chimba
24.06.06, 01:57
Sytuacja jest taka, ze mąz się na mnie obraził, nie wiem może ja nie mam
racji, ale no sama nie wiem. Mamy dwójkę małych dzieci. 3 latka i dziewczynkę
miesięczną - która to chwilowo ma takie momenty że płacze i nie wiadomo co jej
jest, i nie można jej samej zostawić. I tak jutro wybieramy sie do moich
rodziców, którzy mieszkaja 50 km od nas, więc to cała wyprawa. Wybieramy sie
ponieważ mąż juro pracuje i razem z nim jedziemy - pracuje tam, gdzie
mieszkają moi rodizce. Ma na drugą zmiane, czyli w pracy musi być o godz. 14,
natomiast chciałabym byc troszkę wcześniej u moich rodziców o czym mój mąz
wiedział już od dłuższego czasu. A dziś po pracy przyszedł mi powiedzieć, iż
jutro z rana jedzie z bratem załatwić pewną sprawę, ta sprawa dotyczy tylko i
wyłacznie brata, na co ja zaprotestowałam powiedziałam, iż będzie mi potrzebny
w opiece nad dziecmi to się obraził. Oczywiście nie chodzi o to, ze zabraniam
mu aby pomógł bratu, tylko o moich planach wiedizał duzo wczesniej, a jak
zwykle wychodzi, ze brat jest ważniejszy od żony o dzieci. A może mysli, że
wyszykować dzieci, wyszykować siebie, posprzątać jeszcze choć troszeczkę,
ogarnać to taka łatwa i szybka szprawa, szczególnie gdy jedno dziecko płacze,
a drugoie to starsze choć nie moge na niego narzekać, to jednak wiadomo, że
trzylatek jest zajmujący. Wiem, ze mąz ma dług wdzięczności (i ja też) wobec
brata, ale mimo to uważam, ze akurat tą sprawę barata można załatwić kiedy indzej.
Pozdrawiam
Idę bo dizecko głodne