czy tak się zachowuje siostra?

11.06.06, 05:27
Witam,
Powiedzcie co o tym myślicie? W poniedziałek zaczynają mi wymieniać rury
centralnego ogrzewania. Przez dwa dni w mieszkaniu będą robotnicy, będą ciąć
te rury, wiercić i spawać. Moja siostra mieszka o 50 min jazdy pociągiem od
W-wy. Chciałam tam wysłać nianię z małym na takiej zasadzie, że pojadą rano
(względnie rano - na miejscu byliby ok. 11.00 a po południu wrócą).
Dowiedziałam, się że nie, bo to obca osoba. W zamian za to siostra proponuje:
a) mogę przyjechać ja, a mieszkania niech popilnuje kto inny; b) zostawić jej
małego na dwa dni.
W pierwszej chwili nic jej nie powiedziałam, a teraz szlag mnie trafia. Jak
ktoś przychodzi do mnie codziennie od końca stycznia to chyba nie jest "obca
osoba" przynajmniej w kategoriach ewentualnej kradzieży, bo słowo daję nie
wiem o co może chodzić. Siostra jest dorosła i chyba wytrzymałaby dyskomfort
prowadzenia konwersacji z "obcą osobą" przez parę godzin, jak znam siostry
gadulstwo to ucięłaby sobie z tą obcą osobą niezłą pogawędkę. Czego się nie da
powiedzieć o małym dziecku. Synek był ze mną u siostry dosłownie kilka razy i
odczułby perspektywę bycia tam zostawionym samemu bardzo przykro. Ponadto ma
alergię, a siostra raz zrobiła taki numer, że dała mu do zupki masło, po
prostu chyba uważa leczenie alergii za fanaberie, a mój szwagier to już na
pewno. Co do ewentualnej zamiany, to po pierwsze: niania (bo nie mam kogo o to
poprosić) może się nie zgodzić na pilnowanie mieszkania, bo umawiałyśmy się w
sprawie opieki nad dzieckiem a nie pilnowania mieszkania podczas remontu, po
drugie w takich sytuacjach na miejscu przydałby się właściciel, a nie zastępstwo.
Jestem na siebie strasznie zła, że nic siostrze nie powiedziałam. Oczywiście,
jakoś sobie poradzimy. Synek pojedzie na dwie jednodniowe wycieczki gdzieś
tam, ale fakt postawienia sprawy w taki sposób boli. Nie pierwszy raz zostałam
tak potraktowana. Jak robiłam remont trzy lata temu, to raz w niedzielę
chciałam do niej pojechać na pół dnia, bo nie chciałam rozpakowywać
zakurzonych pudeł będąc sama z 1.5 rocznym dzieckiem. Dowiedziałam się (co
było powiedziane zjadliwym tonem), że na moim miejscu to ona zaczełaby od
posprzątania sobie, a następnie, czy na pewno chcę do niej przyjechać, bo
pogoda taka niepewna. Potem sobie uświadomiłam, że tego dnia robili teściowej
jubileusz, ale w końcu można chyba powiedzieć o tym w normalny sposób, to po
pierwsze, a po drugie to już mi się nie chce nawet pisać. W sumie, od kiedy
urodziłam synka i sama go wychowuję nasze stosunki uległy gwałtownemu
jednostronnemu pogorszeniu nie wiem czemu. Wcześniej, kiedy jej się nie
układało, to wciąż słyszałam: "kiedy przyjedziesz?" i wiele, bardzo wiele
jeszcze można by na ten temat napisać.
Dawno temu próbowałam z nią na ten temat rozmawiać, ale jak ktoś w odpowiedzi
na normalnym toniem powiedzianą kwestię się wydziera, to ciężko się prowadzi
rozmowę.
Reasumując, nie wiem co zrobić. Nienawidzę siebie za mój brak asertywności,
tj. że nie powiedziałam jej nic od razu. Obrazić się na nią na całe życie
chyba nie dam rady, to że jakiś czas nie będę się do niej odzywać niewiele ją
obejdzie. Jak teraz chwycę za słuchawkę i jej powiem, co o tym myślę, to
raczej jestem pewna, że na słowa z nią nie wygram bo mnie na przykład
zakrzyczy. Dodatkowo boli mnie jeszcze fakt, że mam dwie inne siostry i po
cichu mi przyznają rację, ale jej żadna z nich nic nie powie. I zostanie tak,
że ja jak chcę to sobie mogę być obrażona, a cała reszta będzie się ze sobą
spotykać i razem popijać kawkę. Dla mnie to też jest taki brak solidarności,
przyznać rację komuś na boku, a głośno to już nic nie powiedzieć. Z drugiej
strony wszystkie te afronty które mi zrobiła, jakbym chciała to i tak nie mogę
tego zapomnieć, bo nawet jak do niej przyjeżdżałam, rzadko bo rzadko, to i tak
potrafi być nieprzyjemna, komentuje sposób, w jaki zajmuję się dzieckiem, itp.
Boli mnie też, że synek nie zna rodziny, ale czy jest sens utrzymywać
kontakty kosztem znoszenia ciągłych afrontów?
Co byście na moim miejscu zrobili?

Pozdrawiam,
    • ania1203 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 08:11
      A dlaczego tak koniecznie chcesz wywozić syna? Ja tez miałam wymianę rur
      miesiąc temu, a mam 2. dzieci- 6 latka i 3 mies. córę. Jakoś przeżyliśmy. Syn w
      przedszkolu, ja z małą na spacerze, M w domu pilnował robotników. Trwało to 3
      dni.
    • moofka Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 08:19

      jezeli siostra sama deklaruje ze zajmie sie synkiem bez niani, to po co tam
      niania? no kto jak kto ale chyba rodzona ciotka zajmie sie siostrzencem nie
      gorzej niz niania
      ale rozumiem siostre, ze bedzie ja krepowala obca - dla niej obca - osoba w jej
      wlasnym domu
      nie odmoiwla ci pomocy przeciez?
      • daria_nowak Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 10:54
        Ja tez wcale bym nie chciała byc zmuszana do konwersacji z obcą osobą. Ani
        znoszenie jej obecności u siebie. To, że u Ciebie niania jest już długo i ją
        znasz, to Twoja sprawa. Podziękuj siostrze za ofertę zajęcia się młodym (choć
        nie rozumiem w czym aż taki ból, miałam już remonty dosłownie wszytkiego -
        komfortowo nie było, ale baez przesady). I nie marudź.
      • niania40 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 21:42
        "no kto jak kto ale chyba rodzona ciotka zajmie sie siostrzencem nie
        > gorzej niz niania"
        Nie obraz sie, ale to czy naiwnosc przez ciebie przemawia czy...?
    • benitaa2 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 08:25
      Może niania mogłaby wziąść dziecko do swojego mieszkania.Na noc zabrałabyś go
      do domu,a od rana znów u niani.
    • faceeet masz racje, zachowujesz sie skandalicznie 11.06.06, 10:39
      1) nie dosc ze kochajaca siostra chce sie zaopiekowac twoim dzieckiem na 2 dni
      (a przeciez mogla odmowic),
      2) to ty musisz koniecznie wsadzac jej jeszcze jakas obca osobe do domu,
      3) a co najgorsze wlazisz na glupie forum i wypisujesz swoje glupie zale i
      obrazasz ja...

      Siostrze wspolczuje ze cie nie bila jak bylas mala - moze bys byla madrzejsza.
    • pink75 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 12:58
      Twoja siostra zachowała się bardzo dobrze. Asertywnie powiedziała, że nie życzy
      sobie obcej osoby w domu (bo dla niej twoja niania to obca osoba, i wcale się
      jej nie dziwię) i zaproponowała pomoc w innej formie (możesz wysłać dziecko
      samo, albo przyjechać z nim) - a że Tobie to nie pasuje to już twój problem.
      Nie widzę powodu, żeby twoja siostra tańczyła, jak jej zagrasz.
    • slonko771 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 13:22
      widze ze nie bardzo dokładnie dziewczyny przeczytały twój post, rozumiem
      dlaczego nie chcesz wysłac małego do cioci bez niani, dla mnie to nie był by
      problem ale siostra ma prawo nie chciec byc pół dnia z nianią i takie jej
      prawo, Twoja reakcja jest dla mnie tez troszke nerwowa , ale moze to wynika z
      twoich wczesniejszych złych doswiadczen, mysle ze jakies wycieczki, piknik w
      ciekawym miejscu beda jak pisałas najlepszym rozwiazaniem , a w domu oczywiscie
      lepiej byc samemu
    • haganna Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 14:19
      Masz bardzo roszczeniowy stosunek do swojej rodziny. Prawdopodobnie dlatego
      Twoja siostra zachowuje dystans. Niania jest dla niej obcą osobą i wcale się
      jej nie dziwię, że nie życzy sobie jej towarzystwa. Zaproponowała Tobie pomoc w
      nieco innej formie. Nie odpowiada Ci to - Twoja sprawa.
      Myślę, że to Ty stwarzasz problemy.
      • allija Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 21:51
        Tez uważam jak inne dziewczyny. Siostra moze nie chciec żeby jakas obca /dla
        niej/ baba kręciła sie po jej wlasnym domu, to mogloby byc dla niej krępujace.
        I zachowała sie w porzadku proponujac ci inną forme pomocy.
        A ty chcesz koniecznie zeby było "po twojemu", radź więc sobie sama.
        • berecik7 współczuję Ci jogo 11.06.06, 22:21
          Jogo, zupełnie niepotrzebnie napisałaś swojego posta. Historia wielu
          wcześniejszych wątków wskazuje na to, że na tym forum dominują osoby o
          poglądach, że współczesna rodzina to zbiór asertywnych, samodzielnych i
          niemających wobec siebie żadnych zobowiązań osób. Jeśli nie daj Boże
          potrzebujesz od rodziny pomocy, to dowiesz się, żeś ostatnia pierdoła, że
          urodziłaś sobie dzieci, to sobie teraz radź, no a tak w ogóle to jesteś
          ROSZCZENIOWA. Słowo ubóstwiane przez większość tutaj autorów.

          Ja rozumiem cię doskonale. Nie mam siostry, ale podobną w
          zachowaniu "przyjaciółkę".
