jogo2
04.07.06, 21:19
Dziewczyny, mam prawdziwy dylemat.
Za kilka dni wyjeżdżam nad morze. Planuję tam być ok. 3 tygodnie. Dziś
dziewczyna, która opiekuje się moim synkiem (od stycznia tego roku) poprosiła
mnie, czy mogłaby się do mnie przeprowadzić na czas mojej nieobecności. Wiem,
że chce zmienić mieszkanie, bo to, w którym mieszka jest dla niej za drogie i
szuka pokoju do wynajęcia. Jednym słowem, rozumiem ją. Podpisałabym z nią
jakąś umowę o nieodpłatne użyczenie mieszkania, zawierającą dane personalne
(do zweryfikowania jedynie dane z dowodu, adresu stałego zameldowania tam już
nie ma), żeby w razie czego był jakiś dowód. Dziewczyna wydaje mi się w miarę
sensowna, ale pewności 100% nie mam, bo nie mam. Krótko ją znam na dodatek
(tak uważam). Raz miałam nianię, która mnie okradała i mam uraz. U tej obecnej
nie podobało mi się, że jak czasem dałam jej jakieś drobne, żeby coś kupiła
dziecku, to zawsze musiałam się ja upominać o zwrot reszty i tłumaczenie na co
poszło. To jej zachowanie zmieniło się dopiero ostatnio po rozmowie na ten
temat. Mój dylemat polega na tym, że z jednej strony trzeba ludziom pomagać, z
drugiej strony czy nawet jak podpiszę z nią taką umowę, a ona jednak okazałaby
się nieuczciwa, to sobie tą umowę mogę po prostu w ubikacji wywiesić. Jeszcze
inny aspekt tej sprawy jest taki, że ona po prostu może nie znaleźć sobie
innego mieszkania w trzy tygodnie, ja przyjadę, a ona wciąż będzie u mnie
mieszkać razem ze swoimi rzeczami. No a co Wy byście zrobiły na moim miejscu?
Będę bardzo wdzięczna za szybką odpowiedź.
Jogo