iza9919
06.06.06, 16:49
Jestem na tym forum pierwszy raz i bardzo mi się tu podoba. Jesteście
konkretne kobietki, dlatego nie będe męczyć się dłużej i proszę Was o pomoc.
Sama rozpuściłam sobie męża a teraz nie mogę sobie dać rady.
Przed ślubem, jak i po zawsze mogłam na niego liczyć:posprzątał jak trzeba
było, uprasował, ugotował itd. Jak straciłam prace i byłam w domu to starałam
się robić dosłownie wszystko(mąż chodził do pracy a ja nie), no więc obiadek
pod nosek, kanapeczki do pracy...Postanowiliśmy powiększyć rodzinę, zaszłam
w ciąże. W 23 tygodniu okazało się że jest bardzo zagrożona i musiałam tylko
leżeć, mąż przejął wszystkie domowe obowiązki, no i musiał skakać wokół mnie
(ale nie narzekał). Urodziło się zdrowe, donoszone dziecko( najukochańszy mój
synek)i znowu ja przejęłam obowiązki.
W tej chwili Remigiuszek ma 10 miesięcy no i wiadomo nie usiedzi na miejscu i
wszystkie uroki związane z tym wiekiem. Czasami nie daję sobie z czymś rady i
proszę mężą o pomoc i wtedy słyszę:jaki on jest zmęczony bo ciężko pracuje,
kiedy on się wyśpi...No tak zapomniałam że ja nic nie robię(samo się pierze,
sprząta, gotuje...)
A dzisiaj mój kochany mężuś przeszedł sam siebie: poszedł rano na zakupy( a
to nielada wyczyn dla niego) i przy śniadaniu przekroił mi bułkę. Potem
poprosiłam go żeby chwilę zajął się dzieckie(swoim pierworodnym!)ale niestety
nie mógł bo siedzioał przy komputerze.A przed wyjściem do pracy zrobił mi
straszną awanturę,że jak ja mogę chcieć żeby mi czasami w czymś pomógł(ciężko
pracuje) i wypomniał mi pokrojonom przy śniadaniu bułkę.
Jak wyszedł to się popłakałam.
Dziewczyny, doświadczone kobiety co robić, bo nie wytrzymam tego
dłużej!!!!!!!!!!!!!