Komputer w życiu dzieci!

30.05.06, 21:01
Zacznę od pytania: czy którakolwiek z emam tu obecnych może powiedzieć, że
jej 3, 4, 5 letnie dziecko nigdy nie korzystało z komputera? Albo, ze chociaż
korzysta z umiarem i pod kontrolą rodziców? Pocieszcie mnie,bo po
dziesiejszym dniu w pracy stwierdzam, że ja chyba z innej epoki jestem!!!

Pracuję w świetlicy przyszpitalnej, mamy w niej wszystko to, co dziecko od
lat 3 do 18 może lubić i bawić się tym. Od zabawek przez układanki po gry z
górnej półki- myśli technicznej i finasowej. Prowadzimy ciekawe zajęcia
wychowawcze,plastyczne, czytelnicze. Ale jak pewnie sie domyślacie dla
większości dzieci najważniejsze i tym, o co pytaja w pierwszej kolejności
jest- KOMPUTER!!!!!
Pomijam starsze dzieci i młodzież, oni mają informatykę w szkole, często
znają się na tym lepiej niż ja, umiejetność korzystania z komputera jest im
potrzebna na codzień.
Chcę skupić się na tych najmłodszych. Obserwuję, że dziecko może nie znać
liter, może nie umieć liczyć, może nie znać kolorów w wieku 5,6 lat ale
komputer w domu jest i dziecko z niego korzysta. I niechby korzystało, z
umiarem, grając w gry edukacyjne! Ale nie! Komputer zastępuje wszystko-
kontakt z rodzicem, zabawę z nim, naukę, bo na komputerze się gra w gry dla
starszych, strzela itp. To wszystko wiem, z rozmów z dziećmi. Rodzice
potrafią do sąsiadów zaprowadzać 5-latka aby z 12 latkami grało na koputerze
w gry w których strzela się do ludzi, wysadza w powietrze budynki itp.
Dla mnie to jakaś paranoja!!!!
A dzisiaj to ręce do kostek mi opadły- prowadzę zajęcia, wchodzi tatuś i
prowadzi na oko 3 letnią dziewczynkę( okazało sie że ma 3,5). próbuje małą
wciągnąć do wspólnych zajęć- nie chce. No dobra, mówię, to może kochanie
pobawisz się ze mną w kąciku lalek? A mamy piękny, duży, drewniany domek dla
lalek- dziewczyny,bajka- czasami sama te malutkie laleczki przestawiamsmile)))
Mała- beee. MYślę, kobieto żyjesz w świecie stereotypów, nie każda
dziewczynka musi lubić bawić się lalkami. Proponuję układanki, Razem z grupą
wyklejanie z palsteliny i jeszcze kilka innych zabaw- na wszystko protest. Na
co tatuś odzywa się:" Bo wie, Pani, ona to w domu głównie przed komputerem
siedzi.....". Nic nie powiedziałam, oczywiście nie posadziłam jej przed tym
monitorem, z czasem udało mi się zająć ją jakąś zabawą. Czy to jest normalne,
bo dla mnie to już patologia! I żeby odosobniony przypadek to był- piszę z
doświadczenia 3 lat pracy w tym miejscu. A rodzice z rozbrajającą szczerością
wyznaja takei rewelacje i pewnie chcą, abym rozpływała się nad dojrzałością
ich kilkulatka, który nie potrafi policzyć do 10, ale przed monitorem, gdybym
tylko pozwoliła siedziałby non stop.
Czasami próbuję rozmawiać z rodzicami, aby dzieci korzystały z komputera jak
najmniej i tylko z tego, co jest odpowiednie dla ich wieku- ale nie wiem, czy
to daje jakieś rezultaty. Niektórzy mówią:" To, mu się przyda". Pewnie, że
sie przyda, ale czy nie ma innych sposobów na to, ajk dziecko ma
zagospodarować swój czas wolny?
Piszę tu o prawdziwych przypadkach, nie wrzucam wszystkich do jednej beczki,
ale ilość powtarzajacych się modeli życia kilkuletniego dziecka jest dla mnie
przerażająca.
A jak jest u Was? Wasze kilkulatki też okupują komputer? Stosujecie jakąs
selekcję i dobór odpowiednich gier i programów dla Waszych maluchów?
    • lakie Zlinczujcie mnie :P 30.05.06, 21:32
      Moja mała będzie miała w lipcu 2 lata i ani ja jej nie zachęcałam ani nikt inny, bo raczej nikt normalny nie uczy obsługi komputera 2 letnie dziecko ale dzieci chyba dużo uczą sie z obserwacji. Czasami na odstres właczam sobie grę typu stary arkanoid o ile ktoś kojarzy o co mi chodzi, takie najprymitywniesze odbijanie piłeczki, swietnie mnie to odpręża, mała podpatrzyła i kiedyś siedzę w dużym pokoju i piję kawę chyba z sąsiadką i nagle słuszę jakieś odgłosy z pokoiku, przybiegam a tam siedzi moja córka, komputer włączony, gra oczywiscie też i myszka w ręku. Do dziś nie mam zielonego pojęcia skąd ona wiedziała co ma klikąć żeby się włączyło i jakim cudem skoordynowała do podójne kliknięcie w ikonę. Od tamtego momentu robi to bez problemu, oczywiscie nie wie o co w grze chodzi i nie włącza zeby w nią grać tylko chyba fascynuje ją że jak ona coś przyciśnie to coś sie dzieje, to chyba nie jest korzystanie z komputera ale dla mnie to i tak był szok smile

      Kasia
      • anisr To u mnie jakieś odmieńce;))) 30.05.06, 22:04
        Olga ma 6 i pół roku i...komputer mógłby dla niej nie istnieć.Sami jej kupujemy
        (kupowalismy raczej, bo teraz juz nie) gry, chwilkę pograła i wyłączyła.Czasem
        zagląda do internetu, ale to raczej po nowe piosenki czy jakieś quizy angielskie
        (intensywnie sie uczy języka).Zastanawiałam się, czy nie iść z nia do
        psychologa...wink)))Młodsza Daga ma 2 lata i tez ja raczej nie ciągnie-czasem
        pokażę jej jakas stonkę z Puchatkiem i tyle.
        Inna sprawa, że my tez raczej nie gramy na komputerze-internet i praca.
    • dusia_mamusia Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 22:22
      Mój 4,5 letni syn nie gra na komputerze. Sprzęt stoi w naszej sypialni i młody
      nie ma do niego dostępu. Jak się nauczy czytać to będzie mógł korzystać. A na
      razie bawi się w realu. Co prawda ostatnio coś przebąkuje, że chciałby w coś
      pograć. Siostra cioteczna mu pokazała, że można. Ale nie jest zbyt natarczywy,
      więc się jeszcze nie martwię. Czy w ogóle są jakieś gry dla dzieci w tym wieku?
      • monia145 Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 22:26
        W pracy mamy " Mapeciątka"( dziecko poznaje kolory, maluje, słyszy odgłosy
        zwierząt i dopasowuje głos zwierzęcia do obrazka itp.). Jest też " Bob
        budowniczy". Zapewne sa i inne, może ktoś jeszcze cos podpowie.
        • anisr Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 22:42
          Mi sie bardzo podobaja Muminki-jedyna gra która Olgę wciągnęła na 10 minutsmile
          pewnie dlatego,że wymaga znajomości książki, a tę Olga uwielbiasmile
        • dusia_mamusia Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 09:54
          monia145 napisała:

          > W pracy mamy " Mapeciątka"( dziecko poznaje kolory, maluje, słyszy odgłosy
          > zwierząt i dopasowuje głos zwierzęcia do obrazka itp.).
          Ale czy do tego potrzebny jest komputer?
          • monia145 Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 12:34
            Oczywiście, ze nie jest potrzebny, ale wykorzystywany z umiarem złem nie jest.
            Problemem jest raczej to, że rodzice nie kontrolują czasu spędzanego przez ich
            dziecko przed monitorem, zastepują wszelkie inne sposoby na zdobycie wiedzy i
            rozrywkę ich dzieci przez gry na komputerze. I póxniej jakakolwiek gra
            planszowa to " z poprzedniej epoki"- jak usłyszałam w pracy od 12-latka.
            • dusia_mamusia Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 12:36
              To moje dziecko na szczęście też jest z poprzedniej epoki. Bardzo lubimy gry
              planszowe, rysowanie na papierze i zwierzątka w naturze. Na komputer przyjdzie
              jeszcze czas.
              • mama_kotula Re: Komputer w życiu dzieci! 02.06.06, 00:21
                dusia_mamusia napisała:

                > To moje dziecko na szczęście też jest z poprzedniej epoki. Bardzo lubimy gry
                > planszowe, rysowanie na papierze i zwierzątka w naturze. Na komputer przyjdzie
                > jeszcze czas.

                Ale my też lubimy te zajęcia, nawet bardzo. Co nie przeszkadza nam korzystać z
                komputera w rozsądnym wymiarze czasowym smile
      • pi-razy-zaba Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 22:42
        Dusiu-Mamusiu, są nawet gry przeznaczone dla niemowląt! Oczywiście, nie są to
        prawdziwe gry, tylko komputer reaguje na chaotyczne walenie łapkami w
        klawiaturę pokazywaniem obrazków, ale istnieją.
        Im dziecko starsze, tym wybór szerszy.
        Gdybyś zdecydowała się coś synowi zaproponować, to zapraszam do siebie na
        bloga, link w sygnaturce. Jeżeli nigdy nie korzystał z komputera, to rzeczy
        znajdujące się w kategorii "Brzdące" mogą być dobre na początek, ale pewnie
        szybko mu się znudzą.
        • dusia_mamusia Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 09:56
          Ja tylko nie rozumiem czemu miałyby służyć takie zabawy komputerowe?
          • monia145 Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 12:29
            Temu samemu co zwykłe zabawy,podczas których dziecko zdobywa nowe umiejetności-
            NAUCE.
            • dusia_mamusia Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 12:38
              Weszłaś na stronę pi-razy-zaby?
              ja obejrzałam kilka pierwszych gier i nie wiem czego one mogą nauczyć?
    • 76kitka Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 22:57

      Mieszkam w bardzo małej miejscowości, komputery są całe trzy, dwa u mnie i jeden u sąsiadów. Ani mąz ani ja nie gramy w takie gry, napewno nie kupimy ich także dla dziecka. Sąsiadka ma córeczkę, więc pewnie takie gry u Nich tez nie będą miały wzięcia. Generalnie jak obserwuję dzieciaki w wieku o jaki Ci chodzi to najwiekszym hitem jest rower, wędki (mamy rzekę i staw), jest też starszy chłopiec, który jeździ na skuterze, wszystkie chłopaki grają w piłkę. Mam raczej niezamoznych sąsiadów, dzieci nie maja zbyt wielu zabawek: rolek, deskorolek i wszystkiego tego czym sie bawia dzieci w miastach, komputer mają tylko w szkole.
    • anek.anek Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 23:02
      U nas komputer jest (syn - 4,5 l). Odnak od dłuższego już czasu wyłacznie raz w
      tygodniu przez ok 30 minut. Takie ograniczenie było spowodowane tym, że młody
      zaczął sięzbytnio tego komputera domagać i trochę się wystrasyłam. Po kilku
      tygodniach awantur i kłótni (oj, mam niezłego uparciucha) syn zaakceptował takie
      ograniczenie.
      Dodam jednak, że syn chociaż tylko gry dla dzieci w jego wieku (Bob Budowniczy,
      kilka wybranych stron dla dzieci) to w rozmowach w kolegą w przedszkolu udaje,
      że gra we wszystko w co tamten, a też szczerze wątpię żeby ten drugi chłopiec
      grał w takie gry o jakich opowiada.

      Niedawno utwierdziłam się w słuszności swojej decyzji.
      Syn koleżanki (ma kilkanaście lat)trafił do neurologa z powodu niekontrolowanych
      ruchów ciała: takie nagłe wyginania ciała w łuk. Była panika, że może padaczka,
      albo jakiś inny neurologiczny powazny problem. Problem generalnie tyle powazny
      co banalny jednocześnie. Po serii badań zdiagnozowano to jako nadwrazliwość
      układu neurologicznego, a lekarstwem ma być drastyczne ograniczenie dostępu do
      komputera i TV. Chodzi o obrazy atakujące układ nerwowy : nie w sensie
      dosłownym, ale o to, że drgania obrazu ekranu tv i komputera (których niby na
      codzień nie zauważamy) wymagają ogromnego skupienia naszego układu
      neurologicznego i po prsotu go "przegrzewają". Po kilku tygodniach od stosowania
      tego ograniczenia, napady stały się sporadyczne. Oczywiście w tym przypadku jest
      również uwarunkowanie wyjątkową wrazliwością układu neurologicznego u tego
      akurat chłopca, niemniej jednak to powazna przestroga.
    • agacz2905 Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 23:21
      Mój syn dostał od nas komputer w styczniu br., na piąte urodziny znaczy.
      Motywem tego prezentu był mój egoizm i wygodnictwo. Bardzo mnie denerwowało, że
      codziennie jak przychodziłam z pracy nie mogłam się zrelaksować, odpocząć,
      wreszcie - powisieć nogami na wyciągu i poodpoczywać (bo nogi to mam nie do
      końca sprawne, więc nad łóżkiem mam wyciąg) - bo Szymuś codziennie po naszym
      przyjściu z pracy sru do komputera... (oczywiście do naszego domowego k0mpa,
      stojącego w naszym pokoju) Syn używa komputera od 2 lat i bynajmniej nie jest
      to dla mnie powód do dumy. Komputer po prostu zawsze go fascynował, b. szybko
      wszystko "łapał". Początkowo grał w gry dla małych dzieci, w których poziom
      trudności dostosowuje się do poziomu gracza, np. "Prosiaczek i przyjaciele",
      oczywiście wymagał pomocy przy realizacji poszczególnych zadań. Od kilku m-cy
      na topie jest gra pt."Profesor szalony", typowa sprawnościówka, którą
      nieopatrznie mu wygrałam w konkursie sms-owym lokalnej "Gazety Wyborczej".
      szymkowi bardzo zależy na komputerze, dzisiaj np. bardzo dużo grał, na co mu
      pozwoliłam, ponieważ byłam do wieczora sama z dziećmi i młodsza Agata wymagała
      ode mnie b.aktywnego zajmowania się nią. Prawie zawsze, kiedy kazemy Szymkowi
      wyłączyć komputer, stawia gwałtowny i dość głośny opór. Mąż-informatyk stosuje
      okresowo różne sztuczki, np. okresowo ukrywa przed Szymkiem zainstalowaną na
      Sompie grę z "Profesorem Szalonym" (mówić synowi, że prof. niestety musiał
      wyjechać), bądź też instaluje mu różne ograniczenia - np. po godzinie komputer
      sam się wyłącza i koniec, nie ma zmiłuj. Mój syn nie posiada żadnych gier, w
      których jest obecna przemoc czy jakieś strzelaniny. Głównie sa to różne
      encyklopedie i gry dostosowane do jego wieku, np. "Koziołek Matołek idzie do
      szkoły", "Uczę się muzyki" i in., których tytułów teraz nie pomnę. Korzystanie
      z komputera przez mojego syna na pewno odbiega od ideału, jednak potrafi też on
      sam z siebie włączyć młodszej siostrze bajkę na VCD lub DVD - dziś np. był to
      (jak mówi Agatka) "Kapciuszek". A tak w ogóle jesli moje dzieci się o coś kłócą
      to o...korzystanie z komputera, niestetysmile. Agata ma robione przy biurku Szymka
      inhalacje - tam jest zainstalowany (oprócz komputera)także nebulizator, więc
      mój mąż na czas nebulizacji włącza małej jej ulubione bajeczki na komputerze...
      Konflikty staramy się łagodzić... mimo wszystko nie żałuję, że syn od prawie
      pół roku ma komputer we własnym pokoju. Póki co nie ma dostępu do internetu,
      gry kupujemy wyłącznie my, mamy więc jakąś kontolę. Ponieważ syn na swój sposób
      czuje przede mną respekt, zawsze pyta się, czy może włączyć komputer. Na dzień
      dziecka kupiliśmy mu...oczywiście nowa grę i jestem pewna, że na pewno ten
      prezent sprawi mu dużą frajdę. W listopadzie syn był w CZD na okulistyce.
      Możliwość zajęcia się komputerem w oddziałowej świetlicy na pewno łagodziła
      jego stres powodowany pobytem w szpitalu i przebytym zabiegiem. Mój syn to
      właśnie typ introwertyka siedzącego przed komputerem, ewentualnie szalejący z
      młodszą siostrą.Dopiero od niedawna ma w przedszkolu kolegę i koleżankę (chodzi
      od 1 marca). Nie zrobię z niego na siłę ganiajacego za piłką rozkrzyczanego
      ekstrawertyka, nad czym może i częściowo boleję, ale trudno.
      • anek.anek Re: Komputer w życiu dzieci! 30.05.06, 23:39
        to powód dlaktórego ograniczyliśmy drastycznie komputer. i utwierdza mnie w
        przekonaniu - z czym ostatnio pod wpływem sytuacji znajomego dziecka o czym
        pisałam owyżej, mój mąż też na szczęscie się ostatnio zgodził, że po moim trupie
        jeśli moje dziecko będzie miało komputer w swoim pokoju przed ukończeniem co
        najmniej 15-16 lat.
        Wprowadzilismy też hasła do systemu. Młody potrafi włączyć komputer, ale nie
        jest w stanie zapamiętać wpisywanych szybciutko ciągu cyfr i liter. Hasło
        paranoicnie i tak zmieniam co jakiś czas.
        Na waszym miejscu postarałabym się jednak o takie chociażby ograniczenie.
        Będzie awantura? Trudno, będzie trwała i kilka tygodni tak jak u nas, ale w
        końcu syn się będzie musiał dostosować. Ja na początku młodego oszukiwałam
        trochę (jak już bardzo jęczał), że zapomniałam hasła.
        wprowadźcie zasadę, że komputer tak, ale tylko dwa , trzy razy w tygodniu przez
        określony czas.
        To naprawdę nie jest dobra zabawa dla maluchów.
    • edytkus Re: Komputer w życiu dzieci! 31.05.06, 07:38
      Moja corka za trzy m-ce skonczy cztery lata, w jej przedszkolu w kazdej sali sa komputery a dzieci
      uczy sie "obslugi" juz od drugiego roku zycia. Ja mam za drogi komputer i za duzo waznych rzeczy na
      nim zeby corka mogla sobie na nim szalec ale od czasu do czasu pozwalam jej pobawic sie na stronach
      dla malych dzieci - daje sobie rade bez pomocy (puzzle, rysowanie, itp.). Oczywiscie umie liczyc,
      rozpoznaje kolory etc. Wg badan dzieci ktore wczesnie zaczynaja przygode z komputerem pozniej
      daja sobie lepiej rade w szkole. Wczoraj natknelam sie na kurs projektowania stron internetowych dla
      osmiolatkow, jak mala podrosnie i nauczy sie czytac zapisze ja wink
    • dziubelek2 Re: Komputer w życiu dzieci! 31.05.06, 08:22
      moja najmłodsza prawie wcale nie interesuje się komputerem - czasem jakąś
      kolorowankę chce pokolorować na komputerze i tyle.

      natomiast starszaki mają wydzielony czas - pół godziny i tego się trzymamy,
      nawet bez jakiegoś większego buntu z ich strony.

      misiek przeważnie gra wtedy w wyścigi, ewentualnie pisze coś w wordzie.

      magdulek natomiast gdyby jej kolega nie namawiał, który , jak mi sie wydaje,
      jest juz nieco "uzależniony" od kompa, pewnie w ogóle by nie grała.

      to rodzice decydują ile czasu dziecko spędza przed komputerem i w co gra,
      wystarczy trochę nadzoru i zdrowego rozsądku.
      • zuzanna56 Re: Komputer w życiu dzieci! 31.05.06, 11:11
        Moje dzieci w wieku 5 i 9 lat niespecjalnie interesują się komputerem.
        Jeśli już go używają to do nauki angielskiego lub ortografii.
    • e_r_i_n Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 10:00
      monia145 napisała:

      > Zacznę od pytania: czy którakolwiek z emam tu obecnych może powiedzieć, że
      > jej 3, 4, 5 letnie dziecko nigdy nie korzystało z komputera?

      W sumie moge tak powiedziec.
      Moje dziecko ma kontakt z komputerem tylko podczas ogladania bajek - ale nie
      jest to zabijacz calego wolnego czasu, raczej raz na tydzien jakis film, niz
      codziennie kilka godzin bajek.
      Poza tym czasami wlaczam Wiktorowi w komputerze muzyke. Raz albo dwa razy
      Wiktor bawil sie, piszac literki. I tyle.
      Gier na komputerze nie ma. I jeszcze przez jakis czas miec nie bedzie, bo nie
      widze ku temu powodu.
      Pisania, czytania i liczenia uczy sie bez tej pomocy dydaktycznej wink
      • monia145 Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 12:37
        To bardzo podobnie jak u mnie- dla mojego Wiktora komputer mógłby nie istnieć.
        Oczywiście wie jak go włączyć( ma 6 lat)ale ogląda tylko bajki.
        Do wszystkiego innego związanego z nauką i zabawą wykorzystujemy tradycyjne
        pomoce- książki, układanki, gry itp.
        • jklk Re: Komputer w życiu dzieci! 01.06.06, 23:53
          Zupełnie nie rozmuniem, dlaczego się tak chwalicie, ze dzieci nie używają, nie
          lubią, nie mają dostępu do komputera???
          Przecież komputer to super sprawa - są gry i zabawy edukacyjne, które naprawdę
          dają dzieciom dużo impulsów do rozwoju. Ktoś tu pisał, że jak dziecko będzie
          umieć czytać, to będzie używac komputera - przeciez moze być własnie odwrotnie -
          dzieco używając komputera nauczy się czytać, i to nauczy się zupełnie bez
          wysiłku i bezstresowo.
          Przecież komputery to dzisiaj standard - są wszędzie - w nauce, pracy,
          bankowości, no aż szkoda czasu, zeby wymieniac. Przeciez wiadomo, ze dzieci
          będa z nich korzystać, więc niech się uczą, jak tylko zaczynają chcieć.
          Jasne, że musi być umiar; jasne, ze trzeba kontrolować, co konkretnie przed tym
          monitorem robią, bo gra grze nierówna. Ale generalnie komputer to takie samo
          narzędzie służące do zabawy i nauki jak książeczka, gra planszowa, film. Czy
          naprawdę sądzicie, że gra planszowa jest lepsza niż komputerowa? Dlaczego? Bo
          jest z kartonu??? Naprawdę nie rozumiem tego myślenia!!!
          No i jest w waszej postawie jakaś nieszczeroś i nieuczciwość - w końcu same
          siedzicie przed kompem i czytacie to forum. A przecież mogłybyście w tym czasie
          zagrać w warcaby!
          • e_r_i_n Re: Komputer w życiu dzieci! 02.06.06, 08:28
            Ja sie nie chwale. Ja opisuje sytuacje faktyczna.
            Nie uwazam, zeby na tym etapie zycia mojego dziecka komputer byl mu potrzebny.
            Gry edukacyjne? Ok, ale moim zdaniem lepiej, zeby sie w tym czasie pobawil.
            Gry 'zabijankowe' sa bezsensem w rekach niespelna pieciolatka.
            Zreszta dylematu nie mam, bo moje dziecko nie przejawia jakiejs checi do
            siadania przy komputerze w celach innych niz te, na ktore mu pozwalam.
            jklk napisała:

            > No i jest w waszej postawie jakaś nieszczeroś i nieuczciwość - w końcu same
            > siedzicie przed kompem i czytacie to forum. A przecież mogłybyście w tym
            > czasie zagrać w warcaby!

            Nikt nie napisal, ze od komputera z dala nalezy sie trzymac.
            Tak wiec nieszczerosci nie widze.
    • mama_kotula Re: Komputer w życiu dzieci! 02.06.06, 00:12
      Sama na siebie bicz kręcę tym wpisem, ale trudno.
      Moje dzieci korzystają z komputera. Starszy - ma 3 lata - głównie w celu
      "pisania literek" (włączamy Worda, czcionka 72, bold i heja), kiedyś włączyłam
      mu grę Puchatkowe Przedszkole, nie umiał jeszcze wtedy obsługiwać myszy, więc
      siedziałam razem z nim i np. liczyliśmy warzywa czy bawiliśmy się w ciągi
      logicznych wydarzeń (Krzyś ma jabłko --> Krzyś je jabłko --> (i tu jest puste
      miejsce, w które należy wstawić obrazek z ogryzkiem smile). Oczywiście Młodsza
      Młodzież, wówczas - o zgrozo - półtoraroczna - oglądała razem z nami. Fascynacja
      grą minęła po tygodniu, miłość do literek pozostała (Szymon nauczył się czytać w
      wieku 2,5 roku, pisać jeszcze nie potrafi - tylko drukowane litery i to nie
      wszystkie). Był etap wirtualnych puzzli (moja wielka namiętność... zaraz po
      forum, ofkors) i flashowych gierek, ale oba przeszły bez echa, woli zwykłe
      puzzle i loteryjki, gry planszowe itp.
      Młoda - 20 miesięcy (nie bijcie... big_grinD, ja Wyrodna przecież jestem) jest na
      etapie "sikśti foj zu lejn", czyli 64 ZOO Lane na stronie noggin.com,
      ostatnio prosi o włączanie Miffy na tej samej stronie, skąd skubana nauczyła się
      liczyć po angielsku smile)) i doskonale operować myszą. Nie zostawiam jej samej
      przy komputerze nigdy, zawsze razem opowiadamy sobie coś, śpiewamy, liczymy itp.
      Oczywiście nie przesiadują przed komputerem godzinami (ufff... nie biorą
      przykładu z Matki Netoholiczki), jest to - dla młodszej: 15 minut, dla
      starszego: 30 minut, mam też zasadę, że albo komputer, albo bajka.
      Nie czuję się wyrodną matką zaniedbującą dzieci. Umiar we wszystkim, wszystko
      jest dla ludzi.
Pełna wersja