W kościele moje dzieci konta staruszka :(

02.07.06, 08:09
W piatek była 1 rocznica chrztu św moich dzieci , poszłam więc z nimi do kośćioła na 18 na msze . Z racji tego ,że jest to dzień świateczny w tradycji kościoła ( świeto Piotra i Pawła ) bylo dośc duzo ludzi i jedyne wolne miejsce było tylko w 2 ławeczce od ołtarza . Dzieci zachowywały sie w miare grzecznie , ale racji swojego wieku 5 , 4 i 3 latka nie beda siedziały przeciez bez ruchu . Zadawały tez pytania na temat tego co aktualnie dzieje sie w kościele , mniej wiecej w połowie mszy jakas starsza pani siedziąca za nami szarpie Moją coreczke Dominike za ramie i Mowi do mnie ""Prosze wyjśc z kościoła , dzieci mi przeszkadzają i JA nie moge sie modlić !!!!"""Jeśli mogłabym się zapaśc pod ziemie napewno bym to zrobiła . Natychmiast zabrałam dzieci i wyszliśmy przed kosciół ,zaczełam płakac i postanowiłam iśc do domu... Tak skończyła się dla nas ta uroczystośc . Jak powinnam się zachowac ???
    • lucerka Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 08:29
      > . Jak powinnam się zachowac ???

      Na pewno nie w ten sposob!!!! Jesli ktos probowalby mi dotykac (nie wspomne o
      szarpaniu) moje dziecko -nie reczylabym za siebie.

      1. Kosciol jest dla wszyskich i trzeba sie wzajemnie respektowac (z tego co
      piszesz twoje dzieci staraly sie).

      2. Przestrzen prywatna nie dotyczy tylko doroslych - moim zdaniem glaskanie po
      glowce obcych dzieci, czy dotykanie ich lub szarpanie to naruszenie ich
      przestrzeni prywatnej, ktora sie tez powinno respektowac.

      Jesli ktos by mi szarpal dziecko i sie mu naprzykrzal (takze w kosciele)
      posunelabym sie do dania surowej nauczki temu komus.

      Ale nie sugeruj sie do konca moja wypowiedzia - o mnie mowia, zem przewrazliwiona smile
      • gruba-buba Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 09:32
        Też się podpisuję pod Lucerką.
        Niemniej akurat w tej sytuacji ja olałabym starowinkę, bo nie jest to miejsce
        na "dyskusje" i starałabym się w miarę możliwości oddalić od babona, żeby nie
        mógł dosięgnąć moich dzieci.
        Babiszon pewnie nadal by zrzędził, ale to ona wtedy bardziej by zaczęła innym
        przeszkadzać niż Twoje dzieci i pewnie ktoś w Twoim imieniu uciszyłby
        babiszona. Może jakiś inny babiszon?

        W sytuacjach, kiedy nie ma z kim dyskutować, tzn. taka baba, do ktorej nie
        dotrą żadne argumenty, bo ona z góry nastawiła się robienie awantury, po prostu
        nie odpowiadam na zaczepki. Biorąc pod uwagę mój wojowniczy charakter muszę
        mocno zaciskać zęby, ale też pocieszam się, że taką obojętnością i nie
        reagowaniem na zaczepki najbardziej wyprowadza się z równowagi takie
        awanturnice. I w efekcie to ona wychodzi na gadającą do siebie idiotkę i
        wariatkę smile.
        • mamuskawiki zignorowałabym, jakby się powtórzyło to 02.07.06, 09:49
          stanowczo powiedziałaby, tej kobiecie, że nie ma dotykać moich dzieci.
          i w ogóle bym się nią nie przejmowała. tymbardziej, że jak piszesz były bardzo
          starały się grzecznie zachowywać.

          Kościół jest dla wszystkich!!!
          • amneris Re: zignorowałabym, jakby się powtórzyło to 02.07.06, 11:52
            Na pewno nie pozwoliłabym szarpać dziecka (zdaje się, że odpłaciłabym pięknym za
            nadobne...), a następnie zapytałabym rozmodloną katoliczkę, czy znane jest jej z
            Biblii zdanie Jezusa: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie..."
            • ibulka Re: O to to to :) 02.07.06, 12:36
              'Pozwólcie Dzieciom przychodzić do Mnie, nie zabraniajcie Im!' - właśnie takim
              tekstem sypnęła jedna młoda mama dzisiaj na mszy DZIECIĘCEJ, do rozmodlonego
              pudła - przepraszam, ale nie mogę inaczej nazwać tej kobiety...

              Dziewczynę znam z widzenia, to młoda osoba, ma nieco ponad dwudziestkę,
              studiuje, pracuje i wychowuje trzyletniego synka SAMA. Spotykamy się czasem w
              piaskownicy, moje Potwory lubią Mateuszka.
              No i dzisiaj właśnie w/w pudło wzięło za rączkę biegającego po kościele
              Mateuszka i... skierowało się z nim do drzwi.
              Wtedy ta dziewczyna wstała, ryknęła 'Zostaw moje dziecko kobieto!' i siadła z
              powrotem. Mamy w parafii nowego księdza - wyobraźcie sobie, że z ambony
              powiedział, iż 'MSZA DLA DZIECI JEST DLA DZIECI, i chociaż są wakacje, te
              dzieci mają PRAWO, A NAWET OBOWIĄZEK CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA.' Dodał też, że jeśli
              babci przeszkadza biegający maluch, zawsze może iść na chór - tam
              maleństwa 'nie mają wstępu'.

              W życiu nie widziałam takiego szoku na twarzy babiszona big_grin

              A wracając do Twojego listu - niechby któreś pudło poszarpało moje dziecko,
              ojej! Nie radzę big_grin
              • gorgolka Re: O to to to :) 02.07.06, 13:27
                super ksiądz, teraz już żaden babiszon na mszy dla dzieci nie będzie się
                awanturować.
                tak trzymać, msza dla dzieci to msza dla dzieci, nawet tych które jeszcze nie
                wszystko z niej rozumieją
                • ibulka Re: O to to to :) 02.07.06, 17:02
                  gorgolka napisał:

                  > super ksiądz, teraz już żaden babiszon na mszy dla dzieci nie będzie się
                  > awanturować.
                  > tak trzymać, msza dla dzieci to msza dla dzieci, nawet tych które jeszcze nie
                  > wszystko z niej rozumieją

                  Niby mamy wakacje, a w wakacje msze dla dzieci są zawieszane - normalne kazania
                  itd. Nie mniej jednak nie oznacza to, że maluszki w ogóle nie mogą przychodzić
                  do kościoła!
                  To raczej te babsztyle powinny zrezygnować z mszy na rano i iść sobie na 18.00 -
                  chłodniej, przyjemniej...
    • allija Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 13:24
      Przyznam, ze nie jestem zbyt dobra wierną ale kiedy chodzilam z dziećmi do
      koscioła z racji komunii i tych wszystkich tygodni i rocznic to widziałam w
      moim kosciele, ze takie brzdące swobodnie chodziły wokół oltarza i ksiedza a on
      w ogóle nie reagował. Dzieci oczywiscie, zachowywały sie w miarę cicho, zadnych
      krzyków i gadań, matki jednak troche nad tym czuwały, nie mniej dzieci mialy
      duzą swobode i mnie sie to podobalo. Bo kosciół jest dla ludzi, takze tych
      malych. Ale, przyznaję, były to msze dla dzieci i jesli akurat jakas starsza
      pani chciała w niej uczestniczyc to musiała /chyba/ przystac na to, jaki ona ma
      przebieg i jak wyglada.
      • lucia1 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 13:38
        Oczywiscie, zgadzam sie z Toba Allija. Pewnie jestem nieliczna, ale ja lubie
        msze dla dzieci i nawet jak nie mialam jeszcze dziecka chadzalam na te msze.
        Krotko, zwiezle i do rzeczy - wiadomo ze dzieci nie usiedzą. Pozdrawiam i nie
        przejmowac sie babolami. smile
        • ibulka Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 17:03
          lucia1 napisała:

          > Oczywiscie, zgadzam sie z Toba Allija. Pewnie jestem nieliczna, ale ja lubie
          > msze dla dzieci i nawet jak nie mialam jeszcze dziecka chadzalam na te msze.
          > Krotko, zwiezle i do rzeczy - wiadomo ze dzieci nie usiedzą. Pozdrawiam i nie
          > przejmowac sie babolami. smile


          Zwłaszcza, że te babole takie niby świętoszki, a różaniec klepią w drodze do
          kościoła, w drodze z kościoła, nie mówiąc już o mszy - kiedyś: podniesienie,
          cisza, a tu za moimi plecami 'Zdrowaś Mario...' indifferent
    • nesting_sheep Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 13:36
      Ja bym staruszce odpaliła że dzieci modlą się po swojemu, a jak jej
      przeszkadzają to sama może wyjść, dla mnie jej zachowanie było chamskie (z tym
      szarpaniem to lekka przesada)
    • nesting_sheep Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 13:41
      Starsi ludzie mają swoje dziwactwa ale ty z dziećmi miałaś takie samo prawo tam
      być jak ta staruszka. W życiu nie spotkałam się z taką sytuacją, a wiele razy
      byłam w kościoele świadkiem scenek z wiercącymi się dzieciakami i zakłopotanymi
      rodzicami. Ludzie reagują życzliwie, w końcu to kościół DO CHOLERY
      • roxanna1336 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 14:30
        Dziekuje za wsparcie smile). Chciałam dodac ,że dzieci nie chodziły po kościele siedziały obok mnie w ławce . A msza nie była dla dzieci tylko dla wszyskich , po prostu akurat rok temu chcrzciłam dzieci i tak chciałam kontynuowac tą tradycje . Mysle ,że jesli ktos chce NAPRWDE modlić sie to nie przeszkadza mu nic . Ludzie starsi czesto narzekaja na złe wychownie młodziezy , ale czesto zdarza sie ,że sami nie daja dobrego przykładu i sami prowokują do niegrzecznej odpowiedzi . gdyby było to w innym miescu pewnie inaczej bym się zachowała , ale przeciez nie bede kłocic sie w drugiej ławce przed ołtarzem smile). Teraz bedziemy chodzić tylko na msze dla dzieci smile)
        • minerwamcg Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne :) 02.07.06, 15:24
          > dzieci nie chodziły po kościele siedziały obok mnie w ławce.

          Jak dla mnie, mogłyby sobie nawet chodzić i biegać, byle po cichu, bez
          tupania "pancernymi" bucikami. Dlatego w kaplicy dla dzieci w moim byłym
          parafialnym kościele był położony dywan... A co do Twoich, to może właśnie -
          jeśli umieją zachować się cicho - należało je puścić na kościół? Gorzej, jeśli
          były głośne...

          > Mysle ,że jesli ktos chce NAPRWDE modlić sie to nie przeszkadza mu nic .

          A to źle myślisz. Np. hałas bardzo przeszkadza w skupieniu. Nie potrafię się
          modlić koło brzdąca, który radośnie pokrzykuje wysokim głosikiem, albo tłucze
          różańcem w ławkę. No niestety, dla Ciebie każdy dźwięk wydawany przez Twoje
          dziecko jest najcudowniejszą muzyką - dla mnie, osoby postronnej, jest to tylko
          hałas, który przeszkadza.

          > Teraz bedziemy chodzić tylko na msze dla dzieci smile)

          Bingo! Tam będziecie u siebie i ani dzieci nie bądą nikomu przeszkadzać, ani
          nikt nie będzie mógł na nie narzekać.
          • amneris minerwamcg :) 02.07.06, 16:48
            > Teraz bedziemy chodzić tylko na msze dla dzieci smile)

            "Bingo! Tam będziecie u siebie i ani dzieci nie bądą nikomu przeszkadzać, ani
            nikt nie będzie mógł na nie narzekać."

            A, tu niestety Ty źle myślisz... Jeśli baba jest z gatunku awanturnic (dzień bez
            awantury dniem straconym...), to i tak przyczepi się do dzieci- nawet jeśli jest
            to msza właśnie dla nich...
            • minerwamcg Re: minerwamcg :) 02.07.06, 18:02
              Aaa, to wtedy przyczepić się do baby smile A najlepiej chyba puścić dziecko do
              innych dzieci przed ołtarz, tam najwięcej skorzysta, będzie najbardziej zajęte,
              i z dala od wszelkich bab.
          • ibulka Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne :) 02.07.06, 17:06

            > > Teraz bedziemy chodzić tylko na msze dla dzieci smile)
            >
            > Bingo! Tam będziecie u siebie i ani dzieci nie bądą nikomu przeszkadzać, ani
            > nikt nie będzie mógł na nie narzekać.

            Aaaa, nic z tego!
            Na msze dla dzieci też przychodzą babiszony, którym wszystko przeszkadza smile
        • ibulka Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 17:05
          roxanna1336 napisała:

          > Dziekuje za wsparcie smile). Chciałam dodac ,że dzieci nie chodziły po kościele
          si
          > edziały obok mnie w ławce . A msza nie była dla dzieci tylko dla wszyskich ,
          p
          > o prostu akurat rok temu chcrzciłam dzieci i tak chciałam kontynuowac tą
          tradyc
          > je . Mysle ,że jesli ktos chce NAPRWDE modlić sie to nie przeszkadza mu nic .
          L
          > udzie starsi czesto narzekaja na złe wychownie młodziezy , ale czesto zdarza
          si
          > e ,że sami nie daja dobrego przykładu i sami prowokują do niegrzecznej
          odpowied
          > zi . gdyby było to w innym miescu pewnie inaczej bym się zachowała , ale
          przeci
          > ez nie bede kłocic sie w drugiej ławce przed ołtarzem smile). Teraz bedziemy
          chodz
          > ić tylko na msze dla dzieci smile)
          >

          Skoro dzieci siedziały grzecznie, nie biegały, krzyczały itd., to ten babsztyl
          nie miał prawa zwrócić uwagi...
          Mam w rodzinie Piętnastolatkę - cholernie pobożne Stworzonko, i też czasami
          zapyta matkę o coś na mszy, coś powie, uśmiechnie się itd...
          A rozumie dużo więcej niż takie małe dziecko...
    • halszkabronstein Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 14:22
      E tam , martwisz się jakąś starą dewotą.. Ja co prawda do kościoła nie chodze i
      jestem niewierząca ...jednak wydaje mi się , że jeśli już ktoś jest
      wierzący ,to zamiast odklepywać swoja pustą wyrytą na pamięć modlitwe (której
      pewnie nawet nie rozumie) powinien okazać zrozumienie dzieciom i je zachęcić do
      wiary , tłumacząc itp. Dulszczyzna taka i tyle hehe...
      Co innego gdyby dzieci naprawde były kilkumiesieczne , płakały , wrzeszczały (
      jak to dzieci , nie ma sie co dziwić ) to faktycznie mogłyby przeszkadzać. W
      kościołach jednak zaobserwowałam bedac na ślubach itp ,że to raczej dorośli
      głośno gadaja i to kompletnie nie na temat ... słyszałam juz texty typu ' a nie
      sadzisz , ze ta panna mloda to ma lekko odstajacy brzuch ?? Napewno w ciazy bo
      inaczej po co by sie żenili haha !!! Złapała go na dziecko rura jedna' wink.


      Zamiast sie popłakać trzeba było ją tak szarpnąć ,że sama by innym zaczeła
      przeszkadzać jęczeniem hehe.
    • dzemma Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 14:58
      Ja raczej nieczęsto chodzę z synkiem na msze dla dzieci, a to z prostej
      przyczyny, dzieciaczków jest wtedy bardzo duzo (zwłaszcza własnie takich
      półtoraroczniaków) a dla mojego smyka to lepszy ubaw niz zjeżdżalnia,
      piaskownica i wszystko inne. Cięzko go wtedy upilnować, ale na innych mszach
      jak jest troche mniej dzieci to jest ok, zreszta u nas w kościele zarówno
      księża jak i zakonnice są bardzo przychylni, i nawet jak mały biega to się
      uśmiechaja do takich dzieciaczków. Poza tym kościół jest dla ludzi, nie tylko
      dla starych dewotek co top w domu radio Maryja, TV Trwam, sąsiadki i ploty na
      ławeczce(na placu zabaw oczywiście tak zeby mamusie z dziećmi nie miały gdzie
      usiąść) i 7 razy w tygodniu do kościoła i jeszcze sie taka nie namodli tylko
      nerwy psuje mamie, która przyprowadza dzieci do kościoła, bo chce je dobrze
      wychować! O ZGROZO! I napewno jakby mi taki babol uwage zwrócił, a jeszce
      dziecko szarpnął, to takiego bym jej wstydu narobiła, zeby sama wyszła. Zresztą
      to dobrze jak dzieciaczki sie interesuja co sie bedzie teraz działo i reaguja,
      bo to chyba lepiej niż np: przegadac mszę z kolega, albo skrobać kluczem ścianę
      bo i takie egzemparze widziałam.
    • gacusia1 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 15:50
      Ja bym powiedziala,ze jak jej sie nie podoba,to sama moze wyjsc z kosciola!
      Glupia starucha!
      • thaures Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 18:03
        Zdaję sobie sprawę, że dziecko może przeszkadzać w kościele, ale i zachowanie
        kobiety było beznadziejne. Na pewno jednak nie zareagowałabym z taką złością
        jak większość Was. A co zrobiłybyście jakby kobieta grzecznie poprosiła,żeby
        uciszyć dzieci bo jej przeszkadzają? Z moimi dziećmi siadałam tak,żeby one były
        na zewnątrz ławki i nie przeszkadzały tym, którzy siedzą obok. Jak któreś
        zaczynało jęczeć, to uspokajałam lub wychodziłam przed kościół. Tym bardziej,że
        przeważnie chodziłam na msze nie dla dzieci. Ja na zwróconą uwagę zachowałabym
        się tak jak Ty- wyszłabym, a potem w domu przeżywała.
        Moi synowie chodzili do katolickiego przedszkola i raz w miesiącu była msza dla
        tych dzieci-świetnie prowadzona przez biskupa, o którym ostatnio
        pisały "Wysokie obcasy". Dzieci wtedy naprawdę były zainteresowane mszą, poza
        tym, to, że zadawały głośno pytania nigdy nie przeszkodziło prowadzącemu, który
        angażował i " przeganiał" dzieci po całym kościele. Ale chyba tylko rodzice
        byli w stanie brać udział w tej mszy-o skupienie tam było trudno. Natomiast
        dzieci się nie nudziły i zawsze z kościoła wychodziły zachwycone. Niestety,
        takich mszy jest mało..
        • ibulka Re: no właśnie! 02.07.06, 19:16
          Szkoda, naprawdę szkoda, że tylko w nielicznych kościołach jest tak fajnie sad
    • iwles Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 20:20
      Kiedy moje dziecko zaczyna zachowywac się tak, że może przeszkadszać innym - po
      prostu wychodzę.
      A generalnie staram się nawet nie siadać i nie zajmowac ławki, bo wiem, że to
      dla Pawła niewykonalne, żeby przesiedział w bezruchu 45 minut. Chyba, że jest
      to jakaś boczna ławka lub bliżej końca. Przede wszystkim dlatego, żeby Paweł w
      razie czego mógł sobie swobodnie chodzić, albo nawet po cichutku się bawić.
    • magdadd2 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 02.07.06, 20:41
      jedna odpowiedz na skandaliczne zachowanie starszej pani(mam chęć powiedzieć
      baby) jak ona umrze to dzięki tobie te dzieci będzą chodzić do kościoła, a jak
      będziemy się przejmować takimi "świętymi" to za naście lat kościoły będż świecić
      pustkami. Pozdrawiam serdecznie mama Mikołaja który w czasie mszy też zadaje pytania
    • cyborgus Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 08:18
      Niektorzy po prostu maja wiare, ale milosci im zabraklo....