          • jogo2 Re: a propos berecik, dodam jeszcze 11.06.06, 22:51
            Masz rację, bereciku,
            Chciałam jeszcze dodać, że chyba te posty to piszą zupełnie inni ludzie, niż ci,
            których widzę "w akcji" wychowywania dzieci. Te podrzucanie dzieci babciom z
            byle powodu, żeby się tam wychorowało, żeby spędzić romantyczne 2 tygodnie we
            dwoje, w weekendzik na cieplusi obiadek do babuni (a ile to kasy do przodu, tak
            się zalogować do babcinej lodówki na weekendzik) bo piszę doktorat, bo mam
            występ, bo boli mnie głowa, muszę się wyspać, mieszkanie (malutkie, tylko 6o
            parę metrów w nowym budownictwie) kupione za bezterminową pożyczkę od starych,
            samochodzik też skromnie, bo używany, po teściach i głowa podniesiona do góry,
            bo do wszystkiego w życiu doszedłem(am) sam/sama (mianowicie poszedłem do pracy)
            i jazda z góry na tych cholernych roszczeniowców. Nie powiem, że do wszystkiego
            w życiu doszłam sama, ale do bardzo wielu rzeczy, zdziwili by się co
            poniektórzy, co w tym wątku napowypisywali i spłakali by się jak bobry i
            załamali by rączki, gdyby musieli dokonać w życiu tego co ja dokonałam i wiem
            jak to jest radzić sobie samemu. Nikomu tego nie życzę, a osoba, która tak mówi,
            zwyczajnie kłamie, chociaż może nie wie, jakie bzdury wygaduje.
            • haganna Re: a propos berecik, dodam jeszcze 15.06.06, 19:34
              Jogo2, wierz mi są rodzice, którzy są na tyle zaradni, że nie potrzebują
              wyręczać się rodziną. Wydaje mi się, że widzisz to, co chcesz zobaczyć.
              Patrzysz na otaczający Cię świat przez pryzmat samej siebie. Jesteś trochę
              egoistyczna, a trochę infantylna. Siostry Ci przytakują, żeby mieć święty
              spokój, ale oczywiste jest, że nie będą się mieszać w jakieś Twoje
              wyimaginowane problemy i konflikty. A siostra jest jak najbardziej w porządku.
              To Ty jesteś jakaś... niepoważna (skoro Ci się słowo ROSZCZENIOWA nie
              podoba wink ). Myślisz bardzo życzeniowo, wiesz.
      • jogo2 bereciku, dzięki za dobre słowo (n tx/t) 11.06.06, 22:40
    • jogo2 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 22:23
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pytanie do pierwszej pani: gdzie się chodzi na
      spacerze z 3 miesięczniakiem ok. 5 godzin (i tak skróciłam o połowę). Zresztą
      nieważne, jedzenie pewnie w cycu gotowe, a i tak większość czasu śpi. Dziękuję
      za zrozumienie zdaje się 2 osób. Nadal nie rozumiem histerycznej moim zdaniem
      reakcji na pojęcie obca osoba w domu. I jeszcze dodane kręciła. Myślę, że
      ostatnia rzecz jaka przyszła by jej do głowy to kręcić się po domu mojej
      siostry. Dziecko po prostu miałoby gdzie zjeść i usiąść (przypomnę może
      niedowidzącym litery na monitorze: w swoim poście napisałam, że synek jest
      alergikiem, wejście do pierwszej lepszej knajpy odpada, ale rozumiem, pewnie
      podzielacie zdanie mojej siotstry, że leczenie alergii dietą to fanaberie -
      własnie dlatego też nie chcę synka zostawiać u niej samego) i może schować się
      przed deszczem, ale to przecież moje fanaberie, bo przecież żyjemy w kraju w
      którym pogoda jest gwarantowana. A ile ciekawych rzeczy dowiedziałam się o
      sobie: ojej, to to już jest roszczeniowa postawa. To ci, którym babcia z wnukiem
      siedzi, teściowie pomagają, to dopiero roszczeniowcy są. Co więcej, jestem
      przekonana, że właśnie ten, kto to napisał sam korzysta hojnie z pomocy rodziny.
      Tak właśnie w życiu jest jak w przysłowiu, że najgłośniej ryczy ta krowa, która
      najmniej robi tego, czego się od niej oczekuje. Facet, biedny idż ty do
      psychologa i przestań czytać to żałosne forum, bo ci zaszkodziło, to widać
      bardzo. I ostatnia uwaga, dlaczego większość uważa, że dorosła osoba "umrze"
      chyba, jak pobędzie kilka godzin dosłownie (przewiduję, że ok. 3 - przyjazd ok.
