ula_max 19.06.06, 12:58 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3425410.html Ja nie mam nic przreciwko takiej pracy. Chętnie skorzystam z pomocy przy pakowaniu i jeszcze ekstra coś wcinę w łapkę. A Wy? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
mama_kotula Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:03 Jasne. Pomysł fajny, nie sądzę, aby ktoś przymuszał dzieci do takiej pracy, i robią to świadomie i z własnej woli. Poza tym imho pieniądze zarobione samodzielnie bardziej cieszą i jest to powód do dumy. Co prawda nie przepadam, jak mi ktoś pakuje rzeczy przy kasie (mydło z pomidorami i skarpetkami na przykład D), ale takim akcjom jestem jak najbardziej przychylna. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:05 Nie wydaje mi się aby praca 8-latka była zgodna z jakimkolwiek prawem. Nie podoba mi się ten pomysł. Nie mam nic przeciwko temu, żeby dorabiały sobie starsze nastolatki ale nie DZIECI w wieku wczesnopodstawowkowym. Te dzieci powinny mieć sfinansowany wyjazd na kolonie z innych środków. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:09 Nie mam nic przeciwko zarobkowaniu podczas wakacji-ale 8 latek??/To chyab za wczesnie.8 lat-to jest jeszcze małe dziecko.I tyle godzin??? Myśle ze 12 lat to już predzej.Ja pierwszy raz pracowałam jak mialam 14 lat- pamietam jak bardzo trudno było mi wydać te pieniązki i jak zaczęłam patrzeć na moją Mame-ze ona tak pracuje cały rok... Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:11 Popieram Triss i Babsee. 8-latkom nie powinno się pozwalać na zarobkowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:13 Kiedy miałam 19 lat pracowałam jako hostessa, również w supermarketach promując pieluchy Pampers, proszki do prania etc. Po kilku godzinach pracy dziennie miałam kosmiczny ból głowy i byłam bardzo rozdrazniona.Po przyjściu do domu kładałam się spać. Nie podoba mi się ten pomysł w ogóle ! Praca w supermarkecie to jedna z najgorszych opcji- huk, hałas, rózne humory klientów. Za ciężko dla 8 latków. Wiem, co mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:11 Szkoda mi tych dzieci. Może ich rodziców należałoby wysłać do dodatkowej pracy skoro nie stać ich na sfinansowanie kolonii własnym dzieciom? Czułabym się fatalnie gdyby moje ośmioletnie dziecko musiało samo zarabiać na wakacje... Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:15 nie miałabym nic przeciwko gdyby moje dziecko SAMOchciało pracować.NIc na siłę a 8 lat to chyba za moalo,chociaż są dzieci bardzo pracowite mimo tego wieku.Obawiam się tylko ,żeby to nie była raczej pomoc rodzicom. moje jak narazie zbiera puszki i butelki,które ja potem muszę zawieżć Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:15 A może ci rodzice pracują, może nawet maja dwie prace - wiesz, niekoniecznie ugogi=leniwy=patologia, alkohol etc., szczególnie w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:17 To nie ma znaczenia. Są organizacje i instytucje zajmujące się letnim wypoczynkiem dzieci. Te pracujące w markecie są tam niezgodnie z prawem. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:21 Mają dwie pracę i nie mogą odłożyć 1000 zł na wakacje dla dziecka? Rozumiem, że nie każdego stać na to, aby wyłożyć z bieżącej pensji 1000 czy 2000 ale skoro ma się dzieci to przez rok można chyba odłożyć? Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:32 Nie wiem , w jakim kraju Gosik zyjesz. Ja doskonale rozumiem sytuację ubogich rodzin. Owszem , są pijacy, którzy dziecku chleba nie dadzą, ale na flaszkę zawsze mają. To jednak nie jest regułą. Wszystko zalezy od tego , jaką masz pracę. Możesz miec nawet 4 "etaty", ale tak niskopłatne, że w sumie pensję masz mierną. Znam tez sytuację samotnych matek na przykład, które mając dwie prace opłacają tylko bieżące potrzeby dziecka (dzieci) swoje i domu. Zresztą, nie muszę szukac daleko. Moja mama miała własnie dwie prace - jedna w szpitalu ( mama ma wyzsze wykształcenie, co nie kompletnie żadnego znaczenia) i drugą na ćwierc etatu w jakimś instytucie chemicznym i co z tego, kiedy zarabiała 1500 do ręki ?Tak było do niedawna. Nasz ojciec do tej pory płaci alimenty, regularnie( ja mam 26 lat) , i co z tego? Na wakacje zawsze zarabialismy sobie sami, ale nie w wieku 8 lat...A ja zwiedizłam kawał Europy stopem w ramach oszczędności, ale nie w podstawówceW podstawówce jeździlam na obozy harcerskie, ale wtedy były troche inne czasy i inne koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia sie wtrace a propos obozu 19.06.06, 14:27 W podstawówce jeździlam na obozy harcerskie, > ale wtedy były troche inne czasy i inne koszty. w tym roku za kolonie zuchowa place 500 zlotych za dwa tygodnie- oczywiscie zdaje sobie sprawe ze warunki beda spartanskie, noclegi w salach szkolnych itd, ale przeciez nie to jest najwazniejsze. ZHR dofinansowuje poza tym, jesli sie poprosi, wiec jesli na 500 zlotych kogos nie stac moze zaplacic mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:15 Normalnie jak w końcu XIX wieku w Europie zanim wprowadzono prawa ograniczające pracę dzieci... Polska ratyfikowała Konwencję Ochrony Praw Dziecka, że przypomnę. 8-latki na pewno nie mogą pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:19 W dodatku te dzieci pracują 8 godzin , czasami BEZ PRZERWY. Po artykule w Wyborczej powinni znaleźć się sponsorzy, którzy chociaż częściowo pokryliby koszty kolonii. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:22 Przede wszystkim sprawą powinna zająć się Inspekcja Pracy i Komitet Ochrony Praw Dziecka oraz Rzecznik Praw Dziecka. O ile dobrze pamietam (pliz poprawcie jeśli pokręciłam) to małoletni poniżej 16 roku życia nie może pracować w pełnym wymiarze ani w warunkach szkodliwych dla zdrowia ani w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:24 asiaasia1 napisała: > W dodatku te dzieci pracują 8 godzin , czasami BEZ PRZERWY. Czytaj uważnie: dzieci mają zapewnione przerwy, ale SAME nie chcą z nich korzystać. Jest różnica. Podejrzewam też, że żadne dziecko nie będzie pracować akurat tych 8 godzin, i zapewne nikt od niego tego nie wymaga. Na moje oko artykuł jest tendencyjny, aby wzbudzić współczucie i kontrowersję. Podane godziny pracy sugerują, że dzieci pracują bite 8 godzin, a prawdopodobnie chodzi o to, że po prostu można je spotkać przy pracy w tych godzinach (czyli od... do...). Przeczytajcie dyskusję pod komentowanym artykułem, tam jest kilka wypowiedzi osób, które znają tę akcję z autopsji - dużo wyjaśniają. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:36 Zauważyłam, że przerwy dzieci same nie chcą. Kompletnie mnie to nie obchodzi i nie jest to dla mnie żadne wytłumaczenie. Jasne, że artykuł jest tendencyjny, sam tytuł to wskazuje: "harują na wakacje". Jednak , dopóki praca 8 latków jeat zakazana, dopóty uważam pomysł za idiotyczny. Zresztą, supermarket to najgorsza opcja, jaka mogła najmłodszym sie trafić. Doceniam wysiłek koordynatorów akcji- uwazam , ze nie tędy droga. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Japończycy tez nie chcą urlopów... ;-) 19.06.06, 14:09 > Czytaj uważnie: dzieci mają zapewnione przerwy, ale SAME nie chcą z nich > korzystać. Teoretycznie Japończycy mają prawo mieć urlop, ale dopóki szef na sile ich nie wykopsa nikt nie idzie... i zresztą, ta tendencja jest już do zauważenia nie tylko w firmach japońskich, ale i naszych rodzimych... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Japończycy tez nie chcą urlopów... ;-) 19.06.06, 14:12 I Japończycy jako jedyni na świecie mają problem z karoshi - smiercią z przepracowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Japończycy tez nie chcą urlopów... ;-) 19.06.06, 14:16 Sądzę, że po paru dniach pakowania zakupów bez upominania się o przerwy, minie etap "zachłyśnięcia się nowością" i jednak dzieci będą z tych przerw korzystać. Podejrzewam też, że część zrezygnuje z dorabiania w ten sposób po kilku dniach, bo na początku pewnie niektórzy traktują to jako pewien rodzaj zabawy, a potem przyjdzie znużenie. Czyli nie masz się co martwić, dzieciom nie grozi śmierć z przepracowania Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:21 Większość szósto- czy piątoklasistów może pracować spokojnie, natomiast ośmio- czy dziewięciolatka nie widzę przy tej robocie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:23 Jesoo... nie zatrudnisz legalnie 11-latka, przecież nawet nie ma ograniczonej zdolności do czynności prawnych! Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:57 Nie chodzi mi o zdolności prawne, ale o zdolności fizyczne, nic więcej. W sprawy prawne w tej chwili nie wnikam. Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:28 ja w 6tej klasie podstawowki zarabialam - rodzice kolezanki mieli duze pole z truskawkami; pamietam,ze placili nam tyle samo,ile "doroslym". Jak moglam, to chodzilam, mialam z tego naprawde sporo pieniedzy jak na tamte czasy, zreszta moje kolezanki tez. i jaka radosc byla... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:37 mojej kuzynki córka jest harcerka, ma 11 lat.Od 2 lat zarabia na wakacje pakujac w marketach zakupy.W ten sposób uzyskuje kilkaset zł., za co finansuje sobie oboz nad morzem.Czuje sie bardzo dumna i "dorosła",na pewno nie wykorzystywana.Moja córka ma prawie 8 lat, raz w tygodniu pomaga swojej cioci na stoisku handlowym- nie za pieniadze.Uwielbia to, wypisuje ceny, pakuje towar, gdy nie moze pomagac jest nieszczesliwa. Tak to wyglada. Odpowiedz Link Zgłoś
halszkabronstein Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:38 Ja pracowałam w tym wieku w wakacje (a i pózniej do czasu aż mogłam podjąć prace gdzie indziej już jako nastolatka ) , ale nie tylko , jednak z własnej nieprzymuszonej woli . Oczywiście u ojca ... bo kto by zatrudnił takie dziecko . Byłam z siebie bardzo dumna , no i oczywiście z pieniędzy które zarobiłam . Za obozy itp jednak płacili mi rodzice a pieniążki zarobione samodzielnie sobie odkładałam . Myśle , że ta praca wpłyneła na mnie bardzo korzystnie , naprawde nauczyłam się wielu rzeczy - wytrwałości , zorganizowania ,kombinowania, ciężkiej wielogodzinnej pracy i funkcjonowania w świecie dorosłych , biurowej obsługi komputera itp. W wolnych chwilach opiekowałam się bezdomnymi kotkami które zamieszkały pod naszym kontenerem i sadziłam rośliny i małe drzewka w okolicy co było dla mnie świetną zabawą . Wiecie jest różnica między zmuszaniem dzieci do pracy a dziećmi dla których praca to troche zabawa a troche zajecie w którym mogą się wykazać pomysłowościa , zangażowaniem i coś dorobić . Co prawda ja bym może pakować zakupów nie chciała , jednak jeśli te dzieci się palą do tego to czemu nie ... Myśle jednak ,że obozy powinni im finansować raczej rodzice a te pieniążki powinny mieć dla siebie . To jeszcze nie czas na zarabianie na własne utrzymanie itp. Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:43 "Myśle jednak ,że obozy powinni im finansować raczej rodzice a te pieniążki powinny mieć dla siebie . To jeszcze nie czas na zarabianie na własne utrzymanie itp." Problem w tym, że ich rodziców nie stać na finansowanie dzieciom kolonii, z róznych powodów, w które teraz nie wnikam. Mam nadzieję, że po artykule znajdzie się sponsor i fundacja/ stowarzyszenie ( nie pamietam, sorry jaki ma status ta instytucja) nie bedzie zmuszone wysyłac dzieci do pracy w takich warunkach. Supermarket to ostateczność. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:44 halszkabronstein napisała: > To jeszcze nie czas na zarabianie na własne > utrzymanie Ale przyznasz, że wyjazd na obóz nie należy do potrzeb pierwszego rzędu? To nie jest zarabianie na utrzymanie, jak piszesz, tylko na tzw. dobra luksusowe (fakt, czy wyjazd na wakacje powinien być dobrem luksusowym, to temat na osobny wątek). Odpowiedz Link Zgłoś
halszkabronstein Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:57 Zgadzam się , nie chodziło mi o to , że wyjazd zaliczam do potrzeb typu jedzenie czy mieszkanie . Mówiłam o pracy dzieci w ogóle a nie tylko o tym konkretnym przypadku . Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Czy to tak trudno pojąć?! 19.06.06, 13:42 Naprawdę trudno Wam zrozumieć, że - niezależnie od tego czy dzieci chcą czy nie - praca dzieci jest niezgodna z prawem?! Kodeks pracy, Konwencja Ochrony Praw Dziecka i inne ustawy/umowy międzynarodowe zabraniają wykorzystywania dzieci do pracy. Od 13 roku zycia małoletni zyskuje ograniczoną zdolność do czynności prawnych dopiero więc tym bardziej nie mam mowy aby młodsze mogły pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dlatego lepiej, jak nie wyjada na wakacje? 19.06.06, 13:48 Lepiej, żeby Fundacja Nasze Dzieci nagłosnła sprawę i znalazła sponsorów, którzy mieliby z wzięcia udziału w takiej akcji równiez korzyści. Odpowiedz Link Zgłoś
halszkabronstein Re: Czy to tak trudno pojąć?! 19.06.06, 13:49 Prawo jak wiadomo zmienia się i pewne granice są ustalane umownie . Są to granice bardzo niedoskonałe bo np. nie zawsze osoba 18 letnia jest w pełni dojrzała by za siebie odpowiadać , tak samo jak nie każda 40 letnia jest... Nie ma co być takim biurokratą . Owszem też się troche dziwie , że to pakowanie zakupow odbywa się legalnie skoro prawo jednak tego zakazuje i nikt nie zwrócił z władz na to uwagi . Ja jednak chciałam i pracowałam w tym wieku , mój wybór i nie zamieniłabym tego okresu na żaden inny np na siłe zabawy głupimi lalkami by tylko z godnie z prawem odpracować przepisowo moje dzieciństwo . Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy to tak trudno pojąć?! 19.06.06, 13:49 triss_merigold6 napisała: > Naprawdę trudno Wam zrozumieć, że - niezależnie od tego czy dzieci chcą czy > nie - praca dzieci jest niezgodna z prawem?! Triss, to jest jasne. To jest jak nabardziej jasne. Kwestia jest o tyle trudna, że spróbuj teraz powiedzieć tym dzieciom "kochanie, pracujesz nielegalnie i niezgodnie z prawem, mnie nie stać na zafundowanie ci kolonii, fundacji też nie ma, która by ci pomogła (niestety), więc posiedzisz sobie w domku przez całe wakacje". Smutne? Niestety. Dopóki jednak nie ma na tyle refundacji wypoczynku dla dzieci, prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czy to tak trudno pojąć?! 19.06.06, 13:54 Tylko dlaczego zamiast zachwycać się przedsiębiorczością i operatywnością ośmiolatków nie napiszecie, że to cholerna patologia? W Afryce i Azji dzieci są sprzedawane jako służący lub odpracowujący długi rodziców, organizacje międzynarodowe nagłasniają problem od lat a tu laski pod warżeniem, jak to super, że dzieci same zarabiają... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy to tak trudno pojąć?! 19.06.06, 14:07 triss_merigold6 napisała: > Tylko dlaczego zamiast zachwycać się przedsiębiorczością i operatywnością > ośmiolatków nie napiszecie, że to cholerna patologia? > W Afryce i Azji dzieci są sprzedawane jako służący lub odpracowujący długi > rodziców, organizacje międzynarodowe nagłasniają problem od lat a tu laski pod > warżeniem, jak to super, że dzieci same zarabiają... Po pierwsze, nie sądzę, aby średnia wieku zarabiających dzieci wynosiła 8 lat. Jak napisała jedna osoba w dyskusji pod artykułem, są to w zdecydowanej większości gimnazjaliści i dzieci z ostatnich klas podstawówki, pani redaktor wychwyciła jedną ośmiolatkę i uznała, że napisze właśnie o niej, bo tak będzie bardziej bulwersująco. Po drugie, galopująca patologia, to za dużo powiedziane. Jest to sytuacja kontrowersyjna, ale w przeciwieństwie np. do żebrania na ulicy, ma swoje wiadome plusy (m.in to, że dziecko uczy się szanować pieniądz - nawet w wieku 8 lat taka wiedza jest przydatna). Po trzecie, nie porównuj tego ze sprzedawaniem dzieci do odpracowywania długów rodziców, bo tych dwóch spraw raczej nie da się porównać. Niebo a ziemia. Dzieci sprzedawane są przymusowo, dzieci pakujące w hipermarketach nie robią tego z przymusu (chyba żadna matka nie powie do dziecka "zap... do hipermarketu zarabiać, bo inaczej nici z kolonii?"). Chyba, że za przymus uznać niemożność w inny sposób wyjechania na wakacje. Jeszcze raz napiszę: artykuł jest tendencyjny. Procent ośmiolatków wśród pracujących dzieci jest znikomy, dzieci m.o.g.ą - a nie m.u.s.z.ą pracować od 11.00 do 19.00 (stąd mylne oburzenie, że dzieci stoją przez 8 godzin przy kasie i pakują w tym czasie setki kilogramów). Żadne zdrowe na umyśle dziecko nie da się zmusić do takiej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Czy to tak trudno pojąć?! 19.06.06, 17:29 > sprzedawane są przymusowo, dzieci pakujące w hipermarketach nie robią tego z > przymusu (chyba żadna matka nie powie do dziecka "zap... do hipermarketu > zarabiać, bo inaczej nici z kolonii?"). Uwierz mi, sa takie matki Odpowiedz Link Zgłoś
niusianiusia Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 13:59 Jak dla mnie to bardzo dobry pomysł. W Stanach dzieci są uczone pracy od początku. Koszenie trawników, mycie samochodów itd.. nie ma w tym nic złego, a wręcz jest to bardzo motywujące do nauki. W każdym razie na mnie to tak działało. Pierwszą pracę miałam w wieku 15 lat przy roznoszeniu ulotek. Na początku studiów zatrudniłam się jako kelnerka w restauracji. Pieniądze zarabiałam super bo na pół etatu nawet 2000 pln i to prawie 10 lat temu. To co mi najbardziej przeszkadzało w tej pracy to beznadziejni ludzie, z którymi nie chciałam mieć doczynienia i dlatego się zwolniłam. Cały czas czułam, ze nie jestm po tej stronie stołu. Bardzo mnie to zmotywowało do dalszej nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:02 Zauważ łaskawie, że nie jesteśmy w Stanach tylko w Unii Europejskiej i obowiązuje nas prawo polskie oraz unijne. USA nie ratyfikowały ONZ-owskiej Konwencji Ochrony Praw Dziecka. W tej konwencji jest m.in. mowa o prawie dziecka do wypoczynku. Odpowiedz Link Zgłoś
niusianiusia Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:13 Pisz co chcesz. Nie zgadzam się z Tobą całkowicie. Lepiej, zeby te dzieciaki popracowały w supermakterach i wyjechały na wakacje lub kupiły sobie coś o czym marzą a rodzice nie chcą lub nie moga im dać na to pieniedzy, niż zgodnie z prawem, nudziły się całe wakacje na obsmarkanym podwórku słuchajac pijaciego bełkotu dorosłych, albo z nudów i poczucia beznadziei brały sie za narkotyki. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:16 Ja się nie zgadzam z afirmacją USA i amerykańskiego modelu kultu kasy. Wobec alternatywy jaką przedstawiłaś, faktycznie praca w markecie jest lepsza, co nie zmienia faktu, że całą sytuacje uważam za patologiczną. Odpowiedz Link Zgłoś
niusianiusia Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:31 > co nie zmienia faktu, że całą sytuacje uważam za patologiczną. Ale patologia nas otacza z każdej strony i trzeba się w niej jakoś odnaleść. Zabranianie dzieciom pracy w wakacje tylko ją pogorszy. "Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci"... Dla tych dzieciaków praca jest formą nauki życia i postępowania w nim. Oczywiście nie może odbywać się kosztem nauki. Jak dla mnie w samej pracy nie ma nic złego. Moze byc to wielka szkoła dla dziecka, ze pieniądze same nie wpadają, ze trzeba sie trochę pomęczyć, że może warto sie uczyć, zeby potem takiej głupiej pracy za marne pieniądze nie mieć. A swoja drogą to Ja bym sobie bardzo życzyła w naszym kraju takiego modelu systemu jaki jest w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:34 Ale jaki konkretny model masz na myśli i czego on miałby dotyczyć, jakich sfer życia społecznego? Wszystko ci sie w tych Stanach podoba, czy tylko wybiórcze kwestie? Bo nie rozumiem?! Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:41 > Ja się nie zgadzam z afirmacją USA i amerykańskiego modelu kultu kasy. Ja bym raczej mówiła o protestanckim etosie pracy. Etosie, który przywędrował do USA z części Europy, a nie odwrotnie. I nie o samą kasę chodzi, bo pracują również dzieci zamożnych rodziców. p.s. co nie zmienia faktu, że 8h stania przy pakowaniu to przegięcie pałki. Odpowiedz Link Zgłoś
niusianiusia Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:24 Mam dwie sąsiadki, córki pijaków.Rodzice mało się nimi interesują, państwo też jakoś nie skore do tego. Z resztą w domu dziecka nie byłoby im lepiej. Podejrzewam, ze to co rodzice dostają jako zapomogę trafia od razu do pobliskiego monopolu. Obie dziewczynki uczą się a po szkole pracują. Widać, że bardzo im zależy żeby wyjśc z tej beznadziei. Mają szansę dzięki temu, ze mogą gdzie zarobić (pracują w supermarkecie cały rok po kilka godzin dziennie) i mogą się dalej uczyć, mogą też wyjechać na wakacje... poprostu wzieły sprawy we własne ręce. Rozumiem, ze Twoim zdaniem lepiej byłoby im zabronic tej pracy, żeby całkowicie zostały z niczym?. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:33 w jakim wieku są te Twoje sąsiadki? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:49 mimo wszystko uważam, że jest różnica pomiędzy starszymi nastolatkami, a 8- latkami... Ja pracowałam. W końcowych klasach podstawówki udzielałam korepetycji, a szkole średniej co roku jździło się na tzw. OHPy, dodatkowo myłam okna, sprzątałam w cukierniach, pomagałam przy sprzątaniu. Ale - miałam wtedy 14 i więcej lat. 13 jako korepetytoprka - to tak obecnie 2-3 klasa gimnazjum. W wieku 8-9 lat nie pozwoliłabym dziecku pracować. W tym roku mój 12-letni syn postanowił dorobić sobie do kieszonkowego, troche u pobliskiego badylarza zbierał truskawki. Sam sobie znalazł, chciał, na świeżym powietrzu z kolegami przez tydzień popracował. Srednio 2-3 godziny dziennie. To jednak coś innego niż 8 czy nawet 9 latki w supermarkecie... Przy okazji - jeszcze przypominami się dyskusja na zupełnie innym forum, ale w podobnej sprawie, było o pakowaniu przez zdaje się harcerzy. Wiele osób było przeciwnych - traktując to jak wymuszenie, jak niechciane mycie okna samochodu. Chcesz, czy nie, ładują ci te zakupydo siaty i czekają na grosik. Co innego, gdy zapytają - zbieramy na wakacje, czy zapakować te zakupy - wtedy - mając możliwość wyboru - jestem za. Ale na Boga, nie przez 8-latka... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 14:39 dzieci pracuja przeciez w reklamie. w dubbingu. w filmach jakos sa zatrudniane- pewnie rodzice sa zatrudniani, ale dzieci pracuja. Byc moze tutaj zostala zastosowana ta sama zasada? Po pierwsze uwazam, ze koszty wyjazdu zostaly wysrubowane- juz wyzej pisalam ze moje dziecko jedzie na dwa tygodnie za 500 zlotych z ZHRu. I jeszcze mozna dofinansowanie dostac. Po drugie ten supermarket- no nie wiem. Dla mnie w ogole to zarabianie w supermarketach pakowaniem to takie nie wiadomo co.... troche zebractwo neistety.... Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 14:41 Pakowanie towaru w supermarkecie to nie żebractwo- jest wykonana praca i za tę pracę jest płaca Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 15:10 Monia, jak to wspomniałam wyżej, to nie takie proste, czy kwalifikujemy to jak żębractwo, czy jak pracę. jeżeli klient ma wybór - dać zapakować i zapłacić - to jest praca, jeżeli jednak pakują wszystkim na siłe, czy chce czy nie - a potem puszkę podtykają - to już raczej porównałabym do tego wspomnianego mycia na siłę okien w samochodach. Czy to na pewno praca, którą zamawiasz i za którą chcesz zapłacić? Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 15:18 Napisałam to z punktu widzenia lojalnego klienta ulubionego supermarketu , w którym robię czesto zakupy. Harcerze pakujacy kupione produkty sa zaopatrzeni w tabliczki informujące, na jaki cel zbierane sa pieniadze do puszek. Czesto jest to cel wakacyjny. Poza tym informuja mnie dodatkowo werbalnie o przeznaczeniu tych funduszy, wiec nie widze problemu, aby sie nie zgodzić. Natomiast, jeśli byłoby to natrętne i wymuszane na mnie, to masz rację,sprawa jest dyskusyjna Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 15:52 Moniu, tyle że z tymi harcerzami to różnie bywa. owszem, tabliczki są. Ale stoisz przy kasie, kasjerka produkty przesuwa przy czytniku i tu dwie wersje - bez pytania Ciebie, taki harcerz, dziecko, czy innaosoba pakująca - natychmiast zaczyna pakować... druga wersja - przesuwa się towar a osoba pakująca pyta: zapakować?... wolę wersję numer dwa, to ja decyduję, czy dam zapakować swoje zakupy i potem za to zapłace, czy tez rezygnuję z zapakowania - a datek wrzucić mogę jeżeli mam ochotę... Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 16:02 Ja też wole opcje numer dwa, bezapelacyjnieI tylko zastosowanie tego wariantu, jest w stanie zmusić mnie do wyciągnięcia sakiewki))) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 15:25 ale jaka placa? Co laska. ja tam wole jasne sytuacje- stawiamy tabliczke ze usluga kosztuje 50 groszy. Proponujemy nie narzucajac sie. Napiwki mile widziane to jest placa. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Triss ale czekaj czekaj 19.06.06, 15:29 Stawiajac taka tabliczkę, narzucasz w pewien sposób klientowi zapłatę za te usługę. Moim zdaniem, optymalnym wyjściem w takiej sytuacji byłoby pytanie do klienta, czy wyraża zgode na zapakowanie tych towarów i pozostawienie jemu samodzielnej decyzji co do wysokości zapłaty. Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 16:02 triss_merigold6 napisała: > Zauważ łaskawie, że nie jesteśmy w Stanach tylko w Unii Europejskiej i > obowiązuje nas prawo polskie oraz unijne. USA nie ratyfikowały ONZ-owskiej > Konwencji Ochrony Praw Dziecka. W tej konwencji jest m.in. mowa o prawie > dziecka do wypoczynku. Nawet w tych zgnilych stanach 8-latki nie moga oficjalnie zarabic. Tam dziecka nie mozna zostawic samego do 12-stego roku zycia, to jak niby ten 8-latek ma isc do pracy. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 17:32 Jak zyje nie widzialam w Stanach pracujacych osmiolatkow, bo o nich mowa. W tej chwili o nastolatkach nie rozmawiamy... Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:32 Jak w większości dyskusji same skrajności. Albo że 8-latki nie powinny pracować w ogóle, albo że 8godz. dzień pracy w tym wieku jest ok. A może coś pomiędzy? Nie widzę nic złego, gdyby 8-10latek na rowerze rozwoził gazety (gdyby w Polsce na osiedlach domów jednorodzinnych był taki zwyczaj), gdyby wyszedł z cudzym (małym!) pieskiem, zrobił starszej osobie lekkie zakupy, wysłał jej list, podlał komuś ogródek i wykonywał inne niemęczące i niezajmujące wielu godzin prace. Ale 8h stania przy pakowaniu zakupów to w tym wieku stanowczo za dużo i ciężko. Inna sprawa - ciężko odpowiedzieć na pytanie - czy dla dziecka lepiej, żeby nie pakowało i nie pojechało na wakacje w ogóle? Bo mówienie, że pieniądze można znaleźć z innego źródła to tylko teoria. Poza tym czy nie gorzej mają dzieci na wsiach, gdzie są pędzone na całe dnie do pomocy przy różnych pracach polowych i grosza za to nie dostają i na wakacje nie wyjeżdzają? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula 8 godzin? 19.06.06, 14:36 melka_x napisała: > Ale 8h stania przy pakowaniu zakupów to w tym wieku stanowczo za dużo i > ciężko. Ludzie! Czytajcie uważnie. Już to napisałam, ale się powtórzę. Zdanie z artykułu "Dzieci MOGĄ pracować od 11.00 do 19.00" NIE oznacza, że pracują 8 godzin, tylko, że w tych godzinach market pozwala na ich pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: 8 godzin? 19.06.06, 14:40 Ubogie dzieci będą pracować bez przerwy, nawet po 10 godzin, dlaczego? Bo każda klientka, każdy klient się liczy i nigdy nie wiadomo, który ktoś wrzuci ci banknot do skarbonki, a kiedy tylko 50 groszy lub nic. Czy to tak trudno zrozumieć? Tak myślą dzieci.To jest obraz polskiej biedy. Uważam, że powinno zakazac się dzieciom pracy bez przerwy nawet , kiedy SAME JEJ NIE CHCĄ, proste, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: 8 godzin? 19.06.06, 14:50 Ludzie czytam uważnie. Skoro dzieci MOGĄ pracować od 11 do 19-tej, to na pewno znajdą się takie, które tyle pracują (tak jak znajdują się te, które nie chcą korzystać z przerw). Powtórzę - nie jestem przeciwna dorabianiu przez dzieci, ale 8h to przegięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 14:37 Bo na wsi, to "pomoc" rodzicom się nazywa, nikt tam nie traktuje dnia przy wykopkach jako pracy majacej wymierne korzyści(( Niestety( Odpowiedz Link Zgłoś
mami2 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 15:19 Wystarczy spojrzeć na własne dziecko i sie zastanowić czy by się chciało zeby taką prace wykonywało. Otóż, ja bym nie chciała. Patrze na swoją 6-letnią córkę i myśle, boszz, przecież jeszcze niedawno była takim maleństwem...wiem, że 2 lata to moze duzo, że urosnie, że nabierze troche więcej ciałka, ale to dalej będzie małe dziecko. Wolałabym przez ileś tam czasu od ust sobie odjąć niż zeby moje dziecko w ten sposób miało dorobić do wakacji. Czy któras z Was pracowała kiedys przy promocjach? Wiecie jak u niektórych reaguje organizm na sztuczne światło przez kilka godzin pobytu w supermarkecie? A co na to wszystko lekarze? Czy to jest w ogole zgodne z jakimikolwiek normami? Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 15:31 Dokładnie Mami. Już pisałam w tym wątku, ja kiedyś pracowałam jako hostessa i przy promocjach też. Jesoo- najgorsza praca, jaką w zyciu wykonywałam. Buraccy klienci z humorami, huk, ciasno, idiotyczna muzyka ,dostawałam zawrotów głowy od przesuwających się przed oczami nieustannie ludzi. Dlatego uważam, ze supermarket to najgorsza opcja dla tych dzieciaków. I w ogóle nie podobaja mi się takie pomysły.. Odpowiedz Link Zgłoś
mami2 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 15:36 No więc własnie. Jest jeszcze cos takiego jak przepisy BHP, które pewnie 8- latków nie dotyczą... -- Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Nieprawda 19.06.06, 15:54 Organizacje zajmujące się ochroną dzieci wielokrotnie informowały o wykorzystywaniu dzieci wiejskich do pracy. Bynajmniej nie chodzi o zajęcia typu sypnięcie kurkom ziarna przez 15 minut dziennie tylko o normalną fizyczną harówę zajmującą wiele godzin, zwłaszcza latem. Najwięcej informacji o skali pracy dzieci pojawia się przy okazji raportów o wypadkach jakim ulegają: 12- latki prowadzące ciągnik czy traktor jakos wiejskich społeczności nie bulwersują. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Nieprawda 19.06.06, 15:57 Przepraszam, ale co wg Ciebie jest nieprawdą? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Ups 19.06.06, 16:02 Kurde, sorry, emotikonów nie zauważyłam. To, że często (już nie zawsze ale często) rodziny wiejskie traktują dzieci jako pożytecznych i bezpłatnych robotników to oczywiście prawda. Tyle, że praca tych dzieci w gospodarstwie, polu, sadzie jest PRACĄ a nie pomocą w domu w guście "sprzątnięcie pokoju, pozmywanie po kolacji, wytarcie kurzu". Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 15:35 się zaraz odezwą, jak tylko przeczytałam tytuł wątku. Przemądrzała Triss oraz G0sik - bankowo Praca w supermarkecie beee, ale komórka, discmen i laptop w szkole - jak najbardziej Każdy kto nie jest w stanie sfinansować wakacji dzieciom, odłożyć przez rok 1000 zł, poszukać dodatkowej pracy - patologia Obecnie nie jestem w stanie sfinansować obozu dla syna, korzystam ze środków funduszu socjalnego w zakładzie pracy. Dodatkowej nie moge poszukac, poniewaz jako pracownik służby cywilnej (jak szanowna pani prawnik zapewne się orientuje) - aczkolwiek z pensją 900 zł po prostu nie mogę podjąc dodatkowego zatrudnienia. Przebywam obecnie na urlopie wychowawczym (w domu niespełna trzylateki półroczne niemowlę) także zmiana zatrudnienia nie wchodzi na razie w grę. To mam syna nigdzie na wakacjach nie posyłac? Zaznaczam, że mój 12-letni syn nigdy dotąd nie pracował, ale chyba czas o tym pomyśleć ale pracy w stylu np. roznoszenia ulotek nie byłabym absolutnie przeciwna, pakowaniu zakupów również. I guzik mnie obchodzą normy unijne i brak (nawet ograniczonej) zdolności do czynności prawnych. Uważam, że zarobione przez siebie pieniądze dzieci potrafią uszanować. Odpowiedz Link Zgłoś
mami2 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 15:39 Aleksandra, naprawde, postój kilka godzin w supermarkecie, w duchocie teraz latem. Nawet dorosłym się odechciewa....ale to Twoje dziecko i Twoja decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 15:42 Fundacja powinna nagłosnić sprawę takimi artykułami - może znajdą się sponsorzy. Problem w tym , że dziecko z ubogiej rodziny powinno na kolonię pojechać, ale nie powinno pracować w stęchłym, głośnym supermarkecie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 15:58 Przeczytaj sobie co napisała Wieczna Gosia o obozach harcerskich. Są różne formy dofinansowania także z różnych instytucji, fundacji etc. Gdyby moje dziecko w wieku 12 lat CHCIAŁO popracować kilka - kilkanaście godzin w tygodniu i zarobić na coś ekstra (na zakup moim zdaniem zbyt drogiego lub zbędnego gadżetu) to bym się zgodziła. Gdyby MUSIAŁO samo zarobić na wakacje to jako rodzic pochlastałabym się ze wstydu. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:08 Gdyby mój syn miał ochote na drogi lub zbędny gadżet mnie byłoby wstyd, że tak go wychowałam. Nie rozumiem, dlaczego na zakup gadzetu dziecko może pracować, natomiast na wakacje nie. Zupełnie nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:12 Nigdy nie miałaś ochoty na coś drogiego, modnego i doskonale zbędnego do życia? Wypoczynek się dziecku należy. Ty pracujesz zawodowo, ono się uczy - to jego praca w ciągu całego roku szkolnego. Wypoczynek jest potrzebny dla ogólnego rozwoju, zmiana klimatu i otoczenia itd. Widzisz różnice między MOŻE (zapracować na gadżet) a MUSI zapracować na wakacje? Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:50 Nigdy nie miałaś ochoty na coś drogiego, modnego i doskonale zbędnego do > życia? Nigdy, moze dlatego, ze nie mam na takie rzeczy pieniędzy. Ja jednak pragnę rzeczy praktycznych, niekoniecznie modnych. Zbędne są po prostu zbędne. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 18:21 To współczuję, że nigdy nie nauczono Cię marzyć o przyjemnościach. Jakieś 9/10 rzeczy jest zbędnych. Do przeżycia naprawdę niewiele potrzeba: kąt do spania, miska ryżu czy ziemniaków, kranówa do picia, jakieś łachy na grzebiet żeby przed zimnem chroniły... reszta to sztuczne potzreby wygenerowane przez konsumpcyjne społeczeństwo. Wyrazy współczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 18:37 Ale to nie jest tak, ze to dziecko nie wyjedzie jesli nie zarobi, przynajmniej w przypadku, ktory ja znam.Rodzicom sie nie przelewa, ale wysylaja jedno dziecko z dziadkami nad morze, drugie na obóz- płatny.Tylko ze wakacje maja 2 miesiace, a obóz trwa 3 tygodnie.Dziewynka pakowala zakupy w markecie , zarobila na wyjazd i tak w sumie spedzi 6 tyg. nad morzem, zamiast po 3 tyg. kisic sie w miescie przez pozostały czas. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 17:48 Nie rozumiem, dlaczego na zakup gadzetu dziecko może pracować, > natomiast na wakacje nie. Zupełnie nie rozumiem. > Poniewaz dziecko pracuje przez okragly rok szkolny. Nauka tez jest praca. Po to robi sie dzieciom dwumiesieczne wakacje, zeby odpoczywaly i regenerowaly sily na kolejny rok szkoly. Ucznowie nie tyle maja prawo, co obowiazek odpoczywac od szkoly I czego tu nie rozumiec? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 15:58 aznaczam, że mój 12-letni > syn nigdy dotąd nie pracował, ale chyba czas o tym pomyśleć ale pracy w stylu > np. roznoszenia ulotek nie byłabym absolutnie przeciwna, pakowaniu zakupów > również. zauwaz ze rozmawiamy o 8 latkach. Od 13 roku zycia dziecko pracowac po prostu MOZE. 12 latkow tez sie nie czepiamy, co najwyzej w sensie prawnym. tak wiec najpierw czytaj a potem odpowiadaj. Bo jesli w duszy masz normy unijne i tak trudna sytuacje- to czemu twoj syn nigdy nie pracowal? 4 lata zaniedbalas? czy moze po prostu dlatego ze wg ciebie byl ZA MALY? No i wlasnie o tym mowimy. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:10 to czemu twoj syn nigdy nie pracowal? 4 lata zaniedbalas > ? > czy moze po prostu dlatego ze wg ciebie byl ZA MALY? Wcześniej nasza sytuacja finansowa była lepsza, nie było potrzeby, aby pracował i zarabiał na wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:13 A jakby była gorsza to wysłałabyś 10-latka, żeby te tysiac złotych na kolonie w zębach przyniósł? Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:17 Niekoniecznie w zębach, wystarczyłoby w ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Konsekwencje 19.06.06, 16:12 I pomyślcie o konsekwencjach. Jesli przyjmiemy, że ośmioletnie dziecko może pracować zarobkowo, to znaczy, że mozna je zatrudnić. Wielu rodzicow z przyjemnoscia skorzysta z tej szansy, aby po szkole wyslac swoje dziecko do pracy - nie będzie zarabialo na oboz, tylko na tatusia. Pza tym organizacje chartatywne mogą zacząć mowic dzieciakom - wstyd, nie będziemy dawać pieniędzy na oboz dla 8-latka. W Twoim wieku najwyzszy czas zarabiac, nikt Cie nie będzie utrzymywał. Wydaje mi sie , ze w tym wieku wszelka praca poza domem jest karygodna. Dzieci nie znają swoich praw, mogą być wykorzystywane, moga doznać uszczerbku na zdrowiu. Nie wydaje mi się też, aby praca w tym wieku byla "kształcaca" dla dzieci z rodzin biednych czy patologicznych. Dziecku bardzo latwo będzie dojść do wniosku, że lepiej zarabiać, niż się uczyć - efekty są szybkie i wymierne. A nie sądze, aby rodzice nalegali na naukę - lepiej przecież aby dziecko dokładało do swego utrzymanie, niż dokładac do utrzymania dziecka. Rodzice osmiolatków mają obowiazek troszczyć sie o nie i utrzymywac dzieci. Jesli na coś nie starcza - trudno. Nie należy jednak przerzucać na dzieci obowiązku zarabiania na siebie! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Konsekwencje 19.06.06, 16:15 O dzięki, czekałam aż się odezwiesz. Wypoczynek jest prawem dziecka. Urlop jest prawem i obowiązkiem zatrudnionego dorosłego. Bozszsz to niewiarygodne, że w XXI wieku ludzie uważają pracę zarobkową dziecka za coś koniecznego i wychowawczego i zeby sie nauczyło szanować pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Konsekwencje 19.06.06, 16:16 No mówię że Wy wszystko za patologię macie Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Konsekwencje 19.06.06, 16:21 Z całego tekstu Verdany wychwyciłaś jedno słowo, w dodatku bez zrozumienia. Streszczę to: nałożenie na dziecko obowiązku zarobienia na własne potrzeby zniechęci je do innej aktywności. Podkreslam "obowiązku". Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:25 >się zaraz odezwą, jak tylko przeczytałam tytuł wątku. Przemądrzała Triss oraz >G0sik - bankowo Praca w supermarkecie beee, ale komórka, discmen i laptop w >szkole - jak najbardziej >Każdy kto nie jest w stanie sfinansować wakacji dzieciom, odłożyć przez rok >1000 zł, poszukać dodatkowej pracy - patologia Sory, ale jeśli ktoś wysyła swoje 8 letnie dziecko do pracy nadaje się do odstrzału. Tak posyłanie dziecka w tym wieku na kilka godzin do pracy to patologia i nic nie usprawiedliwia rodziców nieudaczników. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:37 Problem w tym, g0sik,że to zasadniczo nie rodzice-nieudacznicy posyłają 8 latki do pracy, ale Fundacja "Nasze Dzieci", która całą akcję nazywa jeszcze WYCHOWAWCZĄ. Pojmujesz różnicę? Owszem, rodzice mogą aprobować całą sytuację, ale to fundacja, instytucja pożytku publicznego, całą sprawę rozkręciła i organizuje. A dlaczego? Bo nie mają kasy. A dlaczego? Pewnie próbowali pozyskac sponsorów, dotacje z budżetu gminy , i co, i nic ...Widać kogoś 8 latka w supermarkecie obchodzi tylko wtedy, kiedy dziecko "haruje" 8 godzin bez przerwy, której sama nie chce zresztą z wiadomych powodów. I na koniec, życzę Ci, żeby nigdy nikt nie nazwał cię nieudacznikiem. Chyba masz mało pojęcia o sytuacjach, w których traci się, z róznych powodów kasę z dnia na dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:45 Zgadzam się w dużej mierze z Verdaną niemniej nadal pozostaje pytanie; czy lepiej żeby dzieci nie pojechały na wakacje? Lepiej żeby - pewnie kolejne - wakacje spędziły w mieście? Bo co wynika z Waszych argumentów? 1. 'Rodzice powinni się ze wstydu pochlastać' - nawet jeśli przyjmiemy założenie - moim zdanie błędne - że rodzice tych wszystkich dzieci to patologia, to co w związku z tym wynika dla dzieci? Może i rodzice powinni się pochlastać, ale co z tego? Z tego 'powinni' wyjazdu dla dzieci nie będzie. 2. 'Powinny się znaleźć środki z innych źródeł'. Powinny. Tylko, że nie ma. Prawda wygląda tak, że nie ma tylu chętnych skłonnych do dołożenia cudzym dzieciom na wakacje, żeby starczyło dla wszystkich biednych dzieci. Bardzo mi się nie podoba ten sposób dorobienia, w takim wymiarze i w takim wieku. Naprawdę bardzo. Mimo tego wydaje mi się, że lepiej tak, niż żeby dziecko nie wyjechało nigdzie. Tym bardziej jeśli uważacie, że rodzice tych dzieci to patologia to zastanówcie się jak będzie wyglądało lato tych dzieci w mieście? Czy 'patologia' zabierze dzieci na basen, do kina (też kosztuje)lub do Łazienek, na dalszy, ciekawszy plac zabaw? Czy patologia zabierze dzieci w sobotę do lasu? Co zostaje? Podwórko, trzepak, włóczenie się nie wiadomo z kim i telewizor. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 16:48 Nie znasz sytuacji, w których np. jednom z rodziców nie ma możliwości pracować (nie pisze tu o sobie)? Bo np. jedno z dzieci jest ciężko, przewlekle chore? A z jednej pensji ciężko wyżyc, a co dopiero finansowac wakacje. Nie popadajcie dziewczyny w skrajności. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 17:00 Zależy jak na to patrzymy. Dla konkretnego dziecka wyjazd na wakacje po wyczepującym miesiacu pracy moze być lepszy, niż pozostanie w Warszawie. Dla innego nie. Wydaje mi się jednak, ze lepiej, aby część dzieci spedzała lato w mieście (są ostatecznie bardzo tanie albo wręcz darmowe akcje szkół), niż aprobować sytuację, gdzie uznaje się pracę osmiolatków za dopuszczalną. Na wakacje - no tak, mogą. A na co jeszcze? Na zimową kurtkę? Na wlasne łóżko? Na lepsze jedzenie? - te ostatnie rzeczy są przecież jeszcze ważniejsze od wakacji. I tak lamiąc prawo w jednym punkcie dojdziemy do tego, ze ośmiolatki powinny zarabiać na wiekszość swoich potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 18:34 Verdano ja bym się z Tobą zgodziła, gdyby chodziło o Twoje dziecko (zakładając, że mówimy o 8h pracy, a nie dorabieniu przez miesiąc czy dwa 2 razy w tygodniu po powiedzmy 2 - 3 godz). Gdybyś Ty znalazła się w tak trudnej sytuacji, że nie stać by Cię było na wysłanie dziecka na wakacje, to nie wątpię, że sprawdziłabyś okoliczne ogniska i świetlice, czy jakiś basen lub kino nie ma w któryś dzień zniżki, że pomogłabyś dziecku wybrać coś w bibliotece, że poświęciłabyś mu weekendy, wymyślałabyś ciekawe miejsca na spacery itd itd itd. Ale jeśli część tych dzieci rzeczywiście pochodzi z rodzin patologicznych, takich w którym sposobem spędzania wolnego czasu przez dziecko nikt się nie przejmuje, to rzecz wygląda zupełnie inaczej. Bo dla takiego dziecka na pewno lepiej byłoby popracować i wyjechać gdzieś, niż nie pracować i spędzić wakacje na podwórku z okolicznymi mętami i przed TV. W czasach gdy ja wyjeżdzałam na obozy harcerskie, dzieci z patologicznych rodzin (i nie chodzi mi tu o brak kasy, brak kasy to jeszcze nie patologia) wąchały klej po piwnicach. Także moja koleżanka, której nie przyszło to do głowy w czasie roku szkolnego, trzeba było do tego wielu dni nudy. Jasne, idealnie byłoby gdyby zamożniejsi wytrząsneli kasę na wakacje dla takich dzieci, ale życie nie jest idealne. Czasem coś jest mniejszym złem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 18:39 Ok, niech to będzie mniejsze zło ale nazywane wprost. Praca zarobkowa dzieci, wymuszona okolicznościami materialnymi jest łamaniem praw dziecka. Nie nobilitacją przedsiębiorczości. Nie nauką życia i szacunku dla pieniądza. Łamaniem praw dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 18:44 Jeśli mówimy o 8- nie 12-latkach, i 8 godzinach, nie 2 - 3 to tak. Zgadzam się z Tobą. O przedsiębierczości można mówić w przypadku trochę starszych dzieci i krótkich godzinach pracy, w przeciwnym wypadku to ewidentnie praca zarobkowa dzieci wymuszona okolicznościami. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Wiedziałam, że "kasiary" 19.06.06, 20:14 Melko! Gdyby to patologiczni rodzice wysylali dziecko do pracy, to bym sie nie dziwila. Ale to wysyla fundacja. Fundacja, ktora równie dobrze mogla zobaczyć, co oferują biblioteki, załatwić dzieciom "lato w miescie", ktore kosztuje grosze, albo i nic. Tymczasem okazało sie, że Fundacja powiedziała swym podopiecznym "Macie pracować". To skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 16:57 >Problem w tym, g0sik,że to zasadniczo nie rodzice-nieudacznicy posyłają 8 >latki do pracy, ale Fundacja "Nasze Dzieci", >która całą akcję nazywa jeszcze WYCHOWAWCZĄ. Pojmujesz różnicę? Chcesz powiedzieć, ze rodzice nic nie wiedzą o tym, ze ich dzieci pracują? Dzieci znikają na kilka godzin dziennie i rodzice nie interesują się, co ich 8 latek robi kilka godzin poza domem?? Założę się, że wiedzą i cieszą się z obrotnych i przedsiębiorczych dzieci......Ci rodzice gdy im zabraknie na starość na życie też powinni pracować w hipermarkecie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 19.06.06, 18:19 Kompletnie nie zrozumiałaś mojego postu, g0sik. Za gorąco? Przecież napisałam, że z aprobatą rodziców to wszystko się dzieje. Głównym problemem tej dyskusji powinien być fakt, że Fundacja nie dostała od nikogo kasy, posyła więc dzieci do pracy nazywając ten projekt akcją wychowawczą. Dotarło? Łatwo użalać się nad losem 8 latki, kiedy samemu nie zrobiło się nic, aby pomóc w jej trudnej sytuacji. Oosbiście, jestem przeciwna pracy dzieci, co wielokrotnie w tym watku podkreslałam. Instytucje i osoby prywatne zawiodły- być może teraz ktoś się znajdzie. Wiem, o czym mówię, ponieważ sama uczestniczyłam w wielu projektach kulturowych, na które jakimś cudem dostawalismy środki z różnych źródeł. Ta akcja powinna być wazniejsza, jest szansa, że ktoś się zainteresuje. Odpowiedz Link Zgłoś
faceeet Albo praca i wyjazd, albo lenistwo i siedzenie w 19.06.06, 17:11 domu. Cala akcja jest zatem bardzo sluszna i moralna. Jednak dla socjalistow jak triss, babse, nchyb i innych wrazliwych powinno byc tez inne rozwiazanie - czyli jesli wysylaja oni wlasne dzieci na oboz, to taki turnus powinien byc objety dodatkowym podatkiem akcyzowym od luksusu (minimum 50% wartosci bazowej). Stad wlasnie bralyby sie srodki na wysylanie biednych dzieci, ktore nie maja za co wyjechac. Oczywiscie 50% to mogloby byc zbyt malo, zeby pomoc wszystkim, w zwiazku z tym pewnie potrzebny bylby wyzszy podatek. Poniewaz socjalizm i wrazliwosc koncza sie gdy trzeba placic z wlasnej kieszeni, wiec zeby ograniczyc szara strefe, po domach chodzilyby specjalne komisje (zlozone z nauczycieli, przeciez oni nic nie robia w tym czasie a pensje biora), ktore by pilnowaly czy dzieci nowobogackich jednak gdzies nie wyjechaly - jak tak, to bylby dowalany podatek zryczaltowany 1800 zeby jakies jedno biedne dziecko moglo pojechac nad morze. ROOOOOOOOOOOTFLLL....... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 No to pięknie;( 19.06.06, 18:38 Pięknie, bardzo pięknie. Wyjazd na kolonie potrzebą luksusową; niech dzieciak zarobi sobie jeśli ma fanaberię odpocząć jak rówieśnicy; 8-10-latek może zasuwać pakując towar w markecie czy zbierajac truskawki w polu. 12-latek niech ulotki roznosi, bo starzy nie mają nawet na 2 tygodnie obozu harcerskiego. Sądziłam, że żyjemy w Europie w XXI wieku. W sumie czemu bachor ma być bezproduktywny, niech sobie zarobi na wyjście do teatrzyku, na nowe ubranko, na szynkę (też nie produkt niezbędny do życia), na książki, zabawki. Rodzicom pomoże i nauczy się, szczeniak, że wszystko w życiu kosztuje i nie trzeba czasu marnować tylko brać życie w swoje ręce. Im szybciej się nauczy tym lepiej. W ogóle dziecko to koszty, darmozjad i im szybciej weźmie się taki małolat do pracy tym lepiej. Może owoce sprzedawać przy szosie, myć szyby na skrzyżowaniu, puszki zbierać, jak d..y da przy okazji albo znajdzie sponsora to też cool, żadna praca nie hańbi podobno. Że ma 8-12 lat? Nie szkodzi, już dawno temu ludzie uważali, że dzieci świetnie się do pracy nadają. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: No to pięknie;( 19.06.06, 19:17 Ja patrze na to inaczej, zapewne dlatego ze sama jako 13- latka w wakacje pracowalam na plantacji bratkow, poźniej owoców, razem z kolezankami.Nie dlatego, ze mialam biednie, ale dlatego ze chcialam czas wolny spozytkowac, a przy okazji zarobic swoje wlasne pieniadze.Nie czulam sie wykorzystywana, biedna, umeczona, wrecz przeciwnie- bylam z siebie bardzo dumna.Prace znalazlam sama, rodzice sami byli zaskoczeni.Majac 15 lat pracowalam w sklepie spozywczym jako pomoc, kiedys organizowal to OHP.A w sredniej szkole w weekendy i w wakacje pracowalam w cukierni- bardzo mile wspominam ten czas. Wyjazdy oplacali mi rodzice, wiec nie chodzilo o to, ze nie mam za co wyjechac.Zamiast snuc sie bez sensu jak wiekszosc moich rowiesnikow po podworkach pracowalam, bynajmniej nie w pocie czoła.I wcale nie był to pomysl rodziców tylko moj. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: No to pięknie;( 20.06.06, 07:47 Lola, ale miałaś 13-15 lat. W tym wieku ja też pracowałam, zeby sobie dorobić, mieć swoje pieniądze. A w tym wątku mówimy jednak o dzieciach 8-9 letnich. Tylko 4-5 lat różnicy, ale różnica jest olbrzymia... Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: No to pięknie;( 20.06.06, 08:00 Ale jedna z koleżanek w kółko o łamaniu praw dziecka - tak 8-letniego, jak i 13- letniego. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: No to pięknie;( 20.06.06, 08:07 odnoszę wrażenie, ze nie wychwyciłas ironicznego wydźwięku części wypowiedzi... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: No to pięknie;( 20.06.06, 09:04 Nie tylko o 8-9 letnich.Z tego co sie orientuje nie mozna zatrudniac dzieci do lat 15.Czyli do tego wieku wszelka ich praca jest wyzyskiem dziecka, czy ma 9 czy 14 nawet lat.Gdyby sie tak scisle trzymac litery prawa to moja praca w wieku 13 lat rowniez powinna wzbudzac oburzenie, litosc itp. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: No to pięknie;( 20.06.06, 12:18 moja też, w końcu udzielanie korepetycji przez 13-latkę to wyzysk wielki... Ale na serio, myślę że czym innym jest i czego innego uczy praca 8-9 latków, a całkiem czego innego 12-15 latków, niezależnie od tego, ze i tym i tym zarobkować nie wolno... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: No to pięknie;( 19.06.06, 20:18 Otóż to. I w ogóle po co ma chodzic do szkoły? Przecież w szkole nie płaćą. A liczy się tylko praca za pieniądze. reszta to zwykly odpowczynek, który można sobie odpuścić. Ciekawa jestem, czy ktoś zglosił sprawę do prokuratury. Tym bardziej, że nie wyobrażam sobie, jak fundacja dysponuje pieniędzmi dzieci. a/ albo oddaje ośmiolatkom kasę do ręki - a wtedy wątpię, czy ktokolwiek pojedzie na obóz -albo zabiera osmiolatkom pieniądze, choć nikt prócz rodziców nie ma prawa dysponowac pieniędzmi zarobionymi przez osobę nieletnią (to prao dotyczy mlodych aktorów). Tak czy inaczej - skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: No to pięknie;( 19.06.06, 21:08 Mój najstarszy syn ma 8 lat.Uważam,że jest samodzielny i dobrze zorganizowany,jak na swój wiek.Nie wyobrażam sobie,zeby musiał pracować.Wszystkie znajome dzieci w tym wieku nie przebywają poza domem,szkołą,jakimiś zajęciami dodatkowymi bez opieki.Praca zarobkowa jest moim zdaniem możliwa w szkole średniej.Ja sama zaczęłam pracować na studiach i to wystarczyło na wyrobienie rozsądnego,moim zdaniem,stosunku do pieniądza.Dziecko,którego rodzice nie mogą sobie pozwolić na wyjazd,po prostu zostaje w domu. Nawiasem mówiąc,kolonie były zmorą mojego dzieciństwa i nigdy nie pojechałabym na nie z własnej woli.Rodzice wysyłali mnie co roku na 4 tygodniowe bo pracowali a ja byłam jedynaczką i zależało im na zapewnieniu mi towarzystwa.Czułam się jak na zesłaniu i liczyłam dni do powrotu do domu i wyjazdu z rodzicami.Ochota na wakacje bez rodziców pojawiła się gdzieś w siódmej,ósmej klasie.... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: No to pięknie;( 19.06.06, 21:28 Pierwszy raz pracowałam zarobkowo w III klasie liceum, byłam pełnoletnia i chciałam jechać na wakacje w konkretne miejsce. Rodzice, którzy nie mogą sobie pozwolić na wyjazd dziecka na wakacje powinni szukać jakiejś rodziny (wymiana dzieci?), wakacji w mieście, kolonii czy obozów Caritasu lub harcerskich. Jeśli tego nie robią są zwyczajnie niewydolni wychowawczo. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: No to pięknie;( 19.06.06, 21:42 Wiesz,mam wielki szacunek dla pracy Caritasu ale absolutnie nie wysłałabym swojego dziecka na organizowane przez Caritas wyjazdy wakacyjne,bez wzgledu na to,jak krucho byłoby u mnie z kasą..Byle jakie półkolonie również nie są warte zachodu.Niewydolni wychowawczo rodzice nie zapewniaja dziecku w wakacje ciekawych zajęć i opieki.Wiele zorganizowanych kolonii czy półkolonii jest nudna,męcząca a towarzystwo i nadzór pozostawia wiele do życzenia.Wyjazd tak ale nie jakikolwiek i za wszelką cenę. Mój syn zaparł sie rękami i nogami na wzmiankę o wyjeździe na kolonie.Lipiec spędzamy w domu,w sierpniu jedziemy w góry całą rodziną. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: No to pięknie;( 19.06.06, 21:51 Nie wiem jakie są, czytałam tylko, że organizują. Ja na kolonie lubiłam jeździć ale faktycznie część rówieśników nie znosiła. Mam najwyraźniej niedzisiejszą wizję wakacji dziecięcych typu 4 tygodnie wczasów i 3 tygodnie kolonii/obozu. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: No to pięknie;( 19.06.06, 22:02 Wybacz, Triss, ale ta wizja wakacji dzieciecych prezentowana przez Ciebie jest bardzo subiektywna- niewiele osób jest stać, przynajmniej w moim otoczeniu, aby wysłać dziecko na 3-tyg. na kolonie a później jechać na miesiąc na wczasy. I myślę sobie, ze kiedyś tez było podobnie. Żyjemy chyba w zupełnie innym świecie, niestety. Bez urazy Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: ciebie Triss to jednak wali 19.06.06, 21:05 Smutne, ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: ciebie Triss to jednak wali 19.06.06, 21:16 Aleksandro,jesli jestes na urlopie wychowawczym(chyba tak gdzies wyczytałam) to naprawdę możesz fajnie spędzic czas ze swoim synem i nie grozi mu nudzenie się na podwórku.A w następnym roku szkolnym poszukaj dla niego dobrej druzyny harcerskiej np zeglarskiej i wakacje będą zapewnione niewielkim kosztem. Odpowiedz Link Zgłoś
kizdam47 Re: ciebie Triss to jednak wali 19.06.06, 21:35 A co konkertnie możesz zaproponować? Jaki rodzaj wspólnego spędzania czasu? Spacer 12-latka, 3-latka, w międzyczasie (4 razy dziennie) nebulizacja półrocznego niemowlaka z alergią? Ciekawa perspektywa. Tylko 12-latek na wakacjach potrzebuje kontaktu z mamusią i małymi braćmi raczej w ograniczonym stopniu, znacznie chętnie garnie się do rówieśników, przynajmniej mój syn. Wakacje w mieście?! W tym smogu spalinowym? O czym wy mówicie? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 ;) 19.06.06, 21:36 Może zamiast wpadać na świetny pomysł wysyłania 12-latka do rozdawania ulotek (w sumie czemu nie miałby zbierać miedzianego złomu, większa kasa tylko może oklep od żuli dostać) dostosowywałabys plany prokreacyjne do możliwości finansowych? Normy unijne Ci zwisają, ale jest jeszcze polskie prawo. Też Ci zwisa, urzędniku służby cywilnej? Dziecko ma prawo do wypoczynku. Rodzic ma obowiązek zaspakajać bytowe, fizyczne, emocjonalne i kulturalne prawa dziecka, jeśli tego nie robi to jest niewydolny wychowawczo. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: ;) 19.06.06, 21:39 To twoje zdanie. Nie jestem urzędnikiem służby cywilnej, tylko PRACOWNIKIEM. Nie widzi różnicy pani mądralińska? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: ;) 19.06.06, 21:57 Teraz widzę. W cywilizowanych krajach praca dzieci z ekonomicznego przymusu nie jest uznawana za powód do chwały, wręcz przeciwnie. I zaznaczam, że nie chodzi mi o 15-17-latków tylko o dzieci. 8-12-latek jest dzieckiem i trzeba być wyjątkowo bezczelnym, żeby domagać się aby sam zaspakajał swoje potrzeby, bo rodzice "nie mają". Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: ;) 19.06.06, 22:26 Ale popadasz w skrajności, kobieto. Napisałam, ze zastanawiam sie nad ewentualną "delikatną" formą dorobienia sobie przez 12-letniego syna a ty od razu o zbieraniu złomu czy dawaniu d..y. Bez przesady. Po prostu sytuacja jest jaka jest, a dzieci pakujące zakupy w hipermarkecie...zgoda, może 8-latkowie są za mali na taką prace, ale 12, 14-latkowi to już ręce nie odpadną. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia I TO wlasnie droga aleksandro.... 19.06.06, 22:35 zgoda, może 8-latkowie są > > za mali na taką prace, ale 12, 14-latkowi to już ręce nie odpadną. to wlasnie co teraz cytuje usilowalam ci uswiadomoc 50 watkow wyzej. I wtedy mi odpowiedzialas zr twoja sytuacja pogorszyla sie niedawno, ale gdyby (tak zrozumialam) twoja sytuacja finansowa byla zla 4 lata temu to OWSZEM wyslalabys 8 latka do pracy. Tak zasugerowalas. A 12 czy tym bardziej 14 latem moze juz pracowac wedle wszelkich praw. a co 12 latek moze robic? jest "Lato w miescie" w ramach ktorego mozna calkiem wiele fajnych rzeczy porobic za darmo. Warszawa staje sie mniej zasmogowana. Wokol Warszawy jest sporo terenow zielonych gdzie mozna pojechac na rowerze chociazby. Albo autobusem podniejskim. Wziac kolegow, ktorzy pewnie tez w domu siedza. mozna sie z paroma mamami umowic ze kazdy dzien chlopcy spedza z kims innym, wtedy wyjdzie ze kazdy musi sie zwolnic z pracy raz w tygodniu, albo moze oprocz ciebie jest jeszcze jakas mama na uropie wychowawczym? Mozna sie zapisac do harcerstwa- le to juz mowilam i wtedy- jak juz mowilam wyjazd nie kosztuje 1000 zkotych tylko 500 a 500 zlotych latwiej zarobic niz 1000. Mozna poprosic o dofinansowanie i zaplacic np 300 zlotych ktore zarobic jeszcze lawiej. I oczywiscie 12 latek moze popracowac. 8 latek jest po prosu za maly. A dlaczego nie 7? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: I TO wlasnie droga aleksandro.... 19.06.06, 22:48 Nie, zgodnie z prawem 12 latek nie może pracować. Może wisc tylko pracować na czarno, nie bedąc nawet pewny, czy na zakończenie dostanie pieniądze. Bo ktoś, kto zatrudnia 12-latka nie zatrudnia go z litosci, tylko po to, by znaleźć najtanszego pracownika, ktory w dodatku w zaden sposób nie może się upomnieć o swoje prawa. A prawo jest słuszne. Chodzi o to, by rodzice nie wysyłali swoich dzieci do pracy, zamiast do szkoły. I zeby to rodzice zapewniali swoim dzieciom utrzymanie, a nie mowili - masz dach nad głową, o resztę zatroszcz się sam. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Prawo 19.06.06, 23:17 Polski KOdeks Pracy zabrania zatrudniania małoletnich przed ukończeniem 16 roku życia, konwencja MOP (Międzynarodowej Organizacji Pracy) mówi o tym, że wiek zatrudnienia nie powinien być nizszy niż wiek do którego trwa obowiązkowa edukacja, nie mniej jednak niż 15 lat. Dla krajów o nierozwinietych systemach edukacyjnych zalecenia są mniej rygorystyczne. KRiO nakłada na rodziców i prawnych opiekunów obowiązek zaspakajania potrzeb dziecka - nie tylko czysto bytowych ale rozwojowych etc. Wypoczynek do nich należy Krótko mówiąc wysłanie do pracy dziecka to czyn karalny a o rodzicach mówi tyle, że są niewydolni wychowawczo. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: I TO wlasnie droga aleksandro.... 19.06.06, 23:24 Warszawa staje sie mniej zasmogowana. > Wokol Warszawy jest sporo terenow zielonych gdzie mozna pojechac na rowerze > chociazby. Nie mieszkam w Warszawie Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: I TO wlasnie droga aleksandro.... 20.06.06, 08:09 > Nie mieszkam w Warszawie no to po co pisalas o zasmogowanej Warszawie? Warszawa jest oczywiscie bez watpienia jedynym miastem w Polsce gdzie sa tereny zielone- reszta miast w polsce nie ma lasow, pol i lak gdzie mozna pojechac rowerem i to jest faktycznie przeskoda nie do pokonania Odpowiedz Link Zgłoś
faceeet zgadzam sie z toba! 19.06.06, 22:59 Mamy XXI wiek i to skandal, ze dzieci nie maja kolonii, nie maja ubranek, nie moga jesc szynki, nie maja ksiazek i w ogole. I mam na to doskonale rozwiazanie. Na szynke sie kasa znajdzie - zwiekszmy VAT na szynke do 25%. Jak nastepnym razem kupisz dziecku to dolozysz sie tez do dokarmiania biednych dzieci w szkolach! Zwiekszmy VAT na internet do 25%! Jak nastepnym razem zechcesz napisac tu cos glupiego, to dolozysz sie do ksiazek biednych dzieci. Wprowadzmy akcyze na teatr i kino. Jak nastepnym razem tam pojdziesz, dolozysz sie do szkolnych wyjsc do tych instytucji dla biednych dzieci. Nie odbierajmy dzieciom dziecinstwa! Ale ty za to plac, bo ja nie chce! Albo pozwolmy im - niech sobie same zrobia na dobra luksusowe, a za takie uwazam urlopowanie i kolonie, jesli rodzice nie potrafia. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: zgadzam sie z toba! 19.06.06, 23:18 Bredzisz gościu ale zbyt dużo czasu zajęłoby mi wytłumaczenie dlaczego bredzisz. Chyba, że masztaką specyficzną ironię. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Kochana Triss 19.06.06, 23:28 wielokrotnie podkreślała, że na rodziny wielodzietne (wg niej obowiązkowo biedne) anie myśli płacić, więc nici z dofinansowania szkolnych obiadków. Niech "niewydolni wychowawczo" rodzice kołują kaskę Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Kochana Triss 20.06.06, 00:22 I co w tym dziwnego? Nie sztuka naklepać dzieci tylko zapewnić im odpowiedni byt. Niektórym się wydaje, że jak starcza od pierwszego do pierwszego na jedzenie to można powołać na świat kolejnego potomka bo przy dwójce to i trzecie się wyżywi....Ktoś ma zapewniać kaskę bo ktoś inny ma ambitne plany rozrodcze? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Ta sama kochana Triss 20.06.06, 08:07 jakos mnie nie tepi a jestem rodzina wielodzietna nawet bardzo. I ta sama kochana Triss jest jak najbardziej za ulgami dla rodzin wielodzietnych i rozliczaniu dochodu na glowe, chociaz to w praktyce oznacza ze zaplaci proporcjonalnie wiekszy podatek niz ja. Tak wiec bez przesady z ta kochana Triss. Odwrocimy sytuacje- jesli praca osmiolatka w supermarkecie jest OK to dlaczego praca przy gospodarstwie ok nie jest? czy wystarczy 8 latka nie stawiac przy snopowiazalce gdzie mu raczke moze urwac tylko na przyklad przy dojeniu krow i juz? Czy wystarczy mu za to zaplacic zeby bylo cacy? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Ta sama kochana Triss 20.06.06, 08:16 Ja tez wielodzietna, a jakos nie zauważylam, żeby Triss się ze mna nie zgadzała. I prawdę mowiąc, pracując na kilku posadach, aby utrzymać te dzieci, które mam, chetnie zapłacę podatek na dzieci, ktore znalazly sie w trudnej sytuacji bez winy rodziców. Natomiast wcale nie mam ochoty płacić dlatego, ze rodzice spłodzili kolejnego potomka - bo jakoś to będzie. Poza tym mam wrażenie, ze tak jak zima zaskoczyła drogowców, Ciebie Alexandro zaskoczyły wakacje. Był cały rok na zastanowienie się, co 12-latek z niewielką kasa może zrobić w wakacje. Cały rok na znalezienie taniego wypoczynku. Trzeba było tylko wykazać inicjatywę. Ale widocznie nie bardzo Ci na wakacjach dziecka zależało. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Ta sama kochana Triss 20.06.06, 09:05 Był cały rok na zastanowienie się, co 12-latek z niewielką > kasa może zrobić w wakacje. Cały rok na znalezienie taniego wypoczynku. > Trzeba było tylko wykazać inicjatywę. Ale widocznie nie bardzo Ci na wakacjach > dziecka zależało. Bardzo mi zalezy na fajnym wypoczynku mojego syna, i to bardzo. Gdyby mi nie zależało w ogóle nie wypowiadałabym się w tym wątku. Chciał jechac w to samo miejsce, co w ub. roku po prostu. Na obóz sportowy. Obóz niestety trochę podrożał. Lecz zdecydowałam się wysłąc go tam już w kwietniu, a nie w ostatniej chwili. Pisałyście o obozach harcerskich oraz żeglarskich. Ale czy na taki obóz może pojechac osoba nie należąca do harcerstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Ta sama kochana Triss 20.06.06, 09:13 O harcerstwie jako organizacji mam jak najgorsze zdanie Jeśli chodzi o zabieranie dzieciaków, które nie należą do harcerstwa, na obóz - raczej nie jest to praktykowane - z różnych względów. Odpowiedz Link Zgłoś
faceeet a dlaczego to niby praca w gospodarstwie jest zla? 20.06.06, 08:59 cale dziecistwo jezdzilem na wies do babci i pomagalem tam, oczywiscie nie przy snopowiazalce, ale np. przy zbieraniu truskawek, siana, czy kartofli i krzywda mi sie nie stala. Stanie przy kasie i pakowanie nie jest super ciezka praca - chyba ze robi sie to 3 rok. Jesli jakis dzieciak chce pojechac na wakacje, a rodzicow nie stac i w zwiazku z tym chce popracowac sobie pol miesiaca czy miesiac, to nie wiem czemu mu w tym zabraniac. Inna opcja jest dodatkowe opodatkowanie wrazliwych bogaczy jak triss. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: a dlaczego to niby praca w gospodarstwie jest 20.06.06, 09:21 Dlaczego? Bo kluczowe sa slowa: 1. pomagac 2. pol miesiaca lub miesiac. Najczesciej jest tak ze dzieciami 2 miesiace zachrzaniaja jak glupie zeby z pracami rolnymi zdarzyc. A ty miastowy sobie przyjechales do babci trustaweczki obskubac. Odpowiedz Link Zgłoś
faceeet mylisz sie 20.06.06, 12:25 inna sprawa jest praca przez caly rok czy pol, a inna praca przez miesiac wakacji czy pol miesiaca. Ja pracowalem zazwyczaj na rowni z innymi dziecmi przez caly pobyt u babci, a siedzialem tam zazwyczaj miesiac - poltora. I uwazam ze to swietna metoda wychowawcza. Dzieci ucza sie wartosci pracy, tego ze pieniadze nie rosna na drzewie, doceniaja rodzicow ktorzy musza pracowac caly rok, ucza sie odpowiedzialnosci, zaradnosci itp... Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: mylisz sie 20.06.06, 13:03 Myślę, że są inne metody nauczenia dziewięciolatka wartości pieniądza, niż wysyłanie go do pakowania towarów w supermarkecie. Jeśli rodzic nie ma innego pomysłu, to powinien się nad sobą zastanowić. Uczyć ośmiolatka wartości pracy zaganiając go roboty w supermarkecie i przy okazji łamiąc prawo... litości... Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: mylisz sie 20.06.06, 13:07 A może te akcje pomocy w supermarketach właśnie Harcerze sami wymyślili ? Dla mnie to jest bardziej wychowawcze, niż grupa studentów z puszką w ręku żebrzących po ulicach na jakiś wyjazd. Z tym się też spotkałam kilkakrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: mylisz sie 20.06.06, 13:52 Nie bardzo rozumiem, jakie ma znaczenie, kto to wymyślił. Ale jeśli chodzi o harcerzy, też istnieje ograniczenie wiekowe - nie mogą pracować w supermarketach przy pakowaniu zakupów ci, którzy nie ukończyli 13 lat (nie wiem, czy ta granica wiekowa nie jest nawet wyższa). Poza tym są to z reguły kilkugodzinne akcje weekendowe. Także nawet harcerze przestrzegają prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: a dlaczego to niby praca w gospodarstwie jest 20.06.06, 21:00 A co to za porownanie Widocznie jestes gruboskorny Bo widzisz tez jezdzilam do babci. Pierwszego dnia wakacji juz do niej jechalam, a ostaniego dnia wracalam do domu. Pracowalam jak wol. Zbieralam truskawki od 6 rano do osmej wieczorem(oczywiscie pieniadze byly mi obiecane dosc spore, bo to mialo sie liczyc za kazda lubianke, tyle ze tych pieniedzy nie widzialam na oczy. Ba! nawet babka za ta prace lizaka nie kupila. Zreszta ta kobieta zbieranie truskawek nie uwazala za prace, ale relaks, zabawe i nie powinnnam narzekac. Mialam 6 lat. Kiedy, kochany, skonczyly sie truskawki - zaczal sie sezon na fasolke, pomidory, pozniej na jablka. Tak przez kilka lat jezdzilam do tej - pozal sie Boze babci - na wakacje.I tak harowalam i harowalam jak osiol nic z tego nie majac, bo byly przeciez wazniejsze sprawy do zalatwienia niz moje zachcianki. I tylko coraz bardziej rosl we mnie bunt. Bo niby dlaczego mam pracowac w wolne miesiace od szkoly, skoro caly rok ciezko sie uczylam? Do nikogo nie docieralo, ze wakacje mam po to, zeby odpoczac od nauki! A jakos w ten sposb nie nauczylam sie szacunku do pieniadza Malo tego nie mam za grosz szacunku do mojej - tfu! - babki. Ona nie jest moja babcia z prawdziwego zdarzenia, nigdy nia nie byla i nigdy nia nie bedzie. I nie to, ze jej nie lubie - ja po prostu ja nienawidze. Nie mam z nia kontaktu i nie zamierzam z nia miec. Nawet wyjechalam 6 lat temu z Polski zostawiajac tam rodzicow i rodzenstwo i od tamtej pory w Polsce nie bylam. Rodziny nie widzialam przez te 6 lat. Kontakt telefoniczny z nimi oczywiscie mam, ale jakos nie tesknie za nimi Ciekawe dlaczego? Wiem, wiem - zle wychowana jestem, ale to tylko dlatego, ze jedyna metoda wychowawcza moich rodzicow byly klapsy... No coz moge powiedziec. Chcieli, to maja) Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a dlaczego to niby praca w gospodarstwie jest 20.06.06, 21:27 Operatywna jędza. Najtańszy pracownik, bo za żarcie i spanie. Jeszcze wdzięczna powinnaś być, bo nie siedziałaś w tym, no, miejskim smogu ani nie włóczyłaś się nie wiadomo gdzie z kolegami co mogliby zdemoralizować i jakieś niefajne wzorce pokazać. Skoro 6-latka mogła pracować to pracować mogą też w przyszłości niedołężni staruszkowie - Twoi pożal się Boże rodzice, jakby im emerytur brakło... Abstrahując od głównego tematu, absolutnie się nie dziwię, że przed I wojną na wsi pod zaborem austriackim istniał tzw. wycug - rodzice za przepisanie ziemi na syna mieli prawo dożywocia. Wtedy najczęściej lądowali w komórce i jedli odpadki... ot dzieci odbijały sobie szczęsliwe dzieciństwo i młodość. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 08:12 Nie zgadzam się, nie podoba mi się to, jest to niezgodne z prawem, skandaliczne i niewychowawcze. Dlaczego - wyżej (przepraszam za lenistwo) wytłumaczyły to Triss i Verdana, więc nie będę się powtarzać. Odpowiedz Link Zgłoś
roksi23 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 09:19 taaak najlepiej juz przedszkolaków wysyłać to pracy,normalnie paranoja!? dziecko jest tylko dzieckiem,a nie dorosłym które ma zarabiać na siebie ,ma miec dziecinstwo a nie wspominac je ze sie nie bawił jak inne dzieci tylko charował po marketach...i takiej sytuacji są winni rodzice,bo decydując się na dziecko powinni trochę pomysłec głową a nie inną częscią ciała jak robią to co niektórzy...mamusia bierze zapomogi na kolejnego dzieciaka,siedzi w domu a jej potomstwo zarabia na siebie...i to ma byc wychowawcze,kpina... Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 10:25 A zdarzyło ci się choć raz porozmawiać z takim dzieckiem? Najpierw spróbuj, potem wydawaj w ich imieniu opinie o ich matkach. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 10:36 Wiekszosc tych rodziców na pewno pracuje, tylko znajac polskie warunki mimo tego nie stac ich na wydanie lekka reka kilkuset zl. na wyjazd dziecka.A czesc z tych dzieci wychowuja samotne matki.A czesc jest patologiczna. Zarabianie przez jakis czas nie oznacza, ze dziecko jest pozbawione zabawy, ze haruje.Pogadaj moze z tymi dziecmi, to sama ocenisz, jak one to odbieraja, poglad ci sie zrewiduje. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 09:14 A ja tym dzieciom zazdroszczę, że mają z tego kasę. Ja w ich wieku też robiłam różne rzeczy, niekoniecznie z własnej woli, a nazywało się to : czyn społeczny. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 12:41 Wszystko lub prawie wszystko chyba zostalo juz tu powiedziane. Ja tylko chcialam tak filozoficznie dodac- sklaniajac sie ku potepianiu pracy przez dzieci- ze wszystko w zyciu ma swoj czas. Dziecinstwo jest czasem nauki i zabawy, zycie dorosle jest czasem pracy. Taki porzadek rzeczy jest wlasciwy i zdrowy; i tak, jak niesmak wywoluje fakt, iz zdrowa, dorosla, zdolna do pracy osoba jest na utrzymaniu rodzicow, tak samo niesmak budzi fakt zmuszania dzieci do pracy (zarobkowej). Odpowiedz Link Zgłoś
faceeet sa tylko 3 wyjscia z sytuacji: 20.06.06, 17:17 1) nie pozwalacie dzieciom dorabiac na kolonie, pierd... bez sensu ze jest to zle i nic oprocz tego nie robicie, 2) nie pozwalacie dzieciom dorabiac na kolonie, ale jednoczesnie dodatkowo sie opodatkowujecie zeby tym co chca a nie moga dorobic (bo im zabroniliscie) doplacic do nich (czyli zaplacic), 3) sytuacja ekstremalna wynikajaca z sytuacji 1. Zakladam ze jestem 8-latkiem. Skoro nie moge dorobic bo mi zabroniliscie, a nie chcecie np. mi zaplacic, to sorki - jutro obrobie wam radio z samochodu albo wyrwe torebke... Albo z kolegami z gimnazjum obrobie wam chate. Rzeczy sprzedamy paserowi. Oni beda mieli na flaszke a ja sobie gdzies wyjade... Ba, takie rozwiazanie jest wrecz moralne, w koncu to walka z wtracajacymi sie i nieslusznie ograniczajacymi doroslymi ... Rotfl... I to wszystko na ten temat. Gadka - szmatka ze to rodzice odpowiadaja jest smieszna, bo dziecko to wali. I dlatego lepiej pozwolic zaradniejszym na inwencje. Ja jak chcialem rower, tez musialem kiedys zapracowac przez miesiac i nie wiem czemu robicie z tego problem. Tym bardziej ze nie mowimy o pracy w kopalni, tylko staniu przy kasie i pakowaniu jakis dupereli do siatek. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 17:35 Nie widzę w tym niczego złego. Czy lepiej, żeby "zarabiały" na wakacje okradając np. samochody? Mamy kapitalizm ( co prawda w nadwiślańskim wydaniu, ale jednak...) i przyjmijmy do wiadomości, że: - nic nie jest za darmo - nie istnieja jacyś "oni", którzy dadzą, załatwią, wspomogą - nie wszystkim należy się wszystko z definicji. Pewnie, że małym dzieciom rodzice ( powtarzam r o d z i c e ) powinni zapewnić wakacje, ale nie zawsze jest to wykonalne. Lepiej, żeby dzieci zarobiły choćby w sposób symboliczny na wyjazd, niż dostawały wszystko za darmo. Bo wtedy nie będą niczego cenić. Wyrośnie pokolenie roszczeniowe. Za kilka lat zamiast do pracy pójdą do "opieki" po zasiłki, mieszkania, zapomogi.... No bo po co pracować, skoro "oni" dadzą........ Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 17:44 I o to chodzi. A nie w kółko nudzenie o łamaniu praw dziecka. Przecież jak zauwazył faceeet nie chodzi o prace w kopalni tylko w sklepie. Lepiej, żeby dzieci i nastolatki nudziły się pod blokiem i wpadały na coraz "genialniejsze" pomysły? Nie każde dziecko ma ochote na organizowanie mu czasu przez rodziców. Np. w wieku 12, 13 lat następuje tzw. "upadek autorytetów", wtedy najlepszym przykładem są kilka lat starsi, najcześciej wulgarni koledzy, wypatrujący tylko, gdzie by za darmo zapalić lub wypić. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 18:33 > I o to chodzi. A nie w kółko nudzenie o łamaniu praw dziecka. Nudzenie???????????? Qrwa, gdzie ja jestem? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 18:37 Nic nie jest za darmo? Dla osmiolatków? Osoby, ktore uważaja, ze osmioletnim dzieciom nic sie w kapitaliźmie nie należy i maja zarabiać na swoje przyjemnosci - nie powinny mieć dzieci. Bo sa osobami skrajnie nieodpowiedzialnymi. I takimi, ktore nie maja ochoty dokladać do własnego dziecka. Po cholerę w ogóle decydowasły sie na dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Ale to już było... 20.06.06, 20:33 Ale to już było. W Europie po rewolucji przemysłowej zanim zaczęto wprowadzać ustawodawstwo socjalne. Dziecko było pracownikiem tylko słabszym więc otrzymywało 1/4 dniówki dorosłego. Dzieci pracowały w przemyśle włókienniczym, wydobywczym, w fabrykach i rolnictwie. Teraz też pracują w krajach, które nazywamy 3 światem (rolnictwo głównie) i w USA - dzieci imigrantów, na czarno. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 20:47 A co z dawnymi czasami, powiedzmy tak 20-30 lat temu, kiedy dzieci zbierały makulature i sprzedawały, a także oddawały butelki do punktu skupu ? W takim razie to też powinno podlegać łamaniu praw dziecka, bo np. dziś zbieranie makulatury i złomu - to jedyne źródło utrzymania wielu dorosłych. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 18:38 w 4 RP, gdze w szkołach będzie propagowana naturalna metoda antykoncepcji... wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8358251&rfbawp=1150821493.722&ticaid=11d22&_ticrsn=3 Coby jeszcze więcej przybyło dzieci chcących zarobić. Nie tylko na wakacje, ale pewnie i na chleb... A mnie jeszcze ciekawi, ile z tych dzieci wyjedzie naprawde, a ilu z nich rodzice jednak pieniążki zabiorą na wazniejsze sprawy... Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 20:22 > A mnie jeszcze ciekawi, ile z tych dzieci wyjedzie naprawde, a ilu z nich > rodzice jednak pieniążki zabiorą na wazniejsze sprawy... Ototo! A to sie okaze, ze jest kilka zaleglych rachunkow za prad lub za gaz, a moze kochanie za te pieniazki to kupimy ci buty i kurteczke na zime, bo nie masz w czym chodzic, a mamusi ci odda pieniadze kiedy tylko bedzie miala;-( Ito nie sa mrzonk, niestety Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 20:27 Są takie zaradne dzieci na Śląsku między innymi. Parę reportaży było. Złom zbierają, szyby myją, odprowadzają wózki pod marketami, kawałki węgla wybierają z torów - pracują na siebie i rodzeństwo. Tatuś chla załamany po zwolenieniu z kopalni, mamusia niańczy kolejne niemowlę a 7-11-latki zasuwają. Są z tego bardzo dumne a szacunek dla starych mają ekhem... umiarkowany. Tylko dlaczego wszyscy okreslają taką sytuację jako niewłaściwą? Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 21:24 No tak...doczekłąm się porównania do śląskiej patologii. Ale przeciez wyolbrzymianie i koloryzowanie przyświeca głównym oponentkom autorki wątku. Kawka, nie mam pojęcia, gdzie ty qrwa jesteś, ale ja i wiele innych osób jestem w biednym kraju rządzonym przez złodziei, którzy tylko napychaja własne kieszenie, a ludziom do pracy warunków stwarzać nie mają zamiaru. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 21:33 Czy ja porównuję Twoją sytuację do patologii?! Podaję przykład bardzo zaradnych dzieci - nie op...ją się tylko pracują i pomagają rodzicom. Same chcą - wystarczy poczytać ich wypowiedzi. Świetnie przystosowane do życia w kapitaliźmie wiedzą, że nic za darmo nie ma. To głosicie, prawda? Nie ma za darmo. Więc pracują. Zanim rzucisz łatwym hasłem, że kraj jest rządzony przez złodziei zastanów się. Jakich złodziei? Gdzie oni są? Rząd? Samorządy? Ministerstwa? Może banki? SEjm i Senat? Właśnie posłużyłaś się najbardziej prymitywną retoryką. Polska biedny kraj? Hm... zajrzyj do Macedonii - też Europa choć nie UE. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 21:39 Zanim rzucisz łatwym hasłem, że kraj jest rządzony przez złodziei zastanów się. > > Jakich złodziei? Gdzie oni są? Rząd? Samorządy? Ministerstwa? Może banki? SEjm > i Senat? wszyscy ci co ich wymieniłaś. Polska jest biedna przez takich wasnie złodziei. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 21:41 nic za darmo nie ma. To głosicie, prawda? Ja nic takiego nie głoszę, nie zmuszam też dzieci do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 22:38 > Kawka, nie mam pojęcia, gdzie ty qrwa jesteś, ale ja i wiele innych osób jestem > > w biednym kraju rządzonym przez złodziei, którzy tylko napychaja własne > kieszenie, a ludziom do pracy warunków stwarzać nie mają zamiaru. Zwróć uprzejmie uwagę, do której części Twojej wypowiedzi się odniosłam. I, qrwa, to mnie zdenerwowało. Jestem w kraju rodziców, którzy uprawiedliwiają łamanie praw dziecka tym, że jacyś ONI to złodzieje, oszuści i kryminaliści. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Są takie zaradne dzieci 20.06.06, 22:45 Aleksandro, Twoja wypowiedz to przykład dania całkowicie dla mnie niestrawnego- teoria spiskowa polana sosem populistycznym a'la koalicja rzadząca. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 20.06.06, 18:44 > - nie wszystkim należy się wszystko z definicji. Akurat dzieciom należą się pewne rzeczy. Z definicji. > Pewnie, że małym dzieciom rodzice ( powtarzam r o d z i c e ) powinni zapewnić > wakacje, ale nie zawsze jest to wykonalne. Lepiej, żeby dzieci zarobiły choćby > w sposób symboliczny na wyjazd, niż dostawały wszystko za darmo. Jakie "wszystko"? Chodzi o należny dzieciom, jak psu zupa, wypoczynek po dziesięciu miesiącach pracy. Rodzice mają obowiązek się o to zatroszczyć, a nie wysyłać swoje ośmio- czy dziesięcioletnie dzieci do roboty. A takich roszczeniowych typów jest masa wśród dorosłych, nie trzeba daleko szukać. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 12:21 Przy takim podejściu do świata, wcale się nie dziwię, że mamy coraz więcej ludzi roszczeniowych, nie szanujących pracy . Bo się nalezy - kolonie, obiady za darmo, leczenie bezpłatne, świadczenia mieszkaniowe, dodatki, przydziały mieszkań. Moja znajoma szukała do ekspedientki sklepu papierniczego. 1000 złotych + ubezpieczenia za 8 godzin dziennie. Myślcie, że znalazła? Nie, bo lepiej wychodzić ścieżki w "opiece". Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 13:51 Jakim podejściu? Który fragment mojej wypowiedzi skłania Cię do takich - daleko idących - wniosków? Czyżby wypoczynek dziecka zorganizowany i opłacony przez rodziców powodował natychmiastowy wysyp rozwydrzonych bachorów o postawie roszczeniowej? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 14:30 Nie. Chodzi mi o to, że nie wszystkich rodziców z takich czy innych względów stać na zapłacenie i zapewnienie dziecku wakacji. Znacznie bardziej moralne jest oplacenie np.10% ( może być to śmiesznie niska suma) przez same dziecko, które zarobi w hipermarkiecie, a resztę dopłaci opieka spoleczna czy sponsor; niż fundowanie w wakacji w całości przez kogokolwiek ( osobę prywatną, instytucję). W tym drugim przypadku od małego uczy się dziecko, że wystarczy iść gdzie trzeba, pojęczeć, pożebrać i dostaje się pożądane dobro ( tu wakacje). Bez wysiłku, bez pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 14:43 no rozumiem, ze jak sie dzieciak napatrzy za mlodu, ze rodzice zeruja na opiece spolecznej i nie chce im sie pracowac to pewnie w przyszlosci beda robic tak samo Ale bez przesady Tak male dzieci ja 8-13 latki powinny miec zapewnione wakacje, chocby dwa tygodnie. I Ty serio uwazasz, ze jak rodzicow nie stac to one powinny na to zapracowac, bo jak dostana zapomoge na wakacje to beda mialy postawe roszczeniowa? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 15:16 Słusznie. Dzieci powinny dokładac sie tez do przedszkola. Kto to słyszał, by ktoś karmił i bawił dzieci za darmo! Praca, praca i tylko praca. Juz parolatki muszą wiedzieć, że albo się zarabia, albo się zdycha i że nikt w zyciu słabszemu czy małemu nie pomoze - i tak ma być. Dawanie jeść głodnym ośmiolatkom też wzbudza w nich postawe roszczeniową. Taki gó..arz dostanie w szkole darmową zupę i będzie myslał, ze codziennie mu się jedzenie nie należy. A nie, jak nie zarobi to niech głoduje! A już chyba tow. Lenin mowił "Kto nie pracuje ten nie je". Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 15:23 I żadnych paczek na Świeta, bo jeszcze bachory se pomysla nie wiadomo co. Zastanawoam sie nad swoim 2,5 latkiem, kurcze, poslac go juz czas najwyzszy do do drobnych prac, w koncu zarcie, baseny itp, to wszystko kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Czas kończyć dziewczyny, bo 21.06.06, 16:09 Was słońce za bardzo przygrzało w głowy. Ja skończyłam w tym wątku skrajnych wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 21:28 Dziś zupa, jutro kolonie, potem zapomoga z opieki spolecznej, w dalszej kolejności mieszkanie komunalne. Żyć nie umierać. Przy takim rozumowaniu wiem już dlaczego np. place lekarzy są takie marne. Bo pieniądze idą m,in. na zaspakajanie potrzeb tych, którym nie chce się pracować, za to mają wymagania. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 21:25 Tak. Szanuje się to, co samemu się osiągnie, na co przyjdzie zapracować. To co się wyciągnie, wyłudzi, wyżebrze nie ma wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 15:15 > Znacznie bardziej moralne jest oplacenie np.10% ( może być to śmiesznie niska > suma) przez same dziecko, które zarobi w hipermarkiecie, a resztę dopłaci > opieka spoleczna czy sponsor; niż fundowanie w wakacji w całości przez > kogokolwiek ( osobę prywatną, instytucję). A gdzie w tym wszystkim rodzice? Jaki stosunek te dzieci będą miały do swoich rodziców, których muszą wyręczać w obowiązkach? "E, mój stary to nawet na mój wyjazd nie potrafi zarobić, dziadyga, sam muszę zapier...". Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 21:33 Wiesz, pochodzę z dość zamożnej rodziny. Moi rodzice bez problemu mogli mi zafundować to i owo, ale tego nie robili. Wyrobili natomiast od małego szacunek do pracy, do pieniędzy. Mialam chyba 8 lat, jak wyprowadzałam za 2 złote ( dobrze pamiętam) psa sąsiadki. Innej sąsiadce robiłam drobne zakupy, za bardzo drobne wynagrodzenie. Zbierałam makulaturę ( 1kg kosztował 1zł), potem pracowalam w spółdzielni studenckiej. I może dlatego szanuję pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 21:52 OK, rozumiem. Ale wracając do meritum - czy Twoi rodzice opłacali Tobie, ośmio- czy dziesięcioletniej, wypoczynek? Czy musiałaś sama na niego zarobić? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 08:17 opłacali, bo było ich na to stać. Ale jako dziecko miałam także o b o w i ą z k i - nie tylko prawa.Chciałam mieć spodnie z peweksu ( było coś takiego), które kosztowały 1/2 pensji niejednego Polaka - dostawałam je, ale musiałam dołozyć do nich ze swojej tygodniówki ( czy zarobionych pieniędzy za wyprowadzanie psa). Szanowałam spodnie i pieniądze - bo nie spadały z nieba. Jednak wielu z Was trudno to zrozumieć. Dzieciom wszystko się nalezy, to, że zniszczą to norma. Najwyżej matka odejmie sobie od ust i kupi nowe, albo ( w skrajnym przypadku) ukradnie koledze. No, może jeszcze odwiedzi się opiekę społeczna, która zamiast emerytowi na leki da niezaradnej życiowo i leniwej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 08:35 Nie należy się wszystko, cały czas mówimy o wyjeździe, o letnim wypoczynku i tego proszę się trzymać, a nie bajdurzyć o spodniach z Pewexu, które jako żywo nie są artykułem pierwszej potrzeby. Wypoczynek natomiast jest. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 10:58 Skoro wakacyjny wyjazd jest artykułem pierwszej potrzeby - czemu tak drogo kosztuje ?????? Czy naprawdę wszystkich rodziców stać, aby wysłać 2 dzieci na kolonie, których koszt wynosi od 700 - 1000 zł za dziecko i dac jeszcze kieszonkowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 11:03 I wtedy przychodzi czas na dofinansowanie, jeśli się już wyczerpało wszystkie inne możliwości. Można spróbować? Można. Nie wątpię, że to dofinansowanie wyrobi w kilkuletnim dziecku postawę roszczeniową. Poza tym są jeszcze inne, tańsze formy wypoczynku. Wypoczynku, który się dziecku NALEŻY Z URZĘDU, tak, jak dorosłemu urlop. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 11:17 Czy w takim razie oznacza, że zwichnęłam psychikę siostrzeńca, którego "zatrudniłam" w czasie wakacji do pomocy przy przeprowadzce? Miał wtedy 11 lat. Powinnam pójść do więzenia, bo zabrałam mu pól dnia należnego mu wypoczynku ? Bo w tym czasie leżałby brzuchem do góry np. przed telewizorem, albo grał na komputerze ? Popełniłam przestępstwo, bo siostrzeniec był bardzo zadowolony i chętny? Bo dzieki temu - zarobione pieniądze wydał na swoje własne zachcianki i fanaberie? A zanim je wydał - poobracał w reku na wszystkie mozliwe sposoby, kalkulował na co wystarczy, zastanawiał sie, co kupić? Czego nigdy nie robił, kiedy pieniądze dostał "za darmo"? Nie popadajmy w skrajności. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 11:47 A zanim je wydał - poobracał w reku na wszystkie mozliwe sposoby, > kalkulował na co wystarczy, zastanawiał sie, co kupić? Czego nigdy nie robił, > kiedy pieniądze dostał "za darmo"? no wlasnie czemu? Bo moje dzieci jakos kalkuluja, a nie przepracowaly godziny w swoim 14 letnim zyciu. Po jakiego grzyba moje dziecko lat 13 pomaga w stajni przy koniach i uczy dzieci jezdzic? przeciez jej za to nie zaplaca? Frajerke wychowalam placac bez zmruzenia oka na jej zachcianki..... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 11:56 No, własnie. Pamietam z dziecinstwa i nastolatkowości, że raczej przytomnie dysponowałam kieszonkowym, w każdym razie raczej sęp byłam niż rozrzutna a pojęcie "praca" gdzieś do 17 roku życia kojarzyło mi się wyłącznie ze światem dorosłych. Pomaganie w stajni to super sprawa, we wszystkich stajniach w jakich byłam widać było takie 11-15 letnie dziewuszki, pomagały w zamian za 1-2 godziny jazdy w tygodniu albo za satysfakcję po prostu. Satysfakcję z tego, że robią coś co jest ich hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:01 A taka godzina jazdy konnej to ile kosztuje? Czy to też nie była forma zapłaty ? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:00 hehehehehe Tobie też radziłabym uważac, bo, podobno wg paragrafów (i niektórych tutaj wypowiedzi)- każda praca dzieci jest szkodliwa. Szczególnie w czasie, przeznaczonym t y l k o na wypoczynek. A że Twojej córce nie płacą? Toż to wykorzystywanie siły roboczej Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:22 Czy zatrudniłaś go po to, żeby zarobił na swój wypoczynek? Bo zdaje się o tym mowa, prawda? Czy wypoczynek dziecka jest jego zachcianką i fanaberią? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:50 Zarobił na swoje własne potrzeby. A do własnych potrzeb zaliczam też wakacyjny wyjazd. Nie, nie zarobił na kolonie nad morzem, ale pieniądze przeznaczył na taką formę wypoczynku jaka jemu odpowiadała. Chodzi mi o to, że w dzisiejszych czasach kolonie czy obozy wakacyjne są raczej luksusem, niż wartością, która się każdemu należy, że tak powiem "jak psu zupa". Mówisz o dofinansowaniu ? No coż, nie wszędzie, nie w każdym zakładzie pracy taka forma pomocy istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 13:00 Ale Tobie urlop z pracy się należy? A moim zdaniem żądanie urlopu jest też postawą roszczeniową. Jeśli dzieciom wypoczynek sie nie należy, to tym bardziej dorosłym. Wypoczynek jest zbędną fanaberią. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 13:12 Urlop=wakacje. Nikt nie odmawia dzieciom prawa do wakacji. A wyjazd - to jest raczej forma wypoczynku. Tak samo jak nie każdego - kto jest na urlopie stać na wyjazd. Nie demonizawałabym tak bardzo tej pracy dzieci. Bo raczej rodzice nie każą im pracować, to dzieci same się zgłaszają, bo wiedzą, że rodziców nie stać na sfinansowanie wyjazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 13:21 Ty odmawiasz. Praca to nie sa wakacje. Dzieci pracując, wakacji nie mają. Podobnie jak dorosci - jak pracuja to nie mają wakacji. To raczej oczywiste. Dwa miesiace wakacji nie są wzięte "z sufitu". To czas, ktory pozwala dzieciom na odpoczynek po dziesieciu miesiącach pracy - w szkole. A więc uznajac, ze w czasie tych wakacji małe dzieci maja sobie zarobić na wyjazd trzeba liczyć się z tym, ze zamiast dwóch miesiecy, będa miały dwa tygodnie odpoczynku. To za mało. To tak, jakby Tobie skrócic urlop do jednej czwartej. I o ile wiem, jesteś chyba psychologiem. Czy w dzisiejszych czasach psychologia uznaje ośmiolatki za osoby zdolne do podejmowania osobiście poważnych decyzji, ze świadomością wszystkich konsekwencji tych decyzji? Na przykład decyzji rezygnacji z odpoczynku na rzecz pracy zarobkowej? Taki ośmiolatek na pewno liczy się z tym, że może mu się nie udać, że może doznać uszczerbku na zdrowiu, że może być zmęczony w czasie nastepnego roku szkolnego i licząc sie z tym podejmujeprace zarobkową. Bo jak wiadomo ośmiolatki właśnie w ten sposób podejmują decyzje... I dorosli nie powinni w żaden sposób wtrącać się w ich zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 13:38 Nie, nie jestem psychologiem Ale może warto by było zapytać dzieci, czy wolałyby całe 2 miesiące wypoczywac na podwórku przed blokiem, czy przepracowac jedną, no może dwie soboty w wakacje, ale gdzieś wyjechać ? Tez jestem przeciwna zapędzaniu dzieci do pracy. Tez nie podoba mi sie, że dzieci na wsiach całe 2 miesiace musza pomagać rodzicom, bądź to w gospodarstwie, bądź przy truskawkach, malinach itp. Bo te dzieci nawet nie mają co marzyć o jakimkolwiek wyjeździe, one nawet nie mają co marzyć o wypoczynku. W czasach mojego dzieciństwa zbierałam makulaturę, sprzedaawalm do punktu skupu butelki. Może nie na wyjazd wakacyjny, ale na kieszonkowe, które w czasie takich wyjazdów też było potrzebne. Tylko, że w czasach, kiedy ja jeździłam na kolonie - to kosztowały one o wiele mniej niż teraz, kiedy rodzice ponosza pełną opłatę kosztów wyjazdu. Naprawdę - szkoda mi bardzo, że naszego państwa nie stać na dofinansowywanie wyjazdów dla dzieci. Wiem, że są organizowane darmowe wyjazdy dla dzieci przez różne organizacje, księży itp, ale to i tak kropla w morzu potrzeb. Każdemu dziecku nalezy się wyjazd w wakacje. Tylko, że nie każdego rodzica na to stać i to nie z własnej winy, ani z lenistwa. I tu leży główny problem. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 13:50 Nie mówimy o jednej-dwoch sobotach, tylko o osmiogodzinnym tygodniu pracy. Przed dwie soboty zadne dziecko nie zarobi na wakacje. Zresztą tak sobie myślę - skoro jest praca dla osmiolatków, to dlaczego nie mogą podjąć jej się rodzice? Odpowiedź jest prosta - bo osmiolatki są wykorzystywane finansowo do niemal darmowej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:20 Nie zmieniaj sensu wypowiedzi, bo za chwilę przeczytamy o pracy w kamieniołomach. Pakowanie w hipermarkiecie przez kilka dni to niewielki wysilek. Większość klientów daje takiemu dziecku po 2,3,5 złotych. Sama jako osoba egoistyczna i Twoim zdaniem pozbawiona uczuć , daję 5 zotych. W ciągu godziny można spakować zakupy 5-8 klientów. 5x8=40 złotych. Niech będzie połowa. Stawka 20 złotych za godzinę nie jest zła. Niech dziecko popracuje 4 godziny ( 2 razy po 2) - zarobi co najmniej 80 złotych. Niech popracuje tylko 2 weekendy ( 4 razy)- zarobi 320 złotych. Pozostały czas może spędzić, gdzie chce robiąc to na co ma ochotę. Niech do wakacji dołoży 150 złotych - resztę ma na swoje potrzeby. Ambitne dziecko będzie dumne, doceni pracę i będzie szanowało pieniądze ( nawet jeżeli bardzo Ci się nie podoba takie określenie). I będzie to znacznie bardziej pedagogiczne niż fundowanie kolonii innemu, które ten czas spędza smakując pierwsze w życiu papierosy czy ognądając TV. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:31 > Pakowanie w hipermarkiecie przez kilka dni to niewielki > wysilek. Z regułu prace innych ocenia się jako tę bez wysiłku, lekką, prostą itp... Czy ta praca jest naprawdę taka bezwysiłkowa? Pracowałaś tak? A może widziałaś film, lub czytałaś książkę (opowiadanie) Kinga - Skazani na Shawshank. Tam są takie fragmenty. Po wyjściu z więzienia na warunkowe wysyłano węźniów do pracy. Jakiej? No takiej, której nikt inny, jak nie musiał, to się nie podejmował. Właśnie do pakowania zakupów w marketach. nie tylko z tego powodu, ale między innymi, oni mieli dość i tej pracy i takiego życia... > Większość klientów daje takiemu dziecku po 2,3,5 złotych. Z tego co miałam okazję zaobserwować w ostatnich dniach w pobliskim mi Tesco - większość klientów nic nie daje, znaczna część wrzuca 10-20 groszówki... I dzieci uczą się, że "szacunek" i grzecznosć należy się tym, co więcej wrzucą, a za tymi z drobniakami psioczą. To dopiero dobra szkoła, jakbyś posłyuchała, jak tych dających mniej wyzywają. Nauczyli się. Tylko sama nie wiem, czego... Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:43 No więc jeśli uważacie, że dzieciom się wszystko nalezy tylko dlatego, że są dziećmi, to zmiast gadać podzielcie się z nimi tym co macie. Zasponsorujcie kolonie dla chociaż jednego dziecka , zapłaćcie za obiady, załóżcie konto w towarzystwie ubezpieczeniowym i wplacajcie raz na kwartał 500 złotych. Kupcie podręczniki, zafundujcie zielone szkoły. Możliwości jest dużo. Ale większość z Was woli ograniczyć się do twierdzenia, że dzieciom się wszystko należy i już. Tylko skąd brać na to pieniądze?????? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:44 > No więc jeśli uważacie, że dzieciom się wszystko nalezy tylko dlatego, że są > dziećmi, to zmiast gadać podzielcie się z nimi tym co macie. w miarę możliwości to czynię... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 21.06.06, 21:55 I rodzice "wyrobili" w Tobie jeszcze jedno. Absolutny brak współczucia i okrucieństwo. Szanujesz pieniądze bez porownania bardziej niz ludzi. Nawet dla małych dzieci nie masz litosci. Czy swojemu dziecku dajesz obiad za darmo, czy jak nie zapracuje, to pójdzie spać głodne? Jesteś najlepszym przykladem spustoszeń, jakie może w dziecku wyrządzić stawianie pieniedzy i zarabiania na pierwszym miejscu. Najlepszym dowodem na to, że dzieci nie powinny pracować, jeśli chcemy mieć społeczeństwo, a nie bandę egoistycznych jednostek. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 08:13 Wiesz, szanuję ludzi bardziej niż 90% forumowiczek - ich prawa, odmienność. Do okrucieństwa mi daleko, potrafię współczuć. Szanuję pieniądze, szanuję rzeczy- swoje i innych. Nie potrafię zrozumieć postawy roszczeniowej ( niech mi dadzą, bo jestem: mała, biedna, niezadna, samotna, porzucona, leniwa, niezorganizowana). Nie mam litości dla bandy leni wyciągających ręce po pieniądze podatników. Powtarzam - pewne rzczy wynosi się z domu. Ja wyniosłam szacunek do pieniędzy, szacunek do pracy. Dzieci, które wszystko dostają za darmo ( nie za darmo tylko z pieniędzy wyrwanych innym) przenoszą te zachowania na dorosłe życie. Dlaczego mają nie ustawić się w kolejce po mieszkanie komunalne? Przeciesz dadzą. Dlaczego mają pracować, skoro są zasiłki, zapomogi? Te wyuczone zachowania są im bardzo wygodne. Twój post jest instrukcją co robić, aby żyć wygodnie, bo ktoś zapracuje i utrzyma. Pytanie skąd brać na to pieniądze? Zwiększyć podatki dla przedsiębiorczych i zaradnych? Pewnie tak, zamiast np. wozić d..ę na Wyspy św. Tomasza, niech zaplacą na kolonie dzieci 10 bezrobotnych. Obniżyć place lekarzom i nauczycielom? Też niezły pomysł. Równajmy w dół. No, można jeszcze zabrać emerytom, po co mają mieć więcej niż na chleb i wodę. Przy Twoim wielkim, pełnym współczucia sercu, altruizmie,hoduje się bandę nierobów. I mamy w Polsce to co mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 09:11 Oczom nie wierzę. Dawno nie czytałam takiej absurdalnej wypowiedzi. Uazasz, ze dzieciom nic nie należy sie darmo? Że dzieci powinny pracować na utrzymanie? Osmiolatki? Kazde dziecko, bez zadnego wyjątku, od czasów starożytnych, dostaje pewne rzeczy darmo - inaczej nie ma szans na przeżycie! Dostaje darmo jedzenie, dach nad glową, ubranie, opiekę lekarską. Czy chcesz powiedzieć, że na to wszystko powinno samo od ósmego roku życia zarobić? Że danie wlasnemu dziecku obiadu, skoro nie zarabia to pierwszy krok do demoralizacji? Przeciez to niewiarygodna bzdura... Dzieci sa utrzymywane przez rodziców na całym swiecie od tysiacleci. Wiesz dlaczego? Bo inaczej by umarły, albo sie zdemoralizowały. Ty uważasz za pracę tylko to, za co dostaje się pieniadze - cenisz wyłacznie aktywność przynoszącą dochody. Nauka to tez praca. Niestety, nie przynosząca pieniedzy, a więc w oczach osób nastawionych tylko na zysk - nieistotna. Nie wynioslas z domu szacunku dla pracy - bo ceniłabyś pracę dzieci w szkole. Wynislas szacunek dla zarabiania. To nie jest to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna3003 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 09:27 Podpisuję się pod postem Verdany obiema rękami. Ręce opadają, jak sie czyta wypowiedzi Agawy. A tak nawiasem mówiąc, to wiele porządnych rodzin mieszkało i mieszka nadal w lokalach komunalnych. Ciekawe, czy rodzice Agawy przypadkiem w takim nie mieszkali? Jeżeli w tzw. spółdzielczym, to też na koszt innych, bo cena jego uzyskania nijak sie miała do ceny rynkowej. Np. na koszt mojego męża, który do dzisiaj ma niezrealizowaną książeczke mieszkaniową z PEŁNYM wkładem na 2 pokoje z kuchnią. To był po prostu system argentyński. A w latach siedemdziesiątych kredytów hipotecznych dla przeciętnego człowieka po prostu NIE BYŁO. To prawda, że dzisiaj łatwiej dostać mieszkanie komunalne rodzinie z marginesu, niż np. młodemu małżeństwu, z którego każde z małzonków zarabia około 1000 zł (bardzo realny scenariusz w wielu miejscowościach, a Warszawie też). Odpowiedz Link Zgłoś
joanna3003 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 09:38 Sorry, za wcześnie poszło. Ale to nie znaczy, że każdy ubiegający sie o mieszkanie komunalne czy zapomogę (np. matka niepełnosprawnego dziecka rezygnująca z pracy zawodowej i pobierająca zasiłek stały z MOPS-u w zawrotnej wysokości cos koło 500 zł) jest zdemoralizowany przez to, że od dzieciństwa nie pracował. "Roszczeniowość" według Agawy czai się wszędzie. Drogie forumowiczki, posyłacie dzieci do publicznego przedszkola, szkoły - wstydźcie się! Ponosiecie tylko część kosztów, państwo do Waszych dzieci musi dopłacać! Czasami ktoś zachoruje poważnie (koszt leczenia zawału czasami jest porównywalny z kosztem zakupu nowego modelu BMW), co gorsza pójdzie na rentę albo emeryturę - powinien mieć pretensje do rodziców, że nie nauczyli go szacunku dla pieniędzy. ROTFL... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 10:09 Zgodnie z takim podejściem każdy bezproduktywny tj. nie generujący PKB członek społeczeństwa powinien być usuwany. Jesli ktoś uważa, że dzieciom NIC się nie należy za friko, ewentualnie, że powinny to odpracować to nie powinien mieć dzieci. IMO 3/4 przyjemności z bycia rodzicem to radość DAWANIA - czasu, uczucia, zabawek, rozrywek, bzdurnych gadżecików do których dzieciak piszczy, bajeranckich ciuchów. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Ty naprawde nie rozumiesz 22.06.06, 14:03 o czym mowa? Czy tylko udajesz?! Bo myślałam że jesteś nie tylko złośliwa, ale również inteligentna. Zaczynam wątpić w to drugie jak czytam po raz setny to samo tylko w inne słowa ubrane. Czy jeżeli zabraknie Ci kiedyś pieniędzy (przecież może się tak zdarzyć) na rozrywki, gadżety, bajeranckie ciuchy czy Twój syn bedzie umiałą się odnaleźć? Czy zrozumie, ze mamusia nie da bo po prostu nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
miranda3 Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 10:15 Moja corka ma wlasnie 8 lat i "zapracowala sobie" na bezplatny oboz. Caly rok biegala na zajecia sportowe (z wlasnej woli), cwiczyla, dobrze wypadla na zawodach , nagroda: oboz. Nie podoba mi sie pomysl pracy osmiolatkow w hiperach. Tym bardziej, ze mam nieszczescie mieszkac dosc blisko domow socjalnych, dzieciaki stamtad pracuja jak moga : myja samochody itd. A rodzice (czesto, gesto zdrowi ludzie w sile wieku) od 7 rano w kolejce na stoisku monopolowym. Moze by tak ich do pracy, hmmm...a dzieci do nauki bo co beda robic jak dorosna bez praktycznie zadnego wyksztalcenia? historia sie powtorzy? - Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:10 Tzn. że te dzieci źle robią? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:02 W ostatnim zdaniu przyznałaś mi rację. Weźmy dwóch panów: pana Adamskiego i pana Zielińskiego - z tego samego osiedla, z tej samej klasy. Adamski wyniósł z domu święte przekonanie, że pracować nie warto. Już w podstawówce jeździł na wycieczki za pieniądze z komitetu rodzicielskiego, zafundowano mu obiady. Zamiast uczyć się wolał oglądać mecze. Póki był socjalizm gdzieś tam zahaczył się na budowie, coś zarobił coś przepił. Potem dorobił się żony i 5 dzieci. Żona na zasiłkach, Adamski bezrobotny. No, ale rodzina gdzieś musi mieszkać. Mając wiele czasu i przekonanie, że się należy Adamscy wydeptali 60 metrowe mieszkanie od gminy. Ktoś dał telewizor, ktos oplacił dzieciom kolonie, przyznano zasiłek, zapomogę, dotacje, no i jakoś się żyje. Dzieci Adamskiego też nie w ciemię bite, co mają się wysilać, w przyszłości powielą życiorys tatusia. Zieliński wiedział, bo tego nauczono go w domu, że bez pracy nie ma kolaczy. Gdy Adamski sączył piwko oglądając mecze , Zieliński uczył się. Skończył studia , rozpoczął pracę. Jednak jego wynagrodzenie jest znacznie mniejsze niż powinno wynikać z racji wykształcenia, wiedzy, zdolności, bo gros jego zarobków pochłaniaja podatki na zasiłkek dla Adamskiego. Zieliński, żeby utrzymać rodzinę na jako takim poziomie pracuje dodatkowo ( po południami, w święta). Stać go na 1-2 dzieci. Podobnie jak Adamski nie ma mieszkania, ale w gminie go wyśmiali - kto da mieszkanie facetowi, który ma stałą pracę i placi podatki według 2 grupy. Zielińscy wzięli więc kredyt, który będą spłacać do końca życia i kupili sobie 60 metrowe mieszkanie.Mają też telewizor, i też spłacają za niego raty - tyle, że rzadko oglądają, bo są albo w pracy, albo padają na pysk ze zmęczenia. Dzieci Zielińskiego, widząc co się święci, uczą się, ale gdy tylko zdobędą dyplom wyjadą jak najdalej. Po co mają powielać życiorys ojca i sponsorować Adamskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 13:47 Wskaż mi fragment, w którym napisałam o konieczności pracy ( przez dzieci) na talerz zupy. Napisałam natomiast, i podkreslam to po raz kolejny, że nie widzę niczego złego, jak dziecko - nawet 8 letnie- "zapracuje" nawet symbolicznie na swoje przyjemności i wakacje. A to coś zupełnie innego. Powtarzam do znudzenia. Ceni się to, do czego dojdzie się wkładając w to pracę i trud. I wbrew temu co piszesz, cenię naukę, wiedzę. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:06 Nie, nie cenisz. Bo za to nie ma pieniędzy. watpie, żebyś pracowała przez dziesięć lat nad pracą, za którą nie zobaczysz ani grosza. I poza tym osmiolatek nauczony, ze na swoje przyjemnosci ma zarobić, bo rodzice nie zaplacą za to, by jemu było przyjemnie - nauczy się wartosci pieniądza, ale nie nauczy się dawać. Ani nie nauczy się kochać.Bo dziecko już wie, że za darmo nic nie ma. Nic nie dostaje sie bezinteresownie. bez bezinteresownosci nie ma miłosci. Jest transakcja handlowa. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 14:37 Ty oczywiście wiesz lepiej co ja czuję, i co cenię. Podejmując pracę, z wyjątkiem wolontariatu, określa się jej warunki- także finansowe. I to jest zdrowe!!!! Jeżeli nawet małego dziecka nie nauczy się szanować pieniędzy ( wiem, że Cię to mierzi), wyrośnie człowiek, który będzie się domagał - a to nowych gier komputerowych, a to najnowszych ciuchów, a to specjalnych względów ( vide poprzenie posty). Będzie niszczył, bo i tak dostanie nowe. A kochać będzie wyłącznie tych, którzy dają- im więcej tym bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 ?! 22.06.06, 10:04 Kobieto o czym tym piszesz?! Dobra, chcesz socjaldarwiznizm? Proszę: Spróbuję jak krowie na rowie wyjaśnić: każda społeczność (10 tysięcy lat temu, tysiąc lat temu, teraz, mała, duża - definicję sobie sprawdź) opiera się w mniejszym lub większym stopniu na zasadzie pomocniczości i solidarności, żeby w ogóle mogła przetrwać. Dlatego m.in. starych, chorych, upośledzonych ludzi stosunkowo rzadko zabijano - tylko wówczas kiedy grupa nie miała co jeść. To samo dotyczy dzieci: dzieciom NALEŻY się z założenia wszystko co niezbędne do życia i prawidłowego rozwoju - grupa, która zarzuciłaby opiekę nad młodymi zginie. Inwestowanie zasobów w dzieci i młodzież zawsze wyjdzie społeczeństwu na korzyść. Wyrównywanie szans, dodatkowe zajęcia, wypoczynek letni, dostęp do książki/kina/basenu/boiska - sprawia, że mniej w przyszłości panstwo (podatnicy) wydaje na zasiłki i system penitencjarny. Masz w socjobiologii pojęcie altruizmu jako zespołu zachowań przynoszących długoplanową korzyść - to wyjaśnia czemu pomagamy nie tylko swoim krewnym. Pierwszy raz pracowałam będąc już pełnoletnia i jakoś nie zaważyło to na stosunku do pieniędzy. Nie szanuję ich obsesyjnie, nie puszczam bezmyslnie, nie są przedmiotem kultu. Wczesne wysłanie dziecka do pracy przynosi więcej szkody niż pożytku. Odpowiedz Link Zgłoś
oneway9 Re: ?! 22.06.06, 12:42 moze czujesz sie lepiej po rozpoczeciu swojej wypowiedzi od zdyskredytownia rozmowcy(..Spróbuję jak krowie na rowie wyjaśnić, pozniej przytaczajac jakis pseudo cytat, niemniej jednak osmiele sie z pytaniem czy twoje dzieci maga po sobie np posprzatac zabawki? bo mam wrazenie, ze obie strony sie nie slysza, zatrudnianie nieletnich/dzieci, odbieranie im dziecinstwa itd uwazam za niedopuszczalne, ale za takie nie uwazam wszystkich prac jakie moga wynonywac dzieci/mlodziez; czyli lepiej oceniam dziecko i rodzicow jesli zbiera sobie na cos wyprowadzajac czyjegos psa, niz proszace o pienadze wprost; rzeczywiscie tak jest, ze innych oceniamy przez pryzmat wlasnych doswiadczen, i moje 'biedne dzieci' jezdzac z nami na drogie niestety wakacje i posiadajace wiecej niz polska opinia publiczna jest wstanie uznac za stosowne (tak sprawia mi przyjemnosc dawanie!) sa mobilizowane przeze mnie do pracy wlasnej w tym zarobkowej; jesli moj starszy prosi o kolejna rzecz, co do ktorej mam watpliwosci (np enta gra komputerowa bo dawanie ich nie sprawia mi juz przyjemnosci - ci co maja takich chlopakow wiedza o czym mowie) to mowie prost - umyj mi samochod! ba on sam wie (obserwujac nas od swojego zawsze, ze b duzo pracujemy zeby miec) i czesto sam wychodzi z inicjatywa, a ta, i tu mozecie sie gorszyc, spotyka sie z uznaniem! mialam kiedsy kolezanke z ktora mialam jechac zrywac pozeczki zeby sobie zarobic w wakacje, jej mama uznala jednak, ze ona nie bedzie tak pracowac i tak jej zostalo do dzis; obie korzystaja z opieki.. spolecznej i maja pretensje do calego swiata, ze taki zly; no taki jest, byl i bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kammik Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:03 Pieniądze, wydaje mi się, służą do zarabiania i wydawania, nie do szanowania. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:08 Mówisz to poważnie? Tak naprawdę na serio ? Odpowiedz Link Zgłoś
kammik Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:16 No tak Nie wydaje mi się, ze kawalkowi zadrukowanego papieru majacemu okreslona wartosc nabywcza nalezy się coś takiego jak szacunek. Szacunek dla pracy - jak najbardziej. Dla czlowieka - jesli zasluguje - tym bardziej. Ale pieniadze i szacunek? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Dzieci zarabiają na wakacje 22.06.06, 12:46 Nareszcie! Świete słowa! Pieniądze sa srodkiem nabywczym. Dziecko można nauczyć szanować pracę, ludzi, wysiłek, można uczyć rozważnego gospodarowanie, a nie "szacunku" dla pieniędzy. Zreszta ten "szacunek" dla pieniedzy to raczej "szacunek dla posiadajacych pieniądze". Nie mam nic przeciwko osobom zamożnym - ale szanować ich albo nie, będę nie w zaleznosci od posiadanych zasobów. Jak czytam tę dyskusję, to przypomina mi się "Opowieść wigilijna". Dziwne, ze tyle osób na całym swiecie jest oczarowanych walką autora z jedynie słusznym szacunkiem dla pieniedzy bohatera tej opowieści. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles celem wyjaśnienia 22.06.06, 13:03 "szacunek do pieniędzy" - to tzw. skrót myślowy, który w tłumaczeniu oznacza dokładnie to co napisałaś, czyli szacunek do formy, w jakiej te pieniądze się zdobywa. A więc szacunek do pracy, która te pieniądze daje i szacunek do człowieka, który pracuje, aby te pieniądze zarobić. I nie ma znaczenia, czy pieniędzy ma się dużo, czy mało. "Szacunek do pieniądza" to także stosunek ludzi do zarobionych pieniędzy. Jedni chwalą się nimi na lewo i prawo, dla innych zasobność portfela nie ma żadnego znaczenia, bo nie jest wartością nadrzędną. "Szanować" pieniądze - chodzi mi nie o sens "otaczać czcią", ale "szanować" jako "nie niszczyć, dbać", czyli wydawać z rozsądkiem. I tylko nie mówcie mi, że nie zrozumiałyście tego określenia w ten sposób, bo zwątpię w Waszą inteligencję A jak do tej pory Verdano, właśnie za tę cechę, ceniłam Cię bardzo wysoko. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: celem wyjaśnienia 22.06.06, 14:02 Przede wszystkim szacunek jest należny wszelkiej pracy, a nie pracy która daje pieniadze. Stąd powszechny brak szacunku dla dzieci, ktore pracują, a nie zarabiaja i lekcewazenie ich wysiłków. Podobnie szacunek należy się matkom wychowującym dzieci, ktore tez za to grosza nie doostają. A więc szacunek dla pracy - tak, niezaleznie od tego czy daje pieniądze czy nie. I nie chcę, aby dzieci ceniły zarabianie, a nie pracę. Poza tym "szacunek dla pieniędzy" powiazany z uczeniem dziecka, żeby "wydawać z rozsądkiem" zwykle sprowadza się do tego, ze wszelkie wydatki dziecka uznawane są za nierozsądne. Jakoś mało rodziców uczy dzieci, ze pieniądze są także po to, by sprawić sobie przyjemność. No bo "za ciężką krwawicę" to mozna kupić tylko coś niezbędnego... I tak rosną mali skąpcy, ktorzy "szanują pieniądze". Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: celem wyjaśnienia 22.06.06, 14:41 > I tak rosną mali skąpcy, ktorzy "szanują pieniądze". Niekoniecznie. Bo tak rosną ludzie, którzy nie trwonią pieniędzy na różne głupoty, okazujące się, juz na drugi dzień, całkiem zbyteczne. I tak rosną też ludzie, którzy potrafią "zaoszczędzić" na prawdziwą przyjemność. Czy nie wolałabyś kupić np. książki solidnie oprawionej w grubą oprawę, zszytej, którą spokojnie może przeczytać kilka osób? Czy raczej wolisz kupić książkę wydaną byle jak - sklejoną, która zanim przeczytasz do końca rozleci Ci się w ręku, ale jest tańsza. Bo ja wolę być takikm skąpcem, który poczeka, zaoszczędzi, ale kupi coś w trwalszego, bo mam z tego większą przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
mami2 Re: celem wyjaśnienia 22.06.06, 14:46 Kupujesz książki ze względu na oprawę czy zawartość? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: celem wyjaśnienia 22.06.06, 15:11 Lubię wracać do książek. Nie kupuje książek jednorazowych. Odpowiedz Link Zgłoś
mami2 Re: celem wyjaśnienia 22.06.06, 15:25 Widzisz, to podobnie jak ja- ja też lubie wracać do książek. Z tym że bóg mi swiadkiem nie przypominam sobie, żebym jakąkolwiek kupiła kierując się okładką a nie zawartością. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: celem wyjaśnienia 22.06.06, 16:12 Forma zszyta bądź klejona to nie to samo co kolor okładki, a świadczy o trwałości. Kiedy mam wybrać między jedną a drugą - kupuję zszytą, mimo że droższa. Tak samo - zaglądam do środka i kupuję te, która pisana jest lepszą czcionką. Mówiłam raczej o trwałości materiału, nie widzimisię - typu kolor okładki. Cóż kady ma jakieś fanaberie. Dla mnie ważny też jest komfort samego czytania, a nie tylko poznanie treści. Temat książek przywołałam, jako przykład wartościowania przyjemności, których absolutny brak zarzuciła mi Verdana. Tak więc oszczędność to niekoniecznie nieumiejętność sprawiania sobie przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 trochę zboczę z tematu supermarketów... 22.06.06, 12:45 bo przyszło mi do głowy coś innego, ogólnie na temat pracy dzieci. jaka część waszej progenitury słucha zespołów w rodzaju Blog27, Tokio Hotel czy innych młodocianych grupek? nie wiem, te dwie ostatnio rzuciły mi się w oczy, kiedyś byli Jackson5, bracia Hanson, Aaron Carter - wśród nich też zdarzały się szczyle około 10-13 lat. protestujecie? zabraniacie dzieciakom wieszać plakatów i wzdychać do androgenicznych chłopców w imię tego że ktoś zabiera im dzieciństwo? nie wydaje mi się, chociaż może ktoś tak robi. niedawno wpadł mi w ręce wywiad z duetem Blog27 - trzynastolatki które twierdzą że chociaż nie chodzą do szkoły, to uczą się indywidualnie. z kolei w jakość tego nauczania nie chce mi się wierzyć. jedyna różnica między nimi a tymi dzieciakami od pakowania jest taka, że panienki tłuką kasę za przyzwoleniem rodziców, na ogół siedzących w branży muzycznej, i mają pieniędzy więcej. ale pracują. ciężko. triss, na ogół szanuję twoje zdanie, tym razem też ale się z nim nie zgadzam. to że dzieciak pojmie że łatwiej jest zarabiać niż się uczyć wydaje mi się lepsze niż olewające podejście do nauki, kiszenie się z zawodówkach albo liceach zawodowych. są takie środowiska w których nie ma kultu nauki, i lepiej zastąpić go kultem pracy niż niczym. alternatywą dla gó..arzy jest siedzenie na ławkach i picie browara. nie demonizowałabym również, że rodzice z rodzin patologicznych zwietrzą szansę i zaczną wysyłać dzieci na zarobek - wiktoriańska anglia była dawno i nie u nas. cwaniaki którzy urządzają w szkołach prowokacje woibec nauczycieli, nagrywając ich na komórkę a uprzednio podpuszczając nie dadzą się zapędzić do pracy "na kogoś", bez obaw. lepiej, żeby tłuk-nieuk pojął od małego, że jest w stanie zarobić przynajmniej na własne potrzeby, niż żeby z góry nastawiał się na wyciąganie łap do pomocy społecznej. w krajach zachodnich nikt nie oburza się że małe dzieci rozwożą gazety, mali skauci chodzą po domach i sprzedają ciasteczka na obóz, smarkacze koszą trawniki sąsiadom. z mojej strony wolę oglądac dzieciaki pakujące towar w hipermarkecie niż te które atakują samochody z myjkami na skrzyżowaniach, a dzieciaki z myjkami wolę od tych które wymuszają od kolegów pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: trochę zboczę z tematu supermarketów... 22.06.06, 13:06 Zgadzam sie. Prędzej rodzice w patologicznej rodzinie wyślą dziecko, żeby poszło żebrać, bądź kraść, niż do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
lenka30a Re: trochę zboczę z tematu supermarketów... 22.06.06, 14:26 ja kiedyś, jak byłam w podstawówce chodziłam zbierać owoce za pieniądze, warto było, mogłam sobie kupic to co chciałam nauki nie zawalałam bo to były wakacje i nikt mnie nie zmuszał do tej pracy, sama chciałam. uważam, że to dobry pomysł Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Byłam dzisiaj w Carrefourze na Wileńskiej 22.06.06, 14:24 Spodziewałam się tłumu dzieciaków pakujących zakupy. Nie ma ich. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Byłam dzisiaj w Carrefourze na Wileńskiej 22.06.06, 14:45 Pewnie przeczytali ten wątek i polecieli do rodziców domagać się należnych im pieniędzy na wypoczynek. Wszak prawie już są wakacje, czas totalnego lenistwa. Odpowiedz Link Zgłoś
faceeet a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 14:58 Samoobrony i beda domagac sie zasilkow kolonijnych, co skonczy sie dodatkowym opodatkowaniem triss i innych wrazliwych kawek... rotfl.. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 15:02 Ale przy okazji i mnie i Ciebie. Tak więc będzie się pracować na zasiłki kolonijne wszelkiej maści "zaradnych". Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 15:37 A oczywiscie na biedne osmiolatki szkoda dać grosza. Bo pieniadze się szanuje. Pieniądze sa wazniejsze od ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 15:41 dyskusja troche sie rozmyla, ale przynajmniej mnie chodzi o to, ze dziecko w eieku lat 8-13 nie powinno pracowac aby zarobic czy dorobic do wakacji. Na nauke sznowania pracy i pieniadza poprzez wlasna prace zarobkowa przyjdzie czas za kilka lat. Wyslalabym do drobnych prac u znajomych czy na oboz dziecko w wieku lat 15, nie wczensiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 16:35 > dyskusja troche sie rozmyla Ano rozmyła - bo co i rusz ktoś wyskakuje z markowymi dżinsami i innymi fanaberiami, na które dziecko powinno zarobić samo. A przecież chodzi o wypoczynek kilkuletniego dziecka po ciężkiej dziesięciomiesięcznej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 17:16 a jeśli dzecko nie pracowało CIĘŻKO przez dziesięć miesięcy (minus dwa tygodnie ferii, święta jedne, drugie po tydzień, tydzień rekolekcji, Dzień Nauczyciela - teraz wolny, nie odrabianie piątków i poniedziałków - to wyjdzie z osiem miesięcy, ale to na marginesie)? Mój syn na przykład bynajmniej się nie przemęcza, oceny ma takie sobie, najważniejszy jest trening, mecze, koledzy. No niby normalny, zdrowy nastolatek, ale fajne wakacje to jednak powinna być nagroda za coś. A on mi wczoraj powiedział, że z wyjazdu na obóż to jest niezadowolony, bo okazało się, ze koledzy jadą na inny turnus. Moim zdaniem to jest właśnie postawa w stylu: bo mnie się należy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 17:28 Ale przecież to Ty go wychowałaś. Chyba nie masz pretensji do społeczeństwa, że go tak zdegenerowało? Nie szanujesz pracy własnego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 18:12 Do nikogo nie mam pretensji. Dlaczego przypuszczasz, że jego pracy nie szanuję? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 20:07 Akexandro, skoro do nikogo nie masz pretensji, to czemu właściwie miał służyć przykład Twojego syna? Chciałaś pokazać, że żałujesz, że nie wysłałaś go do pracy, kiedy miał 10 lat, czy jak? Bo nie bardzo rozumiem. Jeśli chodzi szacunek do pracy Twojego dziecka - to było pytanie do Ciebie. To jak, szanujesz czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 kawko:-) 22.06.06, 20:38 Alexandra chciala powiedziec to, ze nauka nie jest praca a tymbardziej nie jest praca, kiedy uczen przynosi kiepskie oceny. Tylko, ze Alexandra nie wpadla jeszcze na to, ze dziecko sobie nie radzi z waznych powodow i moze wypadaloby zasiasc z nim do nauki, wytlumaczyc czego nie rozumie, porozmawiac. Nie, bo najprosciej powiedziec, ze sie ma niudolne dziecko, ktore nawet nie zasluguje na wakacje;-///// Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: kawko:-) 22.06.06, 21:00 Brrrr, Nan, moja nauczycielska dusza cierpi... Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: nanuk24 23.06.06, 12:13 Nie, bo najprosciej powiedziec, ze sie ma niudolne dziecko, ktore nawet nie > zasluguje na wakacje;-///// nie nieudolne, ale leniwe, to zasadniczA różnica. Ile ja czasu z nim spędzam przy książkach to zapewne mało która matka czy ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 18:15 Ty go wychowałaś i Twój mąż. Fajne wakacje to standard. Super wyjątkowe wakacje mogą być nagrodą za coś ale wtedy należałoby się z dzieckiem umówić na początku roku szkolnego - poprawisz świadectwo w porównaniu do poprzedniego i np. pojedziesz na wymarzony obóz z jazdą konną czy do Legolandu itp. Jakoś mnie nie dziwi, że nastolatek chciałby jechać na obóz czy kolonie z kolegami. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 20:46 Dlascisłości, on chciał jechac z kolegami, którzy byli z nim w ub. roku w tym samym miejscu. Ale jest bardzo towarzyski, lubiany i nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, dlatego zrobiło mi się po prostu przykro gdy tak powiedział. Jest on dzieckiem na swój sposób rozpieszczonym, długi czas był jedynakiem. Dlatego zastanawiam sie jaką postawę prezentuje np. Twój syn Triss, skoro nie może narzekac na brak czegokolwiek. A rozumiem, że Wy chcecie wykazać, że dziecko które ma wszystko czego zapragnie (a przynajmniej zdecydowaną większość) nie musi miec postawy roszczeniowej. Poza tym - jak już pisałam - jestem ciekawa, jak Twój syn odnalazłby sie w trochę innej rzeczywistości, takiej bez pieniędzy, których kiedyś może przecież zabraknąć. PS. Marcin nie cierpi jazdy konnej (właściwie samych koni Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 20:57 Alexandro, mój syn ma półtora roku i jak dotąd nie robi mi żadnych scen w sklepie czy centrum handlowym a bywam tak niemal codziennie po spożywcze zakupy (tak adekwatnie do wieku podaję - zadnego rzucania się na batoniki czy wyrywania zabawek z półki). Nie sądzę aby miał wszystko - ma rozsądnie do wieku, sporo zabawek ale też bez przesady. Ja miałam w miarę wszystko tzn. miałam te jeansy z Pewexu ale jedne na rok a nie 10 par i tak dalej. Podejście do potrzeb konsumpcyjnych mam luźne i bez kultu - jest kasa to wydaję, nie ma to oszczędzam bez większego bólu. Roszczeniowość też raczej mi nie grozi, w kazdym razie nie wobec państwa czy np. teściów. Myślę, że znacznie większą wagę do pieniędzy i dóbr przywiązują ludzie, którym ciągle brakuje lub brakowało. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 22.06.06, 22:52 W takim razie Triss - wrócisz do tej rozmowy i zachowań nastolatków, gdy Twój syn bedzie miał naście lat. Wtedy okaże się, jaka postawę prezentuje twój syn i jak to się będzie miało do Twoich metod wychowawczych. Dlatego - nie oceniaj kogoś, bo sama nie wiesz, co Ciebie jeszcze czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: a tak (nie)czysto teoretycznie: 23.06.06, 08:36 Tak dla ścisłości(bo mój najmłodszy też ma 1,5 roku):sceny w sklepie i domaganie się zabawek i słodyczy absolutnie nie są typowe dla dzieci półtorarocznych.Ostra jazda zaczyna się później.Wiek 18 mies. nazwałabym wiekiem idealnej grzeczności... Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 18:32 Za kilka lat, to dziecko, które nie szanuje pieniędzy, bo nie zostało tego nauczone, zażąda od Ciebie najnowszego modelu komputera, a nieco później samochodu albo mieszkania. A jak zabraknie na piwko, sprzeda brykę, bo mamusia i tatuś wezmą kredyt i kupia nową. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 20:22 Co ty nie powiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 23.06.06, 08:26 Właśnie tak będzie. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że to co dostanie się bez jakiegokolwiek wysiłku, nie jest cenione? Skąd wzięło się powiedzenie "łatwo przyszło, łatwo poszło"? Dlaczego ludzie oferujący np. pracę za 1000 złotych nie mogą znaleźć pracownika? Dlaczego lepiej odrzucić oferty z urzędu pracy niż zabrać się do uczciwej roboty? Jak to się dzieje, że bandy wałkoni wystają w ośrodkach pomocy spolecznej po zasiłki? Odpowiedź jest prosta. Ci ludzie zostali nauczeni, że bez wysiłku, bez pracy ,należą im się różnego rodzaju dobra. Czy pieniądze na zasiłek dla młodego i zdrowego bysiora biorą się z wykopalisk? Nie, z podatków tych, którzy uczciwie pracują, zarabiają. Wychowujemy roszczeniowe spoleczeństwo. Problem polega tylko na tym, że za 20 lat nie będzie miał kto zaspakajać tych roszczeń. I na zakończenie. Mam do czynienia ze studentami. Jak zapewne wiecie, dziś powtarzanie roku jest płatne. I zagadka - kto , w przypadku repety lepiej zalicza rok - czy ten, któremu mamusia z tatusiem zafundowali powtórkę ( i przy okazji wyjazd na Wyspy Zielonego Przylądka na otarcie łez związanych z przykrością niezaliczenia roku), czy ten, który w czasie wakacji musiał iść do pracy i zarobić stosowną sumę? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 18:30 Verdana, opamiętaj się!!!!!!!!!!!!!! Pomyśl przez moment!!!!!!!!!!!!!!!! Tak, pieniądze są ważne, bo gdy ich nie będzie nie będzie ani wakacji, ani szkoły, ani jedzenia, ani ubrania ani leczenia. Czy Ty nie rozumiesz, że nic nie jest ZA DARMO, za wszystko trzeba placić. Mówimy o dzieciach, których rodziców nie stać na wakacje. Jest więc wybór - albo dzieci wałęsają się przez 9 tygodni po podwórkach - albo zarobią w sposób uczciwy NA CZĘŚĆ wakacji, resztę dopłaci sponsor albo rodzice i dzieci będą od początku wiedzialy, że praca ma wymierną wartość) - albo wyśle je na kolonie opieka spoleczna, która też ma ograniczone środki. Aby je uzyskać można np. opodatkować tych lepiej zarabiających i zaradniejszych skłaniając ich tym samym do równania w dół ( po co tyrać skoro i tak mi zabiorą), albo w skrajnych przypadkach do emigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 20:30 > Mówimy o dzieciach, których rodziców nie stać na wakacje. Jest więc wybór > - albo dzieci wałęsają się przez 9 tygodni po podwórkach > - albo zarobią w sposób uczciwy NA CZĘŚĆ wakacji, resztę dopłaci sponsor albo > rodzice i dzieci będą od początku wiedzialy, że praca ma wymierną wartość Aha! Czyli wedlug ciebie albo praca albo walesanie sie po miescie? innej mozliwosci nie widzisz? Nawet wakacje w swoim miescie moga byc interesujace, z tym ze w takiej sytuacji inicjatywa nalezy do rodzicow. To rodzice musza ruszyc mozdzkiem i pomyslec jak uatrakcyjnic dziecku te nieszczesne wakacje w miescie. Jest duzo mozliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 22.06.06, 22:56 Szczególnie, że rodzice w tym czasie pójdą do pracy, bo na 2 miesiące wakacji - oni dostaną 2 tygodnie urlopu. A i tak będą mieć duzo szczęścia, jeśli będzie to w lipcu albo sierpniu. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: a rodzice slusznie pobiegna teraz do LPR i 23.06.06, 16:32 Chcesz mi powiedziec, ze takie dzieci szescioletnie zostaja w wakacje bezopieki,zkluczem na szyi, do momentu kiedy rodzicenie wroca po 10 godzinach pracy?? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 01:07 Następnym razem, gdy będziecie w markecie i zobaczycie harcerzy zarabiających na wakacyjny wyjazd pakując zakupy do reklamówek - podejdźcie do nich, zabierzcie im puszki i powiedzcie, że zebrane pieniądze oddacie na schronisko dla zwierząt. A oni (czyli te dzieci)- niech idą do swojej mamy i zażądają pieniędzy na wyjazd, bo to jest ustawowy obowiązek rodziców. A praca w ich wieku jest zabroniona przez polskie prawo i oni muszą tego prawa przestrzegać. A potem dopiero poproszę o wpis tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 08:15 Harcerze pracują zgodnie z prawem, także nie trafiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 08:27 Poza tym harcerze z reguły nie zbierają na dofinansowanie swojego wypoczynku, ale na sprzęt sportowy, na schroniska dla zwierząt, na dzieci z domów dziecka itd. Częstokroć zbierają pieniądze nie na swoje, ale na cudze potrzeby. Poza tym akcja taka trwa z reguły kilka dni, nie dłużej, i przestrzegana jest norma wiekowa (jeśli nie, to druh drużynowy - czy kto tam to organizuje - łamie prawo podobnie jak organizatorzy akcji, o której mowa). Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 08:33 No popatrz, a ja widziałam harcerzy, którzy mieli mniej niż 16 lat a na puszkach był napis: zbieramy na obóz wakacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 08:44 Bo od 13 roku życia dziecko może pracować w ściśle określonym wymiarze godzin, chyba nie więcej, niż cztery dziennie i tylko w weekendy, ale tego nie jestem pewna. Jeśli tak nie było, drużynowy - jak napisałam wyżej - łamie prawo i mam do niego taki sam stosunek jak do pani, która zagoniła ośmiolatki do pracy w supermarkecie. Poza tym określenie "obóz wakacyjny" nic nie mówi - czy to dofinansowanie do biedniejszych harcerzy, czy może zbiórka na kupno nowego namiotu, sprzęt sportowy albo cokolwiek innego? Powinni byli to doprecyzować. Zresztą harcerstwo to coraz droższy interes. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 09:32 Polecam szczegółowe zapoznanie się z Kodeksem Pracy. Wszędzie wiekiem granicznym jest 16 lat, młodociany do 16 lat, lub młodociany powyżej 16 lat. Nie ma słowa o jakiejkolwiek granicy 13 lat. Jeżeli juz mówimy o paragrafach, to w KP mowa jest o zatrudnianiu przez pracodawców. Pakowanie zakupów przy kasach - na pewno nie odbywa się na zasadzie podpisania umowy. To po prostu zbiórka pieniędzy zorganizowana przez dzieci na wakacyjny wyjazd. A przy okazji jako podziękowanie - spakują zakupy. Czy lepiej by było, gdyby dzieci bezczynnie rozsiadły się na kocykach przed sklepem, ustawiły puszki i czekały az ktos coś do nich wrzuci ? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 12:09 > Polecam szczegółowe zapoznanie się z Kodeksem Pracy. Wszędzie wiekiem > granicznym jest 16 lat, młodociany do 16 lat, lub młodociany powyżej 16 lat. > Nie ma słowa o jakiejkolwiek granicy 13 lat. Dlatego napisałam, że nie jestem pewna. Jest zresztą mowa w konstytucji, że nie wolno na STAŁE zatrudniać dzieci do 16 roku życia, natomiast to, o czym mówię, dotyczy pracy czasowej. > Jeżeli juz mówimy o paragrafach, to w KP mowa jest o zatrudnianiu przez > pracodawców. > Pakowanie zakupów przy kasach - na pewno nie odbywa się na zasadzie podpisania > umowy. To po prostu zbiórka pieniędzy zorganizowana przez dzieci na wakacyjny > wyjazd. A przy okazji jako podziękowanie - spakują zakupy. > Czy lepiej by było, gdyby dzieci bezczynnie rozsiadły się na kocykach przed > sklepem, ustawiły puszki i czekały az ktos coś do nich wrzuci ? Lepiej byłoby, gdyby w ogóle nie musiały żebrać, tylko żeby zatroszczyli się o to rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 12:22 Aż chciałoby się zawołać: komuno wróć ! Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 12:31 Oczywiście, że najlepiej by było, gdyby wszyscy byli młodzi, piękni, zdrowi i bogaci. I jeszcze mądrzy. Niestety, nie zawsze tak bywa, więc trzeba sobie w rózny sposób radzić. Czasem nawet podjmując niewielką pracę zarobkową w czasie wakacji. Czy Ty naprawdę nie widzisz wielu pozytywnych aspektów pakowania zakupów przez kilka wolnych dni? Dzieci nauczą się, że za pracę dostaje się pieniądze. Poczują się ważne i dorosłe ( bardzo dumnie brzmi - "to moje pierwsze zarobione pieniądze"). Dzieci docenią wyjazd,nie nabiorą przekonania, że wszystko należy im się za darmo, że ktoś da ( za parę lat nie będą prezentowały postawy roszczeniowej). Jeśli w domu jest kiepsko z pieniędzmi nie z winy rodziców - dziecko będzie bardzo zadowolone, że przyczyniło się do poprawy finansów ( nawet symbolicznie), a nie obciązyło rodziców dodatkowymi wydatkami. Dzieci mając własne zarobione pieniądze uczą się nimi racjonalnie gospodarować - zapewniam, że nie wydadzą na głupstwa, bo wiedzą ile takie głupstwo kosztuje pracy. Kiedyś zdumiały mnie godzinne rozmowy moich studentów przez komórkę. Zapytałam czy nie szkoda im forsy. Chłopak ( 22 lata) odpowiedział, że to nie jego pieniądze, a starych. On studiuje, starzy go utrzymują, więc co się ma ograniczać. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 11:40 Nie jestem prawnikiem, ale zastanawiam się jakie paragrafy łamane są przez producentów reklam, w których biorą udział nawet niemowlęta? Co z filmowcami , producentami seriali - przecież oni nie tylko zatrudniają dzieci, ale jeszcze podpisują z nimi umowę. Zapewniam, że dzień zdjęciowy jest znacznie bardziej wyczerpujący niż incydentalna praca polegająca na pakowaniu zakupów ( można ją na dodatek w każdej chwili przerwać i iść do domu). No, ale o te dzieci jakoś nikt się nie martwi. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 12:07 Tak, tylko że jest to innego typu praca, w tej chwili nie pamiętam, ale w wolnej chwili znajdę stosowne paragrafy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 12:17 Oczywiście, że innego typu praca. Dzieci z reklam i filmów podpisują umowę, angaż, mają swojego pracodawcę, odprowadzają podatek... Może o ten nieodprowadzany podatek Ci chodzi ? Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 12:19 W 100% innego typu, ale też praca. Często pod gołym niebem, monotonna, w halasie, dzieci sa narażone na fochy dorosłych ( reżyserów, zawodowych aktorów), liczne dubble itp. Niejednokrotnie na planie jest się cały dzień bez mozliwości zjedzenia czegoś w godziwych warunkach. Dlaczego nie litujesz się nad młodymi aktorami? Równi i równiejsi? Na studiach kilka razy bywałam statystką - nie była to praca lekka. Tak więc zdecyduj się jakiego typu praca jest akceptowana, a jakiego typu już nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 13:53 Dlatego, że rozróżnia się pracę typu stanie przy kasie i pracę aktora. Nie mów, że nie widzisz różnicy, bo nie uwierzę. EOT. Koniec tłumaczenia prostych różnic komuś, kto chętnie ośmiolatki wyśle do pracy, bo nie widzi tegoż szkodliwości. Na szczęście - tak czy inaczej - zdaje się, że te dzieci już nie pracują. Zapewne ktoś ruszył głową. EOT. Szkoda czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 16:21 > Niejednokrotnie na planie jest się cały dzień bez mozliwości zjedzenia czegoś w > > godziwych warunkach. Tak, tak masz racje//Dzieci na planie dostaja jedzenie raz na dwa dni - zwlaszcza niemowleta i dzieci 2 latnie// ??? Czy ty naprawde juz nie masz argumentow i zaczynasz pisac pierdoly? Bylas ty moze na planie filmowym? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Do wszystkich przeciwników 23.06.06, 17:12 nie mogłam się powstrzymać - proszę o uważną lekturę glinki.com/?l=mkxd6n www.oip.pl/olsztyn/aktual/zatrdzieci.htm Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Szanować tylko swoja pracę? 23.06.06, 18:21 A mnie zastanawia coraz bardziej jeszcze jedno. Wszystkie zwolenniczki wysyłania do pracy małych dzieci argumentują - dzieci, które dostaja coś za darmo, tego nie szanuja, szanuje się to, na co się samemu zapracowalo. I tak myślę - jak wychowałyście dzieci, skoro one szanuja tylko to, co jest ICH - swoje rzeczy, swoja pracę - a Waszej pracy kompletnie nie szanują? Nie nauczyłyscie, ze pracę innych nalezy cenić co najmniej tak samo jak własną? Bo jakos nie posyłalam nieletnich dzieci do pracy, aby zarabiały na to, co dać im jest moim obowiązkiem. I wiecie co? Ani jedno moje dziecko niczego się ode mnie nie domagało. Nigdy nawet nie prosiły o rzeczy, które wydawaly im sie za drogie. Nigdy nie powtarzały prosby, gdy odmowilam. Owszem, w tym roku miałam awanturę z córką o bardzo drogie, cieple dżinsy. Ja uparłam się, zeby je kupić, a ona wrzeszczała, że nie po to pracuję na dwóch etatach, by wydawać taka kase na durną parę spodni. Chyba cos szwankuje w wychowaniu dzieci i mlodzieży, skoro uznają, że pracy rodzicow szanować nie potrzeba, a ich pieniądze można bezkarnie wydawać. no, ale to wina samych rodziców... Moze za duzo w domu mówilo sie o pieniądzach, a za mało o moralności. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Szanować tylko swoja pracę? 23.06.06, 18:37 Ja akurat mam ten proces dopiero przed sobą. Ale wyjaśnię o co tu chodzi. Nie o to, że kiedy dziecko samo zarobi pieniążki - to będzie szanowało t y l k o swoją pracę. To nie ma być cel, ale środek do celu, czyli do zrozumienia przez dziecko, że pieniążki w domu nie pojawiają się ot tak - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jest to zapłata za jakiś wysiłek. Gratuluję natomiast wszystkim takich dzieci, które bez żadnego grymasu przyjmują odpowiedź rodziców, że czegoś im nie kupią, o czym dziecko marzy. A byłyby to np. spodnie jeensy za 500 zł (jak dla mnie kwota z kosmosu), kiedy wiadomo, że za 3 miesiące ono z tych spodni wyrośnie. Ja nie mówię, że moje dziecko w wieku 8 lat wyślę obowiązkowo do pracy, ale zastanowię się, gdy sam zechce np. zbierać truskawki u sąsiadki za jakieś pieniążki i spyta mnie o zgodę. Być może taką zgodę uzyska. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Szanować tylko swoja pracę? 23.06.06, 18:52 Myślę, że dzieci sa jednak istotami rozumnymi i wiedzą, ze pieniadze same się nie rodzą. A jak nie wiedzą, to wystarczy im to uświadomic. Nie muszą w tym celu pracować w czasie wolnym, wystarczy, ze widzą jak rodzice pracują. Teraz sobie przypominam, że rzeczywiscie, mój syn majac lat 5 powiedział, że chciałby, abym wiecej zarabiała, żeby mu coś kupić - juz nie wiem co. Zgodziłam się i przez następny tydzień za każdym razem, kiedy chciał, abym coś z nim zrobiła, poczytała, pogadała - odpowiadałam, ze sam chciał, abym pracowała i zarabiała. A albo się pracuje, albo się ma czas. Po tygodniu wybrał czas. Już nigdy wiecej nie miał ochoty na luksusowe dobra. No, ale moze ja nietypowa jestem. Wolę czas wolny od dodatkowych zarobkow, wole poczytac, niż zarobic kolejne pieniadze, wolę nie mieć luksusowych dóbr i ładnych mebli, a miec czas dla siebie. I chcialabym, aby dzieciom tez na posiadaniu specjalnie nie zależało. Jak dotychczas - nie zalezy im specjalnie na niczym, prócz może książek i czasem średniej jakosci aparatu fotograficznego czy odtwarzacza. Tylko zawsze jest klopot, co kupić na urodziny komuś, kto twierdzi, że już wszystko potrzebne ma. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Szanować tylko swoja pracę? 23.06.06, 19:00 Dzieci są różne i nie rodzą się jako tabula rasa, tylko z pewnym kodem genetycznym. I dróg do zrozumienia pewnych wartości jest tyle, ile jest ludzkich charakterów. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Stosunek do kasy wynosi się z domu 23.06.06, 19:29 Uważam, że podejście do pieniędzy wynosi się z domu. Jesli dziecko widzi, że rodzice każdą chwilę poświęcają zarobkowaniu, rozmowy dotyczą głównie wydatków i cen, dziecko za każdą zachciankę jest opieprzane "bo to głupota niepotrzebna i nieracjonalna" to faktycznie dochodzi do wniosku, że celem życia jest zarabianie i tylko zarabianie przynosi satysfakcję. I będzie chciało zarabiać jak najszybciej. Samo posiadanie dóbr jest hm... umiarkowanie godne szacunku. Mam do pieniędzy stosunek lightowy, średni poziom życia mnie w zupełności satysfakcjonuje. Wolę wydać na wyjazd niż np. nowy telewizor, na dobrą kawę w knajpie niż kosmetyk, na sesję u kosmetyczki czy książki niż ciuch. Gadżetomanii jakoś nigdy nie miałam. I też nie wiem co chcę na urodziny. Poza tym uważam, że dzieciństwo powinno być okresem wolnym od myslenia "jak dorobić" i dzieci nie powinny być w żaden sposób nakłaniane do pomagania rodzicom w ponoszeniu kosztów utrzymania. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Stosunek do kasy wynosi się z domu 23.06.06, 19:43 Jest akurat odwrotnie Słowa: mieć a nie być, są najczęściej mottem zyciowym tych, którym w dzieciństwie niczego nie odmawiano. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Stosunek do kasy wynosi się z domu 23.06.06, 20:47 Wybacz ale moje obserwacje i doświadczenia są zupełnie inne. Nie zgadzam się z podejściem "od ust sobie odejmę, czwarty sezon przechodzę w starych butach a dziecku kupię wózek dla lalek za dwie stówy czy markową kurteczkę". Spełnianie zachcianek (każdego, nie tylko dziecka) za wszelką cenę jest wybitnie niewychowawcze. Nie ma ludzi, poza Paris Hilton, którym NICZEGO w dzieciństwie nie odmawiano. Jesli rodzic nie potrafi sobie poradzić z zachciankami typu guma do żucia natychmiast, wata na patyku, loda, frytki, balonik, siedem batonikow na raz, pietnasta barbi itd. to jest głupi i nieudolny wychowawczo. Dziecko normalnie wychowywane, rozsądnie, takie, ktorego potrzeby są przytomnie zaspakajane nie wymaga gwiazdki z nieba. Owszem, nastolatek może pomarudzić "a Franek jedzie z rodzicami na narty do Szwajcarii" i nie ma co na to reagować histerycznie. Wystarczy powiedzieć "na Szwajcarię nie mamy, świetnie o tym wiesz, pojedziemy do Szczyrku" i game over. Bez tłumaczenia się, bez poczucia winy i bez załamywania rąk, że wychowało się roszczeniowego potwora. Naprawdę, luz. Kasa jest po to, żeby ją wydawać, możliwie przyjemnie i na poziomie na który nas stać. Dzieci nie są głupie. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Stosunek do kasy wynosi się z domu 23.06.06, 20:22 Wolę wydać na wyjazd niż np. nowy telewizor, na dobrą kawę w > knajpie niż kosmetyk, na sesję u kosmetyczki czy książki niż ciuch. Z tym sie zgodzę, ja mam podobnie Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 verdana, wybacz ale... 23.06.06, 20:06 to naprawdę pierwszy raz kiedy nie zgadzam się z twoimi poglądami na temat wychowania dzieci - zawsze czytam z przyjemnością twoje opinie ale tym razem uważam że się mylisz. pojadę odrobinę personalnie, bo nasunęła mi się pewna refleksja po przeczytaniu twojego posta. bardzo ładnie piszesz o tym jak wychowujesz dzieci. ja też nigdy nie żądałam od matki rzeczy na które nie było nas stać, może czasem coś pomarudziłam zwłaszcza w wieku nastu - ale bez krzyków i rzucania się na ziemię. ale do sprawy która mnie zastanowiła: myślę że nie należysz do grupy osób, których NAPRAWDĘ nie stać na jakiekolwiek wakacje. mieszkam w nowej hucie. i widzę na przykład dzieciaki, które cały dzień smażą się na podwórku przed domem. mogłyby się zorganizować i powiedzmy pojechać na kąpielisko przylasek rusiecki, albo nad któryś zalew - trochę jest ich w krakowie. nie jadą. a wiesz czemu? bo nie mają nawet na bilet tramwajowy. matka nie da bo nie ma - chciałabym naprawdę dramatyzować, ale jak kobieta ma wyliczone co do złotówki, że tańsze ziemniaki na targu, że jak truskawki to nie rano tylko wieczorem (bo 2 złote a nie 4), że nie bułki tylko chleb bo taniej itd... dlaczego piszę to akurat do ciebie. podglądam sobie twoją sygnaturkę od czasu do czasu. widzę, że masz mopsa. nie pomyśl że wypominam czy robię złośliwe uwagi, ale skoro stać ciebie na posiadanie takiego pieska którego cena oscyluje w okolicach przynajmniej 1300-1500, to pewnych barier nie przeskoczysz. ja nie mówię że to źle, ale są ludzie którzy w życiu psa nie wezmą. nawet nie dlatego że rasowy kosztuje, ale dlatego że to jeszcze jedna "gęba" do karmienia. jeśli dziecko z takiego domu chce zarobić na wakacje - i zarobi - to uważam że to bardzo dobrze. oczywiście, matka może pójść do mopsu () po zapomogę, część za kolonie jej zwrócą - ale czy o to chodzi? od małego ma być uczone że trzeba uczepić się opieki społecznej? no nie wiem. a jeśli rodziców stać a pomimo to dziecko chce pracować - nie widze problemu. przymusu nie ma, dlaczego więz zabraniać? przed czym chronić? myślisz że to naprawdę takie złe, że dziecko wcześnie pozna wymierną wartość pieniądza, że przełoży mu się to na przykład na zapiekanki na obozie nad morzem? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 20:53 Tak, tylko jednej rzeczy nie widzisz - ja teraz mam mopsa i mam pieniądze. Tak własnie bywa, jak człowiek jest starszy i awansuje. Dzieci natomiast wychowje się zwykle w momencie poczatków kariery, gdy pieniędzy jest mało. Owszem, stać mnie było na marne wyjazdy dla dzieci - ale też nigdy nie pracowałam na jednym etacie. Nie stac mnie natomiast bylo wowczas np. na wykupienie kartek, ani na szynkę czy ówczesny rarytas - baleron. Moje trzylatki jadły kaszankę i jakoś nigdy nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia, ani nie zazdrościłam, ze kogoś na tę szynke stać. I przez wiele lat mieszkałam w cztery osoby w jednym pokoju, co nie jest naprawdę szczególna przyjemnością. Nie zadłużylam się i nie wymieniałam mieszkania (zresztą do dziś mamy bardzo małe mieszkanie) wlasnie dlatego, ze wybrałam raczej złe warunki i wakacje, niz wieloletnie splacanie zadlużenia. Ale gdyby nie było mnie stać na wyjazd dzieci - to poszłyby na "Lato w mieście", a nie do pracy zarobkowej. Uważam, ze dzieciom powinno być dokładnie wszystko jedno, czy matka zarabia, czy bierze zapomogę. One bowiem biora pieniadze od matki, a nie od instytucji. I wybacz - nie można zdemoralizowac ośmiolatka, jesli matka ciężko pracuje, nie starcza jej i bierze zasiłek. Dla dziecka to są nadal "pieniądze rodziców". I zastanów sie, dlaczego ktokolwiek zatrudnia osmiolatka. Przeciez nie dlatego, zeby sobie osmiolatek zarobił na wakacje. Zatrudnia go tylko po to, by za grosze wykorzystac prace nieumiejacego bronić swoich praw dziecka. A więc jest to po prostu wykorzystywanie nieletnich. Dziecko uczy sie nie tylko wymiernej wartosci pieniadza, ale równiez tego, jak nisko ocenia sie jego prace, i że pracownik nie ma nic do gadania. Pamietaj też, ze powierza się życie i zdrowie dziecka osobie (tu nie mowię o przypadkach dorabiania u znajomych) z gruntu nieuczciwej. Nie jest przypadkiem, ze już w 1812 roku w Anglii zakazano zatrudniania dzieci w tym wieku. Motywujac to miedzy innymi demoralizacja nieletnich. No i wreszcie "dziecko chce". Dlaczego sprzeciwiamy sie, gdy dziecko chce robić wiele rzeczy dozwolonych dorosłym- pic kawę, jeździć na rowerze po jezdni, grilować, samo chodzić po ulicach wieczorem - motywujac, ze jest za małe, samo nie wie co robi, może zrobić sobie krzywdę? Dlaczego w wypadku gdy mowi "Chce iść do pracy i zarobić" - potraktowac opinie dziecka, nie umiejacego ocenić konsekwencji takiej decyzji, jak opinię dorosłego? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:01 Pliz, przeczytaj co napisałam niżej właśnie o niewychowawczej wersji zadowolenia rodziców z tego, że dziecko przynosi kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:02 hmmmmmmm <trawi> nie sposób odmówić ci racji i logiki w sprawie ośmiolatka - chociaż nie zgodzę się do końca z tym że dzieci są wyłącznie wykorzystywane. jestem skłonna zgodzić się że ośmiolatek, itd., no ale gdzie się zaczyna ta granica kiedy dziecko mówi: chcę zarobić: umyć okno sąsiadce, skosić trawnik, wyprowadzać psa itd? 12? 13? 14? nawiasem mówiąc póki co nie wierzę że w tym hiperze pracowało więcej ośmioletnich dzieci. artykuł byłby mniej reportażowy a bardziej grzmiący o wykorzystywaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:07 Myślę, ze od 13 lat w górę to już trochę inna kwestia - o ile dziecko zarabia a/ u osoby znajomej, b/ na dodatkowe potrzeby, a nie na potrzeby, które sfinansować powinni rodzice. Ale dyskusja toczy się o zarabianiu u obcych, na potrzeby podstawowe, przez małe dzieci, a nie na drobnych pracach wykonywanych przez nastolatki u zaprzyjaźnionych sasiadów, na przeróżne gadżety. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 20:59 Widzisz, Kosheen, uważam, że do pewnego wieku (a 8-12-lat jest IMO takim wiekiem) dziecko ma prawo oczekiwać, że jego potrzeby zaspokoją rodzice. Na miarę swoich możliwości ale rodzice. I sądzę, że dużo mniej wychowawcze jest wysłanie dziesięciolatka do pakowania toreb w markecie niż wychodzenie darmowych kolonii w jakiejś instytucji. Na wszystko jest czas, sztuczne skracanie okresu dzieciństwa wbrew pozorom wcale na te dzieci dobrze nie wpływa. Teraz popakują torby ale za chwilę zobaczą, że większą kasę można miec z dilerki czy krojenia młodszych. Była taka praca socjologa o zjawisku jumania czyli po 89 kradzieżach w niemieckich sklepach. Na jumanie chodziły szczyle nastoletnie, potem jak podrośli to zlecali a sami upłynniali towar - całe miasteczka przygraniczne z tego żyły, rodzice świetnie wiedzieli ale nie pytali. Nie pytali skąd u 15- letniego gó..arza firmowe buty Nike, skąd sprzęt stereo, skąd kasa na nowy mebel. Z kolei panny dawały dupy jumaczom i miały na perfumy, super kozaczki, kosmetyki. Nagle nastolatki zaczęły przynosić do domów o wiele więcej kasy niż bezrobotni lub mało zarabiający rodzice. W każdym razie nastolatki wykazały się wybitną zaradnością i niewątpliwie pomagały finansowo rodzinom. Wychowawcze to było, jak sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:10 Chcesz powiedziec, że 10-latek, który pomógł sąsiadce nazbierac truskawki - i dostał za to kasę - tak zapała miłością do kasy i chęcią posiadania więcej, więcej i więcej, że nastepnym razem zadźga tę sąsiadkę w celach rabunkowych ??????????? Czy to udowodniona teoria ? Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:16 o ile pamiętam to jumaniem zajmowały się nie tylko dzieci, ale spora część lokalnych społeczności. zaczynacie mnie powoli przekonywać do tej granicy. ALE veto w kwestii podpierania argumentów o demoralizującej roli pieniądza przykładem małych jumaczy. czym innym jest przymykanie oczu przez rodzica na nowe adachy i markowe ciuchy które nie wiadomo skąd się wzięły w domu, a czym innym przyzwolenie na pracę - chociażby i w hiperze. oczywiście, że postawa niekontrolowania nabytków porogenitury zahacza o patologię, zwłaszcza takie nagłe a niespodziewane wzbogacenie plus obojętność rodziców. tylko czy to w jakiś sposób ma się do artykułu od którego zaczęła się ta dyskusja? miałoby to sens, gdyby na przykład opisali małe mrówki ze wschodniej strefy przygranicznej które łażą tam i z powrotem i przenoszą po sztandze papierosów żeby je potem sprzedać na bazarku za kilka złotych więcej. ale jeśli piszesz mi o jumaczach w kontekście dzieci pakujących zakupy klientom, to - chociaż niewątpliwie masz rację jeśli chodzi o zły wpływ na moralność, równocześnie uprawiasz delikatną demagogię, wzmacniając nieadekwatnym przykładem pewien sąd. sąd, dodam, prawdziwy - ale to nie ten kontekst. jumacz kradł i trudnił się paserstwem. a u podstaw pracy w hiperze nie leży nieuczciwość - przynajmniej nie po stronie dzieci. uf, uwielbiam takie dyskusje Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:43 Jest jeszcze jedna sprawa - i ona też zahacza o granicę wieku. Jesli małe dziecko zarabia pieniądze własną ciężką pracą, to do jakiego stopnia rodzice mogą ingerować w wydawanie tych pieniędzy? Przypusćmy, że dziecko zarabia na wakacje - bo nad tym dyskutujemy. Tymczasem okazuje się, ze ostatecznie decyduje się za te pieniadze kupic sobie gume do żucia, albo colę, albo klubowy szalik albo cokolwiek. O papierosach już nie wspomnę. I teraz pytanie - czy w takim wypadku rodzic ma prawo odebrać dziecku zarobione przez niego pieniądze i przeznaczyć na wybrany przez siebie cel? Czy nie? Oba wyjscia pedagogicznie fatalne. Zabranie dziecku zarobionych pieniedzy zniecheci do zarabianie bez watpienia. Pozwolenie na wydanie na cokolwiek - jest nie do przyjęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 22:40 Obawiam się, że nikt Ci na to pytanie nie odpowie. Skoro 8-latkowi dajemy do dyspozycji 5-10 zł kieszonkowego na tydzień to chyba jest to czyms spowodowane, m.in. tym, że 8-latek nie wyda ich zbyt racjonalnie z naszego punktu widzenia, bo dopiero uczy się gospodarować pieniędzmi. 10-latek zarobi przy tym pakowaniu przypuśćmy kilkaset złotych. Po pierwsze NIE WIERZĘ, że rodzice, którzy na jego prace pozwolili nie zabiorą mu te kasy, kupując np. bluzę na otarcie łez. Albo, co gorsza, książki do szkoły. Po drugie sądze, że doraźne potrzeby będą na pierwszym miejscu - dziecko wyda na słodycze, zabawkę, pochwali się na podwórku i zostanie naciągnięte na fundowanie przez inne dzieci - standard dla tego wieku. IMO jeśli dziecko zarabia to rodzice mogą mu skoczyć a nie kontrolować na co wydaje. Zabranie kasy w imię zasady "synku mamusia rozsądniej zadysponuje" to gwarancja, że dziecko zacznie kłamać i będzie miało 100% racji. Do wydawania pieniędzy też trzeba dorosnąć, zwyczajnie dorosnąć. Inaczej wydaje 10-latek, inaczej już 13-latek. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 22:50 A to akurat juz ładnie gdzies powyżej opisałyście. Sposób wydawania pieniędzy przez dzieci nie powinien zależec od sposobu ich uzyskania. Tak to mniej więcej brzmiało. Bo tak samo nieumiejętnie gospodarowac może pieniędzmi, które dostał np. na urodziny od babci. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: verdana, wybacz ale... 23.06.06, 21:45 Jumanie odkryły nastolatki, które zobaczyły, że wchodząc do niemieckiego marketu mogą wynieść pełne kieszenie słodyczy, coli i kosmetyki, potem leciały buty i ciuchy a potem grubsze czyt. droższe rzeczy. Jumanie w stylu "podjeżdzamy dostawczym pod zaplecze sklepu agd i ładujemy na chama lodówki, pralki, telewizory" to juz pełnoletni z prawem jazdy. U podstaw zjawiska leżały: pokusy konsumpcyjne + brak jednoznacznego potępienia dorosłych + bezradność dorosłych + brak norm (albo niekoniecznie takie normy jakie uznajemy za fajne) i kult posiadania. Będę się upierać przy pewnej granicy wiekowej i przy tym, że potrzeby dziecka - na miarę własnych możliwości - powinni zaspakajać rodzice. 13-14-latek może parę godzin tygodniowo, jeśli chce, popracować na coś co jest jego - powiedzmy umownie - fanaberią. Nie wiem co wskazać jako przykład... jeansy Diesla za 500 zł; indywidualne lekcje jazdy konnej po stówie za godzinę u trenera. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles A czego mają dowieść te paragrafy? 23.06.06, 19:09 Bo jakos nie widzę, zeby zabraniały kategorycznie pracować młodocianym. Co więcej - młodociani mogą nawet zawierać umowę o pracę. A więc praca nieletnich n i e _ j e s t niezgodna z prawem, jak to próbowałyście udowodnić. Bo tym samym udowodniłas cos zupełnie odwrotnego Pozdrawiam i dziękuję za znalezienie argumentów na poparcie mojego i Agawamali zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: A czego mają dowieść te paragrafy? 23.06.06, 21:43 Nie mogę. Czytaj uważnie. UWAŻNIE. OK? Na jak długo i na jakich warunkach można zatrudniać dzieci poniżej 16 roku życia? Na pewno nie na 8 godzin dziennie w supermarkecie. Chyba tyle zrozumiałaś czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: A czego mają dowieść te paragrafy? 23.06.06, 22:03 Czyli zgadzasz się, że pracować małoletnim prawo nie zabrania, a tylko chodzi o czas pracy, tak? Że zamiast 8 godzin - 6 godzin dziennie poniżej 16 lat? To o tym były wszystkie Twoje posty? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: A czego mają dowieść te paragrafy? 24.06.06, 00:05 Nie zgadzam się. Czytaj jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: A czego mają dowieść te paragrafy? 24.06.06, 00:22 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=43828091&a=44112545 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=43828091&a=44113998 Dobranoc. ---- Pawełek Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: A czego mają dowieść te paragrafy? 24.06.06, 08:16 Miałam na myśli to, że nie zgadzam się z tym, że chodzi mi wyłącznie o czas pracy, o czym zresztą pisałam kilkakrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Dzieci zarabiają na wakacje 23.06.06, 20:28 No więc podzieliłyśmy się na dwie grupy - zwolenniczek umiarkowanej pracy dzieci, takiej działającej na nie wychowawczo i umożliwiającej partycypowanie w kosztach wyjazdu i przeciwniczek jakiejkolwiek pracy. Możemy jeszcze nie wiadomo jak długo dyskutować powtarzając te lub podobne argumenty i......nic to nie da. Żadna strona nie przekona drugiej. Czas pokaże kto ma rację. Czy osoby wyznające najogólniej zasadę, że bez pracy nie ma kolaczy, a szacunek do pieniędzy należy wyrabiać już u dzieci; czy też ci, którzy nie dopuszczają, aby dzieci imały się jakiejkolwiek pracy zarobkowej i domagały się zaspokojenia potrzeb . Odpowiedz Link Zgłoś
iwles To ja już przestałam rozumieć, o co Wam chodzi nap 23.06.06, 21:04 naprawdę: 1. Czy o motyw pracy? Gdyby nie chodziło o wyjazd na wakacje - byłoby OK ? Gdyby w ten sam sposób zbierały pieniądze na schronisko dla ziwrząt (robiąc dokładnie to samo) - wtedy pozwoliłybyście pracować? 2. Czy tez chodzi Wam o to, że ta praca jest wymierna? i to wymierna finansowo? 3. A może chodzi o to, że dzieci nie powinny robic nic innego w czasie wolnym, poza leniuchowaniem i zaspokajaniem własnych przyjemności? Proszę odpowiedzcie mi - bo juz się gubię. Argument, że praca nieletnich jest niezgodna z prawem - okazał się być fałszywy. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: To ja już przestałam rozumieć, o co Wam chodz 23.06.06, 21:48 > Argument, że praca nieletnich jest niezgodna z prawem - okazał się być fałszywy > . Niestety nie okazał się był. Przypomnij sobie wymiar godzinowy pracy tych dzieci i skojarz to z podanymi przeze mnie paragrafami. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: To ja już przestałam rozumieć, o co Wam chodz 23.06.06, 22:09 Ten paragraf znam. Może ustalmy jedno - Kodeks pracy, a więc i ten zacytowany paragraf dotyczy sosunku pracy, czyli musimy mieć: pracodawcę, pracownika i umowę. Za nieprzestrzeganie w/w paragrafu - odpowiada pracodawca. A jako-takiego tu n i e_m a. Dzieci w marketach są same dla siebie: pracodawcą i pracownikiem. Powinny więc same siebie pociągnąc do odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: To ja już przestałam rozumieć, o co Wam chodz 23.06.06, 22:14 Nie, za zatrudnianie nieletnich na czarno odpowiada pracodawca. Odpowiada za zatrudnianie kogokolwiek bez podpisanej umowy i bez odprowadzania podatków. A umowy z ośmiolatkiem na zatrudnienie w hipermarkecie legalnie podpisac sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: To ja już przestałam rozumieć, o co Wam chodz 23.06.06, 22:30 Ale te dzieci nie sa zatrudniane przez hipermarkety, ani oficjalnie, ani na czarno. Bo wtedy zawartość puszki szła by do kasy marketu, a nie do ręki zbierającego. A dziaciak dostawałby tylko ustaloną z góry stawkę. Może naprawdę nie mylmy słowa "praca" mając na mysli normalne zarobkowanie za świadczone usługi. Bo gdyby tak było to dzieciak wywaliłby z reklamówki spakowane wczesniej zakupy, gdyby klient nic nie wrzucił do puszki. A przeciez nie każdy wrzuca. Ja bym to raczej nazwała zbiórką pieniędzy. A że przy tym - nie siedzą z założonymi rękami obok i nie czekają ile im wpadnie do puszki - tylko pomogą zapakować zakupy? To tylko wg mnie godne pochwały. Dobra - kończymy dyskusję. Bo widzę, że jest bezproduktywna. Nasze argumenty i kontrargumenty - mijają się. Każdy pozostanie przy swoim. A ja i tak nadal będę wrzucać do puszki drobniaki. A Wy - nie musicie. Ale wtedy uprzedźcie legalnie wczesniej, żeby dzieciak nie pakował waszych zakupów. To tyle. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: To ja już przestałam rozumieć, o co Wam chodz 24.06.06, 00:19 No cóż. Ja tego nie pochwalam, argumenty wyżej podane, teraz to już tylko pozostaje nam ich powtarzanie w kółko, w różnych wersjach. Tak więc - dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś