Wakacje pani doktor a moja cierpliwość...

01.06.06, 15:08
Kilka dni teu koleżanka, która ze swoimi dziećmi chodzi do tej samej lekarki
co my, opowiedziała mi o tym, jak pokłóciła się w gabinecie z przedstawicielem
medycznym. Sytuacja wygladała mniej więcej tak, że koleżanka czekała z 2
dzieci w kolejce, przepuściła wymiotujące, chore dziecko. Przedstawicielka
wślizgnęła się do gabinetu, gdy ta poszła do kiosku w przychodni po soczek dla
dziecka, uprzedziwszy, że tylko na 5 sekund znika.
Dwa dni temu ja poszłam do lekarza z dziećmi... w ciągu godziny rzeczona pani
doktor przyjęła 4(sic!) przedstawicieli medycznych. Kiedy z jedną z pań
scięłam się w drzwiach (babsko prawie mnie i jeszcze jedną kobietę
staranowało, bo ona musi na chwilę i "to dlatego, żebyśmy miały dla dzieci
tańsze leki"), pytając czy aby nie powinna tego robić poza godzinami pracy
lekarza, z następną pani doktor umówiła sie w pokoju obok... Kiedy lekarka
przyszła w końcu do gabinetu, próbowała obrócić wszystko załagodzić,
rozbrajajaco mówiąc: "Pani M., przecież musimy jakoś na te wakacje zarobić"...
Więc wyjaśniłam grzecznie, iż nie chodzi mi o to, że przedstawiciel w ogóle
przychodzi, tylko o to kiedy i jak to robi. Przemilczałam fakt, że w końcu ona
też powinna znac umiar.
Ja rozumiem, że każdy chce zarobić, ale ludzie...
Czy u Was też tak się dzieje w przychodniach?
Co zrobić z taką lekarką, bo ja chyba zacznę chodzić prywatnie crying.
    • milka_milka Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 01.06.06, 15:11
      W naszej przychodni jest zakaz kontaktowania się przedstawicieli firm
      faramaucentycznych z lekarzami na terenie przychodni i w godzinach ich przyjęć.
    • anek.anek Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 01.06.06, 16:00
      złożyłabym skargę u dyrektora placówki. i uprzedziłabym o tym ową panią doktor.
      • sutra Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 01.06.06, 22:02
        Złóż skargę do dyrektora i do oddziału NFZ od razu.
    • olamad Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 01.06.06, 21:05
      U nas siedzą w kolejce. Co oczywiście nie zmienia faktu, że nie są przecież
      zarejestrowani, więc zabierają lekarzom czas przeznaczony na innych pacjentów.
    • madziaaaa Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 01.06.06, 22:27
      nasza pani pediatra zawsze wywala przedstawiciela, widziałam na własne
      oczęta.Każe przyjść jak się upora z pacjentami.
    • iljana Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 01.06.06, 22:30
      Delikatniue mówiąc - przegięcie.

      U nas tak nie ma, ale widzialam raz jedną przedstawicielkę. Była nie dłuzej jak
      5 minut, a i tak czekała i weszła na koniec po wszystkich pacjentach. Wyszla,
      jak jeszcze sie w kurtki wbijaliśmy smile
    • tynia3 najgorsze jest to, że lekarka jest naprawdę dobra 01.06.06, 22:31
      w sensie - kompetentna
      cholera, jak złożę skargę to już całkiem klops, ale przy kolejnej takiej wizycie
      moge nie wytrzymać, słowo daję.
      pzdr
      • pesteczka5 Re: najgorsze jest to, że lekarka jest naprawdę d 02.06.06, 06:50
        Jak złożysz skargę, nie sądzę, aby coś złego stało się pani doktor, natomiast
        możesz wtedy miec nadzieję, że zawiśnie kartka o zakazie przyjmowania
        przedstawicieli medycznych.
        Chyba, że się zakamuflują sprytniewink ale jeśli to czysta pediatra a nie
        rodzinnny, nie dadzą radysmile
    • agawamala Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 02.06.06, 08:25
      Choć sama nie jestem lekarzem, jestem z rodziny lekarskiej i obracam się w tym
      środowisku.
      Istnieje problem repów ( czyli przedstawicieli firm farmaceutycznych), ale tak
      naprawdę również lekarze mają ich dosyć.
      Wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby lekarka wprost powiedziała o wakacjach.
      Po pierwsze byłoby to bardzo głupie z ej strony, a po drugie - wakacje może
      kiedyś były fundowane małej grupie lekarzy, ale dziś już są przeszłością (
      chyba, że ktoś ogląda Na dobre i złe i stamtąd czerpie inspiracje do postów).
      Repy robią różne paskudne rzeczy, ale dziś, ze względu na niskie fundusze
      reprezentacyjne lekarz dostaje - karteczki z logo firmy, długopisy, kubki itp.
      Lekarzom proponuje się wykłady ( kryptoreklama leków), w szpitalach
      daje "próbki" ( dzięki nim są leki na oddziałach).
      Na oddziale mojego męża repy kupiy: 3lodówki( dla chorych, do pokoju
      lekarskiego i do pokoju zabiegowego). Oddały jeden komputer ( niezły).
      Ale nijak się to ma do wakacji.
      P.S. Aktywność repów jest największa w aptekach, ale to inna bajka.
      • pesteczka5 Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 02.06.06, 10:06
        Święta prawda.
        ja wypytuję repa o ceny, jakie mają okoliczne aptekismile) O ceny generyków.
        Naciągam na próbki leków do inhalacji w ambulatorium, których moja przychodnia
        nie kupuje, bo sa bardzo drogie, a wielu pacjentów baardzo korzysta. Nie bardzo
        mi się uśmiecha, zostawać dłużej, bo i tak zawsze wychodzę duużo później niż
        mam na drzwiach napisane. Ale też w 90 proc. nie mam czasu ich przyjąć,
        zostawiają mi te karteczki w rejestracji. No, a jak ktoś pomyśli, co nie raz
        widziałam, że jak mu napiszę instrukcję na karteczce z nazwą leku, to mnie
        firma na wakacje wyśle, to jego sprawa, ja staram się dbac o swoje zdrowie
        emocjonalne i dyskutować nie myślę. Zresztą piszę co uważam, często co innego,
        w tym konkurencjęsmile
      • tynia3 Re: Wakacje pani doktor a moja cierpliwość... 02.06.06, 10:27
        agawamala napisała:

        > Choć sama nie jestem lekarzem, jestem z rodziny lekarskiej i obracam się w tym
        > środowisku.

        ja też.

        > Wydaje mi się mało prawdopodobne, żeby lekarka wprost powiedziała o wakacjach.

        A jednak powiedziała. Widzę jednak, że bardziej prawdopodobne wydaje Ci się, że
        kłamię... Nawet jeśli żartowała, to nie było to na miejscu.


        > chyba, że ktoś ogląda Na dobre i złe i stamtąd czerpie inspiracje do postów

        Seriale nie są dla mnie inspiracją, może dla pani doktor.

        > Repy robią różne paskudne rzeczy, ale dziś, ze względu na niskie fundusze
        > reprezentacyjne lekarz dostaje - karteczki z logo firmy, długopisy, kubki itp.

        Musiało tego być sporo w wielkim pudle, które z zachwytem przyjęła.

        > Lekarzom proponuje się wykłady ( kryptoreklama leków), w szpitalach
        > daje "próbki" ( dzięki nim są leki na oddziałach).
        > Na oddziale mojego męża repy kupiy: 3lodówki( dla chorych, do pokoju
        > lekarskiego i do pokoju zabiegowego). Oddały jeden komputer ( niezły).
        > Ale nijak się to ma do wakacji.

        Stosowanie chwytów typu pseudowykłady to oszustwo po prostu (dobrze
        opłacone...)-taka dygresja.
        Chwalebne, że są uczciwi przedstawiciele i sumienni lekarze. Nie twierdzę, że
        nie. Twierdzę natomiast, że naszej pani doktor troszkę się poprzestawiało i
        stworzyła tym pole do popisu dla przedstawicieli.
        pzdr
Pełna wersja