benita30
01.06.06, 11:27
dzwoni w takim nastroju od jakiś 4 lat ale dziś udało mi się wtrącić coś od
siebie.
Zaczęło się od pretensji że nie odbieramy telefonu a ona dzwoniła dziś już
parę razy. Tłumaczę grzecznie że nie było żadnego telefonu i sugeruję że może
nie pod ten numer mama dzwoniła. (żałuję że nie mamy identyfikacji numeru
Oburzenie!
Następnie że jestem złą żoną i złą matką i że przeze mnie jej syn szuka pracy
za granicą (dodam że jedziemy całą rodziną).
Że przeze mnie nie jest menadżerem / posiadaczem ziemskim / milionerem bo go
niewystarczająco motywuję. A nawet dołuję...
Że jej córka i zięć są tacy zapracowani, zmęczeni i muszą tyle lat spłacać
kredyt że stanowią wzór do naśladowania (no jak się chce mieć rzeczy z
najwyższej półki to nie ma innej rady).
Tu udało mi się wtrącić że mój mąż zarabia więcej niż jak pracowaliśmy razem
(nawet jego szef się temu dziwi). Że nie jestem taka beznadziejna skoro sama
daję sobie radę z dzieckiem (a niedługo z dwójką), domem i pracą na zlecenie
w domu (też padamy ze zmeczenia a nie obijamy się). Źe nie mamy wielu nowych
rzeczy ani mieszkania z katalogu bo unikamy kredytów (mama sama nas od
kredytu odwodzi bo to diabelskie

.
I na mój koniec bo więcej mi się nie udało wtrącić, zasugerowałam że syn
wraca od niej sfrustrowany bo nie spełnia jej wymagań a nie dlatego że czuje
się gorszy od jej zięcia.
I na jej koniec znana dobrze gadka że ona go wychowała, że miał świadectwa z
czerwonym paskiem,że nauczyciele go chwalili,że towarzystwo moje i mojej
rodziny jest nieodpowiednie, że jej znajomi to tacy a tacy i parę własnych
zaprzeczeń...(dobrze nie słuchałam bo zaczęło się we mnie gotować i
zastanawiałam się czy się rozłączyć) Krótko mówiąc zmarnowałam jej syna!
I co z taką kobietą? Wymaga szacunku a mnie obraża i jeszcze chce się
obejmować przy powitaniu! Obłudnica jedna.
dlugo wyszło a to tylko skrót