A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez gości?

30.06.06, 15:21
Może to nieeleganckie, ale ja kapcie podaję! Dlaczego ktoś ma mi niszczyć
podłogi czy dywan?
    • reyhana Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:23
      i pewnie ślicznie wygląda taka pani w wizytowej małej czarnej i góralskich
      bamboszach z wywijanym futrem

      dywan u ciebie trzeba obchodzic wokół?;-p
      • wesolek11 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:24
        A jak myślisz???
        • joasiiik25 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:26
          dziewczyny czy musicie zakladac osobne watki?
          nie lepiej zadac pytanie w tym istniejacym?
          oj chyba sie nudzicie i nurtuja was beznadziejne pytania...
          jak male dzieci: po co? dlaczego?
          • wesolek11 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:27
            Nie musisz czytać,wchodzić i odpowiadać jak Cie nudzi.
            • joasiiik25 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:30
              ale powiedz szczerze co ci to da,ze ludzie ci odpowiedza?
              ankieta robisz czy jak?
              kazdy zyje po swojemu i ma swoje zasady
              mnie tam nie obchodzi jak moja sasiadka przyjmuje gosci, czy pozwala im palic,
              czy karze sciagac buty
              bo nawet mimo,iz ja mam odmienne zdanie to nie sadze zeby robila wedlug moich
              ewentualnych wskazowek
              smilesmilesmile
              • wesolek11 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:31
                To czemu ma służyć to forum, bo nie rozumiem??? Po co na nim siedzisz???
                • karia10 Joasiiik siedzi bo nie ma pracy 01.07.06, 17:19
                  nudzi się,odpisuje głupoty,pyta o głupoty.
                  Jakoś w wątku o pracy nie odpisała pewnie wie,że wyszło szydło z workasmile
        • ankhab Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:27
          ja wychodzę z założenia że chata to nie muzeum.posprząta się. a zresztą jakby
          koledzy mąża ściągnęli w maszym małym mieszkaniu buty ( zaznaczam że mam dom
          otwarty i męża koledzy przychodzą często prosto z pracy) to bym chyba musiała
          przy wejściu rozdawać maski gazowe.
    • mieszkowamama Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:25
      Oj, było już o tym na tym forum.
    • janowa Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 15:42
      A kanapy tez pewnie masz folia okryte, przyznaj sie smile I pilot do telewizora w
      gustownym etui z foiliowej torebeczki smile Rzeczy tak szybko sie niszcza... A
      proszony obiad podajesz na papierowych talerzykach, bo jeszcze ktos stlucze i
      serwis bedzie wybrakowany... Co tam jeszcze? smile
      ---
      "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
      bonkreta
    • marghe_72 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 16:42
      nie mam kapci dla gości
      nie znosze zakładac kapci dla gości u kogoś . Brr
      odkurzacz jest poo to ,zeby go uzywać
      szmata do podłogi takoż
      • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 17:43
        marghe_72 napisała:
        > odkurzacz jest poo to ,zeby go uzywać
        > szmata do podłogi takoż
        >

        Tylko mozna tego użyć dopiero po wyjściu gości, a jak sie ma w domu raczkujące
        niemowlę to podłoga powinna być w miarę czysta cały czas. Nie będę trzymać
        dziecka w kojcu albo na rękach z powodu odwiedzin gości. Chyba, że jest to
        jakaś impreza proszona, z kreacjami do których kapcie raczej nie pasują. Na
        takich imprezach nie ma dzieci, więc buty na nogach gości mi nie przeszkadzją.
        Pod warunkiem, ze nie są to pełne błota traktory w środku zimy.
        • marghe_72 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 19:15
          mamka_klamka napisała:

          > Tylko mozna tego użyć dopiero po wyjściu gości, a jak sie ma w domu
          raczkujące
          > niemowlę to podłoga powinna być w miarę czysta cały czas. Nie będę trzymać
          > dziecka w kojcu albo na rękach z powodu odwiedzin gości. Chyba, że jest to
          > jakaś impreza proszona, z kreacjami do których kapcie raczej nie pasują. Na
          > takich imprezach nie ma dzieci, więc buty na nogach gości mi nie
          przeszkadzją.
          > Pod warunkiem, ze nie są to pełne błota traktory w środku zimy.
          >
          czy ja wiem.
          w ekstremalnych wink sytuacjach dziecięciu rozkładałam koc , sporych rozmiarów
          Jakoś żaden gośc mi na niego w butach nigdy nie wlazł

          aha, myłam dziecięciu łapska . Też pomaga
          • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 19:26
            marghe_72 napisała:
            > w ekstremalnych wink sytuacjach dziecięciu rozkładałam koc , sporych rozmiarów
            > Jakoś żaden gośc mi na niego w butach nigdy nie wlazł
            >


            Trzeba tylko dziecku jakoś przetłumaczyć, że z koca się nie schodzi. smile
            • marghe_72 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 22:36
              mamka_klamka napisała:

              > marghe_72 napisała:
              > > w ekstremalnych wink sytuacjach dziecięciu rozkładałam koc , sporych rozmi
              > arów
              > > Jakoś żaden gośc mi na niego w butach nigdy nie wlazł
              > >
              >
              >
              > Trzeba tylko dziecku jakoś przetłumaczyć, że z koca się nie schodzi. smile


              można tez z dzieckiem posiedzieć, skoro aż tak sie boimy brudu big_grin
              • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 22:43
                > można tez z dzieckiem posiedzieć, skoro aż tak sie boimy brudu big_grin


                Aż tak to się nie boimy, tylko z brudnych buciorów. smile
                • laminja Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 04.07.06, 10:03
                  jeśli masz znajomych, którzy z brudnymi buciorami wchodzą Ci do mieszkania
                  (widząc male dziecko) to tylko pogratulować wink

                  A takich problemów nie mam. Kiedy jest sucho nie oczekuję zdejowania butów. Jak
                  jest mokro goście sami proponują, że zdejmą. Mam też kilka szmat dla tych,
                  którzy z różnych względów wolą butów nie zdejmować.
                  • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 04.07.06, 11:34
                    laminja napisała:

                    > jeśli masz znajomych, którzy z brudnymi buciorami wchodzą Ci do mieszkania
                    > (widząc male dziecko) to tylko pogratulować wink
                    >

                    Ja nie mam takich znajomych. Pisałam już, że moi znajomi zdejmują buty jak do
                    mnie przychodzą smile
        • anek.anek Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 04.07.06, 10:41
          a tego niemowlaka po trawie nie puszczasz? Albo do piaskownicy lub na plaży też
          na kocyku w sterylnych warunkach. Bez przesady.
          • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 04.07.06, 11:39
            Wyobraź sobie, że na razie tylko na kocyku. smile
    • shady27 ja tego nie uznaje...dla mnie wsiowy zwyczaj 30.06.06, 16:45


    • molowiak A ja zostawiam wybór gościom 30.06.06, 17:14
      zawsze mówię, że nie trzeba zdejmować a jeśli ktoś chce się poczuć swobodnie i
      zdjąć buty - wtedy zaproponuję kapcie smile
      • shady27 oooo ta opcja mi sie podoba :) 30.06.06, 17:21


        • sineira Re: oooo ta opcja mi sie podoba :) 30.06.06, 18:05
          Zależy od osoby i od okazji. Jeśli goście przychodzą na uroczystą kolację i
          są "odstrzeleni" stosownie do okoliczności, buty są częścią stroju i nikt nie
          wymaga ich zdejmowania. Poza tym przy takich okazjach raczej nie zjawiają się
          na piechotę i nie mają na nogach przekroju geologicznego okolicy.
          Przyjaciele, których traktuję jak domowników i którzy z założenia mają się czuć
          swobodnie, zdejmują buty. Sami z siebie. Choćby dlatego, że dość często siadają
          na podłodzesmile
          Osoby przypadkowe (tragarz? agent ubezpieczeniowy? nie wiem kto?), jeśli mają
          wejść do pokoju, w okresie zimowym są proszone o zdjęcie butów. Zwłaszcza jeśli
          widzę, że te buty są ubłocone po kostki.

          A co do rzekomego "wieśniactwa".
          Przekonanie, iż zachęcanie gości do zdejmowania butów jest nieeleganckie, jest
          anachronizmem i wywodzi się z zakorzenionego w naszych głowach schematu, że "u
          państwa" butów się nie zdejmuje, bo to "wieśniackie". To z kolei wywodzi się z
          czasów, kiedy hrabia czy inny "pan" miał w domu kupę służby do sprzatania
          oraz... dywany. Dywany, które NIE BYŁY zastawione meblami ani przymocowane do
          podłoża i które stosunkowo łatwo było zwinąć, wynieść, wytrzepać lub wyprać.
          Już nie mówiąc o tym, że pan hrabia miał osobne pokoje przeznaczone wyłącznie
          do przyjmowania gości!
          W tej chwili w mieszkaniach dominują trwale przymocowane wykładziny dywanowe,
          zastawione ponadto wszelkiego rodzaju meblami, więc wyniesienie ich i wypranie
          raczej nie wchodzi w rachubę. Trudno wymagać od pani domu, żeby po każdej
          wizycie zapierniczała ze ścierą albo wzywała karchera, zwłaszcza że ma ona na
          głowie mnóstwo innych rzeczy. Ponadto przyjmujemy gości w tych samych
          pomieszczeniach, w których funkcjonujemy na co dzień. Po tych samych
          wykładzinach raczkują przecież nasze dzieci!
          Dochodzi jeszcze jeden czynnik. Pamiętajmy, że nie mamy hrabiowskiego majątku,
          a ładna i porządna wykładzina jest - nie oszukujmy się - sporym wydatkiem.
          Wydawanie połowy pensji na nową wykładzinę tylko dlatego, że pani domu ma
          smieszne pretensje do bycia "dobrze wychowaną", a jednemu z gości przypadkiem
          nie chciało się porządnie wytrzeć butów, byłoby absurdem, prawda?
          Ponadto, biorąc pod uwagę, że na butach gości zdarzyć się mogą
          różne "niespodzianki" (np. psie kupy), sztywne trzymanie się "konwenansów" nie
          wydaje mi się rozsądne.
          • nchyb Bukietowa... ;-) 30.06.06, 18:51
            > Osoby przypadkowe (tragarz? agent ubezpieczeniowy? nie wiem kto?), jeśli mają
            > wejść do pokoju, w okresie zimowym są proszone o zdjęcie butów.
            nic nie poradzę, ale Hiacynta z Co ludzie powiedzą mi się skojarzyła. Ona
            listonoszowi itp itd też kazała ściągać... smile)
            • sineira Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 19:05
              Hihihi... Ale już przed progiem i bez względu na poręsmile))
              Zresztą Bukietowa nie wpuszczała listonosza "na pokoje"smile
              • nchyb Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 19:08
                nie pamiętam czy o listonosza chodziło, czy jakiegoś montera, ale i tak
                pamiętam czyjąś tam skarpetkę z dużą dziurą na palcu... smile

                i te butki przed progiem były cudne... smile
                • monia145 Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 21:57
                  Nie dość, że Bukietowa buty kazała sciągać i w progu zostawiać, to jeszcze do
                  scian zabraniała sie zbliżaćsmile)) Kochana Hiacynta!
                  • sineira Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 22:04
                    A pamiętacie, jak podała Elżbiecie kawę w kubku - niekapku???
                    No i ta jej porcelana Royal Dulton z ręcznie malowanymi wrąbkami!!!
                    • shady27 Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 22:13
                      hahHHHAAA.....z kwiatkami barwinku
                  • shady27 skoro o niej mowa 30.06.06, 22:13
                    hahaha nooooo, a ojca by wziela do siebie gdyby sie tak nie slinil hahaha

                    a skoro juz mowa o hiacyncie.....ma ktoras z was te plytki dvd co byly w gazecie????? szukam kogos kto by mi mogl przegrac
                • shady27 to byl monter alarmu :)) 30.06.06, 22:11


            • shady27 hahahahaha 30.06.06, 22:11
              o tak....pamietam jak kazala gosciowi od alarmu zdejmowac buty, biedny uciekl w skarpetkach do auta
            • shady27 Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 22:17
              i nie pozwala na obce buty na jej parkiecie
              • monia145 Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 22:21
                Ani na popełnienie samobójstwa przez siostrę Różę w dzień jej synnego spotkania
                przy świecach, na które miał być zaproszony nowy pastorsmile))))
                Swoja drogą, dziewczyny, to skad taka popularność Bukietowej? Przecież ta
                kobieta na pierwszy kontakt jest o.k.r.o.p.n.a. Czyzby wszelkie niedorzeczności
                i skrajności tak nas bawiły?smile
                • marta76 Shaddy 30.06.06, 22:22
                  myślałam o Tobie wczorajsmile)Widziałam,że leci Bukietowa na BBC z napisamitongue_outPP
                  • shady27 Re: Shaddy 30.06.06, 22:24
                    hihi dzieki :0 taaaaa?????????? na BBC???? o ktorej????
                    • marta76 Re: Shaddy 30.06.06, 22:30
                      jutro wg programu od 17.40 do 18.40 BBC Prime
                      • shady27 Re: Shaddy 30.06.06, 22:35
                        ooo dzieki....bede nagrywac smile chociaz te czytane odcinki co byly na 2-ce byly smiesznijesze
                        • nchyb złe znaczki na listy.... 01.07.06, 08:17
                          a ja sobie kupowałam, bo do programu tv dodawali. I mam wszystkie części.
                          Cudne... Jak mi smutno, to oglądam... smile


