maminka75
29.06.06, 11:50
Chciałam sie wyżalić. Jestem pracującą mam trzylatka i obecnie w siódmym
miesiącu ciązy (cały czas pracuję). niestety moj synek ciągle nie przesypia
nocy (budzi sie na krotko ok 2-3 razy), ja wstaję o 6, bo prace zaczynam o 7.
W dzien małym zajmuje się nania - dobra dla synka ale mnie denerwuja jej
zachowania pt. "mnie starszej się należy" albo ma postawe roszczeniowa do
życia i ciąge mi opowiada o "strasznych" rzeczach jakie ja spotykają np.
wyjście do banku w swoich sprawach(w godzinach pracy z grzecznym
podopiecznym) to straszny wysiłek. Raczej z nią nie dyskutuję, bo to
bezcelowe.
Mąż jest kochany i pomocny jak tylko może ale pracuje do 18 i dłużej, często
wyjeżdża na kilku-dniowe/tygodniowe delegacje (właśnie jestem od 3 dni sama),
ma kolacje biznesowe (koncza sie po pólnocy). Dziadkowie albo pracują albo są
tak chorzy, że nie mogę liczyć na pomoc z ich strony.
W biurze mam 29 stopni, po powrocie do domu synek domaga się uwagi (i
słusznie, bo mnie potrzebuje) a ja z nóg padam. wczoraj to sie przy nim
rozryczałam, bo nerwy juz mi puszczają. On jest niesforny jak to trzylatek,
mnie jest coraz ciężej z tym brzuchem a tu jeszcze takie upały. Niania,
koleżanki w pracy i moja własna mama pytają jak się czuję po czym nie
czekając na odpowiedź przypuszczają tyrade jak to im jest ciężko, bo upał, bo
nos boli i kaszlą. A ja mam ochote im wykrzyczeć, że ich problemy to nic nie
warte narzekanie!
Boję się jak ja sobie poradzę z 2 dzieci choć wiem, że cięższe warunki się
zdarzają.
zastanawiam się nad zwolnieniem do konca ciąży ale niestety muszę myśleć o
tym jak to przyjmie szef, bo moja umowa trwa jeszcze pół roku po planowanym
powrocie z macierzynskiego. A nuż dojdzie do wniosku, że tyle byłam z wolnym
i mnie nie potrzebowali a teraz to matka dwojki jest nieefektywna.
Czuję, że to wszystko ponad moje siły. Nie mam czasu aby pomyśleć choć przez
chwilę o tym cudzie, które ma się narodzić. Nie wspomne juz o przygotowaniach
(jestem w lesie!). Dla dziecka, które nosze też powinnam troche odpocząc.
Pytanie - JAK?!
Ufff, wyżaliłam się i troche mi lepiej, choć wiem, że po pracy czeka mnie
drugi etat w domu...