nie kocham

23.06.06, 10:35
maz nie chcial go, ja tez. w ciazy przyzwyczailam sie do mysli, ze bede miala
dziecki i nawet sie cieszylam. teraz dziecko ma juz pare misiecy i a jego
ojciec ciagle wymiguje sie od zajmowania sie malym. fakt, ze pracuje ciezko a
ja siedze w domu. jestem sfrustrowana, chcialabym pracowac, skonczyc studia.
LUBIE moje dziecko ale gdy widze, jak sie nim babcia zajmuje, z jakim
zainteresowaniem sledzi kazdy jego ruch, jak rejestruje kazdy krok w jego
rozwoju az mi sie serce z zalu sciska ze ja tak nie potrafie. nie potrafie
gaworzyc z moim dzieckiem, cieszyc sie pelna geba, ze wlasnie zaczal siadac.
zabrnelam w slepa uliczke. moje dziecko jest zadbane pod wzgledem technicznym
- pod wzgledem uczuciowym....sama nie wiem....lubie go przytulac ale nie umiem
sie nawet z nim bawic...
siedze i rycze a juz dawno powinnam leciec na spacer...
    • a.lenard Re: nie kocham 23.06.06, 10:44
      współczuję, napewno straszny stan tak zdawac sobie sprawę, ze tylko się LUBI
      swoje dziecko ( sama tak napisałaś) . Ja np. jak chodziłam w ciąży to nie
      czułam takiej euforii z powodu ze rośnie we mnie dzieciatko. Owszem bardzo
      pragnelismy mieć dziecko i się cieszyłam, ale wydawało mi się ze inni bardziej
      przeżywaja mój stan niż ja sama smileJak się urodziło to pierwszy okres też był
      dziwny. Kochałam małą, ale jakoś taka "obca " mi się wydawała. Trudne do
      określenia. Ale wyczytałam gdzieś , ze tak jest dość często. Ze pomimo tego, ze
      oczekuje się na dziecko które ma się pojawić, to potem trzeba nauczyć się
      miłości do niego. Tak więc, może ty tez potrzebujesz troche czasu aby poczuc w
      sobie instynkt macierzyński. U mnie trwało to może 2 tyg, a u ciebie troszkę
      dłużej. Teraz cięgle przytulam , ściskam, całuję itp. Az rodzina się śmieje ze
      zagłaskam smile
    • judytak Re: nie kocham 23.06.06, 10:45
      ty lepiej idz na spacer a nie wymyslaj glupot :o)))

      sa ludzie, ktorzy lubia sie zajmowac malymi dziecmi, bawic sie z nimi, a nawet
      gaworzyc
      i sa tacy, ktorzy tego nie lubia i nie potrafiaja tez wole dzieci wieksze,
      rozumniejsze, nie jest to niczym dziwnym

      ciesz sie, ze dziecko ma tez kogos od "gaworzenia" (babcie) i zajmij sie nim po
      swojemu

      pozdrawiam
      Judyta
    • a.lenard Re: nie kocham 23.06.06, 10:45
      beambam napisała:

      > maz nie chcial go, ja tez. w ciazy przyzwyczailam sie do mysli, ze bede miala
      > dziecki i nawet sie cieszylam. teraz dziecko ma juz pare misiecy i a jego
      > ojciec ciagle wymiguje sie od zajmowania sie malym. fakt, ze pracuje ciezko a
      > ja siedze w domu. jestem sfrustrowana, chcialabym pracowac, skonczyc studia.
      • luxfera1 Re: nie kocham 23.06.06, 10:49
        nawet sie nie obejrzysz jak zaleje Cie fala miłości.Nic na siłe ,samo
        przyjdzie,wiem cos o tym.Pozdrawiam
        • beambam a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 10:52
          moze ja to dziecko strasznie krzywdze!!!???ile mozna czekac na milosc????

          czuje sie bardzo bardzo zle, mam rozne mysli...rozne... sad((
          • mirega Re: a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 11:02
            Bardzo mądre podejście - trzeba było się zabezpieczyć albo skrobankę przemyśleć
            a nie teraz płakać nad tym że dziecko jest. Zawsze jeszcze można oddać do
            adopcji - wtedy będziecie mieć spokój - mąż się ucieszy, Ty odżyjesz i już. Nie
            znoszę takich głupich bab.
            • a.lenard Re: a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 11:05
              mirega....nieżle przegiełaś !!! to nie jest takie proste : wyskrobać, oddać !!!
              • mirega Re: a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 12:05
                a.lenard napisała:

                > mirega....nieżle przegiełaś !!! to nie jest takie proste : wyskrobać,
                oddać !!!

                Pewnie że nie jest ale szlag mnie trafia jak widzę takie posty. Trzeba było
                wcześniej mysleć a nie teraz płakać że się dziecka nie kocha bo się trafiło
                przypadkowo - samo się nie wprosiło prawda?
                • luxfera1 tylko 23.06.06, 12:09
                  ze nieraz dziecie planowane,wyczekane i wytesknione a miłości tej takiej co
                  zalewa ciało i umysł i serce niet...i czasu trzeba
            • beambam Re: a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 11:09
              problem w tym, ze ja dziecko LUBIE czyli widze jakas szanse, ze moze i pokocham.
              boje sie, ze oddanie do adopcji to chybo troche pochopna decyzja?
              ja tez nie lubie "takich glupich bab". jestm na codzien konkretna silna osoba -
              daleka od histeryzowania bez powodu. wysylajac tego posta pokazalam tylko swoja
              slabosc.
              • agaa_p Re: a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 11:19
                każdy ma prawo do chwili słabości
                każdy z tego prawa korzysta
            • sikorka.1 Re: a co mam zrobic jak nieprzyjdzie? :((( 23.06.06, 13:38
              czasem warto pomyśleć co się pisze i jak...nie tego jej było trzeba...
        • madziaaaa prowokacja, n/t? 23.06.06, 10:52

          • beambam Re: prowokacja, n/t? 23.06.06, 10:59
            nie prowokacja tylko samo zycie. nie wiem do kogo mam sie zwrocic.
            pisze z innego nicka bo sie nie odwazylam.
            • gika_gkc Re: prowokacja, n/t? 23.06.06, 11:23
              ja pokochalam wlasne dziecko - a wlasciwie zdalam sobie sprawe, ze go kocham,
              bo byl to dluuugi proces - grubo po tym jak Maly skonczyl rok
              wczesniej go lubilam lub byl mi po prostu obojetny
              nie zmienia to faktu ze od samego poczatku troskliwie sie nim opiekowalam i
              dawala z siebie wszystko zeby zaspokoic jego potrzeby
    • siasiuszek Re: nie kocham 23.06.06, 10:51
      Kochasz tylko jeszcze tego nie odkryłaś. A co do zabaw i gruchania do
      niemowlęcia ja też tego nie potrafiłam.
    • elag3 Re: nie kocham 23.06.06, 10:53
      Ja byłam nastawiona na to że dziecka nie będę kochac tak od razu, koleżanki
      twierdziły że to przychodzi z czasem że tego trzeba się nauczyć. Niektóre mówiły
      że na początku zmuszały się do opieki nad tym małym kosmitą. Nie jesteś ani
      jakaś inna ani osamotniona w tych rozterkach. Miłość na pewno przyjdzie.
    • agulka242 Re: nie kocham 23.06.06, 10:56
      Hmmm...nie wiem dlaczego obwiniasz siebie tak bardzo.Z miłością do dziecka
      czasem tak bywa.Nie każda(wbrew pozorom i opiniom!!!)matka begranicznie kocha
      swoje dziecko od dnia poczęcia,czy w ciąży chociaż.Ja owszem
      lubiłam,interesowałam się,przejmowałam i drżałam o dziecko w ciąży,ale tak ma
      maxa pokochałam z czasem.Nie wiem ile minęło czasu od dnia narodzin,może
      miesiąc ,dwa...Z początku obwiniałam się o taki stan rzeczy( i uwaga możesz się
      doprowdzić do deprechy takim mysleniem).Potem z biegiem dni olśniło mnie:kocham
      moje dzicko!O żesz w mordę!Myślę,że Ty także je kochasz!Ja czekałam na jakiś
      bum ,grom z jasnego nieba,a tymczasm miłość przyszła cichutko(pewnie była od
      zawsze),wraz z pierwszym uśmiechem,gaworzeniem i innymi pierdołami.Troszczysz
      się o swoje dziecko pod względem jak to ujełaś "techniczym".Jest
      zadbane,nakarmione,zdrowe itp,itd.No i co?Myślisz,że to nie jest miłość?!Może
      sobie nie zdajesz z tego sprawy.Mnie wkurzał jeszcze fakt,że moja młoda była
      planowana i co i nic,a tymczasem była miłość od początku.Ale do tego doszłam
      jakiś czas poźniej.Poza tym wierzę,że więź z matką tworzy się nie ot tak ,od
      zaraz,ale z czasem,z ilością właśnie tego czasu,który spędzamy chcąc niechcąc z
      dzidzią na przwijaniu,kąpieli,karmieniu(czyli obsługiwaniu dzidziora).Ja także
      nie mam może tyle cierpliwości,żeby bawić się z młodą na okrągło.Ale my ,matki
      też ludzie!A przy małym bejbiku nie jesteś wyspana i rześka jak młoda
      koza.Dziadkowie to co innego,mają czas,więcej cierpliwości(są doświadczeni)i są
      wyspani!Nie obwiniaj się tak i nie rycz tylko marsz z dzidzirem na spacer(albo
      i nie...hehe)!Głowa do góry,musisz odpocząć,moze oddaj bejbika do dziadków na
      caluśki dzionek i wyśpij się,zrelaksuj..a pod koniec dnia zobaczysz jak
      zatęsknisz za dzidzią!I to moja droga jest właśnie nic innego jak...miłość!!!
    • beambam Re: nie kocham 23.06.06, 11:04
      dzieki wam. wstydze sie o tym rozmawiac z rodzina. narazilabym sie raczej na
      niezrozumienie. bardzo prosze, nie odbierajcie tego jako prowokacji. jak juz
      napisalam pisze z innego nicka, bo tak na prawde wstydze sie tego, ze nie daje
      dziecku milosci i nie daje sobie rady ze swoimi uczuciami (a jestem dorosla
      kobieta). mam dzisiaj strasznego dola i potrzebuje sie wygadac.
      • agulka242 Re: głowa do góry!!! 23.06.06, 11:21
        Dzidzia rośnie i będzie coraz lepiej(i to mówi mamucha,której dzidzia mająca
        15m-cy budzi się w nocy co godzinę!).Jak dzidzior podrośnie,będzie potrafił
        więcej rzeczy sam zrobić,potupta do Ciebie ,powie "mama",zrobi"aja" po
        głowie ,przytuli się i zobaczysz...aż ci serducho(i szyja od tego łapczywego
        tulania)spuchnie!A co do małża to ja swojego dusiłam do opieki nad młoda,że
        ach.Małż chciał młodej tak bardzo,że musiałam tv przełączać,jak reklamy z
        dzidziami leciały,bo mi chłop wyłprawie,a jak się dzidź urodził,to z czasem
        tak,że niby nie potrafi,albo jakiś inny wykręcik.POsadziłam dziada na
        kanapie,rozmowę przeprowadziłam jak z dorosłym koniem,pogroziłam paluchem(lania
        nie dałam,ale mało brakowało),poinformowałam,że albo na pysk padnę ,albo się
        królweicz szanowny obudzi,bo ja też muszę spać,jeść,umyć się i
        poskutkowało.Młoda podrosła,a chłopisko zmądrzało(albo ktoś go podmienił!)i
        jest lepiej.Ale trzeba było porządnego zmycia głowy!W końcu dzieci się ma razem!
        Teraz to nawet sam z siebie posprząta,nakarmi młodą i bawią się ,że ach(bo i
        młoda w tym wieku,że do zabawy bardziej skora i chodzi już i bawić się z tatą
        chce!).Nic na siłę,ale poromawiać z małżem musisz!
    • agaa_p Re: nie kocham 23.06.06, 11:07
      równie dobrze ja mogę powiedzieć, że swojego nie kocham, bo leży sobie w łóżeczku i gada do cholernej karuzeli a ja siedzie i klikam tutaj zamiast być przy żabie. BZDURA.

      Ja mam takie dni,kiedy mogłabym ją zjeść w całości od razu a czasem takie jak teraz. W te gorsze siadam przy dziecku i mówie mu o swoich uczuciach. Chociaż mi nie odpowiada i nic z tego nie rozumie, sposób w jaki na mnie patrzy... I najczęściej uśmiechnie się w kulminacyjnym dla moich zwierzeń momencie. Wtedy wymiękam i wszystko wraca do normy.
      Może to głupie. Ale działa.
      • luxfera1 beambam 23.06.06, 11:13
        odbierz pocztęsmile
    • agnes0101 Re: nie kocham 23.06.06, 11:17
      Jak większość uważam że kochasz tylko nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego.
      Nie wiem w jakim wieku masz dziecko ale wszystko przyjdzie z czasem. Byłam w
      podobnej sytuacji tzn. wpadka i ja nie do końca przekonana do macierzyństwa.
      Zawsze uważałam że nie nadaję się do tego, jestem za bardzo nerwowa, mało
      uczuciowa itd. I faktycznie w ciąży nie roztkliwiałam się nad maleństwem,
      specjalnie też nie dbałam o siebie, nie głaskałam brzucham, nie rozmawiałam z
      brzuszkiem itd. Czułam się rzeczywiści tak jakbym nie czekała na to dziecko.
      Tymczasem mniej więcej w połowie ciąży pojawiło się u mnie krwawienie i wtedy
      dopiero poczułam że chcę tego dziecka ale też specjalnie nie roztkliwiałam się
      nad nim. Myślę poprostu że to kwestia charakteru człowieka. Co do zabawy z
      dzieckiem czy opieki nad nim to nie przesadzaj. Myślę że większość z nas nie
      potrafia czy nie ma ochoty zabawa z niemowlakiem, z czasem dopiero gdy dziecko
      będzie więcej "jarzyć" i u ciebie zapali się światełko. Zobaczysz jaka to
      radość obesrować jak dziecko zaczyna interesować się zabawkami, kombinować itd.
      Teraz dopiero gdy moje dziecko ma 1,5 roku z pełną świadomością mogę powiedzieć
      że kocham swoje dziecko, i pewnie wcześniej też je kochałam tylko nie umiałam
      tego dostrzec.
    • wieczna-gosia Re: nie kocham 23.06.06, 11:23
      > maz nie chcial go, ja tez

      czyli poczatek mieliscie niezbyt udany.

      > ojciec ciagle wymiguje sie od zajmowania sie malym. fakt, ze pracuje ciezko a
      > ja siedze w domu.

      Bezwzglednie o to nalezy walczyc. Jesli nie w tygodniu to w weekendy. Trzeba sie
      zaprzec, mezowi wkladac do glowy lopata- jesli nie bedziesz miala czasu dla
      siebie twoja frustracja bedzie tylko rosla. MUSISZ odpoczac ( a przebywanie z
      malenkim dzieckiem to wyzwanie psychiczne, niedspanie, koniecznosc przewrocenia
      zycia..)i koniec. A ojciec MUSI spedzac z dzieckiem czas.

      > ja siedze w domu. jestem sfrustrowana, chcialabym pracowac, skonczyc studia.
      a kto ci broni. Musisz podejsc do zycia na chlodno i ulozyc sobie gry plan na
      zycie z dzieckiem. majac dziecko mozna pracowac, mozna studiowac, mozna sie
      realizowac. dziecko nie musi byc trescia zycia, a nawet nie powinno.

      Kiedy dojdziesz do ladu ze soba- pojawi sie i milosc. Dziecko nie jest niczemu
      winne- ono tylko- jak kazdy kryzys uwypukla wasze slabosci. I trzeba je pokonac.
      Swiadomie zdecydowalas sie urodzic dziecko, pomimo tego ze z poczatku go nie
      chcialas- patrz na to jak na decyzje. I teraz do tej decyzji trzeba dobudowac
      ciag konsekwencji i sie ich trzymac.

      Milosc do dziecka sie pojawi, pewnie nauczysz sie z nim bawic- tylko musisz sie
      wyluzowac (zabawa z maluchem to naprawde zadna sztuka, po prostu przypomniej
      sobie co to znaczy smiech i totalne wyglupy i zacznij ich uzywac)- a wyluzujesz
      sie jesli ogarniesz te sytuacje i odzyskasz kontrole nad zyciem.
    • amelia_s Re: nie kocham 23.06.06, 11:26
      Nie wiem czy ktoś Ci już napisal( nie mam czasu przeczytać wszystkich
      wypowiedzi), ale może masz depresję poporodową?
      Warto wybrać się do psychologa, bo sama nie poradzisz sobie z tymi uczuciami,
      tym bardziej, że nie masz wsparcia ze strony męża.
      Jedna z dziewczyn napisała o skrobance, gratuluje głupoty!
      Wyobraź sobie, że czasem kobieta pragnie dziecka, oczekuje na narodziny a potem
      nie potrafi sobie poradzić z uczuciami.
    • mieszkowamama Re: nie kocham 23.06.06, 11:26
      Kochasz, na pewno kochasz.
      Zrób coś dla siebie (nauka języka, studia, wypad po zakupy, praca). Niech
      babcia posiedzi z dzieckiem.
      Wyjdź na jeden dzień z domu, zobaczysz... szybko zatęsknisz wink
      Nie łam się, będzie ok.
    • beambam Re: nie kocham 23.06.06, 11:34
      moze rzeczywiscie frustracja mnie polozyla na lopatki bo stan rzeczy jest taki,
      ze wczesniej bylam b. niezalezna wrecz "przebojowa" kobieta. wszysto
      zawdzieczalam wylacznie sobie. mialam wspaniale mieszkanie, krag przyjaciol i
      nie cierpialam finansowo. teraz jestm w innej miejscowosci (maz tu pracuje),
      jestem sama samiutenka w domu, nie mam ZADNYCH znajomych, zadnych bodzcow
      intelektualnych, wlasnych pieniedzy i meza, ktory co chwila podejmuje inna
      decyzje w zwiazku z moim zyciem (wyprowadz sie - nie, jednak ze mna zostan). nie
      mam sily na wyprowadzke z dzieckie do innego miasta.
      • triss_merigold6 Re: nie kocham 23.06.06, 11:52
        Czyli brakuje Ci poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i odpoczynku. Brak
        bezpieczeństwa emocjonalnego ze strony męża i niewiedza co do przyszłości.
        Razem? Osobno? Taka szarpanina faktycznie fatalnie wpływa na wszelkie uczucia.
        Znajomych spróbuj znaleźć przez net - nawet korespondencja daje jakiś oddech,
        jest chociaż namiastką życia towarzyskiego.
        Bodźce - spróbuj zapisać się po południu na cokowlwiek - język, areobik, basen,
        cokolwiek żeby choćiaż ze 2 razy w tygodniu wyjść.
        Też myślę, że dziecko kochasz tylko nie masz siły tego okazywać, jesteś spięta,
        zdenerwowana, zestresowana.
      • wieczna-gosia Re: nie kocham 23.06.06, 11:57
        ze wczesniej bylam b. niezalezna wrecz "przebojowa" kobieta.

        jak bylas to i bedziesz, przebojowosc nie ulega atrofii. Tylko teraz masz
        niemowlaka, ktoremu jestes bardzo potrzebna. Poradzisz sobie. jesli trzeba
        bedzie sama sobie tez poradzisz.

        Znajomych mozna znalesc, kontaktowac sie przez net, jezdzic w odwiedziny.

        nie daj sie wkrecac w spirale bezsilnosci, nie buduj poczucia winy, tylko
        konsekwentnie walcz o podzial obowiazkow i o pozycje w zwiazku. Nie daj soba
        pomiatac i zamiast myslec ze nie dasz rady- zacznij kombinowac co zrobic by rade
        dac.
    • koza_w_rajtuzach Re: nie kocham 23.06.06, 11:40
      Pomimo tego, że bardzo marzyłam o dziecku, długo się o nie starałam i byłam
      wręcz przekonana, że będę przewrażliwioną matką na punkcie swojej córki, to
      wcale tak nie było. Kiedy się malutka urodziła (przez CC) i mi ją tuż po
      porodzie zabrano, to przykro mi było, że jest osamotniona w obcym miejscu, że
      oddzielono ją od jej matki. Ale szkoda mi było jej tak jakby mi było szkoda
      każdego innego dziecka.
      Kiedy mi ją dano nie czułam żadnej euforii. W nocy miewałam dziwne ataki,
      szczególnie w szpitalu. Czułam, że ktoś mną szarpie i mnie dusi, nie mogłam
      oddychać (i to dosłownie) i wydawało mi się przez sen, że to moje dziecko na
      mnie naskakuje. Po powrocie do domu przyśniło mi się pewnej nocy jak moje
      dziecko powiedziało: "teraz będę cię gnębić" z podłym uśmiechem. Potem znowu
      zaczął się ten dziwny atak, znowu myślałam, że dziecka mnie dusi i szczerze
      mówiąc miałam ochotę zwalić z łóżka mojego noworodka, który bezpiecznie spał
      przy swojej mamusi.
      Ale teraz kocham ją nad życie. Nawet nie wiem jak i kiedy dokonała się taka
      przemiana. Na powrót jest moim ukochanym, wypragnionym dzieciątkiem. I szczerze
      mówiąc chce mi się płakać jak pomyślę, że od początku moja miłość do niej nie
      była taka jak teraz. Na początku wydawało mi się, że jej nie kocham. Ale
      kochałam ją, tylko musiałam się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Teraz całuję ją
      po tysiąc razy dziennie, wpatruję się godzinami, przytulam i wiem, że bardziej
      już dziecka nie można kochać niż ja kocham.
      Jestem pewna, że Ty kochasz synka, ale musisz do tej miłości dorosnąć.
    • steffan Re: nie kocham 23.06.06, 12:08
      wiem, że to jest trudne. ja tez nie kochałam swojego dziecka na początku. było
      dla mnie wiecznie drącym sie ufoludkiemsmile) tak naprawde pokochałam małą chyba
      dopiero w okolicy roczku i kocham ją coraz bardziej.
      ja miałam bardzo silną depresję poporodową - to może się ciągnąc nawet ponad
      rok. nie leczyłam się(nie będę tu wnikać, dlaczego), ale być może ty również
      masz depresję. tym bardziej, że, z tego co piszesz, urodzenie
      dziecka "zakończyło" w pewien sposób życie, które dla ciebie było atrakcyjne.
      rozumiem to doskonale.
      jeżeli możesz, to warto wybrać się dobrego terapeuty, ale niekonicznie brac
      leki, często wystarczy głęboka rozmowa.
      a jesli takie rozwiązanie ci nie odpowiada, to uwierz mi, choc może teraz
      wydaje ci sie, że jest beznadziejnie i czujesz się uwikłana i uwięziona w tym,
      co jest dookoła, to będzie lepiej i wszystko zacznie się układać. uwierz mi.
      pojawienie sie dziecka to często ogromny stres i trzeba czasu, żeby życie
      ułożyło się z powrotem.
      jeśli chcesz więcej pogadać, to napisz na maila gazetowego. powodzenia.
      • olusza3 Re: nie kocham 23.06.06, 12:39
        Ja miałam podobnie.
        Synek nie był planowanym dzieckiem,chociaz bardzo się ucieszylismy z faktu zajścia.
        Przez pierwsze miesiace nie mogłam sie wogóle przyzwyczaic do mysli że jestem mamą,
        Robiłam przy dziecku to co musiałam ale ciągle dręczyła mnie mysl że chyba nie kocham synka.
        Zwierzyłam się mamie,a ona na to " już widzę jak ktoś spróbowałby ci go zabrać".To mi troche otworzyło oczy.
        A z tego jak mocno go kocham zdałam sobie sprawe gdy pierwszy raz miał wys. temp,ciagle płakał, nie spał całą noc a ja z nim,i tak potwornie sie martwiłam.
        Ta miłosć jest w tobie tylko jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy,ale kiedyś się uwolni.
        Głowa do góry,przestań o tym myślec bo się zadręczysz.
        Pozdrawiam
    • mamaivcia Re: nie kocham 23.06.06, 13:02
      Kochasz kochasz, tylko jesteś trochę zagubiona i zmęczona
      i nic dziwnego, skoro Twoje życie tak się zmieniło.
      Zresztą każda z mam ma lepsze i gorsze chwile, a zajmowanie się niemowlęciem
      nie należy do najprostrzych zajęć pod słońcem - to po prostu ciężka praca.
      Rozumiem Cię bo mam bardzo podobną sytuację, od momentu zajścia w ciąże nie
      pracuję, zmieniłam miejsce zamieszkania, znajomi się jakoś przerzedzili ...
      Mąż prowadzi własną firmę i praktycznie nie ma go w domu, teśćie lepiej nie
      mówić ... (stanowczo za blisko mieszkają smile)
      Dobrze wiem, czego Ci trzeba. Trochę czasu dla siebie. Skoro jest babcia,
      chętna do zajmowania się dzieckiem to wykorzystaj to. Idź do fryzjera, na
      zakupy a potem pomyśl o dokończeniu szkoły. Skoro tak bardzo tego chcesz i tak
      bardzo Ci tego brakuje to może będzie to klucz do szczęścia? A wiesz, jak mama
      szczęśliwa to i miłością tryska! Powodzenia, dasz radę !!!! iv.
      • verdana Re: nie kocham 23.06.06, 13:33
        Jak byś dziecka nie kochała, to byłoby Ci obojętne, czy je kochasz czy nie...
        Bo co by Cię dziecko obchodziło?
        Wolę zreszta matke, ktora dziecko lubi, a nie kocha, od licznej grupy (to
        dotyczy raczej starszych dzieci) które dzieci kochają, ale ich nie lubią.
        Naprawdę, wcale mi nie żal Twojego dziecka, ma kochajacą babcię i dobra matkę.
        Fakt, ze nie lubisz bawić się z niemowlęciem o niczym nie świadczy - ja nie
        znoszę bawienia się z niemowlęciem, a bardzo lubię dzieci starsze i nastolatki.
        Sa matki, ktore potrafią spedzić cały dzień na zabawie z maluchem, a potem nie
        przepadaja za dziećmi starszymi, niezaleznymi. To, ze matka musi siedziec nad
        kołyską cały dzień i gruchać to mit.
        Natomiast żal mi Ciebie. Zacznij dbać o siebie, znajdź sobie jakieś zajęcie,
        studiuj choćby zaocznie. Wtedy okaże się, że problem minął.
    • ewa1w Idź do lekarza, najpierw sprawdź poziom hormonów 23.06.06, 13:41
      tarczycy - często zdarza się kilka miesiecy po porodzie zapalenie tarczycy lub
      niedoczynnośc, która powoduje uczucie zmęczenia i rozchwianie emocjonalne.
      Poproś o skierowanie. Jeżeli hormony sa ok, a negatywne uczucia do dziecka
      nasilają sie, nie pomaga odpoczynek, oderwanie sie od domowych obowiazków,
      poszukaj psychologa, bo faktycznie wygląda to na poporodowa depresję. I nie
      miej poczucia winy, gdybyś nie kochała swojego dziecka to wcale byś się nim nie
      przejmowała.Uspokój się.Ja też tak miałam - u mnie to była tarczyca.
      • myelegans Re: Idź do lekarza, najpierw sprawdź poziom hormo 23.06.06, 14:08
        Jest jeszcze cos takiego jak "post-partum depression", o ktorej wiemy, bo jest
        pojawia sie w ksiazkach ciazowych i na stronach internetu, ale zadna mloda mama
        sie do tego glosno nie przyzna, bo otoczenie przyklei jej latke.

        Depresja poporodowa pojawia sie czesto, moze pojawic sie nawet do roku od
        urodzenia dziecka i jej natezenie moze byc rozne: od poczucia nieadekwatnosci
        do roli, brak uczuc macierzynskich, niechec do zajmowania sie dzieckiem, po
        mysli samobojcze. Nie ma co grac bohaterki, to sie leczy, i to leczy sie latwo.

        Pewnie poglebilo to jeszcze zly czas, w ktorym dziecko sie pojawilo.
        Sama znam kilka kobiet, ktore mialy silna depresje poporodowa, wiele przyznalo
        sie do tego dopiero po kilku latach, jednej rozwalilo sie przez to malzenstwo.
        Moja przyjaciolka, zaczela o tym mowic, poszla do lekarza, na lekach
        przeciwdepresyjnych byla 2 lata, nie cieszylo jej wcale zajmowanie sie
        niemowleciem. Chociaz z boku patrzac byla wspaniala matka, teraz kocha mala 5-
        latke bardzo, ale na drugie dziecko juz sie nie zdecydowala. Taka ma psychike
        i to zaakceptowala.
        Powinnas pojsc do lekarza, ale takze uruchomic system wsparcia w rodzinie i
        znajomych, zajac meza, poszukac mam z dziecmi, z ktorymi mozesz sie spotykach i
        WYRWAC sie z domu SAMA przynajmniej raz w tygodniu. Musisz zadbac o siebie, to
        dziecko tylko na tym skorzysta. I nie biczuj sie, ze nie kochasz tylko lubisz,
        przyjdzie i to Ciebie.
        W mezczyznach milosc do wlasnego dziecka budzi sie pozniej, okolo roku, kiedy
        lapia z nim wiekszy kontakt.
        Moj maz jest szczery do bolu, i chociaz sam jest niezwykle czuly i opiekunczy,
        i zajmowal sie malym od poczatku, zostawal z nim nawet pol dnia, kiedy szlam do
        pracy, to sam przyzanawal, ze nie jest pewny czy go kocha, chyba tak, ale to
        bylo takie wahanie.
        Jak maly skonczyl roczek, to spontanicznie mowi mu kilka razy dziennie, ze go
        kocha i zacalowuje, i to nie jest udawane.

        Glowa do gory i przede wszystkim zadbaj o siebie i nie daj sobie NIKOMU wmowic,
        ze jestes wyrodna matka, czy zlym czlowiekiem. Samo to, ze rozpoznalas problem
        i mialas odwage, zeby na publicznym forum o tym rozmawiac, swiadczy o duzej
        wrazliwosci i tego, ze chcesz pomocy.

        Pozdrawiam serdecznie.
    • lilia06 Re: nie kocham 23.06.06, 18:55
      mialam troche podobna sytuacje - wpadka, tyle ze bylam juz po studiach, mialam
      chlopaka od wielu lat, nie mialam jeszcze pracy wiec zero zobowiazan. niby
      idealna sytuacja na pojawienie sie dziecka. ale w ogole nie bylam gotowa na to
      zeby zostac matka. bylam niedojrzala, mialam problemy ze soba i informacja o
      ciazy spadla na mnie jak grom z jasnego nieba. do tego w ogole nie mialam
      przekonania do malzenstwa z ojcem dziecka. niedobrze jest jak ciaza jest
      nieplanowana. mam poczucie ze popelnilam blad, ze cos stracilam w zyciu,
      zmarnowalam jakas szanse moze znalezienia meza z ktorym lepiej by mi sie zylo
      niz teraz?... nie dziwie ci sie w ogole ze jestes sfrustrowana tymi zmianami w
      twoim zyciu i nie jestes entuzjastycznie nastawiona do swojego dziecka.
      przeciez tyle rzeczy stracilas ktore byly dla ciebie wazne! u mnie jest tak ze
      wyraznie widze ze moja milosc do dziecka rozwija sie z czasem. na poczatku -
      obojetnosc. a w miare jak dziecko rosnie, rozwija sie, staje sie bardziej
      komunikatywne, rozwija sie jego osobowosc wtedy sie do niego coraz bardziej
      przywiazuje. i tez mam z tego powodu poczucie winy bo mowi sie ze milosc
      matczyna powinna byc bezinteresowna, od pierwszego wejrzenia itd..
Pełna wersja