danusiaole
26.05.06, 12:33
witam, piszę po kolejnej kłótni z meżem na temat jego udziału w wychowywaniu
naszych dzieci, olek ma prawie 4 lata , jacek 4 miesiace . Chodzi o to że mój
maż ma prywatną firmę która się bardzo rozwija ale niestety powpduje to że
wraca do domu codziennie włacznie z sobotami ok 20-21 bo ma klientów .
Prosiłam go żeby wprowdził jakieś zasady że np. przyjmuje klientów do 20 żeby
wracał wcześniej ale powiedział ze nie ma takiej możliwości. Rozumiem że
firma się rozwija i cała jest na jego głowie, ja za chwilę też wracam do
swoje pracy ( duży koncern ) i bedę wracać ok. 18 wiec praktycznie po
powrocie do domu cały dom bedzie na mojej głowie, będzie opiekunka od 8-18,
szukam też Pani do sprzątania i prasowania wiec to mi ułatwi życie żeby miec
czas dla dzieci, ale zalezy mi na tym żeby dzieci miały ojca , a teraz
wygląda to tak że jak mąż wraca ok. 20 to zabiera starszego syna oglądają
razem Scooby Doo przez godzinę i robi mu kolacje, on też go co 2 dni kąpie i
czasem ale rzadko czyta mu do snu i to wszystko tak wyglada jego udział w
wychowywaniu, dzieci nie mają nawet z kogo brać przykładu bo widzą go 1,2
godziny dziennie . W niedzielę zazwyczaj jest zmęczony i odsypia, albo też
idzie po południu do pracy bo musi się przygotować na nadchodxzacy tydzień.
mam już tego dosyć nie wiem co zrobić , nie chcę tak żyć i próbowałam mu to
wytłumaczyć ale tylko się zdenerwował i powiedział ze mam o wszystko
pretensje. NIe interesuje go np. z kim jego syn się bawi w przedszkolu nie
wie jak się nazywają jego koledzy ( a po co ?- jego słowa) . Napiszcie jak w
waszych rodzinach ojcowie wychowują dzieci i spędzają z nimi czas , mój tylko
ogląda bajki, czasem zaprowadza do przedszkola, kąpie i robi kolacje . to
chyba trochę mało . NIe wspominam już że nasze życie małżeńśkie nie istnieje,
bo jak wraca to nawet ze mną nie rozmawia tłumacząc sie że przez cały dzień
musi rozmawiac z klientami i pracownikami i ma dośc gadania i kładzie się o
22 spać . Napizcie co o tym sądziecie, czy to ze mną jest coś nie tak że mam
za duże wymagania, czy takie to teraz znak czasu że mamy same wychowuja
dzieci