igielka6
27.06.06, 21:16
Wczoraj rozpoczęłam wątek , który wywołał ogromne oburzenie na moje chamstwo
( w większości). Stanął mur obrońców zacnych staruszek, skołatanych życiem,
Bogu ducha winnych.
Dziś wyszłam na plac z moją dwójeczką: mały 22 msc, mała 7 msc.
Zainstalowałam się na drugim końcu ławeczek wraz ze znajomymi mamami i ich
dziećmi. Dwoje starszych przedszkolaków, dwoje młodszych: 14 i 16 msc.
Rozłożyłyśmy kocyk zasypałyśmy zabawkami i usadowiłyśmy maluszki. Po chwili
zawitały znajome seniorki w towarzystwie milusińkiego pieska. Gadka szmatka,
znowu wyrzekają na czym świat sstoi, ludzie nieuprzejmi,syn sasiada głośny i
w ogóle rodzina z marginesu, synowa beznadziejna itd,itp. Piesek łazi -
totalna samowolka - i w pewnym momencie kuca i .... wali kupsko niecałe 100 m
od kocyka. Porwałyśmy dzieciaki ze strefy zagrożenia i zwracamy uwagę, że to
plac dla dzieci, a ich milusiński niemal na koc nam narobił. Oburzenie
wielki. Chamska ta dzisiejsza młodzież, jak można zwrócić uwagę starszemu, im
matka by pokazała, jak nam nie pasuje możemy nie przychodzić, TO SĄ ICH
ŁAWECZKI. Nadal uważacie, że takie zacne są te staruszki? Nawiasem mówiąc,
ławkę dalej siedzieli "chłopcy" i palili, ale dziś im to już nie
przeszkadzało.