muszę się wyżalić.....

23.06.06, 20:45
Piszę pod innym nickiem, bo mnie znacie, i wstyd mi, że jestem taka
małostkowa.
Ale po kolei... Moja teściowa jest w szpitalu, po operacji wyrostka. Czuje
się dobrze. Mój mąż jest właśnie u niej - też dobrze. Ale, no włąśnie - mamy
2 dzieci z którymi jestem przez cały dzień. Normalnie mąż wraca o 19.30,
kąpie dzieciaki i kładzie je spać. A teraz oczywiście jak jest u swojej mamy
to ja to robię. Wiem, wiem, przecież nie bedzie w tym szpitalu wiecznie, to
tylko tydzień. No ale czy nie mogłaby powiedzieć mężowi, żeby już wieczorem
nie przyjeżdżał? Odwiedza ją również w ciągu dnia.
Ja wieczorem już wysiadam fizycznie i psychicznie. Wczoraj wspomniałam żeby
może nie jechał juz po pracy do szpitala, ale mąż był bardzo oburzony, że
niby o co mi chodzi? że ma nie odwiedzać mamy?
Wiecie co, właściwie sama nie wiem, o co mi chodzi. Rozumiem, że mama jest w
szpitalu, ale przecież ona nie jest ani ciężko chora ani umierająca! Jak
moja mama leżała w szpitalu niedawno, to byłam u niej co drugi dzień - sama
mi nie kazała przychodzić częściej, bo wiadomo dzieci, dom, a w szpitalu i
tak jej w niczym nie pomogę.
No, wyżaliłam się i trochę mi lepiej. Teraz możecie na mnie naskoczyć, że
jestem bez serca, już mi wszystko jedno...
    • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 20:53
      Nie jest z Toba tak źle- od czasu do czasu kazdy z nas bywa małostkowym,
      egoistycznym, pozbawionym empatii osobnikiemsmile Życzę wygranej bitwy z własnymi
      ograniczeniami!smile
      • kawad Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:00
        A ja na ciebie nie mam zamiaru naskakiwać smile Rozumiem Cie doskonale. Fakt,
        matka to matka ale Twój mąż mógłby sobie odpuścić to codzienne latanie do
        szpitala. Od tego są telefony, żeby można było mieć kontakt z ludźmi, jesli
        Twoja teściowatakowego nie ma to może niech Twój mąż pożyczy, kupi itp jej
        jeden na czas pobytu w szpitalu, żeby mógł z nią porozmawiać zamiast a do
        szpitala jeździć co drugi dzień. Pociesz się, że to tylko tydzień (chyba że ma
        zamiar odwiedzać ją w domu no bo będzie po operacji ...)
        • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:07
          Właśnie przyszedł. I wymyslił, ze po wyjściu ze szpitala teściowa będzie u nas
          kilka dni. Mąż weźmie urlop.
          No cóz, muszę się do tej mysli przyzwyczaić. Dotychczas mieszkałam z nią 3 dni
          na wakacjach, i to były pierwsze i ostatnie wakacje z teściowąsmile
          Z jednej strony cieszy mnie, że mąż myśli o mamie. Ale z drugiej - no cóz, to
          tylko kilka dni...
          • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:22
            A Ty nie masz nic do powiedzenia? To chyba nie mąż będzie jej gotował i prał?
            Może lepiej zapłacić jej opikunkę? W końcu byłaby u sibie, a gdzie lepiej niż
            we własnym domu?
            Z resztą nie zamierza chba leżeć w łózku? ile się nie mlę, po takim zabiegu
            można normalnie funkconować, tylko nie dźwigać i dieta. A zakupy można jej
            przexież podrzucić.
            Kurcze, a może ja taka wredna jestem, albo małostkowa?
            • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:25
              Ale czekaj, mowilas, ze jest tesc. To co, on jest jakis niepelnosprawny, ze sie
              zona nie zajmie?
              • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:37
                Teść choruje na cukrzycę i to raczej teściowa koło niego chodziła. I całkiem go
                rozpuściła.
    • moofka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:04

      jak ci nie wstyd, naprawde
      pretensje za odwiedziny u chorej matki w szpitalu
      uchowaj boze przed taka podla synowa
      • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:10
        no właśnie mi wstyd, naprawdę. Ale po prostu tak czuję.
    • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:06
      A tesciowa jest samotną osobą? Maz nie zyje? Ma tylko jedno dziecko?
      Bo wtedy faktycznie, Twoj maz jest pod silną presją i za bardzo nie ma ruchu.
      Tobie sie nie dziwie, mam jedno dziecko, ale jak maz jedzie na delegacje i
      jestem sama z mała, to wieczorem tez mam dosyc.
      • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:08
        Jest też teść i córka.
        • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:13
          No to ja mysle, ze spokojnie mogliby sie dogadac kto i kiedy jest u mamy. A Twoj
          maz powinien wrocic i wykapac dzieci. A tak w ogole to dziwny ten szpital, ze po
          19 wpuszczaja odwiedzajacych. U mnie o 17 byl koniec wizyt.
          • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:19
            No chyba żartujesz? Mąz powinien wrócic i wykapać dzieci? A co ma to wpisane w
            intercyzę, że każde odstepstwo od niepisanej umowy jest nie dozaakceptowania
            prze żonę? Boże.....
            A szpital nie jest dziwny.. ja u mojej mamy w Instytucie Kardiologii byłam i o
            20.
            • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:24
              Zaraz do intercyzy... Moj maz kąpie córke i kiedy go nie ma, bo jest w
              delegacji, to ona jest strasznie rozczarowana. Ze mna to juz nie to samo.
              Tesciowa tesciową,ale z tego co widze, ta kąpiel to byl jedyny kontakt dzieci z
              ojcem.
              Ewentualnie moze wrocic na kapiel a potem smigac do tesciowej.
            • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:35
              A czy żona ma wpisane w intercyzę całodobowe zajmowanie się dziećmi? Przecież -
              przepraszam za język - na drutach ich nie zrobiła?
              • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:37
                Wiesz Igielka, Matka-Polka ma...
                • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:48
                  Jestem matką i jestem polką. Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "matki-polki",
                  ale nie ma dla mnie uzasdnienia, dlczego matka miałaby tylko i wyłącznie
                  zajmować się dziećmi, a ojciec nie? Pomijam podzieł obowizków przy wspólnych w
                  końcu dzieciach. Ale również prawo oca do współuczestniczenia w ich wychowaniu
                  i kształtowaniu. A skoro taty nie ma cały dzień, to kąpiel jest świtną okazją
                  do nawiązania kontatku i więzi z własnymi pociechami.
                  • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:51
                    Taa.. i kilkudniowa nieobecność ojca przy kapieli zawazy w szczególnie
                    negatywny sposób na wychowaniu i kształtowaniu dzieci?
                    • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:59
                      Nie rozumiem Twojej złośliwości. Wiadomo, że jeżeli nieobecność jest
                      uzasadniona, to nie ma problemu. Uważam tylko, że wbrew temu, co napisałaś
                      zajmowanie się dziećmi, a w tym m.in. ich kąpanie nie jest wyłącznym
                      obowiązkiem matki. Poza tym ważniejsze moim zdaniem są w tym przypadku
                      zobowiązaia męża wobec rodziny, niż dopieszczanie samolubnej mamuśki, której
                      ani pomocy nie brakuje, ani tak na prawdę nie potrzeba.
                      • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:04
                        Nigdzie nie napisałam, że kąpanie jest wyłącznym obowiązkiem matki. To raz.
                        Nie uważam też, ze kapanie dzieci jest obowiązkiem ojca, nawet jak cały dzień
                        nie ma go w domu.
                        Nadal twierdzę, że przesadzasz z epitetami.
                        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:12
                          Sorry, monia, o obowiązku napisała pompeliszka. Ale jeśli chodzi o epitaty, to
                          nie widzę przesady. Jak widać każdy ma prawo do własnych odczuć i odbierania
                          danej sytuacji w odmienny sposób.
                          A Ty masz ddzieci?
                      • alfama_1 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:08
                        igielka6 napisała:

                        > Poza tym ważniejsze moim zdaniem są w tym przypadku
                        > zobowiązaia męża wobec rodziny, niż dopieszczanie samolubnej mamuśki, której
                        > ani pomocy nie brakuje, ani tak na prawdę nie potrzeba.

                        Zastanowiłabym się jednak nad zakresem tych zobowiązań. Niektórzy nie
                        wyprowadzają się nigdy od swojej mamusi bo potrzebuje towarzystwa wink
                        Tu nie chodzi o pomoc przy dzieciach, mąż ma się nimi zajmować a nie każdą
                        chwilę spędzać przy zaaferowanej swoją sytuacją mamusi.
                      • alfama_1 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:12
                        Źle zrozumiałam Twój post, przepraszam smile
                        Pomyliły mi się te zobowiązania i rodziny - kto komu i co smile)
                  • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:10
                    Igielka, to taki dzołk był...Serio, nie znasz pojecia "Matki-Polki"????
                    • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:18
                      Pojęcie jak najbardziej znam i jak zdążyłaś zauważyć, może nawet jestem
                      przewrażliwona na tym punkcie. Sama nie mogę narzekać na brak pomocy ze strony
                      męża. Sprzątamy, pierzemy i zajmujemy się dziećmi wspólnie. Nieraz on z nimi
                      zostaje, żebym ja mogła trochę swobodnie pofruwać. Kompletnie nie rozumiem
                      przekonania wg którego obowiązki domowe i przy dzieciach są przypisane matce. A
                      mąż za pewne zmęczony po pracy wskakuje w kapcie i szkoli latatorośl w
                      przynoszeniu i otwieraniu piwa. Jednak na pewno jestem przewrażliwiona.
                      • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:24
                        hehe, Igielka, chyba jednak nie znasz pojecia.
                        Matka-Polka, ma w zakresie obowiazkow 24-godzinna opieke nad dziecmi i uwaza, ze
                        tak ma byc. Maz powinien zarabiac pieniadze a w domu nie moze kiwnac palcem, bo
                        od tego ma swoja zone.
                        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:28
                          No przeczytaj jeszcze raz uważnie:
                          Pojęcie jak najbardziej znam i jak zdążyłaś zauważyć, może nawet jestem
                          przewrażliwona na tym punkcie. Sama nie mogę narzekać na brak pomocy ze strony
                          męża. Sprzątamy, pierzemy i zajmujemy się dziećmi wspólnie. Nieraz on z nimi
                          zostaje, żebym ja mogła trochę swobodnie pofruwać. Kompletnie nie rozumiem
                          przekonania wg którego obowiązki domowe i przy dzieciach są przypisane matce. A
                          mąż za pewne zmęczony po pracy wskakuje w kapcie i szkoli latatorośl w
                          przynoszeniu i otwieraniu piwa. Jednak na pewno jestem przewrażliwiona.
                        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:29
                          Jestem matką i jestem polką, ale nie czuję się i nie jesem matką polką, ani nie
                          zgadzam się z takim przekonaniem.
                          • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:33
                            Igielka, czy ja gdzies powiedzialam, ze TY jestes Matka Polka?
                            Nie matka i polka ale Matka Polka, ktora ma sie zajmowac dziecmi i mezem przez
                            24 godz na dobe?
                            • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:40
                              A może to było do mnie, pampeliszko? No, no przyznaj się.... porzyznajsmile))))
                              • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:43
                                hehe, to był dzołk, monia, no chyba, ze sie czujesz męczennicą
                                a swoją drogą, to dobre z tymi dyskusjami na necie, kilka osob sie kłóci, ze cos
                                tam na pewno jest, a potem przychodzi autorka i mówi eee, nie, w sumie to nie
                                wiem, po co to napisałam...
                                • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:46
                                  Dobre, naprawdę dobre! Zgadzam sięw 100%
                                  Ten post robił powazne wrażenie, ale im dalej tym coraz lepiej sie bawię!
                                  • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:57
                                    wlasciwie to szkoda, ze autorka przyszla i sie wtracila, przeciez ja lepiej
                                    wiem, o co jej chodzilo
                                    Ty tez zapewne lepiej wiesz
                                    no i zepsuła całą zabawe...
                                    • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:08
                                      A wiesz, że to moze i lepiej, ze na tym etapie doszło do "wtrącenia się"
                                      autorki.. Marną ma sie chyba minę, kiedy najpierw człowiek zaangazuje sie
                                      emocjonalnie w watek a później okazuje sie, że brał udział w chocholim tańcu....
                                      Na obecną chwilę, mogę się tylko pośmiać. Gdybym wytoczyła tu prawdziwa
                                      artylerie i zrobiła z siebie kretynkę- mniej by mi było do smiechusmile

