e.chianti
04.07.06, 14:31
Byłam dzisiaj z córką w parku i uwagę moją zwróciła krzycząca na dziecko
kobieta. Babcia bądź opiekunka w wieku babcinym, dziecko 9-11 miesięcy.
Poobsewrowowałąm ją troszkę i nie mogę przestać myśleć stąd piszę. Babcia za
każdym razem kiedy dziecko rzuciło zabawkę na ziemię biła je po rękach, nie
lekko, po prostu łąpała za nadgarstek i tłukła. Co chwilę wyzywała: "wstrętny
bachor" itp. A zagotowało się już we mnie kiedy krzycząc, że powinien spać
uderzała go w klatkę piersiową próbując położyć. Potem na siłę wcisnęła mu
butelkę z mlekiem a kiedy zaczą pluć wycierając mu buzię pieluchą docisnęła
go za buzię do wózka. Kobieta siedziałą na łąwce obok, a moje dziecko bawiło
się między nami. Zarwno ja ją obserwowałam jak i ona mnie i co najdzwniejsze
nie przeszkadzało jej to w niczym. Na koniec kiedy podociskałą małego
pieluchą ten się mocno rozpłakał więc poszłą wykrzykując jeszcze, że go nie
kocha, bo się wydziera.
Nie wiem czy powinnam zareagować myślę, że i tak na niewiele by się to zdało.
CO zrobić w takiej sytuacji? Dziecko było bardzo dobrze ubrane, wózek też
dobry, więc nie była to patologiczna rodzina (prawdopodobnie). Zapamiętałam
tylko kolor wózka i mniej więcj dziecko (w tym wieku dziecka to nie takie
łatwe) i co zrobić? Bo nie mogę przesać myśleć.