      tutaj gdzie teraz mieszkam, nalezymy do malej parafii. Nie chodze czesto, ale
      chrzcilismy coreczke, pierwsza lawka byla pusta, siedzial sobie tam na podlodze
      chlopczyk z blokiem i malowal. tylem do oltarza! a dla rodzin z dziecmi jest
      osobny pokoj za szyba i z glosnikami, z boku oltarza. obok toaleta. Ksiadz w
      wieku lat 100, w czasie kazania chodzil w ta i z powrtoem po oltarzu, i nie
      klepal, tylko mowil z sensem.
    • lenka30a Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 09:48
      Na pewno nie powinnaś wychodzić z kościoła, daj spokój, jakaś wredna baba Cię
      szarpie i tak się dałaś?Ja bym to olała, na następny raz tak się nie przejmuj,
      tylko rób co uważasz za stosowne
      pozdrawiam
    • rita75 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 09:55
      Kosciół to miejsce skupienia i modlitwy. Jezeli dzieci nie potrafia sie
      zachowac, to sie ich nie zabiera.
      • ibulka Re: rita75 03.07.06, 14:49
        rita75 napisała:

        > Kosciół to miejsce skupienia i modlitwy. Jezeli dzieci nie potrafia sie
        > zachowac, to sie ich nie zabiera.


        A kiedy dziecko ma się nauczyć zachowania w kościele, skoro nie wolno go
        zabierać? I czy ty w wieku 3, 4, 5 lat potrafiłabyś wysiedzieć godzinę w
        kościele, gdzie otaczają się nieznani ludzie, a jakiś typek w dziwnych ciuchach
        nadaje z Ołtarza o czymś, czego nie kumasz?

        Ty jesteś bardzo kontrowerysjna i twoje wypowiedzi mnie czasami zatykają, znam
        cię już z innego wątku i żałuję, że wkręciłaś się również do tego...
    • sandra1301 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 10:08
      może będę w opozycji, ale uważam, że mogły rzeczywiście przeszkadzać. Z twojego
      opisu wnioskuję, że zadawały pytania, bo nie gościcie zbyt często w kościele
      (jesli ochrzciłaś je rok temu, a najmłodsze ma 3 latka)- a więc były ciekawe -
      to zrozumiałe. gdybyś częściej bywała w kościele, przywykłyby do tych
      wszystkich widoków i ceremonii. Zachowanie tej staruszki jest oczywiście
      dyskusyjne, ale mogły ją rozpraszać. Kościół jest dość szczególnym miejscem
      skupienia i niedziwię się, że ciągle o coś pytające dzieci są irytujące - tym
      bardziej dla kogoś kto od małych dzieci i ich zachowań dawno odwykł. Nie
      oceniajcie tak jednoznacznie tej starowinki - być może akurat potrzebowała
      chwili skupienia, to gdzie ją miała znaleźć? W parku? tam tez pełno biegających
      dzieci. zgadzam się z Ritą, że jeśli nie umieją się zachować to się je tam nie
      zabiera. Raz do roku?
      • procesor Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 10:14
        dzieci to nie mumie

        moje chodzi do kościoła - czy tez raczej było zabierane w wózku - "od zawsze" a
        też potrafi zadac jakies pytanie - rośnie, więcej widzi i zastanawia sie nad sensem
        więc nie wydawaj wyroku

        mnie tez przeszkadzające mocno dzieci irytują - ale bez przesady, dzieci to
        równoprawni członkowie kościoła, a kiedy chcesz żeby sie nauczyły jak sie
        zachowac i że w ogóle do kościoła sie chodzi i uczestniczy w mszach?? tak,
        pstryk i nagle zaczną chodzić??

        a jak chcę sie spokojnie naprawdę skupić w modlitwie - to ide sobie gdy nie ma
        mszy.. smile lubię warszawskie kościoły w tygodniu, w środku dnia, gdy ze zgiełku
        ulicy wchodzi sie w inny świat (ale nawet wtedy niektóryz będa niezadowoleni bo
        a to turysta się trafi, a to sprzatają.. smile )
        • rita75 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 10:17
          kiedy chcesz żeby sie nauczyły jak sie
          > zachowac i że w ogóle do kościoła sie chodzi i uczestniczy w mszach?? tak,
          > pstryk i nagle zaczną chodzić??

          Na przyklad na mszach przeznoczonych dla dzieci.
          • procesor Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 10:40
            smile
            no i nauczy sie że wolno mu tylko RAZ w tygodniu przyjść do kościoła..

            a jakby mam chciała iść na majowe czy czerwcowe?? albo nie daj Boże różaniec?!
            a ja z dzieckiem na rezurekcji to po prostu obraza była!
            ;P

            nie jestem przesadnie nabożna, nie latam wciąż do kościoła, zdarzyło mi sie na
            mszy odtransportowac nadaktywne dziecko pod opieke jego mamusi.. ale doprawdy,
            przesadne zakazy dotyczące dzieci źle by wróżyły przyszłości KK moim zdaniem..
          • ibulka Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 14:52
            > Na przyklad na mszach przeznoczonych dla dzieci.

            Również na mszach przeznaczonych dla dzieci siedzą upierdliwe, rozmodlone
            staruszki, którym przeszkadza wszystko i zawsze smile
            Na tych mszach dla dzieci jest ich czasami więcej, niż na normalnych
            Eucharystiach - msza może jest wtedy krótsza, kazanie mniej nudne itd.

            Zreszta w większości kościołów na okres wakacjii msze przeznaczone dla dzieci
            są zawieszane. I co wtedy? Rodzice mają sobie zrobić wakacje od Boga?
    • malgorzata23c Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 10:36
      Ja bym się nie przejmowała "dewotką". Pozatym dzieci to dzieci do kościoła
      kazdy ma prawo chodzić a że biegają czsami płaczą, krzyczą to ich urok, dla
      mnie jest negatywne postepowanie tej kobiety WYGANIAC KOGOŚ Z KOSCIOŁA!!! wstyd
      mi za te "KATOLICZKI" ...
      • edycia274 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 10:50
        Ja bym je olała.Ja akurat do kościoła z dzieckiem nie chodze ponieważ młoda nie
        usiedzi ani sekundy. Ona tylko biega i biega a ja nie mam ochoty latac po całym
        kościele. Kościół to miejsce publiczne i każdy ma prawo w nim siedziec. A jak
        im tak to przeszkadza, ze dziecko się kręci, biega itd niech idzie do domu
        włączy telewizor msze i niech sobie ogląda i już
    • mieszkowamama Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 11:16
      Moje dziecię nigdy nie jest spokojne w kościele, to normalne. Ale jak ma poznać
      kościół, Boga... inaczej niż przez niedzielne msze? Dlatego nie obchodzi mnie
      zbytnio, czy ktoś może się skupić, czy też nie, tym bardziej, że moje dziecko
      naprawdę zachowuje się poprawnie (nie krzyczy, nie biega, nie ryczy...), tylko
      wierci się po cichu, rozgląda... Nie sądzę, aby to przeszkadzało komukolwiek.
      Wczoraj miałam podobną sytuację w kościele, kiedy Mieszko zapytał co to jest
      (chodziło o hostię), tyle że zgasiłam staruszkę wzrokiem.
      • ibulka Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 14:54
        Poza tym mszy w niedzielę jest na pewno kilka - prawda?
        Dewoty mogą przyjść na taką, na której dzieci jest najmniej smile

        A przecież nikt nie mówi o zabieraniu maluchów na nabożeństwa majowe czy
        czerwcowe... :o))
        • edycia274 Re: W kościele moje dzieci konta staruszka :( 03.07.06, 15:39
          dewoty powinny przychodzic na 6 rano na msze. pod przychodniami potrafia już o
          5 stać.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja