czy ja jestem wyrodna?

20.06.06, 07:21
witam wszystkich. Jestem w 11tc(zagrożonej) i musze dużo odpoczywać mało
chodzić, jednym słowem oszczędzać się. Mam też 21 miesięczną córeczkę, która
dotychczas całe dnie spędzała z dziadkami(jak chodziłam do pracy bo teraz
jestem na l4). Teraz też jest z dziadkami prócz weekendów albo dni wolnych
tzn. swiąt, kiedy mąż jest w domu i może mi pomóc. Moja córcia jest bardzo
ruchliwa i lubi spędzać całe dnie na dworze, ale tak sie zastanawiam czy nie
poszłam na łatwiznę z tym dawaniem jej do dziadków?
    • dorotus76 Re: czy ja jestem wyrodna? 20.06.06, 07:40
      No coś ty, nawet tak nie myśl. Jesteś w zagrożonej ciąży, liczy się teraz to,
      by ją do końca donosić. Dziadkom nic się nie stanie jak trochę pobędą ze swoją
      (bądż co bądź) wnuczką. Ja jak musiałam w drugiej ciąży odpoczywać i leżeć nie
      miałam ŻADNYCH ale to żadnych wyrzutów sumienia, że starsze dziecko wysłałam do
      dziadków. Dziecko 21-mies. ma więcej siły i entuzjazmu niż niejedna dorosła
      osoba, a ty teraz na pewno potrzebujesz spokoju i odpoczynku!
      Z drugiej strony ciąża nie trwa wiecznie i na pewno zdążycs ten czas nadrobić,
      jak maluch będzie już na świecie.

      pozdróffka
      • izelka Re: czy ja jestem wyrodna? 20.06.06, 07:50
        Dzięki mój mąż też tak mówi, ale mnie z jednej strony jej tak bardzo brakuje a z
        drugiej wiem ze cały dzien sama z moją małą to niezła przeprawa, ale tak sobie
        obiecuję że jak urodze to będzie ze mną tzn. mam zamiar dać ją do przedszkola i
        znaleźć sobie pracę na 1/2 etatu że móc ją wczesniej odbierać.
    • iwles Re: czy ja jestem wyrodna? 20.06.06, 08:04
      Ciąża zagrożona teraz nie znaczy, że będzie tak przez całe 40 tygodni smile
      Najważniejsze są pierwsze tygodnie i tego się trzymaj !

      Córci się nic złego nie stanie, a nawet chyba ma lepiej u dziadków wink bo z Tobą
      to raczej powariować by nie mogła smile ze względu na bezpiczeństwo Waszego
      drugiego dziecka.

      Być może za miesiąc zagrożenie ciąży zmaleje na tyle, że będziesz mogła
      poświęcić trochę więcej czasu córci.

      Głowa do góry !
      Uśmiech na twarz!
      Bo tego potrzebują teraz twoje dzieci smile
      • verdana Re: czy ja jestem wyrodna? 20.06.06, 08:19
        Wyrodna? Bo dbasz o życie i zdrowie swojego dziecka?
        Masz dwoje dzieci. Oczywiscie i teraz i przez najblizsze 18 lat trzeba czasem
        będzie wybierać, co dla kazdego z dzieci jest lepsze.
        Nie mowiac juz o tym, że nic się nie stanie dziecku, ktorym zajmuja się trochę
        dziadkowie.
    • gacusia1 Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 03:40
      Nie jestes wyrodna.Mam tylko nadzieje,ze NIKT Ci tego kiedys nie wypomni...Mnie
      ostatnio wypomniala to wlasna matka,ktora zajmowala sie moja corka,gdy my z
      mezem(EX-obecnie)pracowalismy...Powiedziala,ze co ja moge wiedziec o rzwoju i
      wychowaniu corki,skoro mnie przy niej nie bylo?To naprawde zabolalo...
    • pade hmmm 21.06.06, 11:16
      tzn córka jest przyzwyczajona do tego, ze wychowuje się u dziadków?
      Uważać na siebie musisz, ale jak ktoś już tu napisał masz dwoje dzieci, czyli
      corkę też. Oddanie dziecka na 9 mies pod opiekę komuś innemu to chyba nie jest
      dobry pomysł. Dziecko może się bardzo związać z dziadkami, emocjonalnie, a po 9
      mies. jak ją będziesz chciała "odebrać" mogą się zacząć kłopoty.
      Moim zdaniem odsyłanie dziecka na dłużej jest bezsensowne i trochę nieludzkie.
      Wiem, ze z nią spędzasz weekendy, ale to chyba za mało, zwłaszcza w tym wieku.
      Właśnie teraz gdy jesteś w domu masz czas dla córki, tylko i wyłącznie dla
      niej. Po porodzie go nie będziesz miała. Poza tym córcia będzie zazdrosna o
      braciszka i siostrzyczkę. Owszem odeślesz ją, tym razem do przedszkola, ale czy
      nie poczuje się znów odrzucona?
      Powinnaś jak najczęściej widywać się z córą, spać dziecko powinno we własnym
      domu i własnym łóżeczku. Owszem pomoc jest Ci potrzebna, ale nie przesadź w
      drugą stronę. Jak dotrwasz do 16 tyg może nie będziesz musiała tylko i
      wyłącznie odpoczywać i sytuacja się zmieni?
      Czego Ci z całego serca życzęsmile
    • chimba Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 11:25
      Wyrodna może nie jesteś ale zgadzam się z pade. Przecież lepiej byłoby dla córki
      aby byla w swoim domu przy tobie, i mozesz mieć kogoś do pomocy - właśnie
      dziadków, ale u siebie. Tym bardziej iż po porodzie nie bedziesz znowu miała
      czasu dla córci, co może wiązać się z wielkimi problemami. Naprawdę uważam, ze
      dziecko ma po to rodziców, aby bylo z rodzicami, i nawet najlepsi dziadkowie nie
      zastąpią mamy. Rozwiązanie jest takie, ze cócia w domu, a Ty masz kogoś do
      pomocy. Takie dziecko potrzebuje bardzo mamy.
      Pozdrawiam
      • melka_x Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 11:38
        Pade i Chimba nie wiem czy miałyście zagrożone ciąże, a jeśli tak, to w jakim
        stopniu. Bo czasem ciąża przebiega tak, że ktoś do pomocy nie wystarcza. Poza
        tym kto powiedział, że mała na pewno będzie u dziadków do końca ciąży? Może za
        już za 2 - 3 tygodnie zagrożenie minie?
        • pade Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 13:31
          Miałam ale pierwszą, nie drugą.
          Ale to nie o to chodzi, 21 mies dziecko też jest ważne, chyba, ze od urodzenia
          mieszka u dziadków i tam jest jej rodzinny dom.
          Może niech dziadkowie przyjdą do wnusi, albo na zmianę, raz u nich raz u niej,
          nocleg we własnym domu baaardzo wskazany. Niektóre dzieci śpią również w dzień,
          więc przyszła mamusia mogłaby sobie w tym czasie odpocząć.
          Poza tym autorka sama ma wątpliwości i dobrze to o niej swiadczy.
          Życzyłam również szybkiego wstania z łóżka i zmiany sytuacji, doczytałaś
          melka?smile))
          • melka_x Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 15:20
            Ależ ja na Ciebie Pade nie napadamsmile. Po prostu wiem jak to wygląda, gdy ciąża
            jest bardzo zagrożona. Odpoczynek w czasie drzemki dziecka, gdy niemal niczego
            Ci nie wolno, nie wystarcza. Osoba do pomocy tak, ale musieliby mieć kogoś od
            rana do wieczora, trudno wymagać codziennej obecności dziadków w takich
            godzinach.
    • lena99 Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 11:58
      Hej,
      ja byłam w podobnej sytuacji, leżałam 5 mies. Mąż rano zawoził synka do babci,
      odbierał po pracy, czasami był juz wieczor, tak że tylko kąpanie i do łóżka.

      Nie piszesz wyrażnie, czy Twoja córka nocuje przez cały tydzień u dziadków czy
      też wraca na noc do domu? Jeśli to pierwsze, to rozważ jednak opcję z powrotem
      na noc do Ciebie i męża, takie małe dziecko może poczuć się odrzucone
      pozostając tak długo poza domem.

      Pozdrawiam
    • pampeliszka Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 13:48
      "Wygodna" chyba byloby lepszym slowem. Dzieci mojej siostry tez wychowali moi
      rodzice. W sumie krzywda im sie nie stała. Fakt, ze moje siostrzenice mialy
      lepszy kontakt z moim tatą niz ze swoim, ale cos za cos.
      Z kolei moja druga siostra przywozila swoja 3 letnia coreczke do dziadkow i
      zostawiala ją tam na tydzien, dwa, bo tez byla w zagrozonej ciazy. I ja
      pamietam, jak mala to okropnie przezywala, tesknila, nie wiedziala, co sie
      dzieje. Do 18 roku zycia miala duze problemy w szkole, z akceptacja, zawsze
      cicha i w kącie. Dopiero, kiedy sie dostala na studia i znalazla chlopaka, to
      jej powoli zaczelo mijac.
      Rozumiem, ze nie mozesz z nią wychodzic na spacery i sie bawic, bo takie maluchy
      sa strasznie ruchliwe, ale czy maz nie moglby jej przynajmniej na noc przywozic
      do domu? Albo Ty sie przeniesc do dziadkow? Zeby dziecko nie bylo bez mamy.
      • volta2 Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 13:52
        Ja podpisuję się pod pade i pampeliszką, dziecko z dziadkami tak, ale jednak
        popołudnia, gdy tata wraca z pracy i noce w domu. Albo ty do dziadków a na
        weekendy wspólnie do domu. Inaczej to chyba nie jest dobre rozwiązanie dla
        nikogo, choć wiadomo, że dzieci szybko adaptują się do nowych warunków.
    • deotyma11 Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 14:17
      A nie możesz przenieść się do dziadków razem z córką? Na początku drugiej ciąży
      bardzo źle się czułam i przez prawie dwa miesiące mieszkałam, wtedy z rocznym
      dzieckiem, u swoich rodziców. To byłoby chyba najlepsze rozwiązanie, byłabyś
      cały czas z córeczką, a z drugiej strony miałabyś opiekę ze strony rodziców.

      Fakt, że ciężko przestawić się na ponowne bycie dzieckiem swoich rodziców, ale
      z czymś się pogodzić trzeba.
      • izelka Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 15:15
        moja córcia wraca na noc do domu, mąż ją odbiera jak wraca z pracy i sa w domu
        ok.17.30. Śpi w domku. Odkad wróciłam do pracy jak mała miała 5 miesięcy zawsze
        woziliśmy ją do dziadków a po pracy odbieraliśmy. Co do mieszkania z dziadkami
        to odpada(mała jest u moich teściów, a ja z teściową si enie zabardzo dogaduje).
        Ona uwielbia mała traktuje ja jak własne dziecko(nigdy nie miała córki).Acha moi
        teściowie mieszkają 15km od nas, moi rodzice też.
        Wiecie co w zyciu trzeba dokonać wyborów, ale czasami to takie trudne. Ale chyba
        od jutra wezmę ją do siebie, ona tak z rana ładnie mówi :mama pa pa, baba nie.
        Może sobie jakoś poradzimy, najwyżej pojedziemy do moich rodziców.
        • melka_x Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 15:23
          Niczego nie zmieniaj. Dziecku, które do 17-tej jest z dziadkami, a potem z Wami
          na pewno krzywda się nie dzieje - cokolwiek by nie usiłował Ci ktoś wmówić - a
          o swoją ciążę musisz dbać.
        • lena99 Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 15:26
          Wiesz co , w takim razie nie bardzo rozumiem o czym był Twój pierwszy post? Jak
          chodziłas do pracy to Mała była u dziadków i było ok. Spędzałaś z nią
          popołudnia i było ok. Teraz musisz się oszczędzać, nie chodzisz do pracy,
          dziecko jest z Tobą popołudniami i śpi w domu. W czym problem? Czy dla dziecka
          sytuacja się zmieniła? Chyba nie, no chyba że jest trochę dłuzej z dziadkami.
          Gdybyś chodziła do pracy też by z dziadkami była. Naprawdę staram sie zrozumieć
          o co chodzi i jakos nie bardzo mi idzie smile.

          Pomyśl też o sobie i drugim dziecku - oczywiście Ci tego nie życzę, ale jesli
          cos się pogorszy i będziesz musiała zostać w szpitalu, to dla wszystkich cała
          sytuacja będzie o wiele trudniejsza.
          Pozdrawiam
          • izelka Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 15:41
            wicie co chodzi o to że ja pracowalam bo musiałam ze względu na naszą sytuacje
            materialną. Teraz nam się polepszyło i jakbym nie poszła do pracy to jakoś byśmy
            sobie poradzili. O to że mała jest z dziadkami zawsze miałam wyrzuty sumienia,
            teraz mam większe bo siedzę w domu , mam więcej czasu to sobie rozmyślam.
            • lena99 Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 15:51
              Ale teraz nie "siedzisz" w domu tylko dbasz o drugie dziecko. Nie miej wyrzutów
              sumienia, dziecku się krzywda nie dzieje u dziadków.
              • pampeliszka Re: czy ja jestem wyrodna? 21.06.06, 17:45
                A, no to co innego. Ja zrozumialam, ze zawiozlas dziecko do dziadkow na Bog wie
                jak dlugo. Ale skoro widuje Cie codziennie, to nic sie zlego nie dzieje przeciez.
                Jak masz taka mozliwosc, to od czasu do czasu pojedz z mala do swoich rodzicow
                na kilka dni, zeby Cie miala dla siebie, a Ty zebys sie nie zmeczyla.
    • ania.silenter miałam identyczną sytuację 21.06.06, 20:29
      maleńkie dziecko i drugą bardzo zagrożoną ciążę (starsza córka była
      wcześniakiem). Istniało duże niebezpieczeństwo, że i drugie dziecko urodzi się
      przedwcześnie. Po porodzie, na macierzyńskim każdą wolną chwilę poświęcałam
      Oluni. Cała rodzina męża jednogłośnie mnie potępiłasad - że podrzuciłam dziecko
      dziadkom, że jestem wygodna oraz wyrodna (cóż - nikt z nich nie siedział całymi
      dniami przy inkubatorze wpatrując się w monitor oddechu, nasłuchując czy nie
      włączy się alarm). Ale ja mało się tym przejęłam - wiedziałam, że czuję się
      fatalnie, miałam wysokie ciśnienie i obrzęki (kto miał gestozę, wie o co
      chodzi). Ada urodziła się w 39 tc i uważam to za sukcessmile.O dziwo, Ola dobrze
      przyjęła pojawienie się "konkurencji". A teraz, kiedy Oleńka ma prawie 2,5 roku
      a Adusia ponad rok bawią się i tłuką wzajemniewink. Nie daj sobie wmówić, że
      jesteś wyrodna - takie osądy wydają ludzie bez serca, rozumu i wyobraźni.
      pozdrawiam
      • betty_julcia Ja też mam TERAZ taką sytuację 22.06.06, 19:29
        Aniu, myślę że piszesz o innej sytuacji.
        Izelko, nie jesteś wyrodną matką tylko po prostu nie zdajesz sobie sprawy z tego jaką krzywdą dla dziecka jest odsunięcie się mamy, bez względu na przyczynę, której dziecko nie jest w stanie zrozumieć. Albo może to ja jestem nadopiekuńcza.
        Moja Julka od maleńkiego jest bardzo związana z domem moich rodziców. My mamy małe mieszkanko w centrum miasta oni duży dom z ogromnym ogrodem na peryferiach. pomimo tego ze Julka miała opiekunkę, w zeszłym roku w wakacje maturzystkę do zabaw i spacerów to i tak zawsze z nimi woziłam ją do domu rodziców i tam czułam że jest pod ich okiem najbezpieczniejsza i ze względu na dom i otoczenie jest jej najlepiej.
        Teraz jestem w zagrożonej ciąży i pomimo ze mogłabym ja wywieźć do teściów na czas nieokreslony nie dopuszczam w ogóle takeigo rozwiązania. Przede mną 4 miesiące leżenia wiec razem z dzieckiem jestem u rodziców i korzystam z ich pomocy. Staram sie im pomóc w firmie zajmując sie sprawami biurowymi, piszę swój doktorat ale przede wszystkim teraz właśnie mam czas dla Julki. Zwłaszcza teraz, kiedy ona czuje i widzi że coś ze mną nie tak, mówi się o braciszku który ma sie pojawić, niedługo nie tylko ona będzie w centrum uwagi ale także drugie dziecko a ona będzie starszym rodzeństwem od którego będzie się oczekiwało wyrozumiałości.
        Uważam że jest to tyle dobrego w tak dla nas nieprzyjemnej sytuacji. To że teraz możemy więcej czasu poświęcić swojemu dziecku, poczytać bajeczki, wierszyki, poukładć klocki, poszaleć w łóżku, poprzytulać się więcej. Póki co ja z tego korzystam bo później zabraknie nam na to czasu. Poza tym mam czas by dobrze i bardzo intensywnie przygotować małą na przyjęcie rodzeństwa.
        Spróbuj rozważyć takie rozwiązanie.
        Co innego jak mama musi pójść do szpitala lub co innego co rzeczywiście wymaga rozstania, wtedy trudno się nawet zastanawiać.
        • izelka Re: Ja też mam TERAZ taką sytuację 23.06.06, 06:43
          Od wczoraj mała jest ze mną. Byłyśmy u mojej mamy i jakoś dzionek nam zleciał.
          Dziś wybieramy się do teściów na dzień ojca(mój tato bedzie dopiero jutro w
          kraju, więc jego odwiedzimy jutro), a popołudniu jedziemy na piknik do
          przedszkola mojej siostrzenicy, myślę że małej się spodoba, bo ona uwielbia
          dzieci.Powiem wam że po wczorajszym dniu byłam naprawdę zmęczona, ale było mi
          tak przyjemnie z moja mała. Teraz jeszcze śpi, więc mam czas dla siebie.
          • betty_julcia Re: Ja też mam TERAZ taką sytuację 23.06.06, 10:51
            Izelko. Sama pisałaś że masz zagrożoną ciążę więc nie przesadzaj z tymi jazdami tam i z powrotem. Myślę ze powinnaś bardziej się pooszczędzać zeby później tego nie żałować. Wiem jak to jest bo to jest moja druga zagrożona ciąża. Nie jest to łatwe ale te kilka miesięcy mozna wytrzymać i nie przesadzać.
Pełna wersja