Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem?

18.06.06, 21:23
Ciekawa jestem, kto zajmował się Waszymi maluchami,gdy trafiłyście do szptala,
by urodzić drugie dziecko.(Zakładam wersję optymistyczną - wcześniejsza
hospitalizacja nie była konieczna). Czy Wasze maluchy zostawały w tym czasie
tylko pod opieką taty, czy też "przeprowadzałyście" je na te 3-5dni
do babć/teściowych ( w myśl zasady: tatuś sam i tak sobie nie poradzismile)
Napiszcie, jak to było u Was!
    • mama_kotula Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 21:31
      Mój starszy syn został z babcią smile

      Ale nie w myśl zasady: "tatuś i tak sobie nie poradzi" tylko w myśl zasady
      "tatuś to kawał ch...a".
      • alrisa Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 10:23
        mama_kotula napisała:
        > Mój starszy syn został z babcią smile
        >
        > Ale nie w myśl zasady: "tatuś i tak sobie nie poradzi" tylko w myśl zasady
        > "tatuś to kawał ch...a".

        I z takim tatusiem zdecydowałaś się na drugie ??
        • mama_kotula Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 10:36
          alrisa napisała:
          > I z takim tatusiem zdecydowałaś się na drugie ??

          "Zdecydowałam się" to za dużo powiedziane. "Wpadłam z bezbrzeżnej głupoty" - to
          już bliżej big_grin
          Niczego nie żałuję, więc bardzo proszę powtrzymać się od komentarzy smile))
    • superslaw Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 21:33
      Ja rodziłam w styczniu 2006 roku moje drugie
      dziecko-synka Wojtusia, moja corkas w sierpniu
      skończy 7 lat więc jest już duża...Ja mialam właśnie
      optymistyczna wersje czyli nie hospitalizowano mnie
      wczesniej do porodu pojechałam bo wodfy odeszły mi
      po 24, a byłam sama z córka w domu...moja Dominiką
      zajeli sie moi rodzice którzy codziennie odwozili
      ją do przedszkola..u nich spała a byłam w szpitalu
      tydzień bo mały miał fototerapię..Mąż miał czas by
      pracować, załatwiać formalności no i odwiedzać mnie
      nawet 2-3 godziny dziennie..a przy mojej córce nie
      byłoby to możliwe....


      Doma 05.08.99
      Wojtek 16.01.06
    • egoya Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 21:35
      mój mąż oprócz opieki nad małym musiał chodzić do pracy, bo nie miał go kto zastąpić na służbie. I woził tak małego,a to do teściów, a to do mojej siostry, a to zostawał z moją mamą (gdy była w domu). Troche się baliśmy, niby miał 4 lata, ale nigdy poza domem nie nocował, a szczególnie sam. Strasznie mi z tą myślą było źle. A musiałam spędzić w szpitalu 8 dni, więc zaczynałam w deprechę wpadać. I smutno mi było, gdy mąz nie mógł siedzieć przy mnie w tych najtrudniejszych chwilach po cc, bowiem musiał być w pracy.
    • mika_p Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 22:05
      Dziecko miało 3 lata z hakiem, jak tatuś musiał sobie radzić regularnie, bo
      mamusia pracowała indifferent

      Jak bylam w ciązy, syn miał już prawie 7 lat, chodził do zerówki. Jak
      wylądowałam w szpitalu (napatologii najpierw), to tatuś go zawoził rano do
      przedszkola, potem szedł do pracy, a po południu w odwrotnej kolejnosci. Jak
      miał sprawy do załatwienia, to Juniorem zajmowała się moja mama.
      W dniu porodu, o ktorym tatuś został powiadomiony pod koniec nocy, został
      sprowadzony dziadek, który Juniora wyszykował i odstawił do przedszkola zgodnie
      z wczesniejszymi ustaleniami. Moja mama nie wchodziła w grę z powodu
      niedyspozycyjności, pracowała wtedy na zmiany.
    • gaga18 Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 22:09
      mam juz dwoje dzieci...a druga ciąże prawie całą przeleżałam jak nie w szpitalu
      to w domu(była zagrożona.)starszym synem zajmował się mąż w miedzy czasie
      prowadziliśmy sklep spożywczy...i mieliśmy przygotowania do komuni św....mało
      tego ja urodziłam 9,05,2005 a komunie mieliśmy 15,05,2005 ....mąż był przy
      porodzie...ale stał nad emną i patrzył na zegarek...szybko ,szybko bo o 7
      otwieramy sklep-a Szymoniu urodził sie o 6.40 hihihi.wszystko jest do przejscia-
      tylko bez paniki!co ma byc to będzie,a przy odrobinie chumoru napewno bedzie
      dobrze.pozdrawiam.aga
      • andaba Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 23:09
        Mąż się zajmował.
    • gabrysia_s Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 18.06.06, 23:16
      U mnie sytuacja rozwiązała sie sama - mój syn dostał ospę na 3 dni przed moim
      terminem porodu, więc spędził u dziadków prawie 3 tygodnie.
      Ale planowaliśmy, że zajmie się nim mąż na spółke z dziadkami, tzn. on odwiezie
      rano do przedszkola, dziadkowie odbiorą i on go zabierze jak będzie wracał z pracy.
    • anna-pia Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 00:10
      moja mama przyjechała w nocy zastąpić mnie przy starszej (mąż akurat był
      zagranicą), dawna niania młodej (czyli ukochana ciocia) i na koniec mąż,
      odwołany z delegacji wink
      ale ze szpitala wyszłam po 3 dniach
    • wieczna-gosia Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 00:20
      na sam porod mlodsze bylo z babcia w mysl zasady "porod rodzinny".
      pozniej radzil sobie tatus, na przemian z babcia bo lubil u mnie w szpitalu bywac.
    • jusytka Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 09:52
      Tatuś się zajmował, ale oczywiscie obie babcie mu pomagały.
      Tylko mi było bardzo ciężkio, bo na nasz oddział nie wpuszczano takich maluszkówcrying
    • mamadwojga Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 10:14
      U nas zajmował się tatuś smile
      A co pięknie córcia chodziła ubrana i uczesana to tylko ja wiem smile)))
      W lecie miała na sobie za dużą sukienkę (od kuzynki, schowaną głęboko do szafy
      i czekającą aż dziecko dorośnie- nie wiem jak oni ją wypatrzyli i jak doszło do
      ubrania, he he), dwa kitki (krzywe, gumki nie do pary) a na nogach cieplutkie
      skarpetki z choinką. Dodatkowo wyajdała mi notorycznie posiłki bo tatuś "tylko
      spagetti gotuje mamusiu".
      Ale jakoś to przetrwali oboje.
      • egoya Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 10:24
        rozbawiłaś mnie, z chłopakami prostsza sprawa bo nie trzeba im wiązać włosów. Ale też sobie przypominam że wybierali ubrania schowane w głąb szafu. To chyba taka natura facetów, wybrać co najgorsze, cheche
        • wesolek11 Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 16:07
          Mnie też rozbawiłaś Mamadwojga! Ale coś w tym jest, bo u mnie było podobnie,
          zwłaszcza z tymi kucykami!
    • ropusia Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 14:53
      Prawie dwulatka została z tatą, który właśnie miał urlop.
      Raz chyba ubranie konsultowaliśmy telefonicznie, z jedzeniem jakoś sobie
      radzili. Kucyk córka miała jeden, więc kolor gumki nie miał większego
      znaczeniasmile
      Jedyne, czego troszkę żałuję, to że tym razem nie był to poród rodziny.
      Niestety nie było osoby, z którą córka mogłaby zostać.
    • deotyma11 Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 19.06.06, 23:27
      Córcia wylądowała u dziadków, ale nie dlatego, że tatuś by sobie nie poradził
      tylko dlatego, że miał mały remont do zrobienia przed naszym powrotem. A że
      mała kocha babcię przeogromnie to problemu nie było.
    • latouche Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 20.06.06, 00:03
      U nas bylo tak: zaczęłam rodzić w środku nocy, więc sama dostarczyłam się taryfą
      do kliniki, a tata został w domu razem z starszym synkiem. Rano odprowadził go
      do przedszkola, a sam zdążył do szpitala na ostatnie półtorej rodziny porodu smile
      W razie gdyby poród zaczął się o bardziej chrześcijańskiej godzinie, to mały
      zostałby u naszych przyjaciół, tak było umówione.
      Babcia mieszka w innym mieście, więc za bardzo nie było jak na nią liczyć
    • hony Re: Drugi poród - a co z młodszym dzieckiem? 20.06.06, 00:05
      Moja córcia była częściowo u babci i dziadka, a częściowo z tatusiem,
      (tydzień na patologi przed porodem)Macie rację z tymi ciuchami z głębi szafy!
      Młoda chodziła ubrana trochę nie do parywinkUczesana, powiedzmy, ale szczęśliwa
      jadła prawie codziennie z tatusiem pizzę!
Pełna wersja