Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma Raka

26.05.06, 23:33
witam ponownie, te przepisanie na mnie oszczednosci w banku, nie bylo bez
powodu. Dziś moj 9 letni brat sie wygadal,ze mama błagała go by ni e mówic
min tego. Jestem załamana i życ mi sie nie chce...
    • aneta76 Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 26.05.06, 23:38
      Współczuję.
      Spróbuj zmobilizowac siebie i mamę do walki. Stwierdzenie raka nieoznacza końca, można i trzeba z nim walczyć. I bądź dla niej wsparciem, dla niej to jeszcze trudniejsze.
      Trzymajcie sie obie.
      • dzoaann Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 26.05.06, 23:51
        Współczuję..ale nie poddawajcie się.Trzeba walczyć.
        • sutra Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 27.05.06, 00:42
          9-latkowi powiedziała, a tobie nie?
          • gacusia1 Sutra! 27.05.06, 03:44
            Czasem tak jest,ze mowi sie dziecku,a nie DZIECKU...Nie znamy relacji miedzy
            mama a corka,moze wlasnie mama nie chciala martwic corki,ktora ma swoja rodzine
            itd...
            • barnabia Gacusiu. 27.05.06, 07:46
              Gacusiu. Masz racje wydaje mi sie ze właśnie moja mama tak zrobila. Mam
              malutkiego synka i meża, Swojsą rodzinę. Spróbuje dziś porozmawiać szczerze z
              mamą, musi mi powiedziec, mam przecież już 25 lat. Nie mogę sie z tym pogodzic
              i tak mi cholernie żle. Dlaczego? Łzy same i lecą. Najbardziej mi szkoda mojego
              braciszka, teraz wiem dlaczego od pewnego czasu miał taki smutek w oczach!
              Oprócz mamy nie mamy nikogo bliskiego ....
              Najgorsze jest to że mama powiedziała pierwsza bratu a nie mnie. Mój brat
              powiedział mi, że mama mówiła ze jak z nią bedzie b. żle to ni echce żebyśmy
              się nia opiekowali tylko mamy oddać ją do hospicjum, bo nie chce byc dla nas
              cięzarem i jak będzie zgryżlwa to nie mamy sie nia przejmować. Chyba oczy mi
              zaraz wypłyną, nie mogę powiedziec o tym meżowi. Nawet boję sie ostatnio żle
              nam sie układa, niektórzy zoatawiają swoją rodzinę w obliczu takiej tagedii, i
              boję sie ze mój mąż jest też z takich .... Muszę byc silna dla mamy mojego
              braciszka i synka. NIe mam siły....
              • zuzka75 Re: Gacusiu. 27.05.06, 08:10
                Bardzo Wam współczuje, ale musisz pamiętać, iż diagnoza raka nie jest
                równoznaczna ze śmiercią chorego. Musicie być silni i wspierać mamę. To będzie
                teraz najważniejsze. Porozmawiaj z mamą, dowiedz się dokładnie jaka jest
                sytuacja. Nie będzie Wam łatwo, ale trzeba wierzyć, że wszystko się ułoży. Ani
                Wy ani Wasza mama nie możecie się poddawać. Wiem to bo moja mama też była
                chora. Wyszła z tego. Wprawdzie ma cały czas problemy ze zdrowiem, ale żyje i
                normalnie funkcjonuje. Najważniejsze jest leczenie, nie poddawanie się chorobie
                oraz wsparcie najbliższych.
              • anita.anita80 Re: Gacusiu. 27.05.06, 08:26
                co ci mogę powiedziec bardzo ci współczuje bo przeżyłam to na własnej skórze
                moja mama też chorowała na raka przez rok miała 48 lat jak odeszła była moją
                najukochanszą mamą ,a ja byłam jej najlepszą córeczką jak się dowiedziałam ,że
                jest chora uczyłam się własnie do matury a pózniej nic mi się nie chciało
                uczyc ,życ tylko myslałam o mamie i miałam nadzieje, że najgorsze się nie
                stanie chwilami było lepiej ,czasami gorzej nie mogła być na moim ślubie cieszę
                się przynajmniej że jeszcze mogła być na moich zaręczynach i pobłogosławiła
                mnie do ślubu czekała na mnie bo mieszkałam w innym miescie pożegnała się ze
                mną i nidługo po tym odeszła żałuje jednego ,że nie byłam przy jej odejściu i
                wszystko co związane było z mamą mi ją przypominało odeszła prawie 5 lat temu
                ja miałam 21 lat pisząc to łzy mi ciekną czas goi rzny ,a jednak nie ma dni
                żebym nie myslała o mamie żyje cały czas w moim sercu trzymaj się i bądz dobrej
                myśli może akurat wam się uda i wszystko będzie ok
                • barnabia Kochana Anito... 27.05.06, 08:44
                  Bardzo mi przykro.D laczego życie jest takie okrutne. Znam ten ból mój dziadek
                  ze strony ojca (który zginą w wypadku jak miałam 3 lata;-( ) leczyl sie na
                  raka przez 20 lat, mial 4 operacje i żył z 1/4 płuca. Niestety rak przedostał
                  sie do krtani bylo coraz gorzej.Dziadek zdecydował sie na poważna operację(tzw.
                  dziurkę w szyji przez którą podawali by rurką pokarm) w dwa dni, po operacji
                  kiedy było wszystko oki umarł. Załuję ze nie było mnie wtedy w szpitalu.
                  Okłamywał mnie ze jest zdrowy, mimo tego ze ja odbierałam co tydzien butelki
                  morfiny z apteki, i kiedy miał dusznosci mówił ze to grypa. Byłam jego jedyna i
                  ukochaną wnuczką- był samotny -żona mu umarła jak miała 40 lat(też rak)także
                  nie znałam babci.

                  Moja mama ma dopiero 44 lata, nie wyobrażam sobie ze jej nie będzie, ale musze
                  tez p[rzygotowac sie na wszystko. Czy bede mogła do ciebie czasem napisac
                  meila? pozdrawiam
                  • barnabia Re: Kochana Anito... 27.05.06, 08:46
                    barnabia napisała:

                    > Bardzo mi przykro.D laczego życie jest takie okrutne. Znam ten ból mój
                    dziadek
                    > ze strony ojca (który zginą w wypadku jak miałam 3 lata;-( ) leczyl sie na
                    > raka przez 20 lat, mial 4 operacje i żył z 1/4 płuca. Niestety rak przedostał
                    > sie do krtani bylo coraz gorzej.Dziadek zdecydował sie na poważna operację
                    (tzw.
                    >
                    > dziurkę w szyji przez którą podawali by rurką pokarm) w dwa dni, po operacji
                    > kiedy było wszystko oki umarł. Załuję ze nie było mnie wtedy w szpitalu.
                    > Okłamywał mnie ze jest zdrowy, mimo tego ze ja odbierałam co tydzien butelki
                    > morfiny z apteki, i kiedy miał dusznosci mówił ze to grypa. Byłam jego jedyna
                    i
                    >
                    > ukochaną wnuczką- był samotny -żona mu umarła jak miała 40 lat(też rak)także
                    > nie znałam babci.
                    >
                    > Moja mama ma dopiero 44 lata, nie wyobrażam sobie ze jej nie będzie, ale
                    musze
                    > tez p[rzygotowac sie na wszystko. Czy bede mogła do ciebie czasem napisac
                    > meila? pozdrawiam

                    ps-dziadek odszedł jak miał 68 lat
                    • anita.anita80 barnabia. 27.05.06, 10:26
                      również mi przykro to dziadziuś też bardzo cierpiał Zycie jest okrótne i
                      niesprawiedliwe nic nato niestety nie możemy poradzic adres dam ci pózniej bo
                      dzisiaj wyjeżdzam trzymaj się pa
                • mac62 Re: Gacusiu. 27.05.06, 09:01
                  u mnie podobnie jak u Anity- mama odeszła kiedy byłam na I roku studiów i
                  miałam w sobie nowe życie(3 m-ce życia mojej córci).To był dla mnie
                  traumatyczny czas. Mineło już 15 lat a ja cały czas nie mogę się pozbierać ,w
                  dni babci i matki szczegolnie.
                  RAK JEST ULECZALNY. TO NIE WYROK. SZUKAJCIE OPARCIA W SOBIE I BOGU.
                  Ja też czasem westchnę do góry.Powodzenia i trzymajcie się cieplutko.
                  • efka42 barnabia 27.05.06, 10:47
                    wlasnie -rak to nie wyrok. maja tesciowa od 1,5 roku choruje i walczy. juz drugi
                    raz ma remisje i czuje sie dobrze. Ja wiem, ze jest Ci ciezko. moja mama zmarla
                    na raka jak mialam 14 lat- trudno jest opisac, co sie wtedy czuje. jeszcze
                    dzisiaj czasem placze, jak przypominam sobie tamte dni.Bylam jeszcze mala, do
                    konca wierzylam, ze bedzie przy mnie. bylam z nia bardzo zwiazana, taka coreczka
                    mamusi.wygladam tak jak ona, mam taki sam glos, nawet pismo takie
                    same.najtrudniej jest wtedy, gdy dzieje sie w moim zyciu cos wyjatkowego a ona
                    tego nie widzi-jak bralam slub, jak rodzilam dzieci...
                    No, chcialam Cie pocieszyc, a sama zaczelam sie wyzalac. TRZYMAJ SIE!
    • babsee Re: Maleńka. 27.05.06, 13:13
      Maleńka.Wypłacz sie,wyżal,wyrzuć to z siebie a później weż sie w garść.Musisz
      być twarda.Czy wyobrażasz sobie jak ciężko musi być Twojej Mamie?Jak wielki lek
      odczuwa Twoj Barciszek?
      Przykro mi,ale Ty musisz sie trzymać.Pokaż wszystkim-ze nie wierzysz w złe
      zakończenie tej historii.Bo niby dlaczego ma sie skończyć zle?Skąd ten
      pesymizm? Musisz znależć w sobie siłe do walki.Jak Twoja Mama zobaczy jak
      walczysz-bedzie jej łatwiej.Jesteś już dorosła-nie zwalaj całego bólu na jej
      barki.Płakać i bać sie przy niej-może Twoj bart-jest mały.
      Zyczę Ci dużo sil.
      ps.Moja Mama miala raka piersi.To było 14 lat temu.Ma się świetnie.Myśl o
      tych,którym sie udało.
      Powodzenia.
    • jag28 Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 27.05.06, 20:55
      Ja tez niedawno, bo około dwóch miesięcy temu dowiedzialam sie, ze moja Mama
      jest chora, byłam załamana. Myślałam o najgorszym, bo bardzo zle wygladała. Moja
      Mama nie chciała o tym mowic,powtarzała, ze bedzie dobrze.
      I tak tez jest. Wycieli jej cała macice, ma lekka radiologie, bardzo dobrze sie
      czuje. Po badaniu hispatolog. okazało sie , ze nie ma juz zadnych komórek
      nowotworowych. Jestem lekko oszołomiona bo myslałam o najgorszym, a nie jest tak
      zle. Dlatego nie denerwuj sie na zapas, bedzie dobrze, życze Ci tego z całego
      serca, nie dopuszczaj złych mysli, zreszta z tego często się wychodzi. Gorąco
      Cie pozdrawiam.
    • 76kitka Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 28.05.06, 15:55

      Moja mama przed Bożym Narodzeniem dowiedziała się o chorobie. Trzy ogniska nowotworowe w obrębie kobiecych narządów. Potem były badania, komórki rakowe okazały się złośliwe, szybka decyzja o operacji, po drugiej chemii mama dowiedziała się, że choroba zopstała pokonana, taki dostała prezent na Wielkanoc. Treraz jest przed czwartą chemią, bo profilaktycznie musi dokonczyc serię (na serię składało się 6 chemii). Diagnoza nie oznacza rychłej śmierci. Trzeba walczyc, a rolą najblizszych jest do tej walki zagrzewać i WIERZYĆ W WYGRANĄ. Trzymam kciuki.
      • luxfera1 Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 28.05.06, 18:56
        moja teściowa zyje już 9 lat po operacji raka szyjki macicy.A od dwóch wygrzewa
        sie na Florydzie...opalona,usmiechnietasmile
        Rak to naprawde nie wyrok ale walczyć trzeba.
    • mamazulki Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 29.05.06, 09:49
      Hej!! Dziewczyny mają rację!!U mojej teściowej w grudniu 2004 roku wykryli
      raka, szybka decyzja o mastektomii i chemioterapii.Mimo że jest silną kobietą
      bardzo się załamała.Ja byłam wtedy w 8 miesiącu ciąży.Cała rodzina wspierała ją
      podtrzymywała na duchu, siedziałam przy niej po operacji i czekałam aż się
      obudzi.Potem chemia i fatalne samopoczucie.Mieszkałam z teściami więc
      przechodziłysmy przez to razem.Teraz po raku została tylko blizna a i ona
      zniknie bo w lipcu TEściowa będzie miała rekonstrukcję piersi.Od operacji miała
      robione co 3 miesiące badania i jest już zdrowa!!!!!!!!!Musisz mamę zmotywować
      i dopingowac!!!!!!Bardzo ważne jest wsparcie.To dziwne ale raka można zwalczyć
      psychiką czyli pozytywnym nastawieniem- Twoja mama nie może się poddać.Wypłacz
      się a potem do dzieła!!!!!!!!Mi tez na wspomnienie tego piekła chce się płakać
      bo trzeba się naprawdę nastawić że nie będzie lekko.Weź mamę na jakiś czas do
      siebie, zabierz ją gdzieś żeby trochę oderwała myśli.A mężowi tez powiedz,
      będzie Ci lżej, zdecydowanie częściej takie sprawy solidaryzują
      partnerów.Wierzę że się Wam uda.Będę za Was się modlić.
      • barnabia Re: Dziewczyny!Dowiedzialam się ze moja mama ma R 29.05.06, 10:54
        Dziękuję za modlitwę i słowa wsparcia
    • taormina A ja Ci dodam odwagi! 29.05.06, 10:36
      Mój tato też chorował. Ma 56 lat, wygląda najwyżej na 50. Zawsze prowadził
      bardzo zdrowy tryb życia - nigdy nie palił, pił tylko piwko od czasu do czasu,
      odżywiał się zdrowo i uprawiał sport: kolarstwo (uczestniczył w mistrzostwach
      Polski i świata amatorów), grał w tenisa, biegał i pływał. A tu nagle RAK!
      Też byłam załamana, on wydawał się spokojny, pogodzony, a nawet żartował.
      Ponieważ mieszka w Niemczech pojechałam osobiście sprawdzić jego stan
      psychiczny, przez telefon wiele można ukryć. Tak naprawdę trzymał się lepiej
      niż cała reszta rodziny.
      Długo by opisywać proces leczenia, zresztą większość z nas wie jak to wygląda.
      Dość powiedzieć, że dwa lata po tym wydarzeniu jest zdrowy. Z medycznego punktu
      widzenia będzie go można uznać za wyleczonego dopiero po kolejnych kontrolach w
      przyszłym roku, ale nie mam wątpliwości, że tak będzie.
      Tato nauczył mnie jak przyjmować takie wiadomości, z nas wszystkich on był
      najsilniejszy. Tobie i całej rodzinie życzę takiej siły. Dziewczyny mają rację,
      rak to nie wyrok, tak trzeba myśleć, bo to prawda.
      Trzymaj się, pozdrawiam serdecznie!
    • barnabia Już wszystko wiem. 29.05.06, 11:02
      Pomimo moich pytań do mamy jak zdrowie i inne podchody. Mama cały cza się
      wykręcała. Postanowiłam z braciszkiem, ze przystawimy ją do muru i mały
      powiedział mamie że ja wiem.I powiedziała. Od 1,5 roku ma guza ok.4 cm(bała się
      powiedzieć)(mięsniaka) w macicy, dostała skierowanie na wycinek i nie poszła.
      Boję sie myślec to taki długi okres czasu. Mami eod tego czasu powiększył sie
      troszke brzuch. Powiedziała mi ze pójdzie w tym tyg. do lekarza.
      Znalazłam mamie (jeżeli bedzi etrzeba usuwać) 3 kliniki gdzie stosuja metodę
      nieinwazyjną- tzw. embolizacje macicy. Czy któraś z was o tym słyszała gdzie
      robią to najlepiej? Czy w Lublinie, wrocławiu

      Pozdrawiam was kobitki i z całego serca dziękuję za wsparcie. Musi byc dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja