jego pracy (agencja reklamowa)i w końcu mąż pracę zmienił. Teraz żyjemy bardzo
              skromnie (w porównaniu do poprzedniego poziomu życia) ale i ja i dzieciaki mamy
              męża czas w niemal nieograniczonej ilości (o ile nie wyjeżdża bo nowa praca
              związana jest z regularnymi wyjazdami).
          • marianna72 Re: Udział ojców w wychowywaniu dzieci, porażka ! 28.05.06, 19:03
            Wydaje mi sie ,ze duzo zalezy od charakteru.Nie pociesze Cie moj maz bardzo
            angazuje sie w wychowanie dzieci ( mimo ,ze nie mial specjalnych wzorcow w domu
            jego tata byl z tych wiecznie pracujacych)
            Mamy trojke 13 lat ( syn z pierwszego zwiazku), 3 lata i 7 miesiecy .
            M wraca duzo wczesniej od twojego meza 18,30( czasami musi wieczorem pojechac
            do klienta) i po powrocie zajmuje sie dziecmi (kapie ,bawi sie z nimi rysuje ,
            nosi tego mlodszego )oczywiscie ja w tym tez uczestnicze w jakims stopniu ale
            ten czas poswiecam rowniez na czynnosci domowe.
            Tak mniej wiecej do godz 20 kiedy dzieci ida spac .ja usypiam malucha on
            starszego. Wtedy dopiero mamy czas na odpoczynek i dla siebie
            Moj m ma duzo wiecej cierpliwosci ode mnie,lubi przebywac z dziecmi sredniaka
            uczy piosenek , rysuja .
            Ja czesto poddaje sie i kiedy jestem zmeczona sadzam sredniaka przed
            telewizorem on nigdy tego nie robi zawsze wymysli cos bardziej atrakcyjnego i
            tak w tygodniu kiedy jestem sama z dziecmi maly czasami oglada bajki w weekend
            nie ma bajek.
            Tak jak juz wczesniej napisalam mysle ,ze duzo zalezy od charakteru poza tym
            moj maz zostal ojcem po czterdziestce wiec moze zdarzyl posmakowac dluzej jak
            to jest bez dzieci i teraz realizuje sie w ojcostwie.Pozdrawiam
            ps jeszcze jedno pisalas ,ze zarabisz sporo moze Twoj maz chce w jakis sposob
            udowodnic sobie i Tobie ,ze potrafi na Was zarobic cos w stylu lekkiej
            rywalizacji z Toba ( strzelam w ciemno bo oczywiscie Was nie znam ) moj nie ma
            tego problemu bo ja nie pracuje pozd
    • teraz_asia Do: Sutra 28.05.06, 19:11
      Niezupełnie chodziło mi o to, że jako kobieta jesteś predystynowana do
      ślinienia sie na widok wózków i pieluszek. Prawdę mówiąc, sama nie przepadam za
      dziećmi, zwłaszcza niemowlętami, i naprawdę daleka jestem od generalizowania,
      że kobiety mają w genach zachwyt nad dziećmi. Jednak właśnie dlatego zauważ,
      jak powalającą siłą jest osławiony instynkt macierzyński. No dobra, na pewno
      występuje on w różnym nasileniu, ale prawda jest taka, że w momencie urodzenia
      dziecka cały twój organizm i psychika automatycznie zaprogramowują się tak,
      żeby twoje potomstwo przeżyło. Więc: nawet zaprzysięgłe śpiochy są w stanie
      dłuższy czas trwać na czterech godzinach snu na dobę ( wiem, co mówięsmile),
      budzi cię najcichsze kwilenie z drugiego końca pokoju, wyzwalają się w tobie
      pokłady (bynajmniej nie niewyczerpane, ale mimo wszystko!)cierpliwości, i
      (mówię za siebie)przestajesz mieć gwałtowny odruch wstrętu na widok
      zaślinionego, zasmarkanego dzieciaka z pełną pieluchą, wyłącznie dlatego, że to
      twoje dziecko. Mój mąż rodził ze mną, często dzieci kąpał, przewijał i bawił
      się z nimi, ale nie widziałam u niego właśnie takiego działania odruchowego,
      instynktownego, raczej świadome staranie.
      A co do stereotypów- jest kwestią dyskusyjną, czy to stereotyp, czy
      uogólnienie, ze kobieta bardziej nadaje się do wychowywania dzieci. Jak w
      przypadku wielu podobnych twierdzen, odzwierciedla ono pewną przeciętną, od
      której na pewno jest wiele wyjątków. Dla mnie Matka-Polka, która znienacka się
      we mnie ujawniła, była szczerym zaskoczeniem. Wybacz, jesli poczułaś się
      urażona uogólnieniamismile)
      • danusiaole Re: Do: Sutra 29.05.06, 13:39
        nie obraziłam się, dziękuję za list, chodzi mi o to że czuję że mój mąż po
        prostu nie lubi sie zajmować dziećmi i nie sprawia mu to przyjemności no ma
        instynktu ojcowskiego czy jak tam to zwał, ja nawet jak jestem zmęczona to
        staram się z maluchami pobawić a on jak jest zmęczony to siada przed TV i mói
        że musi odpocząć , szlag mnie wtedy trafia
        • prawydolewego Re: Do: Sutra 29.05.06, 14:25
          A brałaś ślub żeby spedzić życie razem czy żeby zajmował sie dziećmi?
          Ty też pewno nie robisz wielu rzeczy które on by chciał
        • oneway9 Re: Do: Sutra 29.05.06, 15:42
          moj najwspanialszy ojciec pod sloncem!! tez nie przepadal ba chyba nie lubil i
          nie wiedzial jak sie nami (mna i siostra) zajmowac; jak bylam mala, 'jak mama
          kazala' to narysowal mi cos jak lezalam gdy bylam chora - zawsze taka sama
          laleczke... i tyle, dopiero kiedy bylam na studiach zrozumialam i docenilam go
          takim jaki byl -jest moim najwiekszym przyjacielem. i sama teraz uwazam, ze
          inna jest rola ojca; ok jak lubi karmic, bawic sie czy przewijac; dla mnie
          jednak ojciec to ojciec, madrosc po prostu i dystans do pie.. ktore babom
          (mnie tez) przyslaniaja 3/4 swiata.
          pamietam tez np jak mama krzyczala: dlaczego nas tak cienko ubral' i jego
          spokojne odpowiedzi, ze tak chcialysmy...
          instynkt ojcowski to zupelnie cos innego niz ten matczyny,
          nie przejmuj sie,
          • sutra Re: Do: Sutra 29.05.06, 17:40
            oneway9 napisała:

            > jednak ojciec to ojciec, madrosc po prostu i dystans do pie.. ktore babom
            > (mnie tez) przyslaniaja 3/4 swiata.

            Mów za siebie, jeśli łaska.


            > pamietam tez np jak mama krzyczala: dlaczego nas tak cienko ubral' i jego
            > spokojne odpowiedzi, ze tak chcialysmy...
            > instynkt ojcowski to zupelnie cos innego niz ten matczyny,
            > nie przejmuj sie,
          • danusiaole Re: Do: Sutra 29.05.06, 21:30
            Oneway, bardzo Ci dziękuje za list , podniosłaś mnie na duchu, faktycznie jak
            ja spojrzę na mojego meża z perspektywy mojego ojca, to mąż wypada o niebo
            lepiej, nami sie tatuś wogóle nie przejmował reagował tylko jak coś
            przeskrobaliśmy a cała czwórka tj., ja i 3 młodszych braci wychowywani byismy
            przez mamę . Tak już chyba nasz los ( jak mówił Klos ; ))
      • sutra Re: Do: Sutra 29.05.06, 17:40
        smile)
Pełna wersja