      11, chwilę posiedzieć, długi spacer, ok. 15.00 wyjazd) z osobą, której wcześniej
      nie znała, aczkolwiek nie jest to ktoś, o kim zupełnie nic nie wiadomo,
      natomiast możńa spokojnie przejść do porządku dziennego nad uczuciami małego
      dziecka, które miałoby zostać zupełnie samo na dwa dni z osobami, których prawie
      nie zna i które moim zdaniem przypilnują owszem, a co do serdeczności to różnie
      może być. Dorosła osoba to i do szkoły kiedyś musiała pójść i też tam nikogo nie
      znała, potem na studia a potem do pracy i też w żadnym z tych miejsc mogło tak
      się zdarzyć, że nikogo najpierw nie znała, a potem poznała i powinna być na tyle
      dojrzała, iż wie, że nie jest to koniec świata zetknąć się z obcą osobą. A jak
      jej się niania siostry "kręci po domu", to jest na tyle duża, że znajdzie język
      w buzi, żeby jej grzecznie zwrócić uwagę i zrozumieć przyczynę, dla której tę
      nianię musi cierpieć, a nie stroić fochy, oraz zażyć jakieś lekarstwo na pamięć
      i przypomnieć sobie, sytuację, w której byłam u niej w domu i miałam dla synka
      zupkę ze sobą, jak to ześwirowana matka alergika, ona miała oliwę i ja
      poprosiłam ją, żeby dodała do tej zupki oliwy trochę (wiem, roszczeniowa jestem
      bardzo, zapomiałam w domu jej dodać, wiem, takie zapominalstwo jest karygodne),
      ona natomiast wpakowała mu tam masła, bo uznała, że wie lepiej. W związku z czym
      ja miałam do wyboru, albo nie dać dzieciakowi obiadu, albo mu dać tę zupkę.
      Dobrze potem nie było, ale wiem, mam kuku na muniu, bo alergia nie istnieje.
      Dziękuję wszystkim za wielkie serce i zrozumienie,
      Dobranoc,
      • pink75 Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 23:10
        jogo2 napisała:
        > najgłośniej ryczy ta krowa, która
        > najmniej robi tego, czego się od niej oczekuje.

        Po prostu genialne podsumowanie twoich postów :j.
      • olusza3 Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 09:50
        Tak czytam te twoje posty i zaczynam wsółczuć Twojej siostrze.
        Co by nie zrobiła to żle.I same pretensje.
        Zaproponowała że zajmie się twoim synem a ty zaraz naskakujesz ,że nie zgadza sie na twoje warunki.
        Ona ma PRAWO nie zyczyc sobie we WŁASNYM domu obcej osoby.
        Jedna wpadka z masłem a ty ją zaraz przekreślasz.
        Może jak poważnie bys z nią porozmawiała to zastosowałaby się do instrukcji,
        A może poprostu niania zabrałaby małego do swojego domu na kilka godzin.

        P.S. A swoja droga to trochę niefajne, że sama oczekując pomocy siostry naskakujesz na innych ,że korzystają z pomocy rodziny.
      • ania1203 Do jogo2 12.06.06, 11:12
        Chodzi się wszędzie gdzie się da: do parku, na plac zabaw, między blokami,
        WSZĘDZIE. Poza tym wymiana rur nie polega na ciągłym kuciu i wierceniu. Można
        wyjśc tylko na tą najgorszą i najbardziej brudną robotę, a później wrócić do
        domu, jeśli spacer aż tak bardzo ciąży.
        Tak jedzenie w cycu gotowe, z tym spaniem to różnie bywa. Ale sądzę, że dla
        styarszego można poprostu wziąć wałówę ze sobą i iść na plac zabaw. Moim
        zdaniem wszystko jest do zorganizowania. Praktycznie teraz tylko w ten sposób
        spędzamy całe dnie. I powtarzam: wymiana rur to nie jest nieprzerwane kucie,
        rżnięcie itd.
      • allija Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 11:44
        Pytałaś to ci dziewczyny odpowiedziały. Dlaczego wiec sie wściekasz, trzeba
        było nie pytac i obstawac przy swoim.
        Poniewaz ja takze uzyłam słowa "krecic" to ci odpowiem. Pisałam to co sama
        czuje. Takze nie chciałabym zeby ktos wpakował mi obcą osobe do mojego
        mieszkania. A to dlatego, ze np. w domu moge miec nieporządek etc. i jednak
        przed obca osoba nie chciałabym tego pokazywać, byłaby to dla mnie sytuacja
        krępująca i chciałabym jej uniknąć. Przy czym slowo "kręcic" nie było uzyte w
        kontekscie samowolnego łażenia po całym domu a raczej samej obecnosci. No bo
        chyba nie stałaby na klatce schodowej? Jednak musiałaby skorzystac z lazienki,
        kuchni czy pójść np. za dzieckiem do innego pomieszczenia.
        Dodatkowo czulabym sie skrępowana przymusem rozmowy z obca mi osoba, ż którą
        akurat mogłabym nie mieć o czym rozmawiać, mogloby sie okazac że jest to osoba,
        z ktorą nadajemy na zupełnie innych falach. Dlaczego miałabym z własnej woli
        godzic sie na takie eksperymenty w moim wlasnym mieszkaniu?
        Sytuacja mogłaby byc dla twojej siostry mało komfortowa i nie musiała sie na
        nia godzić. Zaproponowała ci inna forme pomocy, wygodniejsza dla niej /dla
        przypomnienia, to ty prosiłas ja o przysługę, nie odwrotnie/ więc nie zostawiła
        cie na lodzie, nie odwróciła sie plecami, zrozumiała, ze na nia liczysz.
        To, ze siostra raz popełniła błąd przy zupce to nie znaczy, ze juz do konca
        życia tak będzie. Możesz kilka razy wyraźnie podkreślić o co ci chodzi z tym
        jedzeniem, powiedzieć o ew. konsekwencjach, zadzwonic do niej dla przypomnienia
        kiedy dziecko tam bedzie, i zaufać.
        Ale ty koniecznie chcesz zeby było tak jak sama sobie wymysliłaś. Masz taki
        bardziej apodyktyczny charakterek. Rozumiem, ze to dotychczasowe życiowe
        trudnosci i samotne rodzicielstwo tak cie uksztaltowały.
        Jeśli zas propozycja siostry ci nie odpowiada to na pewno nie jest to powód
        zeby sie obrażać i zrywac kontakty na zawsze. To raczej dziecinna reakcja.
        Dla scisłości, nie korzystałam z pomocy babć ani innych osób i też mam dziecko
        alergiczne.
    • agaa_p Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 23:19
      spokojnie smile
      dziewczyny mają trochę racji. Mam siostrę i ani by mi głowy nie przyszło pakowac do niej niankę (chociaż jej nie mam) i vice versa. Ale moja na pewno trzymała by się moich próśb żywieniowych.
      Więc, albo zaryzykujesz i przez te dwa dni dzieckiem zajmie się tylko siostra albo zorganizujesz im całodniowe zajęcia poza domem. Możesz też postarać się, żeby ekipa jak najszybciej zakończyła prace.
      To tylko dwa dni a czas tak szybko leci
      • gorka-winter Re: czy tak się zachowuje siostra? 11.06.06, 23:29
        Agaa, ja zasadniczo nie lubię być złośliwa, ale skoro nie masz niańki, to skąd
        wiesz, co by Ci tam tam przyszło bądź nie przyszło do głowy, gdybyś ją miała?
        • agaa_p Re: do gorka-winter 11.06.06, 23:37
          bo znam siebie smile i siostre mam smile
          i jeslibym zatrudniłą niankę to dostałaby bojowe zadanie przystosowania się do mojego planu na łonie natury, albo gdzie indziej (w zależności od wieku dziecka)i od pomysłów.
          Jesli siostra byłaby tak niechętna to po co wciaskać jej na siłę? Przecież to też i dziecku na dobre nie wyjdzie.
          • malila Re: do gorka-winter 12.06.06, 10:30
            No właśnie: jeśli siostra taka niechętna, to posyłanie tam dziecka jest chyba
            kiepskim pomysłem? Może masz przyjaciółkę? Mnie, w czasie remontu w moim
            mieszkaniu, przyjmowała koleżanka.
            Ale wracając do Twojego pytania. Nie wiem, czy tak się zachowuje siostra. Ja
            bym się raczej tak nie zachowała. No chyba że cierpiałabym na lęki, jakie
            dręczą detektywa Monkawink Wolałabym nawet, żeby z dzieckiem przyjechała niania.
            Obcych w domu też nie lubię, ale w końcu zabawiać jej nie muszę, a dzieckiem
            będzie miał się kto zająć. Nie miałabym też raczej obaw co do osoby niańki,
            jeśli siostra już ją sprawdziła. W sytuacji podbramkowej (w jakiej się
            znalazłaś) byłoby dla mnie oczywiste, że pomóc Ci trzeba i że Twoja propozycja
            jest najlepszą z możliwych. Nawet gdybym miała fobię, to te 2 razy po 3 godziny
            raz na kilka lat dałabym radę przeżyć.
            No ale ja nie uważałabym też, że wiem lepiej, co Twoje dziecko moze jeść, a
            czego nie może i bardzo być może, że jedno z drugim ma związekwink
            Nie uważam, żebyś zajmowała pozycję roszczeniową. Owszem, siostra ma prawo nie
            chcieć mieć w domu obcej osoby. Ma również prawo do tego, żeby nie chcieć mieć
            w domu Twoich dzieci, ani Ciebie. Ma prawo do tego, żeby Ci w niczym nie
            pomagać. Ma nawet prawo, zeby się do Ciebie w ogóle nie odzywać. No ma takie
            prawo. Ale moim zdaniem w takiej sytuacji, w jakiej Ty się znalazłaś, z takich
            praw raczej nie korzystają osoby, które darzą sie siostrzanymi czy braterskimi
            uczuciami. No bo taka drobna rzecz - przechować siostrzeńca z niańką przez trzy
            godziny - a urasta do rangi zorganizowania dwudniowych wczasów dla owej niańki.
    • jowita771 Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 10:27
      każdy kij ma dwa końce, myślę, że tu też sytuacja nie jest taka jednoznaczna.
      to chyba dobrze, że w naszej kulturze jeszcze sobie pomagamy w rodzinie.
      oczywiście ta pomoc musi mieć pewne granice (ale te każdy sobie sam ustala) i
      przede wszystkim musi być wzajemna. jeśli siostra może w takich sprzawach
      liczyć na Ciebie, to sama powinna się zrawanżować.
      może porazmawiaj z nią o alergii Twojego dziecka. powołaj się na jakiś
      autorytet, np. lekarza, chyba nie powinna dyskutować. jak wyczujesz, że
      traktuje to niepoważnie iwydaje jej się, wie lepiej, to dziecka z nią nie
      zostawiaj. ale jeśli wpadka z masłem była przez roztargnienie, zapomniała po
      prostu, to myślę, że spokojnie możesz zostawić u niej dziecko. może ma jkaieś
      swoje powody dla których nie życzy sobie Twojej niani u sieie, a Ty nie wiesz?
      mma do tego prawo.
      • phantomka Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 11:32
        A my jestesmy wychowane w rodzinie, ktorej sie pomaga i rowniez byloby mi
        przykro gdyby siostra tak zareagowala...a dziewczyny chyba rzeczywiscie nie
        doczytaly, ze dziecko przebywalo z ciocia malo czasu, wiec czuloby sie u niej
        zle gdyby nie bylo niani. Niestety czasami ludzie widza tylko zakonczenie
        wlasnego nosa i te teksty o asertywnosci, o egoizmie autorki watku sa strasznie
        przerazajace, bo ja wiem, ze na kogo jak na kogo, ale na rodzine mozemy zawsze
        i wszedzie liczyc bezgranicznie.
    • ewa2233 Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 11:37
      Po pierwsze siostra nie zostawiła Cię bez pomocy, bo zaoferowała swą DWUDNIOWĄ
      opiekę na dzieckiem. Po drugie niania jest DLA NIEJ obcą osobą.
      Siostra zachowała się asertywnie i jak najbardziej ok.
      Oczywiście Tobie może być przykro, bo oczekiwałaś czego innego, ale nie możesz
      winić siostry za to, że nie zachowuje się tak jak Ty chcesz i nie chce u siebie
      gościc "Twojej" niani.
      Jeśli nie odpowiada Ci forma pomocy zaoferowana przez siostrę - porozmawiaj z
      nianią, może weźmie dziecko do siebie?
      -------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      - Czy zyskujesz przy bliższym poznaniu? - Tak smile
      • pade Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 12:29
        A ja widzę jeszcze inne rozwiązanie: ugotować dziecku obiadek i zapakować w
        słoiczek czy pojemniki, to jeśli chodzi o alergię.
        Wysłać dziecko samo na jeden dzień do siostry. Być może szybko zmieni zdanie i
        poprosi o niańkę.
        Wszystko też zależy od tego wjaki sposób poprosiłaś siostrę o pomioc. Czy
        zakomunikowałaś jej po prostu czego oczekujesz czy tez spytałaś grzecznie czy
        baaardzo by jej przeszkadzało gdyby mały przyjechał z nianią i wymieniłaś plusy
        tego rozwiązania(zabawianie małego etc). Poza tym teraz jest ciepło i mały może
        przyjść do siostry tylko na siusiu i jedzenie (z własnym prowiantem) i wtedy
        będzie wilk syty i owca całasmile
        • dzindzinka Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 15:10
          Komplentie nie rozumiem o co masz pretensje do swojej siostry. Siostra
          zaproponowała opiekę nad Twoim dzieckiem, a że nie chce gościć u siebie (co za
          tym idzie poić i żywić, bo przecież niania nie będzie siedziała głodna i
          spragniona wiele godzin) obcej jej osoby, to jak najbardziej zrozumiałe. Nie
          rozumiem pomysłu z nianią: miała pilnować siostry, by ta nie nakarmiła dziecka
          masłem? Jak to sobie wygobrażałaś? Czepiasz się swojej siostry kompletnie bez sensu.
    • volta2 Re: czy tak się zachowuje siostra? 12.06.06, 15:03
      Siostra zachowała się beznadziejnie i wszelkie jej uspawiedliwianie jest bez
      sensu. Propozycja by z dzieckiem przyjechała niania jest jedną z najlepszych
      propozycji jakie mogły wyjść od ciebie. Niezrozumiała jest dla mnie jej odmowa.

      My czasem wysyłaliśmy nianię ze starszym synkiem do jego babci a mojej
      teściowej, bo w domu było montowanie mebli czy czegośtam a teściowa nie ma tyle
      siły by wyjść z małym na spacer, czy być cały dzień z dzieckiem sama. I choć
      wolałaby sama zająć się dzieckiem to wiedziała, że nie da rady i niańce przed
      nosem drzwi nie zamknęła.
      • dzindzinka Re:Nie rozumiem.... 12.06.06, 15:18
        Zachowała się beznadziejnie, bo zaproponowała dwudniową opiekę nad dzieckiem?
        • kasik751 Re:Nie rozumiem.... 12.06.06, 17:05
          Tak, beznadziejnie, bo prawdziwa pomoc nie polega na stawianiu warunkow,
          zwlaszcza w tak drobnej sprawie. Takie pomaganie "na swoj sposob" jest nie po
          to, zeby pomoc, tylko sobie dobrze zrobic. Prawdziwa pomoc polega na otwarciu
          sie na rzeczywista potrzebe obiektu pomocy, ze tak powiem, a nie na swoim
          wyobrazeniu o tej pomocy. A sprawa w tym wypadku jest przesmieszna - 3 godzinny
          pobyt dziecka z wlasna niania na wyposazeniu.
          Juz predzej by mi przyszlo do glowy, ze siostra poczula sie urazona okazaniem
          braku zaufania z powodu np. tego masla i dlatego utrudnia, niz dyrdymaly o
          roszczeniach.
    • ewa2233 Re: czy tak się zachowuje siostra? 13.06.06, 10:54
      W pierwszej poście chodziło pobyt od godz. 11 do popołudnia,
      Druga wersja to 5 godzin pobytu niani z dzieckiem u siostry,
      teraz chodzi o 3 godziny...
      Po co jechać 50 minut z dzieckiem gdzieś, by pobyc tam 3 godziny?? Przecież
      tyle trwa normalny spacer, podczas którego wypadnie raptem 1 karmienie?
      Jogo, napisałaś: "nienawidzę siebie za mój brak asertywności". A dlaczego
      asertywność siostry masz jej za złe? Jeśli nie chce mieć u siebie Waszej niani,
      JAK Twoim zdaniem powinna to wyrazić, by Cię przypadkim nie urazić?
      -------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      - Czy zyskujesz przy bliższym poznaniu? - Tak smile
      • ewa2233 Re: czy tak się zachowuje siostra? 13.06.06, 10:58
        Może łatwiej siostrę zrozumiesz, gdy sytuację odwrócisz. Siostra chce, by to
        jej dziecko z niańką u Ciebie pobyło, ale Ty nie chcesz tej osoby u siebie
        gościć (z różnych względów: nie lubisz obcych u siebie, nie lubisz TEJ osoby,
        czułabyś się źle w jej obecności). Jak powiedziałabyś o tym siostrze?
        Przypuszczam, że większość osób z forum by Ci doradziło: powiedz jej o tym
        wprost. To przecież Twój dom!
        -------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        - Czy zyskujesz przy bliższym poznaniu? - Tak smile
    • igielka6 Do jogo i dziewczyn 15.06.06, 21:13
      Jogo, jako jedna z niewielu (jak widzę) doskonale Cię rozumiem. Podejrzewam, że
      podbnie, jak ja pochodzisz z rodziny, gdzie od dzieciństwa Ci wpajano, że
      rodzina jest najważniejsza i zawsze trzeba sobie pomagać,no, bo kto Ci pomzoe,
      jak nie rodzina. Tyle, że jak sama się przekonałaś, teoria nie pokrywa się z
      praktyką. Na pocieszenie mogę Ci tylko powiedzieć, że nie Ty jedna zawiodłaś
      się na rodzinie. Sama nie mogłam na nikogo liczyć, a już najmniej na własną
      matkę, gdy ze względów zdrowotnych nie mogłam dźwigać, a synek miał niewiele
      ponad rok i ważył 13 kg. Powiedziała mi, że jestem leniwa i nie chce mi
      się "robić" przy własnym dziecku i szukam sobie służących. Aż wylądowałam w
      szpitalu. Wtedy zaproponwała mi "pomoc na własnych warunkach", co rwnało się z
      tym, że nadal musiałam małego dźwigać, bo byłam sama, jak się budził, trzeba
      było go nakarmić, przewinąć, wsadzići wysadzić z krzesełk, na przewijak, z
      łóżeczka itd. W efekcie zatrudniliśmy nianię, a mama się obraziła.(nie powiecie
      mi dziewczyny, że jest to nastawienie roszczeniowe. Tym bardziej, że mama nie
      pracuje i nie ma innych wnuków, a do tego czasu - jak wspomniałam miał już
      ponad rok-nawet nie zabrała go na krótki spacer. Ani razu nie porosiłam jej,
      żeby z nim została. adziłam sobie sama i wszędzie go ze sobą zabierałam). Moim
      zdaniem zaproponowała pomoc, żeby mieć czyste sumienie i żeby ludzie jej nie
      zarzucili, że tego nie zrobiła, ale od początku nie zamierzała palcem kiwnąć.
      (nawiasem mówiąc opowiada niestworzone historie, jak to ona wychowuje małego i
      ile nie rozbi, że zginęłąbym bez niej, o czym dowiaduję się od wspólnych
      znajomych. Generalnie - no comment.
      Co mogę Ci poradzić, to zaakceptuj sytuację i nie licz więcej na pomoc sitry.
      Nie zmienisz jej. Z resztą taka pomoc z łaski na uciechę ... Przyjdzie czas, że
      ssistra będzie potrzebowała Twojej pomocy (pisałaś, zę jak miał klopoty, to
      wydzwaniała do Ciebie), to się jej odwdzięczysz. Nie po to, żeby być złoślwą,
      ale, żeby zrozumiała.Gadanie nie pomorze. Przyznam Ci się, że ja już się mamie
      zrewanżowałam. Nawet miała do mnie pretensje, że jej odmówiłam pomocy, no bo
      przecież jesteśmy rodziną, a ja jej odpowiedziałam jej słowami: "oferuję Ci
      taką formę pomocy. Albo z niej skorzystaj,albo nie. Ja chciałam Ci pomóc". Nie
      zmieniła się na jotę. Ostatnio miała pretensje, że mój mąż nie pojechał na jej
      działkę trawki skosić, bo wysoka, a gości zaprosiła. A była u nas w piątek i 2
      dzieci chora, nieśpiąca po nocach. Uznała jednak, że ja przecież dam sobie sama
      radę z dziećmi, a mąż może jej pomóc (ja mogę nie spać przez tydzień i w dzień
      nie mieć czasu zjeść itd, bo jej trawka ważniejsza. A na dodatek mój mąż nagle
      ma więkze zobowiązania wobec niej, niż nas, swojej rodziny). Nie mówiąc już o
      tym, ze zaraziliśmy się oboje od dzieci i wszyscy zdychaliśmy przez weekend.
      ostatecznie powiedziałam jej, że skoro ja musiałam zatrudnić nianię, to niech
      ona zatrudni ogrodnika. Była oczywiście obrażona i zbulwersowana. Ale
      uświadomiłam jej, że działa to w obie strony.
      Co do Was dziewczyny, to nie rozumiem, dlaczego tak na nią naskczyłyście.
      Przecież jeżeli nie chciała, żeby mały był w domu w czasie remontu, to nie dla
      własenej wygody, tylko dla jego dobra. Każda z Was zgodzi się chyba ze mną, że
      wdychanie pyłu, kurzu i inne tego typu atrakcje raczej nie służa dziecku -
      szczeglnie alergicznemu.
      Kompletnie nie rozumiem, co siostrze miałaby przeszkadzać wizyta siostrzeńca z
      nianią. Dla mnie to przejaw dobrej woli. Posyłam małego z nianią, żeby sprawić
      jak najmniej kłopotu. Udostępnij tylko ubikację, kran w kuchni i kanapę, żeby
      mogli na chwiilkę odsapnąć.
      Myślę, że ona podobnie, jak moja mama zaproponowała pomoc na własnych
      warunkach, bo wiedziała, że tak na prawdę nic nie oferuje i odmawia. Sama mam
      alergiczne dzieci. Łatwiej jest wymienić, co im wolno jeść, niż to czego nie
      wolno. Nie zostawłabym ich pod opieką osoby, która nie jest zaznajomiona z ich
      jadłospsem, bo zdaję sobie sprawę, żesą produkt, ktorych nikt nie podejrzewałby
      o nic, a moje dzieciaki dostają po nich uczulenia na calej skórze. A już na
      pewno nie zostawiłabym ich pod opieką siostry, która dietę eliminacyjną uważa
      za "fanaberię". Z tego samego względu moja teściowa nigdy nie została z nimi
      sama. Nawet jk u nas była, przychodziła niania do dzieci. i niech się obraża.
      Nawet, jk miała na lodówce listę z produktami, które wolno im podawać, to i tak
      musiała robić na nich eksperymenty kulinarne. Bo troszkę nie mże zaszkodzić.
      Skutki oczywiście łatwe do przewidzenia. Młody dostał takiego uczulenia, że
      przez 2 msc nie mogliśmy zwalczyć, a on rozdrapywał się do krwi. Ale babci oczy
      rosły ze zdziwnienia, bo to przecież niemożliwe. (nie muszę chyba dodawać, że
      za wizyty u lekarza - 80 pln kada, co 2 tygodnie - i maści i leki zapłaciliśmy
      my). Doskonale więc rozumiem jogo, że nie chce synka zostawić samego z siostą.
      I moim zdaniem nie chodzi tu o "skacz, jak ja zagram", tylko o konkretną pomoc,
      której siostra nie udzieliła.
      JOGO - TRZYMAJ SIĘ!!!
      • mavva Re: Do jogo 15.06.06, 22:15
        Rozumiem Cię.
        Widzę tu 3 sprawy:
        - dziecko jest przywyczajone do opiekunki i na pewno lepiej przeżyje ten wyjazd
        będąc z nią. To Ty wiesz najlepiej, z kim Twoje dziecko czuje się bezpiecznie
        - nie bez znaczenia jest fakt, że jesteś samotną matką. Na pewno dla Ciebie
        poczucie bezpieczeństwa dziecka jest bardzo ważne i patrzysz na to trochę inaczej
        - alergia, jako matka alergika rozumiem Twoje obawy, bo wiem, jak reaguje
        otoczenie na nasze podejście do dzieci. Na nasze diety, opiekę, reakcje.
        Czasem łyżeczka masełka, może załatwić dziecko na cacy. wink

        Rozumiem, że nie chcesz, aby dziecko było w trakcie remontu.
        Może poproś nianię, aby dziecko było u niej?

        Widać, że masz napięcia z siostrą i na pewno Twoja reakcja, żal ma wcześniejsze
        uzasadnienie.
        Nie widzę nic złego ani dziwnego, że bliska mi osoba poprosiłaby mnie, abym
        przechowała na kilka godzin nanię z dzieckiem. Jeszcze lepiej, bo nie musiałabym
        się dzieckiem zajmować. wink


        • koala500 Re: Do jogo 15.06.06, 22:29
          Ja też nie bardzo rozumiem dlaczego niektóre dziewczyny tak naskoczyły na Jogo,
          moim zdaniem moze faktycznie nie bardzo fajnie gościc nieznajomą osobę, ale nie
          chodziło przecież o gościnę tygodniową, czasem tak trzeba w imię ważniejszej
          sprawy- w tym wypadku dobrego samopoczucia małego dziecka,które jest bardziej
          zżyte z opiekunką niz ciotką. Czy to aż taka straszna fatyga poczęstować nawet
          obcą kobietę kawą czy herbatą i trochę pogadać na luźne tematy?
          A pomoc zaproponowana przez siostrę na jej własnych warunkach to tak naprawdę
          zadna pomoc. Pozdrawiam Cię ciepło jogo.
Pełna wersja