papież a impreza u nas w domu...

28.05.06, 12:16
Powiedzcie, co o tym myślicie bo sama nie wiem, czy jestem tak niemoralna i
nieczuła, czy jednak nic zna prawdę łego się nie stało.
Problem błachy:
W piątek były męża urodziny i na ten dzień zaplanowaliśmy imprezkę (już jakiś
czas temu). Dziecko ma 2,5 roku, więc conajmniej przez tyle czasu nie bawiłam
się z gośćmi we własnym domu smile
Okazja świetna, zaprosiliśmy sporo osób, w tym dawno niewidzianych. Goście
normalni, kulturalni, ale impreza nie z tych "za stołem", tylko bardziej
luźna, wiadomo, o co chodzi. Trochę śmiechów, trochę muzyki...
Kiedyś bywały u nas huczne balangi i muszę przyznać, że sąsiedzi nigdy, ale
to NIGDY się nie skarżyli, jak później przepraszałam za hałasy to uśmiechali
się zyczliwie i zapewniali, że jest ok.
Tym razem było inaczej.
Nad nami - ok 70 lat, pod tak samo, z prawej też, a zlewej, w klatce obok
ludzie ok 50-tki. I co się okazało? Jeszcze przed 22 kolega rozmawiał z nimi
przez balkon bo mieli zastrzeżenia. Ja wiem, że było głośniej niż zwykle,
zabawa się rozkręcała, ale głównym argumentem przeciwko imprezie była wizyta
papieża. Bo papież jest...
Staraliśy się nie przeginać, ale po 22 do drzwi zapukała policja. Rozmawiałam
z panami, z resztą bardzo luźno i miło. Spisali mnie, powiedzieli, że było
zgłoszenie z klatki obok, wnioskuję, że od tych samych ludzi. Przeprosiłam,
ściszyłam muzykę, robiłam to z resztą co chwilę, bo gawiedź chciała szaleć i
co rusz podgłaśniała. Policjanci mówili, że wiadomo, nad gośćmi nie da się
zapanować, ale żeby chociaż muzyka nie ryczała... OK, nie ryczała. A i tak za
jakiś czas przyjechali znowu. Pytam: panowie, jeździcie z takimi
interwencjami, powiedzcie, chyba nie jest tak źle? Popatrzyli, uśmiechnęli
się, pokiwali głową i przyznali mi rację. Było na prawdę ok, na tyle, na ile
się da przy takim spędzie (ok 20 osób).
Ja wiem, że termin wybrałam może niefortunnie, ale kurka, co z tego, że
papież jest? Przecież nie śpi za ścianą! Nie chcę nikogo obrażać cy urażać,
ale wydaje mi się, że u nas w kraju wszystko bierze się tak serio, każda
okazja jest dobra do poumartwiania się. A przecież to pozytywne i radosne
wydarzenie, ta pielgrzymka wink
Powtarzam, NIGDY jeszcze nie było u mnie policji, chociaż bywało o wieeele
głośniej, żaden ze starszych sąsiadów się nie skarżył. Od kilku lat nic się
u nas nie działo...
Co o tym sądzicie? Ja po tym wszystkim jestem zażenowana i czuję pewien
niesmak... No i jest mi przykro - zawsze dzień dobry, ostrzegłam, że
złodzieje byli na naszym balkonie to i oni niech się zabezpieczą, uratowałam
im kota (dłuższa historia), po prostu zawsze byłam w porządku. A wystarczyło
kilka decybeli więcej i szczuje się mnie policją...
    • jorn1 Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 13:13
      Bzdura jakas, nie wiem czemu w ogole sie tym przejmujesz. To co ze Papiez
      jest?? Przeciez to nie okres zaloby narodowej! Zupelnie nie rozumiem calego
      tego napuszonego zamieszania wokol przyjazdu Papieza. Nie przypominam sobie
      zeby byly az takie schizy jak przyjezdzal Jan Pawel II.
    • atra1 Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 13:17
      Sczerze mówiąc powoli zaczynam bać się otworzyć lodówkę... Kichnąć nie bo Papież, piwko nie, bo Papież, a co ten Bogu ducha winien człowiek ma z tym do czynienia?
      Rozumiem, że dla starszych ludzi to wielkie wydarzenie, ale chyba by mnie szlag ciężki trafił gdyby mi ktoś takie chocki klocki urządzał.

      Swoją drogą to Ty jakś taka niemorlana jesteś. Zamiast po Bożemu gapić się w telewizor na pielgrzymkę, jakieś spędy urządzaszsmile)))
    • kosheen4 Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 13:30
      imho impreza jak najbardziej wskazana. właśnie dlatego, że przyjechał papież. to
      powinien być czas radości smile zakładając że nie będziecie ulewać się w trupa,
      myślę że nie ma przeciwwskazań. a sąsiedzi.. bardziej papiescy niż sam papież smile
      • verdana Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 13:47
        Nie wiedziałam, że przyjazd papieza sprowadza na ludzi taka żalość, że żalobę
        oglaszają.
        Mam też trochę dość tej pielgrzymki, ale żeby aż tak?
    • sally_zielona Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 14:27
      Staram się podejść do opisanej sytuacji obiektywnie.
      Po pierwsze: autorka kilka razy podkreśla, że kiedyś bywało głośniej i sąsiedzi
      nic nie mieli przeciwko temu. Jak dla mnie argument nietrafiony. To, że kiedyś
      nie przeszkadzały im hałasy (a jak rozumiem miało to miejsce kilka lat temu,
      więc ci ludzie byli młodsi, może mniej schorowani, może bardziej cierpliwi...),
      nie znaczy, że zawsze tak będzie.
      Po drugie: przyjazd Papieża i możliwość oglądania transmisji telewizyjnej były
      dla nich bardzo ważne. Prawdopodobnie drugiej takiej pielgrzymki nie będzie.
      Jeżeli hałasy zza ściany uniemożliwiały im oglądanie tej transmisji, to ja się
      nie dziwię, że mogli być zdenerwowani.
      Po trzecie: zanim sąsiedzi zadzwonili po policję, rozmawiali z uczestnikami
      zabawy, sygnalizując, że hałas im przeszkadza.
      Ze swojego doświadczenia dodam, że zawsze, kiedy miały się u nas odbywać jakieś
      imprezy, to wcześniej uprzedzaliśmy sąsiadów i przepraszaliśmy, że może być
      głośniej niż zwykle, a nie dopiero po fakcie. Poza tym wiem, jak to jest, kiedy
      ludzie za ścianą głośno imprezują. Moi sąsiedzi urządzają takie zabawy mniej
      więcej 2 x w roku (więc da się przeżyć smile). Ale to jest denerwujące, kiedy nie
      można spać, bo muzykę słychać głośniej niż normalnie słuchamy w domu, a do tego
      dochodzą śpiewy gości i głośne rozmowy, tupanie w podłogę (więc w nasz sufit smile)
      itp.
      Podsumowując: jestem w stanie zrozumieć sąsiadów (także w kontekście pielgrzymki
      Papieża). Rozumiem też rozgoryczenie autorki wątku. Szkoda, że sprawa zakończyła
      się przyjazdem policji. Dobre układy z sąsiadami popsuły się tym samym pewnie na
      długo. Ale stało się. Trzeba wyciągnąć wnioski i żyć dalej. Może dobrze byłoby
      porozmawiać z sąsiadami o zaistniałej sytuacji, wytłumaczyć? Ale, co właściwie
      powiedzieć? Nie wiem.

      Sally
      • aleksandrynka Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 15:40
        Po pierwsze - prawda, argument to żaden, ale jakoś obrazuje moje zdziwienie smile
        Po drugie - prawda, zdaję sobie sprawę że mogło to dla nich być ważne, ale
        zawsze znajdzie się coś ważnego przeciwko hałasom zza ściany.
        Po trzecie - owszem, sygnalizowali, od razu po komandosów nie dzwonili smile Ale
        nie wiem, spodziewali się, że wszystkich wyproszę? Muzykę ściszałam, balkon
        zamykałam, żeby się nie niosło po osiedlu (choć czasem trzeba było jednak
        wywietrzyć).
        W sumie ja też nie byłam zachwycona, jak - mieszkając u rodziców jeszcze - pod
        nami czy nad nami odbywały się dzikie śpiewy, pokrzykiwania i muza na full.
        Znacznie przyjemniej jest bawić się na imprezie niż tylko słuchać jej odgłosów
        zza ściany smile

        Z tym uprzedzeniem dałam plamę - powiedziałam niektórym sąsiadom, innym nie
        zdążyłam i wyleciało mi z głowy... Błąd nie do odrobienia...
        Więc?
        Rozumiem ich, nie jestem z betonu. Ale z drugiej strony uważam to całe
        zamieszanie z policją za przesadę. Planuję przeprosić tych ludzi jak ich
        spotkam, niech mają. Albo inaczej - jeśli tak bardzo ich ta impreza uraziła to
        im się należy. Tyle tylko, że uważam, że do myszki użyto czołgu smile Jeśliby po
        moich dodatkowych wyjaśnieniach i przeprosinach byli nieuprzejmi to nie
        omieszkam powiedzieć, co o tym myślę smile Oczywiście grzecznie smile

        A że dobre układy się popsuły... Fakt niezaprzeczalny. Moim zdaniem nie
        wykazali się dobrą wolą i wyrozumiałością. Nie musieli, wymagać nie mam prawa.
        Tylko ja zawsze byłam w porządku, tak się czuję. Jak mi ich kot nocami łaził po
        domu i walił, za przeproszeniem, kupy na łóżko i wbijał pazury prawie w oko
        mojego kota, to afery nie było mimo,że balkon w końcu ja musiałam zabezpieczyć
        po kolejnym razie.
        Dooobra, teraz juz rozżalona jestem i szukam u nich minusów, nie ważne.
        Dziękuję za odpowiedzi smile
        • sally_zielona Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 16:26
          Aleksandrynko, jak już pisałam, rozumiem Twoje rozżalenie. Szkoda, że ten cały
          incydent z policją miał miejsce. Głupia sprawa. Hmmm... może jednak było
          głośniej niż Ci się wydawało? Ale teraz nie ma już co tego rozważać. Było
          minęło. Przeprosić sąsiadów chyba nie zaszkodzi. A jeśli dobrej woli nie
          docenią, to trudno. Chętnie napisałabym coś, co by Ci humor poprawiło, bo myślę,
          że jesteś bardzo sympatyczną osobą, ale jakoś nic takiego nie przychodzi mi do
          głowy.
          Pozdrawiam

          Sally
          • sally_zielona Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 16:33
            Co do tego, że "nic takiego nie przychodzi mi do głowy" (to znaczy nic takiego,
            co mogłoby komuś poprawić humor)to pewnie dlatego, że mam właśnie doła - dziecko
            znowu gorączkuje, pojęcia nie mam dlaczego. Jutro z rana znowu czeka mnie wizyta
            u pediatry. Zwolnienia wziąć już nie mogę. I w ogóle wszystko wali mi się na
            głowę. No, ale to tylko taka dygresja zupełnie nie na temat.

            Sally
            • aleksandrynka Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 22:25
              ech, widzisz, Sally, ja ręce łamię nad ściszaniem muzyki a innym dzieci
              gorączkują sad
              Trzymam kciuki za malutką smile))
              Pozdrawiam serdecznie!
              Ola
    • lolinka2 Re: papież a impreza u nas w domu... 28.05.06, 18:09
      Widzisz, do niedawna była to kwestia światopoglądu, teraz jest to kwestia
      narodowa, do niedawna było to radio religijne, teraz jest rządowe, do niedawna
      wychowanie było sprawą prywatną, teraz jest państwową....

      Zmienia się scena tego świata...
Pełna wersja