                                      I zgadzam się- epidemia wszechwiedzy krąży po neciesmile))))))))Każdy od czasu do
                                      czasu pada jej ofiarą...
                                      • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:13
                                        Dziewczyny, ja nie chciałam Was w nic "wciągnąć". Chciałam się tylko poużalać
                                        nad sobą, sytuacją, mężem.

                                        I już mi lepiej, dziękujęsmile
                                        • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:18
                                          Uwierz mi na słowo, ze oplułam juz ze smiechu monitor kilka razysad a więc
                                          przyjemność zdecydowanie po mojej stroniesmile)))))
                                          • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:22
                                            W takim razie cieszę się, że na coś się moje żale przydały.



                                            • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:41
                                              Ten mój smiech to raczej tak trochę z goryczą brzmi...
                                              Tak sobie wyobrażam siebie, pampeliszkę, igielkę jak toczymy tu boje a Ty po
                                              prostu dopieszczenia i potrzymania za rękę potrzebujesz...
                                              Tego niestety w necie nie otrzymasz, ale to moze i dobrze, ze ta dyskusja
                                              poprawiła ci humor. Może teraz popatrzysz na wszystko z wiekszym dystansem i
                                              optymizmem.


                                              • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:53
                                                No rzeczywiście, tego potrzebowałam. I w pewnym sensie dostałamsmile
                                                Już mam lepszy humor, a jutro weekend więc jakoś przeżyję do poniedziałkowego
                                                wieczoru.

                                                PS.Szkoda, że drinka sobie nie mogę zrobić (dzieci!).
                                      • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:13
                                        no co Ty, ale by było smiesznie...
                            • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:41
                              Napisałaś, że matka polka ma wpisane w intercyzę, więc Ci odpisałam, co o tym
                              sądzę i że można być matką i polką, ale nie koniecznie matką polką i za takim
                              układem głosuję.
                              • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:44
                                Nie. Napisalam, ze Matka Polka ma. A nie matka polka. To nie jest to samo. To
                                sie musi pisac z namaszczeniem i z duzej litery.
              • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:47
                A co to ma do rzeczy? Matka męża leży w szpitalu- mąz odwiedza matkę- ludzie w
                rózny sposób reaguja na przymus leżenia w szpitalu- jedynym problemem żony jest
                to, że maż nie wykąpał dzieci jak ma to przypisane w obowiązku, chyba. Przeciez
                to chore!
                Życia nie da się całkowicie zaplanować, zdarzaja się przecież niespodziewane
                sytuacje. Ale to nie koniec świata!
        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:23
          Nie, to teraz już w ogóle nie rozumiem sytuacji. Byłam pewn, że jest samotna.
          Jednak to wredne babsko.
    • nosmoking1 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:07
      A ja mysle ze moglabys sobie darowac. To w koncu tylko tydzien i to w koncu
      jego matka. Moja mama kiedy lezala w szpitalu, bylam u niej codziennie,
      zostawiajac meza ze wszystkimi obowiazkami. Tez nie miala powaznej operacji a
      jedynie zabieg prostowania przegrody nosowej. Czlowiek ktory lezy w szpitalu
      czuje sie samotny i potrzebuje towarzystwa najblizszych. Twoja postawa jest
      troche egoistyczna. Wiem wiem jestes przemeczona ale kto w dzisiejszych czasach
      nie jest smile.
      • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:28
        Wiem, że człowiek leżący w szpitalu potrzebuje najbliższych.
        Ale - zawsze jest jakieś ale - kiedy ja leżałam to nawet nie chciałam, żeby mąż
        przychodził codziennie - wolałam żeby ten czas spędził w domu. Przecież zawsze
        mozna zadzwonić i pogadać.
        No a dzisiaj u teściowej była cała wycieczka (i nie piszę tego złośliwie) -
        teść, córka (2 razy), syn (mój m. 2 razy), koleżanka z pracy teściowej, siostra
        teściowej i brat.
        Ciekawe czy współpacjentom to się podobało. Wiecie co, jak chyba jakaś dziwna
        jestem, bo gdy leżałam po porodzie to mnie denerwowały tabuny gości
        odwiedzajace jedną młodą matkę. Krępowało mnie wstawanie z łóżka przy obcych,
        karmienie (jeszcze nieumiejetne) itp. Wiem, zaraz mi napiszecie, że trzeba było
        wykupić oddzielnę salę, ale ja myslę, że raczej trzeba zachować umiar, w końcu
        pobyt w szpitalu to wakacje i niektórym może przeszkadzać nadmiar gości. To tak
        na marginesie...
        • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:31
          Pobyt w szpitalu to wakacje? A ja zawsze myślałam, ze przykra konieczność.....
          • nick.na.jeden.raz miało być to NIE wakacje 23.06.06, 21:32
        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:43
          A dlaczego na marginesie? Sama też tak uważam. Jak urodziłam synka, to było
          pierwsze wnuczę itd. Tabuny gości chciały mnie zamęczyć. Wkurzało mnie
          odpowiadanie setny raz na te same pytania. Poza tym, jak piszesz, byłam
          skrępowana przy karmieniu itp. Drugim razem leżałam już wcześniej w szpitalu na
          patologii i dostałam skurczy popołodniu, a cesarkę miałam planowną na 2 dni
          później. Zabroniłam mężowi dzwonić do mojej mamy. Powiedziałm, że to jest nasze
          dziecko - moje i jego - i chcę, żebyśmy razem przeżywali ten moment, bez
          świadków (miałam znieczulenie od pasa w dół, więc byłam świadoma cały czas). A
          potem powiedziałam wszystkim, że leżę na sali pooperacyjnej i nie ma tam wizyt
          (przekłamałam o 2 dni). Chciałam spokojnie karmić i spać, jak mała spała.
          A poza tym, z tego co piszesz, to faktycznie pielgrzymki odwiedzających. Że ją
          to jeszcze nie zmęczyło? W tej sytuacji w ogóle nie widzę potrzeby, żeby mąż do
          niej chodził. Może raz na 2 dni, ale na pewn nie codziennie i to po 2 razy.
          Ctrusów i czytadeł chuyba nie zdoła przerobić.
      • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:32
        A ja się z Tobą niestety nie zgodzę. Sama leżałam w szpitalu na patalogii ciąży
        dwa razy (a potem po cesarce). W domu został mąż i mój kochany syek. Czułam się
        podle, samotna, opuszczona. okrutnie za nimi tęskiłam i bałam się o maleństwo w
        moim brzuchu. Bardzo chciałam wtulić się w męża i wypłakać, ale wiedziałm, że
        zaraz po pracy wraca do domu też do pracy, bo zakupy i obiad same się nie
        zrobiły. Poza tym mały w tym czasie, jak mąż był w pracy zostawał z babcią,
        którą ledwo znał, nie wiedział gdzie jest mama, która zawsze z nim była i tylko
        czekał na powrót taty. Zacisnęłam więc zęby i powiedziałam mężowi, żeby nie
        przyjeżdżał do szpitala, bo niczego mi nie brakuje, a zddzwonimy się wieczorem,
        jak mły będzie spał. I nikt inny mnie wtedy nie odwiedzał. Mama była tylko raz,
        żeby mi powiedzieć, że jak wyjdę, to jakoś mi pomoże przy małym, żebym nie
        dźwigała (pisałam już kiedyś o tym na frmum) i nie będzie więcej przyjeżdżać,
        bo jest zmęczona zajmowaniem ię moim dzieckiem.
        Dlatego uważam, że nutka zdrowego egoizmu nie zaszkodzi.
        • onika27 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:38
          igiełka ale jednak patologia ciąży a wyrostek to chyba odrobinę inne sprawy nie
          uważasz ?ja po porodzie lezałam w szpitalu 10 dni i nie chcialam widziec nikogo
          oprócz męża ze wzgledu na złe samopoczucie telefon miałam obok łóżka i wszyscy
          dzwonili a jak widzisz nie zostaje mama sama w tym szpitlu a autorka wątku
          naprawde ma prawo być rozzalona i zmeczona a mama ma w koncu męża jeszcze córke
          i myśle że jedna wizyta w ciągu dnia syna w zupełności wystarczy
          • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:54
            Zgadzam się w 100%. To była odpowiedź na poniższe:
            A ja mysle ze moglabys sobie darowac. To w koncu tylko tydzien i to w koncu
            jego matka. Moja mama kiedy lezala w szpitalu, bylam u niej codziennie,
            zostawiajac meza ze wszystkimi obowiazkami. Tez nie miala powaznej operacji a
            jedynie zabieg prostowania przegrody nosowej. Czlowiek ktory lezy w szpitalu
            czuje sie samotny i potrzebuje towarzystwa najblizszych. Twoja postawa jest
            troche egoistyczna. Wiem wiem jestes przemeczona ale kto w dzisiejszych czasach
            nie jest smile.
    • kawad Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:14
      Jeżeli jest jeszcze teść i córka to naprawdę nie widzę powodu, dla którego Twój
      mąż miałby być odziennie w szpitalu. Przecież w trójkę mogą ustalić dyżury.
      Dobrze, że Twój mąż bierze urlop na czas gdy teściowa będzie z nami.
      Wytrwałości. A egoizm jest potrzebny każdemu żeby np. nie dać się zajeździć.
    • onika27 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:16
      niech ci nie bedzie wstyd masz prawo do tego ze mąż zajmie sie dziećmi
      wieczorem.A zauważcie drogie idealne e mamy ze synuś "musi"być u mamay dwa razy
      dziennie lekka przesada niestety on nie jest juz tylko synusiem a tak sie
      zachowuje.Ale niestety ciężko komus wytłumaczyć że "siedzenie" z dzieśmi w domu
      naprawde nie polego na całodziennym siedzeniu w fotelusmile trzymaj sie i nie daj
      sie widzisz jak mama bedzie w domu u ciebie mąż na urlopie to wykorzystaj i
      wyrwij sie z domu choćby na kawe do kolezanki zobaczysz poczujesz sie
      lepiej.Niestety niektore mamy nie umieja odciąć sie od dzieci i nie umieja
      zaaqkceptowac tego że nie sa juz jedyna rodzina .Trzymaj sie
    • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:18
      jak dla mnie nie jesteś ani małostkowa, ani egoistyczna. To Twja teściowa
      zachowuje się, jak pępek świata. Jak napisałaś, to był tylko wyrostek, dochodzi
      do sił. W szpitalu ma opiekę, jedzenie i wszystko, czego trzeba. Jak jej się
      nudzi, to może powinna krzyżówkę sobie kupić, albo poplotkować ze
      współlokatorkami. A szczyt egoizmu to jest to, że mąż ją odwiedza codziennie i
      kilka razy dziennie. Okropny babsztyl. Świetni Cię rozumiem. Sama mam teściową,
      która dalej, niż na koniec własnego nosa nie widzi. Pomijam już, że mnie nigdy
      by nie pomogła, bo zawsze chciała, ale ją uprzedziłam. Własnego syna nie
      żałowała, jak nie spaliśmy po nocach, bo młodsza córka miała kolki i płakała,
      więc nosiliśmy ją na zmianę. Potrafiła cały dzień nic nie zrobić, nawet zakupów
      nie przynieść i nie ugotować obiadu. Jak ja nie dałam rady, bo mała płakała i
      cały prawie dzień na rękach, a jak nie, to małym trzeba było się zająć, to nie
      było. Raz mąż wrócił po pracy po 18 - o 19 zaczynaliśmy kąpanie dzieci i był
      niezbędny, bo ja nie mogłam dźwigać po cesarce - przywitała go zaraz w
      przedpokoju: "Zanim zdejmiesz buty, to trzeba iść do sklepu, bo nie ma nic do
      jedzenia". Nie wytrzymałam wtedy i powiedziałam "Kochanie, nie chodź już
      nigdzie, bo widzę, że jesteś zmęczony. Zamówimy pizzę, albo KFC, to zjesz, a ja
      sobie coś zrobię (karmiłam piersią), a jak mama nie ma ochoty, to osiedlowy sam
      jest czynny do 22".
      Doskonale wiem, jaka t szkoła życia z cały dzień z 2 maluchów i domem na
      głowie. I nie ma moim zdaniem krzty egoizmu, czy małostkowości w tym, co
      piszesz. Podziwiam za cierpliwość i takt. Ja albo bym z teściową porzmawiała,
      albo przy pierwszej okazji zostawiła męża na cały dzień z pociechami. Następnym
      razem nie afiszowałby się ze swoim oburzeniem.
      pozdrawiam, walcz o swoje
      • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:41
        Czy nie postrzegasz troszeczkę teściowej autorki postu przez pryzmat swojej?
        Nigdzie nie zostało napisane, że to kobieta, która uwaza się za "pępek świata"
        i Twoje oskarżenia sa , jak dla mnie, rzucone na wyrost. I ten okropny babsztyl?
        Zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz, co sugeruje, jakies prywatne żale...
        Niestety, dla mnie, zachowanie autorki jest egoistyczne i małostkowe.
        Nie znaczy to, że ja potepiam. Nie dokonuję samosadu. Jest uczciwa kobieta, bo
        przyznaje sie do swoich, zupełnie ludzkich przywar.
        Nie usprawiedliwisz jej jednak, przypisujac jej tesciowej wszelkie zło tego
        swiata.
        • pampeliszka Monia, 23.06.06, 21:51
          A ja mam wrazenie, ze dla Ciebie calkiem niewazne są w tym sporze dzieci, ktore
          sie nie widzą z tatą przez cały dzien. Gdyby role sie odwrociły i autorka watku
          jezdzila do szpitala dwa razy dziennie, a dziecmi zajmowałby sie tato, to
          wszyscy by uznali, ze to jest co najmniej dziwne.
          • monia145 Re: Monia, 23.06.06, 21:57
            Nie wszyscy, bo ja bym tak nie uznałasad
            Ja zas mam wrażenie, że Ty i kilka innych osób, nadmiernie wyolbrzymiacie lub
            sztucznie podtrzymujecie te wszelkie negatywy, jakie, waszym zdaniem moga
            wyniknąć z kilkudniowej nieobecności ojca przy kapieli dzieci.
            Kiedy chorowała moja matka, siedziałam godzinami w szpitalu. Mój mąz gotował,
            kapał, prał, prasował itp. Dla nikogo nie było to dziwne.
            • pampeliszka Re: Monia, 23.06.06, 22:07
              Ale chyba nie chcesz zauwazyc, ze ta kąpiel, z ktorej sie smiejesz, to jest
              spotkanie taty z dziecmi, jedyne przez caly dlugi dzien. A skoro byl u matki
              wczesniej, a ona ma jeszcze córke i męza, to nic by sie nie stało, gdyby wrocił
              do domu i pobył chwile z wlasnymi dziecmi.A tesciowa by utulił do snu mąż a nie syn.
              • nick.na.jeden.raz Re: Monia, Pampeliszka 23.06.06, 22:25
                Mnie nie chodzi o to, że dzieci ma kąpać mąż. Ani o to, że go nie widzą przez
                cały dzień - to akurat wyjątkowy okres w pracy męża, normalnie wraca wcześniej
                i dobrze wie jak wygląda zajmowanie się dziećmi. Zresztą nawet gdyby nie
                widziały go przez miesiąc to jakaś wielka krzywda by się nie stała. I ja też
                jakoś bym wytrzymała.
                Ale pod warunkiem, że jego nieobecność byłaby koniecznością! A w tym wypadku
                mam pewne wątpliwości, niestety.
                • pampeliszka Re: Monia, Pampeliszka 23.06.06, 22:28
                  No to teraz zgłupiałam. To o co Ci chodzi?
                  • monia145 Re: Monia, Pampeliszka 23.06.06, 22:38
                    Haha haha!!!
                    My tu pojedynkujemy się na słowa, z maniakalnym postanowieniem udowodnienia
                    swojej racji drugiej stronie, a Nick nie może sie zdecydować o co jej chodzi?
                    Jak dla mnie to ta kapiel nabrała juz cech jakiegos demonicznego znaczeniasmile))))
                    Dobre!
                    Posłuchaj- jesli własnie dzisiaj po raz pierwszy w zyciu uswiadomiłas sobie, ze
                    nie jestes chodzącą swieta i zauwazyłas u siebie taką pospolitą, przyziemna
                    cechę jak małostkowość- to wyluzuj! Kazda z nas ma takie objawienia od czasu do
                    czasu! Jesteśmy ludzmi- bywamy emocjonalnymi potworami.
                    Tesciowa niedługo wyzdrowieje, wszystko wróci do normy!
                  • nick.na.jeden.raz Re: Monia, Pampeliszka 23.06.06, 22:39
                    no właśnie sama do końca nie wiem. Jest mi po prostu źle z tą sytuacją - staram
                    sie zrozumieć męża i teściową, ale mi nie wychodzi i nie podobaja mi się moje
                    odczucia.
                    Z drugiej strony denerwuje mnie tyle zamieszania z powodu tej operacji, co by
                    było gdyby teściowa zachorowała na coś poważnego? (czego jej nie życzę).
                    Poza tym teściowa dobrze wie, że jej syn ma naprawdę mało czasu dla rodziny -
                    mogłaby sama zaproponować ograniczenie wizyt.

                    • nick.na.jeden.raz Re: Monia, Pampeliszka 23.06.06, 22:41
                      przeczytałam mój post powyżej i czuję się podle. Wychodzi na to, że jestem
                      wyrodną synową, ech, źle mi z tym
                      • pampeliszka Re: Monia, Pampeliszka 23.06.06, 22:51
                        Wisz ty co? Najpierw przemysl, czego oczekujesz od meza w tej sytuacji, a
                        dopiero potem z nim o tym porozmawiaj. Bo inaczej nic dziwnego, ze sie wscieknie.
                        I nic sie nie martw, prawie kazda synowa jest wredna i probuje rozbic uklad
                        mąz-matka, zwlaszcza, jesli jest zbyt bliski...I jesli maz spedza wiecej czasu z
                        matką niz z zona i dziecmi.
        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:02
          Nie zaprzeczam, ze przemawiają przeze mnie własne żale. Ale kobieta, która
          wymaga odwiedzania się w szpitalu kilka razy dziennie przez syna, nie patrząc
          na jego inne zobowiązania i zmęczenie zapewne w sytuacji, kiedy tak na prawdę
          nic jej nie dolega, bo nawet nudzić się nie może przy takich pielgrzymkach
          dwiedzających - jest dla mnie wstrętnym, egoistycznym babdztylem. Chyba, że syn
          sam z siebie tak biega do mamusi.
    • triss_merigold6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:26
      Ciekawy przypadek.smile W szpitalu byłam kilka razy i najlepiej się czułam jak
      wszyscy sobie już poszli i mogłam leżeć i czytać do upojenia.D
      To tylko wyrostek, spokojnie mógłby byc tak co drugi dzień albo na godzinkę po
      pracy. Poza towarzystwem czego jej do cholery trzeba? Jeść dają, zakładam, że
      napojami, krzyżówkami i czytadłami jest obstawiona, traumy szpitalnej chyba
      żadnej nie ma... pewnie kobieta na maksa wykorzystuje okazję, żeby pochodzić
      koło niej jak koło jajka.wink
      • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:35
        Może jednak jakoś za bardzo to przezywa. Mąz mówił, że sobie popłakała razem z
        siostrą. Kurcze, ja tego nie rozumiem. Przecież zdrowieje!!! Gdzie tu powód do
        płaczu?
        • nosmoking1 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:49
          Wiesz, starsze osoby inaczej to wszystko przezywaja. A moze polakala sie ze
          wzruszenia ze ma takie kochajace dzieci, ktore przy niej sa niezaleznie od
          rodzaju przypadlosci.
          • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:55
            Masz rację, faktycznie starsi przeżywają to na pewno inaczej, zapomniałam o tym.

    • alfama_1 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 21:51
      Z dwójką dzieci na głowie sama chciałabym zrobić sobie przerwę i poleżeć w
      szpitalu po lekkiej operacji. Poczytałoby się, popisało, pogadało przez
      telefon.
      Drażni mnie jak niewielkie niedomaganie jest pretekstem do wymuszania
      zainteresowania swoją osobą. Dla wielu ludzi pobyt w szpitalu staje się
      centralnym wydarzeniem, coś się dzieje w nudnym życiu, rodzina może poczuć się
      potrzebna i można ją wypróbować.
      Mój mąż też latał na każde wezwanie "chorych" rodziców do czasu, kiedy nasz syn
      zaczął często przebywać w szpitalu. Wtedy to szpital im spowszedniał i mam
      trochę spokoju.
      Zobaczyli, że nie tylko oni chorują?
      • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:04
        Wiesz co, ja chyba dlatego tak egoisytcznie do tego podchodzę, bo szpital nie
        robi na mnie jakiegoś strasznego wrażenia. Częste pobyty tam mojej mamy
        wyleczyły mnie z postrzegania tego miejsca jako przedsionka do piekła/nieba.

        Poza tym jest różnica między poważną chorobą a operacją wyrostka.

        • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:07
          A czy, jak woja mam przebywała w szpitalu to też przesiadywałaś u niej
          godzinami?
          • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:12
            Bywałam co drugi dzień, bo nie chciała żebym przyjeżdżała częściej (pisałm juz
            o tym gdzieś wyżej).
            • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:24
              To może jest to argument, którego powinnaś użyć w rozmowie z mężem?
              A co do pobytu teściowej u Was, jest to na pewno konieczność? A co z teściem w
              takim układzie? Pisałaś, że wymaga opieki? A może skoro ona tak w koło
              niego "chodziła" pora się zrewanżować? W końcu to przede wszystkim on powinien
              się nią teraz zająć. Czy nie ślubował jej "...i nie opuszczę Cię...", "... w
              zdrowiu i chorobie..."?
              • olinek11 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:36
                Gdyby mama Twojego meza byla w porzadku to pomyslala by o wnukach ze one tez
                taty potrzebuja a nie tylko o sobie i nie chodzi tu o kapiel tylko o samo
                przebywanie z dzieckiem, moj maz pracuje po dwanascie godzin dziennie przez
                szesc dni w tygodniu i widze jak corka reaguje kiedy go w koncu widz, chodziaz
                przez pol godziny ale musza sie powyglupiac i pogadac o swoich sprawach a mala
                ma dopiero 3.5roku. Doskonale Cie rozumiem i napewno nie potepiam. Pozdrawiam i
                zycze wytrwalosci
                • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:43
                  Mądre słowa.
              • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:55
                Wiesz, to moja mama nie chciała częstszych wizyt, a tutaj jest inaczej. Nie
                chcę "zabraniać" mężowi wizyt, w końcu wytrzymam ten tydzień.
                Co do pobytu u nas, to jest to świeży pomysł, jeszcze nie ma dopracowanych
                szczegółów. A teść nie wymaga opieki, tylko z lenistwa nie chce mu się nic
                robić (przykro to pisać, ale taka prawda) więc bardzo wątpie czy mógłby sie
                zająć teściową.
                • olinek11 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:12
                  ja nie mowie o zabranianiu tylko o tym ze gdyby ona byla w porzadku to sama by
                  powiedziala zeby tak jej nie odwiedzal tylko czesto jest tak ze dajesz palec a
                  biora cala reke, nie raz tak mialam ale juz sie na to uodpornilam (mam nadzieje)
                  a jesli chodzi o opieke to nie wydaje mi sie zeby az tak bardzo jej
                  potrzebowala,poza tym ma jeszcze corke.
                  • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:19
                    Też tak myślę, że mogłaby sama nie chcieć tak częstych wizyt. No ale cóż,
                    widocznie ich potrzebuje, albo nie zdaje sobie sprawy jak bardzo mąż jest
                    zapracowany (nie tylko w pracy).
                    • olinek11 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:29
                      na Twoim miejscu powiedziala bym mezowi ze skoro mama potrzbuje takiej pomocy
                      to niech on sie przeprowadzi na ten okres do mamusi, Ty masz wystarczajaco duzo
                      pracy przy dzieciach
    • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:17
      nie uzyłam slowa "obowiązek", mam wrazenie ...
      • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:21
        Niedokładnie. Ale "wpisane w intercyzę" brzmi dla mnie równie obligatoryjnie.
        • monia145 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:22
          Intercyza to był mój pomysłsmile))))) Proszę nie przypisywać go pampeliszcesmile))))
          • pampeliszka Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:24
            hehe, nie odbieram...
          • igielka6 Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 22:26
            Tak, pomył Twój, ale, jak zapytałam, czy matka ma wpisane w intercyzę
            całodobowe zajmowanie się dziećmi, ona odpisała, że matka polka ma. Z tąd całe
            zamieszanie.
    • iwles Re: muszę się wyżalić..... 23.06.06, 23:26
      Kurcze, ten szpital jeszcze dla świętego spokoju bym przebolała, ale
      rekonwalescencji we własnym domu - chyba juz nie.....

      Ale ja tu piszę o mojej teściowej.
      • pesteczka5 Re: muszę się wyżalić..... 24.06.06, 11:46
        Wiesz co, Nicku, jak tak czujesz, to pewnie coś w tym jest. Jakos nie wyczuwam
        w Tobie podłej egoistkismile)
        Co z tego, że teśc ma cukrzycę? Cóż mu robi ta cukrzyca na miłosc boską? Mój
        tata ma cukrzycę, jest na insulinie i pracuje, i to jak... Podróżuje, chęc do
        życia ma...
        A teściowa, cóż, noworodek, ze musi miec syna kilka razy dziennie przy sobie?
        Raz nie wystarczy?...
        Są ludzie, którzy z choroby robią sobie swoją toższmość, w braku innej... Włażą
        w chorobę jak w wygodne kapcie, stawiają na pierwszym mijescu i jużby umarli...
        bez niej. A tak, jest choroba, jest zabawa, zajęcie, powód do ściągania uwagi.
        A powiedzże chłopu, żeby wrócił do domu i te dzieci wykąpał, bo TY chcesz
        teściową odwiedzićsmile) Zrobisz dobre wrażenie, argument wyrodnej synowej
        wytrącisz mu z rąk, przewietrzysz się i odpoczniesz! Dzieci będą miały tatę, Ty
        spacer, teściowa opiekę, a rodzina proporcje. A nie śpiesz się za bardzo!
        Mężowi się chwali, że jest czułym synem, tylko że stopień tej czułości nie
        licuje z powagą sytuacji - jak rozumiem. Tyle i tylko tyle. Chyba, że Ty czegoś
        nie wiesz - mąż Ci nie mówi - albo co, ale zakładam, że jest jak piszesz.
        Autorka napisała przeciez, że w razie konieczności jest w stanie zaakceptowac i
        wiele więcej.
        Wszystkiego dobrego!
        • dwazera Re: muszę się wyżalić..... 24.06.06, 12:06
          ale nie wiemy czy teściowa wymaga ciągłych wizyt.Może powiedziała dzieciom że ma
          wyrzuty sumienia z powodu choroby i żeby ograniczyli wizyty,bo mają przecież
          rodziny,obowiązki,są zmęczeni?Może takie słowa padły?A tu od razu ideologie o
          wrednych babsztylach,identyfikacji poprzez chorobę,egoiźmie teścowych itp.Akurat
          jest przejawem egoizmu postawa autorki,tym bardziej że sama nie wie czego
          chce,ale nikt z nas nie jest święty więc jej nie potępiam
          • pesteczka5 Re: muszę się wyżalić..... 24.06.06, 12:20
            Wszystko w ogóle jest gdybaniem, bo tak naprawdę guzik wiemy. A czy autorka nie
            wie czego chce - ja bym to bardziej zastanawianiem się nazwała, jak znaleźć
            uczciwy osąd tej sytuacji.
            Zjawisko skwapliwej identyfikacji z chorobą istnieje i widzę je na co dzień,
            nie twierdzę jednakże wcale, że tu zachodzi, ino sobie luźno gdybam. W dodatku
            jest słabozależne od ciężkości tejże, a często wręcz odwrotnie zależnewink
            Głównie ta cukrzyca mnie natchnęła. Naprawdę, czasem można odkryć w wieku
            dojrzałym inne uroki niż czekanie od wizyty do wizyty i czytanie li tylko
            ulotek leków. I nie mam na myśli nieodpowiedzialnej negacji choroby! Życie jest
            takie rozmaitesmile a wielu z niego rezygnuje i żyje chorobą, i wciąga w ten lej
            wszystko co w zasięgu.
            Nie postuluję wcale pozostawienia teściowej na pastwę losu. Ale sądzę, że jeśli
            nie jest umierająca, a i córkę ma, i męża, to założycielka wątku niekoniecznie
            musi paśc na nos pozbawiona męża absolutnie i całkowicie. Niechże pośle
            teściowej fajną książkę albo i Panią domu w towarzystwie kompotu dozwolonego
            przez doktorów i niechże kobieta odetchnie nieco w spokoju, a mąż w domusmile
            • pampeliszka Pesteczka, 24.06.06, 12:37
              a wiesz, ze Ty mądra jestes bardzo? Toz to jest swietny pomysl, zeby synowa
              odwiedzila tesciowa, a mąż w tym czasie sie zajął dziecmi.
              w calej tej dyskusji niepokojace jest jedno- ze autorka watku tak sie wstydzi
              wlasnej reakcji na chorobe tesciowej, ze az nicka zmieniła na te okolicznosc...
              • monia145 Re: Pesteczka, 24.06.06, 13:21
                A ja ją nawet rozumiem. Z dwóch powodów.
                Po pierwsze- niełatwo przed otoczeniem przyznać się do niskich uczuć, jakie
                czasami nas opanowują, chociaż wierzymy, że jestesmy ponad nie. To bardzo
                ludzkie. Jesli jest znana w necie,takie emocjonalne, publiczne obnażenie
                się,uzywając dotychczasowego nicka, mogłoby postawic ja pod pregierzem.....
                A po drugie- jeszcze ktoś wyciagnie tabelkę, w której nie wiadomo co sobie
                zapisał......
        • nick.na.jeden.raz Re: muszę się wyżalić..... 24.06.06, 13:08
          Pesteczka, trafiłaś w samo sedno!
          I rzeczywiście chodzi mi o to, że jak napisałaś o moim mężu - "stopień tej
          czułości nie licuje z powagą sytuacji". Tylko nie umiałam tego tak ubrać w
          słowa.

          Co do teścia to masz 100% racji - jest to ucieczka w chorobę, wymówka od życia,
          od robienia czegokolwiek, bo przecież "jestem ciężko chory, więc jak mogę iść
          po zakupy/umyć naczynia/pozamiatać/....<wstawić cokolwiek>. I jemu z tym
          dobrze. I teściowej też z tym dobrze (może się opiekować do woli). A najbliżsi
          nie widzą nawet jaką krzywdę wyrządzają. No ale to temat-rzeka, na całkiem inny
          post.

          Jesli chodzi natomiast o teściową - to ona w życiu nie chorowała, żadnej
          migreny, grypy, nigdy nic. Typ osoby "zdrowej jak koń". Pewnie dlatego tak
          teraz przeżywa tę operację.


          A pomysł z moją wieczorną wizytą u teściowej jest GENIALNY!!!!!! Że też na to
          nie wpadłam!!!!!!!!
          • monia145 Drogi Nicku! 25.06.06, 22:55
            I jak po wizycie u tesciowej w szpitalu? Cierpiąca, zasłużyła na odrobinę
            Twojego współczucia?
    • roszpunka7 Re: muszę się wyżalić..... 24.06.06, 12:45
      nie rozumiem: po co mąż tam tyle siedzi???

      wcale sie tobie nie dziwie, też bym byla zirytowana.
      i nie wstydzilabym sie tego uczucia ;D
    • alexandra74 Re: muszę się wyżalić..... 26.06.06, 16:40
      a ja sie wcale nie dziwię. Maż zachowuje się trochę dziwnie. U mnie tez tylko
      mąż kąpie dzieci i jesli nie ma go w domu o okreslonej godzinie to
      jest..hmm...zamieszaniesmile

      i jeszcze te kilka dni teściowej u Was...no niefajnie, mógł Cię zapytac
      wczesniej o zdanie, chyba że to zrobił ale nie doczytałam.

      Pozdrawiam, nie łam się. Kilka dni wytrzymasz a na przyszłośc radze wcześniej
      ustalić pewne sprawy dotyczace jego dyspozycyjności w podobnych okolicznościach.
    • faceeet Boze bron przed takimi pojeb... zonami... 27.06.06, 11:56
      Gostek z tydzien chce pochodzic do Mamy do szpitala, a tu jednej czy drugiej
      idiotce to nie w smak. Koszmar. Zacznijcie sie doksztalcac - jak was mezowie
      wymienia na madrzejsze modele, to bedzie jak znalazl przy szukaniu pracy
      zarobkowej.
      • alexandra74 Re: Boze bron przed takimi pojeb... zonami... 27.06.06, 23:05
        Powiedział, co wiedział, maminsyneksmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja