Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie.

29.05.06, 12:04
Mianowicie kwestii "klapsowania" (nie bicia) dzieci, tego całego dzikiego
szumu, projektów bzdurnych ustaw, wielkich dyskusji o szkodliwości dania
dziecku klapsa itepeitede.
Oraz kompletnego pomijania wszechobecnego poniżania słownego. Tych
wszystkich "zamknij się gnoju", "co ty wiesz debilku", "pytał cię ktoś,
smarkaczu", "no pewnie że ci się nie udało, nigdy ci się nie udaje" i tak
dalej. Cytaty to efekt mojego podsłuchiwania kilku mamusiek w czasie mojej
bytności na basenie wczoraj (niecałe dwie godziny).
Rany boskie.
Ja rozumiem argumenty że klaps jest poniżaniem dziecka. Że jest zły i się nie
powinno. Mam na ten temat swoje zdanie i nie występuję w obronie klapsów. Nie
chodzi mi też o kolejną dyskusję o wpływie klapsa na psychikę dziecka.
Chodzi mi o kompletne pomijanie drobnej kwestii jaką jest traktowanie dziecka
z szacunkiem. Także, a może przede wszystkim słownym.
I tu się pewnie narażę, ale obawiam się, że wpływ takich jak powyżej tekstów
na psychikę dziecka jest nieporównywalnie gorszy niż klaps w tyłek czy
machnięcie ścierką od talerzy po łapach.
Czemu nikt o to nie walczy, żeby dzieci nie były obrażane słownie? Czy na
tych nieszczęsnych klapsach albo ich braku kończy się świat wychowania?
Nie rozumiem, naprawdę.
    • anek.anek Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 12:09
      Zgadzam się, że pomijanie maltretowania i poniżania słownego jest nie na
      miejscu. Czasem więcej szkody można zrobić złym słowem niż klapsem.
      Ani jedno, ani drugie nie jest dobrą metodą wychowania.
      • joanna266 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 12:52
        zgadzam sie z autorka wątku w całej rozciaglości.ja nigdy nie odzywam sie do
        dziecka w sposob uwłaczajacy jego godności nie obrażam
        slowami"debliku,kretynie,idioto"itd.uważam że takie slowa oprocz tego że
        ponizaja dziecko mowia wiele o rodzicach ktorzy w ten sposob do tego dziecka
        sie zwracają.zdaża mi sie mowic w chwilach zdenerwowania do dzieci"paskudo albo
        łobuzie "ale uwazam że takich słow nie da sie porownac z w/w.a klapsy rzadko
        ale dawac mi sie zdaża ale o tym juz pisalam w innym poście.
    • panna.migotka777 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 13:01
      Wyzywany od idiotów, debilków i kretynów dzieciak jest w dorosłym życiu
      chodzącym kompleksem i nerwusem. Niestety nie da się tego odwrócić i człowiek ma
      przerąbane do końca życia, nie wspomonając o jego najbliższych..
    • anik801 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 13:02
      W naszym kraju zajmują się bzdurami,a nie tym co potrzeba.Dojdzie do tego,że to
      my zaczniemy być teroryzowani przez dzieci.Nie będziemy chcieli czegoś dziecku
      kupić lub dać kasy to zacznie się szantaż,że zadzwoni na policje i powie,że
      jest bite.Zresztą już o tym czytałam.A tam gdzie dzieci są naprawdę poniżane i
      maltretowane,tam nie zmieni się nic!Bo dzieci z patologicznych rodzin nie
      doniosą na matkę,czy ojca.Mam tego kilka przykładów.Zresztą dzieci czują się
      coraz bardziej bezkarne.W szkole nauczyciel nie może nic.Ciągle tylko mówi się
      o prawach dziecka,ale przecież dziecko musi mieć też obowiązki.Dla mnie z tym
      szumem o klapsy to przesada!
      • triss_merigold6 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 13:49
        Problem przemocy wobec dzieci uważasz za bzdurę?
        Czytałaś o szantażu z powodu niekupienia zabawki? Źródło proszę.
        Nauczyciel nie może nic? A według Ciebie powinien móc co zrobić?
        Ciekawe jest powiązanie obowiązków dziecka z przyzwoleniem na bicie przez
        rodziców...
        Summa summarum: typowy bełkot idioty, któremu nie chce się dowiedzieć niczego
        na temat psychologii dziecka i metod wychowawczych wykluczających bicie.
    • bea.bea Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 13:06
      nie bede siewypowiadac w temacie klapsów...bo robiłam to wiele razy ...i mam
      zdanie przeciwne do pogladów autorki...smile

      swojego dziecka nie bije..nie klapsuje i nie wyzywam...choc rzeczywiscie czasem
      wrzasne...ale mój syn kwituje to krótko...mamo nie krzycz...

      powtarzam mu ,że dzieci nie wolno bić nikomu....ani dorosłym...ani dzieciom...

      i kiedy powiedział, ze nie pjdzie do przedszkola bo pani....bije dzieci...
      a pani na to ,ze może dała mojemu dziecku klapsa.....to go zabrałam z tamtąd


      ale nasówa mi sie jeszcze jedna rzecz czytając wypowiedzi...a mianowicie ,
      budowanie w dziecku silnego poczucia własnej wartości....
      własnie słowem...

      czyli np...na słowa mamo nie potrafię...zrób najlepiej jak potrafisz.....

      byłam ostatnio swiadkiem wystapienia mamy tego typy...
      po przedstawienu na dzień matki ( grupa maluchów)...wspaniałym zreszta...pewna
      mama powiedziała do swego syna....

      zawiodłeś mnie....dlaczego tak słabo mówiłes ten wierszyk.....ręce mi opadły,
      zwarzywszy ,że dziecko nie było niczym gorszym od innych...
    • alfama_1 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 13:34
      Może to nie ten kaliber co gnój i debil (karygodne) ale mnie jeszcze
      irytuje "nazywanie" dzieci. Jakiekolwiek - grzeczny/niegrzeczny,
      niezdara/spryciuszek, brudasek/czyścioszek itp. I rozdawanie ról - "słodka
      córeczka" vs. "synek łobuziak" itp. Czy rodzice zawsze muszą sobie
      poszufladkować Świat? Co czuje i robi później dziecko, które non stop słyszy,
      że jest brudasem albo niezdarą?
      Mam córkę i syna. Jak córka się uśmiecha, to często słyszę "no tak,
      dziewczynka, one są spokojniejsze", jak jęczy to "dziewczynka i tak płacze?".
      Wielu ludzi nie pozwala dziecku na swobodny rozwój, oczekując spełnienia swoich
      wyobrażeń.
      W sprawie klapsa - jestem przeciwna.
    • 222j444 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 14:13
      Czemu nikt o to nie walczy, żeby dzieci nie były obrażane słownie? Czy na
      > tych nieszczęsnych klapsach albo ich braku kończy się świat wychowania?

      Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zaczęła o to walczyć, tym bardziej, że
      walka byłaby jak najbardziej słuszna. A kampania jaka wreszcie rusza przeciwko
      klapsom to fundament pod resztę, od czegoś trzeba zacząć, nie? Klaps jako
      najbardziej namacalny otwiera listę.
      Dla większości społeczeństwa jeszcze mniej zrozumiały byłby "dziki szum" na
      temat używania obraźliwych epitetów pod adresem dziecka.
      Podejście jakie reprezentujesz gwarantuje zupełny brak postępu w kwestii
      klapsowania, wyzywania, katowania dzieci. Skoro ustawa tego zabraniająca jest
      "bzdurna" w Twoim pojęciu to po co to całe rozwodzenie się nad negatywnym
      wpływem poniżania? Chyba, że biadolenie a brak działania to Twoja domena.
    • missfatbooty Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 14:15
      nisar napisała:

      > Czemu nikt o to nie walczy, żeby dzieci nie były obrażane słownie? Czy na
      > tych nieszczęsnych klapsach albo ich braku kończy się świat wychowania?
      > Nie rozumiem, naprawdę.

      a jak wyobrażasz sobie taką walkę? kary więzienia za bluzgi do dzieci? i kto ma to kontrolować? big brother????
      społeczeństwa trzeba na pewno uświadamiać, uczyć że każde słowo, każdy gest ma wpływ na dziecko - tego nie kwestionuję. ale kontrolować się tego nie da.. moim zdaniem.
      • chipsi Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 14:27
        Kontrolować faktycznie się nieda ale można by zacząć uświadamiać ludziom że
        słowo też boli. Wielu rodziców na moje pytanie dlaczego obraża syna/córkę
        odpowiada że ono i tak nie rozumie albo że już nie wie jak ma do niego mówić.
        Druga sprawa to reakcja otoczenia. Gdy np ktoś kopnie psa zaraz ktoś inny
        reaguje, no bo biedny piesek. Gdy ktoś wyzywa dziecko nikt nie reaguje
        wychodząc z założenia że to sprawa wyłącznie rodziców, lub nawet komentuje
        że "wredny bachor to mu się należy" (też słyszałam).
        • verdana Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 14:34
          A ja nie rozumiem, co jedno ma do drugiego.
          Nie nalezy dzieci ani bić, ani poniżać. Rozumiem, że na pierwszy ogień idzie
          walka z biciem, bo co by nie mowić, znacznie mniej dzieci ginie z powodu "złego
          slowa" niż zakatowanych na śmierć przez rodziców.
          • nisar Dla mnie ma. 29.05.06, 14:43
            To znaczy jedno do drugiego. Ma. Bo ogólnopolska kampania antyklapsowa jest
            słuszna, niemniej jeśli już chcemy "zrobić dzieciom dobrze" to z tejże kampanii
            wywnioskować idzie, że dzieciom krzywdę można zrobić tylko biciem. Nie rozumiem
            dlaczego kampania "dla dobra dzieci" sprowadza się do tylko jednego elementu
            ich prześladowania. I obawiam się, że dlatego, iż ludzie nie rozumieją wagi
            swoich słów wypowiadanych do dzieci i nie uważają za coś złego ubliżania im.
          • egoya Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 14:47
            a uważacie że kara za klapsa coś rzeczywiście da? dzieci maltretowane przez rodziców i tak nie pójdą na skargę, bo albo się boją, albo wstydzą, albo mimo wszystko kochają tych swoich rodziców. I wydaje mi się, że te dzieci które są bite i poniżane, nadal będą. A kara za klapsa pozostanie w martwym punkcie jak część naszych ustaw.
            Ja np. nie widzę problemu w tym by powiadomić policję czy opiekę społeczną o złej sytuacji dziecka. Można to zrobić anonimowo a obowiązkiem policjanta jest sprawdzenie tego. Że nie wspomnę o paniach z opieki,które powinny się zainteresować troche swoją pracą.
        • missfatbooty Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 14:52
          ok. uświadamniać warto. może ktos się opamięta.
          ale mnie zastanawia jak wyobrażacie sobie przeciwdziałanie przemocy werbalnej..?? jesli usłyszysz, że ktoś obraża dziecko to zwrócisz mu uwagę? doniesiesz na policję? i co z tego ma niby wynikać? siniaki można zobaczyć - lekarz może stwierdzić, że dziecko było bite. jak udowodnisz komukolwiek, że obraził dziecko słowem?? będziesz poswięcać swój czas na zeznawanie w procesie jako świadek??? o ile w ogóle doszłoby kiedykowiek do procesu w naszym zbiurokratyzowanym sądzie wink
          to jest nie do zrobienia...
          • nisar Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 15:04
            Nie da się udowodnić, że ktoś obraża dziecko. Ale obawiam się, że wiele osób
            ubliża dzieciom bo nie zdają sobie sprawy z tego że to TEŻ krzywda. I może na
            ten temat też warto by mówić.
    • gruba-buba Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 17:18
      Tu Cię popieram i nawet niedawno był podobny wątek i też się musiałam wygadać.
      Też uważam, że to nie klapsem można poniżyć. Chyba bardziej można poniżyć
      słowem.
      Klaps w tyłek większość dzieci uważa za zwykłą karę lub "szybkie przywrócenie
      do pionu", nikt normalny nie pierze dziecku pupy do tzw. pierwszej krwi, nie
      szarpie, nie szturcha, nie bije po głowie, więc po co temat demonizować klapsy.
      Pomijam torturowanie czy znęcanie fizyczne w skrajnych przypadkach - tym należy
      się faktycznie zająć. I dziećmi, które są wyzywane, zastraszane i te, które
      muszą słuchać różnych bluzgów pod swoim adresem, bo to moim zdaniem czyni
      prawdziwą szkodę w psychice dziecka, a nie klasyczny klaps z wielowiekową
      tradycją wink.
      • triss_merigold6 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 17:33
        Wielowiekową tradycję miały również tortury, publiczne kaźnie oraz kara chłosty
        w placówkach oświatowych i jakoś z tej tradycji stopniowo rezygnowano. Ciekawe,
        qrde, dlaczego.
        • gruba-buba Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 17:46
          Ok. Oto przykład jeden z wielu: chłopczyk (przedszkolak) bije młodszego brata i
          to skutecznie. Nie pomagają uwagi, zakazy, nakazy, tłumaczenie. Wciąż wraca do
          przerwanej czynności.
          Czy należy dalej cierpliwie tłumaczyć, wystawiając jednocześnie na ciężką próbę
          mniejsze dziecko?
          Uprzejmie proszę o konstruktywną poradę.

          (nawiasem dodam, że poskutkował dopiero klaps w pupę)

          • bea.bea Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 17:56
            nie wierze , ze skuteczna kara....konsekwentnie egzekwowana nie daje efektu....

            włanie, dopiero przepisałam syna do innego przedszkola , a on dzis ...mamo a
            pani dała mi klapsa bo, skakałem po leżaczku......Qrcze...jutro bedzie rozmowa....


            patrząc na tą sytuację ...moge powiedzieć...skoro pani może bic...skoro mama
            może bić...to dlaczego ja nie moge...prawda....

            no sorry.....chyba powiem my , że jak go jeszcze raz udeży, to niech ją kopnie i
            to zdrowo...jak kuba bogu tak bóg kubie
            • gruba-buba Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 17:57
              No a gdzie ta konstruktywna porada?
              • bea.bea Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 18:18
                no racja...smile

                znasz swoje dziecko wiesz co lubi...smile)
                u mnie by to zadziałało.....jak bedziesz bił to .......
                i tak konsekwentnie i z uporem maniaka.....
                no chyba że masz egzemplarz niereformowalny....

                • 2006m1 Re:i znowu to samo..... 29.05.06, 20:24
                  Tysiace razy ta sama spiewka klaps nie jest zly, klaps jest zly blablablabla...

                  Klapsy ,wyzwiska ,ponizanie,znecanie sia nad dzieckiem ogolne jest zle do
                  jasnej chole...!!!!

                  jest to tylko i wylacznie wyladowanie wlasnych negatywnych emocji na dziecku.
                  bo po klapsie itp dziecko moze i bedzie zachowywac sie lepiej ale tylko dlatego
                  ze sie boi a nie dlatego ze akceptuje jakies tam zasady.

                  klocilam sie juz na ten temat z wieloma dziewczynami na forum, podawane jest
                  zawsze tysiace przykladow ktore maja na celu usprawiedliwienie klapsa ,wyzwisk
                  itp.
                  ale nie ludzmy sie bo takiego usprewiedliwienia nie ma,znecanie sie nad
                  dzieckiem w obojetnie jakiej formie jest zle.

                  mam dwojke dzieci syna lat 7 i core 9 mies. i wiezcie sobie lub nie NIgdy nie
                  podnioslam reki na swoje dzieci, ani ich nie ponizylam, moj syn robi naprawde
                  przerozne wariactwa jest czasami nieusluchany i potrafi dziesiec razy zrobic
                  to samo glupstwo zanim zrozumie, ale kiedys zrozumie, bo ja mu tlumacze tysiace
                  razy gadam to samo wkolko i na okraglo az zrozumie.bo to jest tylko dziecko.

                  sprobujcie tak zrobic jakiemus doroslemu np mezowi czy bratu czy koledze jak
                  zrobi cos co was bardzo wkurzy to dajcie mu w tylek no bo przeciez np.
                  tlumaczylam ci tysiace razy ze masz nie zostawiac smierdzacych skarpetek na
                  krzesle ty debilu.
                  albo kolezance np. ty idiotko no tysiac razy ci mowilam nie nos takich dekoldow
                  i chlas ja w dupsko!

                  bo za porownywalne blachostki dzieciaki dostaja klapsy albo sa wyzywane....
          • 2006m1 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 20:32
            > (nawiasem dodam, że poskutkował dopiero klaps w pupę)
            >
            no juz nigdy tak nie zrobi, bo sie boi ze znowu dostanie, nie dlatego ze wie ze
            zle zrobil.

            mozna by bylo np ukarac zabronic czegos co bardzo lubi albo kazac zrobic czego
            bardzo nie lubi.
            moj syn za podobne zachowanie np byl karany .ponosil poprostu konsekwencje
            swojego postepowania.
            nie ogladal swoich ulubionych programow przez jakis czas np,albo nie bawil sie
            ulubionymi zabawkami. i moze nie za pierwszym razem poskutkowalo ,ale zrozumial
            ze robil zle,i przestal bo wiedzial ze robi zle, a nie dlatego ze sie mnie boi.

            • verdana Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 20:44
              A już największym absurdem wydaje mi się zlanie dziecka, aby oduczyć go bicia
              mlodszych i słabszych od siebie...
              • 2006m1 Re: Muszę przyznać, że nie rozumiem kompletnie. 29.05.06, 20:50
                agresja rodzi agresje.taki jest fakt
Inne wątki na temat:
Pełna wersja