                          Czy Wy też domagacie się od listonosza, by do Waszej skrzynki tylko listy ze
                          znaczkiem priorytetowym wrzucał?... wink
                          • monia145 Re: złe znaczki na listy.... 01.07.06, 16:10
                            Nie, listonoszowi nie obrzydzam zycia, za to od facetów z gazowni żądam, aby
                            gaz najpierw trafiał do mojego mieszkania, a nie po przejściu przez te inne
                            niezbyt higieniczne mieszkaniasmile
                            Mnie też Hiacynta poprawia humor, zawszesmile
                            • nchyb Re: złe znaczki na listy.... 01.07.06, 17:37
                              a ja domagam się mleka tylko o tych rasowych krów... wink
                          • shady27 Re: złe znaczki na listy.... 01.07.06, 22:16
                            hahahahaha kiedys powiedzialam do listonosza ze nie chce tego listu bo ma krzywo przyklejony znaczek, efekt . powiedzial "pani zakiet, przykro mi ale nie ja je naklejam" padlam- okazalo sie ze tak samo uwielbia ten serial
                          • shady27 Re: złe znaczki na listy.... 01.07.06, 22:16
                            hahahahaha kiedys powiedzialam do listonosza ze nie chce tego listu bo ma krzywo przyklejony znaczek, efekt . powiedzial "pani zakiet, przykro mi ale nie ja je naklejam" padlam- okazalo sie ze tak samo uwielbia ten serial
                • shady27 Re: Bukietowa... ;-) 30.06.06, 22:24
                  chyba tak, moj maz nawet twierdzi ze czasem i ja sie tak zachowuje...to dla mnie nowosc bo ja nikomu nie kaze sciagac obuwia prawie na podjezdzie, na nikogo nie spiewam itd...
    • gazunia Re: A ja nie chciałabym założyć kapci, które ktoś 30.06.06, 18:40
      już nosił, mówiąc krótko i węzłowato - brzydzi mnie to. A moi goście albo
      chodzą w butach albo boso - do wyboru.
      • nchyb Re: A ja nie chciałabym założyć kapci, które ktoś 30.06.06, 18:58
        też mnie brzydzi. W dodatku łatwo o zarażenie się grzybicą. A zarazić się można
        równiez chodząc boso po dywanie, po którym wcześniej ktoś z grzybicą łaził...

        Więc tam, gdzie raczje przewiduję ściąganie butów, swoej do przebrania wolę
        zabrać...
        Mimo wszystko to taniej wychodzi, niż zakup dobrych, nierozwalających wątroby
        środków przeciw grzybicy...
        • sineira Re: A ja nie chciałabym założyć kapci, które ktoś 30.06.06, 19:42
          > W dodatku łatwo o zarażenie się grzybicą. A zarazić się można
          > równiez chodząc boso po dywanie, po którym wcześniej ktoś z grzybicą łaził...
          A wiesz, że nawet nie wzięłam pod uwagę opcji, że ktoś mógłby chodzić bez
          skarpetek??? Fuuuj... Dla mnie "na boso" oznacza "w skarpetkach".
          A "gościnnych kapci" też nie uznaję.
          • nchyb Re: A ja nie chciałabym założyć kapci, które ktoś 30.06.06, 19:47
            > A wiesz, że nawet nie wzięłam pod uwagę opcji, że ktoś mógłby chodzić bez
            > skarpetek??? Fuuuj... Dla mnie "na boso" oznacza "w skarpetkach"
            latem, w upalne dni nie wsyscy chodza w skarpetkach, błota nie ma, a sa tacy,
            co i tak domagają się sciągania butów...
    • a_weasley Bądź wola ich 30.06.06, 19:04
      Jeśli gość chce zdjąć, wola jego. Jeśli się sam do tego nie bierze, żądać tego
      odeń jest wiochą ostatniego rzędu. A komu żal podłogi, niechaj nie przyjmuje
      gości, a sprawy załatwia w przedpokoju.
      Wiem, że bywa błoto na dworze, i że jeszcze nie wymyślono takiej wycieraczki,
      żeby się skutecznie pozbyć mokrego śniegu z podeszwy traktorów, ale w takiej
      sytuacji gość sam wie, co ma na nogach, widzi, że dywan, i wnioski wyciągnie.
      • sineira Re: Bądź wola ich 30.06.06, 19:38
        > gość sam wie, co ma na nogach, widzi, że dywan, i wnioski wyciągnie.
        Optymistka z Ciebiesmile)) Wyobraź sobie, że zjawia się facet do montowania szafy.
        Szafa jest w pokoju z jasną wykładziną, a facet ładuje się do środka w
        martensach z wielkimi pacynami błota dookoła. Wytrzymasz nerwowo???
        • janowa Re: Bądź wola ich 30.06.06, 19:41
          No sorki, ale my tu chyba mowimy o 2 roznych sytuacjach.
          Goscie to moim zdaniem osoby zaproszone towarzysko.
          A jak spodziewam sie pana do montowania szafy to sama przygotowuje mieszkanie
          tak, zeby mi nie zniszczyl - a przy bardzo brzydkiej pogodzie oczywiscie prosze
          uprzejmie zeby zdjal buty.
          ---
          "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
          bonkreta
          • sineira Re: Bądź wola ich 30.06.06, 19:45
            Ok, słuszna uwaga. Ale co robić, gdy gość zaproszony towarzysko okaże się mieć
            mentalność montera?wink)))
            • janowa Re: Bądź wola ich 30.06.06, 19:59
              Nie zapraszac - umowic sie na kawe na miescie smile)
              A serio - jakby ktos byl totalnym burakiem, a trzeba go zaprosic (np. tescia na
              urodziny wnuczki), to mozna delikatnie zasugerowac "czy tacie nie bedzie
              wygodniej w miekkich kapciach? Specjalnie dla taty kupilam!". Albo ostentacyjnie
              polozyc gazety smile))) hihi
              ---
              "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
              bonkreta
        • a_weasley Re: Bądź wola ich 01.07.06, 15:10
          sineira napisała:

          > > gość sam wie, co ma na nogach, widzi, że dywan, i wnioski wyciągnie.
          > Optymistka z Ciebiesmile))

          A to na pewno nie.
          Nad optymistą jestem ewentualnie skłonny podyskutować.

          > Szafa jest w pokoju z jasną wykładziną, a facet ładuje się do środka w
          > martensach z wielkimi pacynami błota dookoła. Wytrzymasz nerwowo???

          Zasadniczo jakoś nigdy nie miałem pecha trafić na takiego osobnika. Może mam
          jakiś nieprawdopodobny fart...
    • triss_merigold6 Jupiii wieś tańczy i śpiewa 30.06.06, 19:45
      Gościnne kapcie wywołują we mnie obrzydzenie.
      Goście z wyjątkiem bardzo zaprzyjaźnionych i wpadających na dłużej,
      zadomowionych, koleżanek butów nie zdejmują. Jak ktoś ma życzenie może
      przynieść WŁASNE kapcie czy klapki.
      Sama również butów nie zdejmuję, chyba, że patrz wyżej. Pytania czy mi aby nie
      gorąco lub niewygodnie olewam - buty są czyste, w glanach nie chodzę, nie
      brodzę przez błoto, korzystam z wycieraczki.wink
    • be.em w życiu!!!! 30.06.06, 19:51
      nie cierpię jak goście ściągają buty!!! najlepiej już na klatcesad wrzeszczę i
      się denerwuję... najbardziej upartym pokazuję, że mam odkurzaczsmile) nie szkodzi,
      że mam extra podłogi, jasny dywan i inne pierdoły - podłogi mają służyć do
      chodzenia, ściany do wbijania gwoździ, kibel do sikania itd. smile))
      • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 30.06.06, 22:56
        be.em napisała:

        nie szkodzi,
        >
        > że mam extra podłogi, jasny dywan i inne pierdoły - podłogi mają służyć do
        > chodzenia, ściany do wbijania gwoździ, kibel do sikania itd. smile))

        Generalnie mieszkanie służy do mieszkania, ale przyjemniej mieszka się w ładnym
        i zadbanym mieszkaniu. Jeśli ktoś kładzie sobie mięciutką wykładzinę to nie po
        to , żeby zaraz była usyfiona, tylko po to, żeby sie po niej prtzyjemnie
        chodziło właśnie boso. A parkiet ładniej wygląda kiedy nie jest porysowany.
        • alfama_1 Re: w życiu!!!! 01.07.06, 20:53
          mamka_klamka napisała:

          Jeśli ktoś kładzie sobie mięciutką wykładzinę to nie po
          > to , żeby zaraz była usyfiona, tylko po to, żeby sie po niej prtzyjemnie
          > chodziło właśnie boso. A parkiet ładniej wygląda kiedy nie jest porysowany.

          Wykładzinę można prać, parkiet cyklinować.
          Jeśli zapraszamy gości, mają się u nas czuć dobrze a nie "rozebrani". Buty są
          bardzo istotną częścią stroju, nie każdy chce się czuć u kogoś jak na plaży.
          Pozwalam zdejmować buty w moim mieszkaniu mimo, że sama tego nie lubię.
          Butów u kogoś nie zdejmuję spontanicznie, ostatecznie z nakazu smile)
          Wśród moich znajomych, w większości trzydziestokilkulatków, domaganie się
          zdjęcia butów w mieszkaniu budzi zdumienie i jest traktowane jako nietakt rodem
          z zamierzchłej epoki.
          • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 01.07.06, 21:33
            alfama_1 napisała:

            > Wykładzinę można prać, parkiet cyklinować.
            > Jeśli zapraszamy gości, mają się u nas czuć dobrze a nie "rozebrani". Buty są
            > bardzo istotną częścią stroju, nie każdy chce się czuć u kogoś jak na plaży.

            A jeśli gości nie zapraszamy a oni codziennie wpadają na kawkę? Nie żebym miała
            coś przeciwko takim gościom, bo to są przeważnie dobrzy znajomi. Ale nie
            chciało by mi sie codziennie prać dywanu albo cyklinować podłogi co pół roku.
            Poza tym tacy goście przeważnie nie przejmują się, że ich strój nie ma chwilowo
            dopełnienia w postaci wyjściowego obuwia. Co innego, kiedy jest proszona
            impreza, gdzie buty rzeczywiście odgrywają istotną rolę w całokształcie
            wizerunku.

            > Pozwalam zdejmować buty w moim mieszkaniu mimo, że sama tego nie lubię.
            > Butów u kogoś nie zdejmuję spontanicznie, ostatecznie z nakazu smile)

            Ja zdejmuję spontanicznie, bo nie chcę obarczać gospodyni dodatkową robotą z
            powodu mojej wizyty.

            > Wśród moich znajomych, w większości trzydziestokilkulatków, domaganie się
            > zdjęcia butów w mieszkaniu budzi zdumienie i jest traktowane jako nietakt
            rodem
            >
            > z zamierzchłej epoki.

            Wśród moich znajomych, w większości jeszcze przed trzydziestką, nikt nie musi
            sie domagać zdejmowania butów. Wszyscy robią to spontanicznie. I nie widzę
            związku między zdejmowaniem butów w domu a jakąkolwiek epoką.
            • alfama_1 Re: w życiu!!!! 01.07.06, 22:44
              mamka_klamka napisała:

              > A jeśli gości nie zapraszamy a oni codziennie wpadają na kawkę?

              są w Twoim mieszkaniu, są Twoimi gośćmi

              > dopełnienia w postaci wyjściowego obuwia

              może nieściśle się poprzednio wyraziłam, chodzi o posiadanie buta smile nie chodzi
              o "wyjściowość" obuwia

              > Ja zdejmuję spontanicznie, bo nie chcę obarczać gospodyni dodatkową robotą z
              > powodu mojej wizyty.

              jak dla mnie bez przesady, żadna to robota

              > Wśród moich znajomych, w większości jeszcze przed trzydziestką, nikt nie musi
              > sie domagać zdejmowania butów.

              nie wyobrażam sobie moich znajomych, nawet niezaproszonych, popylających w
              skarpetach na moje życzenie bo mi się nie chce przetrzeć podłogi

              nie widzę
              > związku między zdejmowaniem butów w domu a jakąkolwiek epoką.

              a ja widzę - epoka socrealu, kiedy to ludzie, zwłaszcza przyjeżdżający ze wsi
              do miast, zostawiali swoje (czasem niezbyt zresztą ładnie pachnące) obuwie
              przed drzwiami na klatce
              oczywiście żeby nowego dywanu nie zabrudzić
              słyszałam też o takich, którzy gazety na dywany kładli

              przedpokój tudzież klatka schodowa to nie sień, w której zostawia się gumiaki a
              obuwie nie służy tylko do chodzenia do kościoła
              • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 01.07.06, 23:06
                alfama_1 napisała:

                > są w Twoim mieszkaniu, są Twoimi gośćmi
                >

                Są w moim mieszkaniu, więc powinni uszanować zwyczaje w nim panujące. U nas
                wszyscy domownicy chodzą w skarpetkach.



                > jak dla mnie bez przesady, żadna to robota

                Zapraszam do mnie w takim razie, bo ja mam wiele ciekawszych zajęć. smile

                >
                > nie wyobrażam sobie moich znajomych, nawet niezaproszonych, popylających w
                > skarpetach na moje życzenie bo mi się nie chce przetrzeć podłogi

                jw
                • alfama_1 Re: w życiu!!!! 01.07.06, 23:10
                  mamka_klamka napisała:

                  > Zapraszam do mnie w takim razie, bo ja mam wiele ciekawszych zajęć. smile

                  nie polecam - ja niestety nie zdejmuję butów "w gościach"wink)

                  • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 01.07.06, 23:15
                    Ale ja nie zapraszam "w gości", tylko żebyś mi poodkurzała, skoro to dla Ciebie
                    żadna robota. wink
                    • alfama_1 Re: w życiu!!!! 01.07.06, 23:24
                      dziękuję, że mi to wyjaśniłaś smile)
                      aczkolwiek takie wprost powiedzenie, że nie zamierzasz mnie zaprosić "w gości"
                      wyjaśniło mi również więcej rzeczy dookoła różnic w naszym rozumieniu etykiety
                      polecam Ci panią Lubę, która naprawdę świetnie i niedrogo sprząta moje
                      mieszkanie raz w tygodniu
                      żeby nie było wątpliwości dodam, że jak goście nabłocą to sprzątamy na bieżąco,
                      nie czekając na jej przyjście
                      • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 01.07.06, 23:47
                        Cieszę się, że parę rzeczy się wyjaśniło. Prowadzenie tej dyskusji dalej jest
                        bezcelowe.
                        Pozdrawiam.
                        A jeśli kiedyś się zdarzy, że przyjdziesz do mnie w gości, to zapewniam, że
                        siłą butów z Ciebie ściągać nie będę. Jakoś zbiorę się w sobie i sprzątnę. wink
                        • alfama_1 Re: w życiu!!!! 01.07.06, 23:54
                          mamka_klamka napisała:

                          > A jeśli kiedyś się zdarzy, że przyjdziesz do mnie w gości, to zapewniam, że
                          > siłą butów z Ciebie ściągać nie będę.

                          To i lepiej dla Ciebie bo wiesz, w takie upały nogi mi czasem śmierdzą a w
                          butach nie czuć.
                          Też pozdrawiam.
                • shady27 Re: w życiu!!!! 02.07.06, 12:22
                  mamka_klamka napisała:


                  >
                  > Są w moim mieszkaniu, więc powinni uszanować zwyczaje w nim panujące. U nas
                  > wszyscy domownicy chodzą w skarpetkach.
                  >
                  >
                  >

                  >
                  > >

                  >
                  >

                  nie stac was na kacpie???? no tak, na wsiach wlasnie paradowalo sie w skarpetkach
                  • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 02.07.06, 12:58
                    Co się tej wsi tak uczepiłyście? W Szwecji też się w domu chodzi w skarpetkach
                    i jak się w gości idzi to się buty w przedpokoju zdejmuje. Po prostu dla mnie
                    tak jest wygodniej.
                    • alfama_1 Re: w życiu!!!! 02.07.06, 13:32
                      mamka_klamka napisała:

                      > Co się tej wsi tak uczepiłyście? W Szwecji też się w domu chodzi w
                      skarpetkach

                      Szwecja to nie miasto ale państwo, w którym też występują obszary wiejskie
                      a np. w Laponii, mogę przypuszczać, po domu się chodzi raczej w butach - coś z
                      tego wynika?
                      • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 02.07.06, 13:37
                        alfama_1 napisała:

                        > Szwecja to nie miasto ale państwo, w którym też występują obszary wiejskie
                        Dzięki, że mnie oświeciłaś smile

                        > a np. w Laponii, mogę przypuszczać, po domu się chodzi raczej w butach - coś
                        z
                        > tego wynika?

                        A dlaczego tak przypuszczasz?
                        • alfama_1 Re: w życiu!!!! 02.07.06, 13:52
                          nie rozumiem dlaczego powołujesz się na zwyczaje panujące Twoim zdaniem w
                          niektórych domach za granicą
                          co to ma do rzeczy?
                          w Polsce to wiejski zwyczaj, który przywędrował do miast ale to nie znaczy, że
                          należy go uznawać za normę
                          jeśli nie chciałabym sprzątać i zmuszałabym swoich gości do rozbierania się i
                          paradowania w skarpolach, czasem narażając ich na zażenowanie (mogą mieć
                          spocone stopy), to powiedziałabym sobie jasno: chrzanię dobre maniery, zapodaję
                          w swoim domu wiejski zwyczaj bo zasady mojego domu i niechęć do sprzątania są
                          ważniejsze niż komfort gości
                          nie uważałabym, że to goście są źle wychowani
                          • mamka_klamka Re: w życiu!!!! 02.07.06, 15:50
                            alfama_1 napisała:

                            > nie rozumiem dlaczego powołujesz się na zwyczaje panujące Twoim zdaniem w
                            > niektórych domach za granicą
                            > co to ma do rzeczy?

                            To samo, co powoływanie się na zwyczaje panujące w niektórych domach na wsi.

                            > w Polsce to wiejski zwyczaj, który przywędrował do miast ale to nie znaczy,
                            że
                            > należy go uznawać za normę

                            To jakieś archaiczne podziały na chłopów i mieszczan. Tylko gdzie tu szlachtę
                            umieścić? Bo na pewno nie w mieście.

                            > jeśli nie chciałabym sprzątać i zmuszałabym swoich gości do rozbierania się i
                            > paradowania w skarpolach, czasem narażając ich na zażenowanie (mogą mieć
                            > spocone stopy), to powiedziałabym sobie jasno: chrzanię dobre maniery,
                            zapodaję
                            >
                            > w swoim domu wiejski zwyczaj bo zasady mojego domu i niechęć do sprzątania są
                            > ważniejsze niż komfort gości
                            > nie uważałabym, że to goście są źle wychowani

                            Jak już pisałam, nie zmuszam ani też nie nakłaniam gości do paradowania boso.
                            Jeśli dla kogoś miałby to być problem to niech sobie siedzi w butach, trudno.
                            Po prostu u nikogo z mich znajomych nie chodzi się po domu w butach. Bo nie i
                            już.
              • shady27 alfama_1 02.07.06, 12:21
                no to wlasnie chcialam przekazac piszac ze to wsiowy obyczaj.... smile mieszkanie to nie klepisko, sien itd. poza tym jak sie zachowac gdy gospodyni kaze zdjac obuwie a ja mam biale skarpetki (chodze w obuwiiu sportowym) a dywan usyfiony???? ja mowie ze sorry ale nie chce miec brudnych skarpetek...efekt byl taki ze sie obrazila ale pozniej przyznala mi racje.....tym niemniej niezaleznie od czystosci dywanu uwazam ze butow sie nie sciaga i juz, na wszelki wypadek zanim mnie ktos zaprosi pytam o ta watpliwa przyjemnosc paradowania w skarpetkach, jesli takowa ma mijesce wogole do takich osob nie chodze
                • mamka_klamka Re: alfama_1 02.07.06, 13:00
                  shady27 napisała:
                  ja mam biale skarpetki (chodze w obuwiiu sportowym) a dywan usyfiony???
                  > ? ja mowie ze sorry ale nie chce miec brudnych skarpetek...

                  Skarpetki chyba łatwiej uprać niz dywan? A jeśli nikt w buciorach po dywanie
                  nie chodzi to raczej ciężko go usyfić.
                  • shady27 Re: alfama_1 02.07.06, 13:04
                    tya oczywiscie, szczego;lnie ze znajoma ma dizecko ktore jest brudasem, wiecznie syfi, je na dywanie, pije, chlapie, brudzi i nie musi nosic do tego butow....syf malaria i ja w takim domu mam buty sciAGAC??
                  • shady27 Re: alfama_1 02.07.06, 13:05
                    serio??? nawet dziecko ktore brudzi, plami, wylewa, rozmazuje?? znajoma ma wlasnie takie dziecko....aha i jeszcze jedno...masz psa????
                    • mamka_klamka Re: alfama_1 02.07.06, 13:16
                      Mam psa, ale w ogródku. A moje dzieci jedzą przy stole. Kiedyś już z resztą o
                      tym pisałam, ze wkurzją mnie znajomi, ktorzy dają dziecku np. ciasteczko
                      czekoladowe albo sok porzeczkowy (przykłady najbardziej brudzącego żarcia) i
                      puszcają luzem.
                      Nie jestem amatorką sterylnie czystego domu. Po prostu nie lubię syfu, a że
                      sprzątać też nie lubię wolę zapobiegać niepotrzebnemu bałaganowi.
                      • shady27 Re: alfama_1 02.07.06, 13:49
                        no wlasnie w ogrodku (pewnie na lancuchu i w budzie) a ja mam psa w domu i to wielkiego i nie wyobrazam sobie zeby moi goscie paradowali w skarpetkach z prostej przyczyny - skarpetki zaczelyby im szczekac , sierc jest mimo codziennego odkurzania. no ale jak mowia, wolnoc tomku w swoim domku, Ty nie porzekonasz mnie ja Ciebie
                        • mamka_klamka Re: alfama_1 02.07.06, 14:19
                          Gdybym miała psa w domu pewnie też nie chodziłabym w skarpetkach i nie
                          kazałabym gościom zdejmować butów. Żeby była jasność - teraz też nie proszę
                          nikogo o zdejmowanie obuwia, znajomi robią to z własnej woli.
                      • shady27 i jeszcze jedno 02.07.06, 14:00
                        ano w;lasnie, ja tez nie uznaje jedzenia na stojaco, biegania z zarciem itd. ale czy moje skarpetki musza ponosic konsekwencje glupoty mamusi (mojej znajomej, kotra dziecku pozwala na wszystko w imie swietego spokoju)??? napewno nie
                        • mamka_klamka Re: i jeszcze jedno 02.07.06, 14:25
                          shady27 napisała:

                          > ano w;lasnie, ja tez nie uznaje jedzenia na stojaco, biegania z zarciem itd.
                          al
                          > e czy moje skarpetki musza ponosic konsekwencje glupoty mamusi (mojej
                          znajomej,
                          > kotra dziecku pozwala na wszystko w imie swietego spokoju)??? napewno nie
                          >

                          Nie musisz, to prawda. Ja pisałam o sytuacji jaka panuje u mnie w domu : nie
                          mam psa, jemy przy stole, chodzimy bez butów. Mozna więc wyciągnąć wniosek, ze
                          skarpetki gości nie są zagrożone wink A jeśli mam brudną podłogę z jakiegoś
                          powodu, mówię gościom, żeby zostali w butach. Włąśnie przez wzgląd na ich
                          skarpetki. Dodam, że nie mam jasnej wykładziny, tylko dywan, który można ominąć
                          idąc do stołu.



                      • nanuk24 Re: alfama_1 02.07.06, 16:43
                        > Nie jestem amatorką sterylnie czystego domu. Po prostu nie lubię syfu, a że
                        > sprzątać też nie lubię wolę zapobiegać niepotrzebnemu bałaganowi

                        To nie zapraszaj nikogo.
                        Kiedy ja zapraszam gosci, licze sie z tym, ze po nich zostanie mniejszy lub
                        wiekszy burdelik - chociazby brudne naczynia, okruchy na podlodze i ogolny
                        balagan powiedzmy w kuchni.
                        • mamka_klamka Re: alfama_1 02.07.06, 17:11
                          > Kiedy ja zapraszam gosci, licze sie z tym, ze po nich zostanie mniejszy lub
                          > wiekszy burdelik - chociazby brudne naczynia, okruchy na podlodze i ogolny
                          > balagan powiedzmy w kuchni.
                          >

                          Z tym sie liczę, ale czy do tego musi jeszcze dochodzić zadeptana butami
                          podłoga? Tym bardziej, że gości mam codziennie.
    • marta76 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 19:53
      proponuję jeszcze dodatkowo upięknię przedpokój
      www.allegro.pl/item111910549_pantofle_dla_gosci_kapcie_damskie_i_meskie_20zl.html
      Ja zawsze mówię,żeby nie zdejmowali butów,choć czasem żal serce ściska.
    • kasik751 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 21:54
      Nie znosze sciagania butow, ale w listopadzie nie mam sumienia zaladowac sie
      komus z buciorami na dywan. Nie ma niestety czystych butow, a juz na pewno gdy
      sie nimi chodzi po mokrym chodniku i przeskakuje miedzy kaluzami nawet kilka
      krokow prosto z samochodu.
      Jesli wchodze do kogos, wycieram te buty 10 razy i nadal widze, ze zostawiaja
      mokre slady, to nie jestem w stanie wejsc w nich dalej do mieszkania. Chyba ze
      ktos wyraznie nalega, wtedy pytam gdzie moge te buty jakos wytrzec lepiej.
      Ale nie cierpie tego rozbuwania sie i obuwania z powrotem smile
      Moim gosciom NIGDY nie kaze zdejmowac butow, uwazam ze nie ma takiej potrzeby
      nawet w listopadzie, ale i tak wiekszosc osob zabiera sie za sciaganie. Wtedy
      mowie, ze nie musza, proponuje tylko porzadnie wytrzec obuwie w lazience, gdy
      widze, ze kapie bloto.
      Nie wiem co tu jest eleganckie, a co nie. Rozbieranie ludzi z butow niby
      wsiowe, ale ladowanie sie z piachem i blotem - takim co go nie widac, a potem
      wbija sie w stopy jak wyschnie - tez nie wydaje mi sie szczytem taktu. Mnie sie
      nie chce codziennie odkurzac, jakos sie w tym nie odnajduje wink
      Tez uwazam, ze podlogi sa do chodzenia po nich, ale czy to ma byc rownoznaczne
      z faktem, ze ja jestem do sprzatania?

      Nie dzielcie butow na eleganckie i zablocone trapery, bo kazdy zwyczajny but ma
      w podeszwie jakies rowki i zaglebienia, w ktore wkleja sie kupa piachu, gliny i
      blota, ktore maja zwyczaj wypadac na srodek podlogi, gdy but przeschnie pod
      koniec wizyty.
    • zuzia_i_werka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 22:38
      A ja mam traumę z tym związaną niesteysad Moja-na szczęście już była-bratowa
      miała kapcie gościnne czerwone kupione w ilości hurtowej. W przedpokoju był
      kawał linoleum i niech ręka boska broni śmiałka,który spróbowałby zejść z niego
      bez zmiany obuwia.Żeby tego było mało osobne kapcie obowiązywały dla chcących
      wyjść na balkon!! Inna sprawa,że rzadko mieliśmy okazję ich wizytować bo trzeba
      było się najpierw na audiencję umówić co najmniej dwa tygodnie wcześniej. Przez
      nią nabrałam takiego wstrętu do kapci,że teraz do siebie wpuściłabym tabun
      ludzi w traperach w listopadziesmileNa szęście od kilku lat jest już bratowa nr
      dwa-w pełni normalna i nie szorująca węża od prysznica watką ze spirytusemsmile)
    • hony Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 23:02
      Nigdy nie zdejmę butów jak idę w gości, no chyba że u teściowej...tu niestety
      muszę bo kwas od początku murowany, ale czasami udaję że zapomniałamwink Zimą mam
      buciki na zmianę, przecież do mojego eleganckiego stroju nie ubiorę kapci!!! U
      mnie w domu goście nie zdejmują butów, dywanów nie mam więc zawsze mogę podłogę
      umyć, jak już goście wyjdą, oczywiście.
    • figrut Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 23:27
      U mnie w domu goście butów nie zdejmują. Nie zdejmują ich także klienci mojego
      niemęża, choć prosto z warsztatu wnosząc ze sobą olej i bitumik wkraczają.
      Jednak z tego co w tym wątku widzę, to ja jakaś nienormalna jestem, bo z wiochy
      pochodzę i tam od urodzenia się wychowywałam. Zdejmuje się natomiast buty u
      rodziny mojego niemęża w Gdańsku, u ludzi pochodzących z miasta i posiadaczy
      wypasionej chałupy. Hmmm, dziwne to zaszufladkowanie wiocha i miasto.
    • niepytana Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 23:27
      W Kanadzie zdejmowali jak bylo wstretne zimnisko i blocisko. Tutaj nie
      zdejmuja. Podloga utrzymuje ta sama czystosc tu co i w Kanadzie. Kapci jednak
      nigdy nikomu nie proponowalam, nie nosilam, nie znalam nikogo kto nosil w domu
      kapcie. O, a my w domu chodzimy na boso bo nam tak wygodniej.
      • kasik751 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 23:53
        No dobra, a ja mam pytanie.
        Przypomne, ze zasadniczo jestem przeciwna sciaganiu butow, unikam sciagania i
        nikogo do sciagania nie zmuszam, ale frapuje mnie taki obrazek:
        jasne podlogi, wcale nie dywan tylko powiedzmy bezowa terakota, brzozowy
        parkiet i teraz ktos wchodzi na taka podloge, np. ja smile i zostawiam mokre
        brazowe plamy przez pol mieszkania (wytarlszy uprzednio obuwie w wycieraczke)
        albo ktos zostawia takie plamy u mnie i teraz co? Bo mnie to jakos krepuje, ze
        musze przy gosciu chodzac do kuchni te plamy omijac (wiadomo, ze nie zaczne
        nagle sprzatac) albo gdy ja jestem gosciem, gospodarze chodza slalomem, a
        powiedzmy, ze nie nosza kapci w domu.
        Jak to rozwiazac? bo jeszcze nie wymyslilam smile
        I nie chodzi mi o jakies eleganckie imprezy, tylko normalne codzienne wizyty.
        • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 30.06.06, 23:57
          Rozwiązanie jest proste. Jeśli jest mokro na dworzu i buty zostawiają takie
          plamy wtedy po prostu je zdejmujemy.
      • gacusia1 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 01.07.06, 18:39
        W Kanadzie(Ontario) nawet nauczycielka w szkole uczyla,ze NALEZY zdejmowac u
        kogos w domu buty,ze nietaktem jest pozostanie w obuwiu.
    • judytak niestety 01.07.06, 08:53
      moi goście uparcie buty zdejmują, rzadko który da się namówić, żeby pozostał w
      butach :o(
      nie mówię tu oczywiście o babci, której i tak nogi bolą, ani o kuzynce, która
      będzie siedziała cały dzień, tylko o normalnych, gościowych gościach, ładnie
      ubranych, albo wpadających na chwilę...

      ja w ogóle nie mogę przeboleć tego zwyczaju kapciowania...
      za nic na świecie nie założę "gościowych" kapci, noszonych przez wszystkich,
      jak gdzieś idę (brrrr)
      generalnie próbuję pozostać w butach, jak się nie da, to chodzę w skarpetkach,
      jak gdzieś idę na dłużej, to biorę swoje, u rodziców w budapeszcie mam swoje
      kapcie, piżamę, szczoteczkę do zębów....

      z drugiej strony u mnie na dole (goście na górę nie wchodzą) specjalnie
      załozyłam panele z klasą ścieralności jak dla biur i sklepów, dywanów brak, i
      sama traktuję "obowiązek kapciowania" ze zdrowym rozsądkiem

      pozdrawiam
      Judyta
    • vibe-b Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 01.07.06, 11:19
      Goscie nie zdejmuja, my tez chodzimy w domu w butach. Ba! Moj chlop nawet w
      butach sypia.
      Alesmy eleganckie som.
      • mamka_klamka Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 01.07.06, 17:34
        vibe-b napisała:

        > Goscie nie zdejmuja, my tez chodzimy w domu w butach. Ba! Moj chlop nawet w
        > butach sypia.
        > Alesmy eleganckie som.
        >

        Ale do kąpieli to chyba zdejmuje, co? wink))
    • koralik12 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 01.07.06, 12:33
      Ja wolałabym żeby goście ściągali buty ale musiałabym najpierw wyegzekwować od
      męża żeby nie łaził w butach po domu. To jest raczej niemożliwe, już nawet mu
      nic nie mówię bo walczyłam z tym 2 lata bezskutecznie. Mąż w ciągu dnia wpada do
      domu na chwilkę kilkanaście razy (pracę ma na miejscu) i zawsze zapomni o
      ściągnięciu butów. Mnie się nie chce zamiatać albo odkurzać piachu za każdym
      razem więc jak ktoś przychodzi to mówię że też ma nie ściągac butów. Tylko
      teściowa zawsze ściąga i potem mi wstyd jak je ubiera a wcześniej strzepuje
      piasek ze stóp. Wychodzi na to że mam brudno. Jak dziecko nie chodziło tylko
      raczkowało to odkurzałam i ścierałam podłogę kilka razy dziennie ale teraz
      odpuściłam sobie, czasem nawet sama nie ściągnę butów z premedytacją big_grin
      Tylko nie zgodziłam się na żadne dywany chociaż mnie mąż namawia i twierdzi że
      na pewno będzie ściągał buty. Akurat.
      • pesteczka5 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 01.07.06, 15:00
        W Kanadzie w 8 domach na 10 przy wejściu gospodarze wyraźnie czekają, aż
        zdejmiemy buty i my, i dzieci
        i to równo w domach bardzo eleganckich, jak i takich z piątką dzieci, trójką
        psów itp. gdzie bynajmniej sterylnie nie jest
        raz miałam gołe stopy a było dosc chłodno - podobnie zresztą jak większość
        gości, tu się z zimnem żyje "za pan brat" - wszyscy dostali czyste skarpetki z
        komody przy drzwiach, które pani domu... zebrała następnie do praniasmile)) Dom
        był ze zdecydowanej klasy sredniej co najmniejsmile

        Nienawidzę zdejmowania butów w "gościach" oficjalnych, co innego przyjeciele
        domu czy przyjaciółka z dziećmi, gdy i tak spędzimy czas na dywanie. Sama gosci
        w paputy nie przebieram, choć mam gościowe dla upartych. Ja mam problem inny -
        nienawidzę, jak monter od szaf, pani do mycia okien itp. ś.c.i.ą.g.a.j.ą buty
        czy tam co mają na nogach, kapcie też, przed wejściem na biurko np.!! Boże, jak
        ja tego nienawidzę! Te zaparowane ślady stóp, ufff... Podobnie w pracy,
        przychodzi pan żarówkę wymienić, ściąga mokasyny i na kanapę stopami... fuuuj.
        Stokroś wolę strzepnąć czy umyć kurz, niż mieć świadomość, że ta grzybica i
        inne aromaty!...
        Z tych samych przyczyn inkasentów, agentów, panów do przeglądu instalacji
        kategorycznie powstrzymuję przed zdjęciem butów.
        Zdrowy rozsądek po prostu. Wiadomo, że z butami oklejonymi skorupą lodu i błota
        nikt normalny się pchał nie będzie.
        A cioteczna bratowa mojego męża SAMA zdejmowała poapucie przed wejściem do
        własnego kremowego salonusmile))
    • wieczna-gosia kapci nie daje 01.07.06, 15:48
      ale nie namawiam do pozostania lub zdjecia. Przytlaczajaca wiekszosc gosci w
      moim domu sciaga buty- wiedza ze mam male dzieci, nie sa pewni czy ktores nie
      raczkuje, przyhodza z wlasnymi raczkujacymi itd.

      Garstka nie sciaga- nie oczekuje tego ani nie komentuje w zadnej sposob. Wola w
      butach- prosze bardzo.
    • wieczna-gosia maz mi przeczytal przez ramie :) 01.07.06, 15:53
      i mowi ze wlasnie ze nieprawda bo namawiam do pozostania w obuwiu, szczegolnie
      jak ktos tak niezdecydowanie stanie- zdejmowac czy nie- wtedy podobno mowie- no
      co tak stoisz chodz i usiadz czego sie napijesz smile
      chociaz jak ktos natychmiast po wejsciu zaczyna sciagac- to mu na sile nie
      zakladam.
    • gacusia1 Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 01.07.06, 18:36
      Nie powinno sie KAZAC gosciom zdejmowac butow,a tym bardziej NIE WYPADA dawac
      kapci noszonych przez tabuny ludzi.Zdecydowanie mowie,zeby goscie w butach
      zostali,no chyba ze sami chca je sciagnac-to prosze bardzo.
    • minerwamcg Kapć gościnny przedpokojowy naścienny 01.07.06, 22:00
      Widziałam kiedyś takie cudo! Minstrualnej wielkości kapcior, z gustownymi
      uszkami do zawieszenia, a w nim kilka par kapci różnej wielkości. Wszystko
      uszyte chyba z wykładziny dywanowej, w każdym razie na pewno z jakichś resztek,
      z prostotą, jakiej nie powstydziłby się uczeń klasy trzeciej na
      zajęciach "praca-technika". Wyobraziłam sobie taki kapeć-monstrum na ścianie
      przedpokoju i ukapcionych gości - przyjaciółkę w szyfonowej sukience, teścia w
      spodniach od garnituru, kolegę w bojówkach... Auuu!
    • mynia_pynia Re: A jak to jest ze zdejmowaniem butów przez goś 02.07.06, 13:58
      zawsze ściągam buty jak przychodzę do kogoś, jak jest zimno to zakładam kapcie,
      klapki czy cokolwiek innego, ale zazwyczaj jest oki i biegam na bosaka.
      Co więcej np: w lecie gdy chodzę w klapkach po przyjściu do koleżanek mówię że
      idę sobie umyć nogi wink bo mam brudne i też nikt się nie dziwi wink
      szczególnie że mam upodobanie siadania na kanapie w taki sposób że nogi sobie
      trzymam również na kanapie (ale to tylko u dobrych znajomych), w domu trzymam
      na ławie wink

      U mnie w chacie jest zakaz wstępu w szpilkach, jak ktoś jest na płaskim obcasie
      to może wejść, dlatego dyskryminowane są kobiety bo faceci zawsze w buciorach
      łażą.
      Te szpilki to przez to że kumpela mi porobiła "kropki" w parkiecie - na
      szczęście tylko w garderobie, bo miała jakieś metalowe podkucia -
      okrucieństwo wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja