czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie

05.07.06, 10:20
jestem ze swoim partnerem juz ponad 6 lat w zeszlym roku sie zareczylismy i
postanowilismy miec dziecko. nasz corka ma 4,5 m-ca, slub we wrzesniu a ja
zaczynam watpic czy powinnam za nigo wyjsc. kocham go bardzo mocno i nie wiem
jakbym sobie dala rade gdyby on odszedl ale denerwuje mnie jego zachowanie.
zaczynam czuc ze nie walczylby o mnie gdybym odeszla. A chodzi tu o to:
zanim urodzilam zamieszkalismy z moimi rodzicam bo u nie gonie ma warunkow i
zaczelo sie. i zaczelo sie. sprzatanie gotowanie pranie itp. ale nie bylo tak
zle bo mi jeszcze pomagal tylko ze juz zaczal sie inaczej zachowywac tzn. u
siebie w domu to byl straszny pozadalski jak nie sprzatnelam czegos odrazy to
mi zwracal uwage a u mnie podaj mu obiad do naszego pokoju wynies talerze bo
on powie pozniej a i taktego nie zrobi. zrob sniadanie obiad i kolacje i
wszytkopodaj. na poczatku nie przeskadzalo mi to bo uwazalam ze musi sie
oswoic z mieszkaniem i moja rodzina ale ju mieszkamy ponad rok ze soba i co
dalej tak robi. a teraz jest juz mala. ja naprawde go kochami mam caly czas
nadziej ze poprostu takie zachowanie jest tylko dlatego ze nie mieszkamy sami
i jak pojdziemy na swoje to on bedzie mi we wszytkim pomagal. ale zaczynam
sie zastanawiac czy naprawde tak bedzi bo jak sie juz przyzwyczail do tego to
pozniejmoze nie chciec zeby bylo inaczej. powiem Wam zeojcem jest dobrymbo bo
ma swietny kontakt z mala ale jej nie kapie i nie przebiera jak zrobi kupke.
ale najbardziej zaczelo mi przeszkadzac to ze zaczol mowic na moja mame ze
jest leserem i ze skoro siedzi na bezrobotnym to powinna sprzatac gotowac i
wogole. kocham go ale to moja mama i jest miprzykro jak on tak mowi.
tymbardziej ze mama duzo mi pomaga przy malej i jak wrce na studnia to sie
nia zopiekuje (zostalmi ostani 5 rok). denerwuje mnie jeszcze to ze jest po
ciezkiej nocy z soboty na niedziele jestem strasznie zmeczona i prosze go
rano zeby wstal i zajol sie mala a ja sie przespie to on ze mi tez sie chce
spac i nie wstanie a pozniej zamiast wstaci izrobicmie chociaz raz w tygodniu
sniadanie to jeszcze mowi zebym ja mu zrobila i nie zje nic dopuki ja mu nie
zrobie. potrafi nawet czekac specjalnie na obiad. ale najbardziej jest
denerwujace ze nigdy nie bylam na utrzymaniu kogos tzn jakjuz bylam sama w
stanie sie utrzymac. na studia i wszystkoinne zarazbialam sam a teraz nie
pracuje bo mam mala i te wakacje chcem byc z nia bo pozniej studia a tu
wydzielanie pieniedz proszenie sie o nie i wogole. dostalam becikowe wiecie
jak to mloda mama zaraz szalej i kupuje dziecku wszyko co chce ale tez i on z
nich korzystak i w ten sposob szybko sie pieniazki rozeszly. i tu znowu
awantura ze jak moglam tyle wytracic w ciagu 1,5m-c ale jak on przetraca
ponad 1000 zl miesiecznie na swoje widzi mi sie to ja nic nie mam do
powiedzenia.jak mowie ze jestesmy rodzina i nie wazne kto zarabia toon
potrafi czasem powiedziec ze jeszcze nie jestesmy i ze dopiero po slubi
pienia moze beda wspolna. a jak on by nie pracowal a ja bym go utrzymywala i
zachowywala sie tak jak on to co. mowie mu to i czasem go ruszy ale na krotko
a mnie to juz przerasta! przygotowania do slubu ruszyly pelno para
zaproszenia wypisane orkiestra itd. juz zaklepana a ja zaczyna watpic czy po
slubie i wyprowdzce cos bedzie lepiej. najgorsze jest to ze nie wybrazam
sobie nie byc jego zona i zyc bez niego bo tak bardzo go kocham ale boje sie
ze nie bedziemy do konca razem i ze on sie ze mna rozwiedzie i tak juz sama
glupieje.
    • elag3 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 10:30
      Przyznaję że nie doczytałam do końca ale to co przeczytałam mi wystarczyło. Nie
      wychodź za niego! tyle Ci powiem. Facet Cię nie szanuje i wątpię czy zacznie po
      ślubie.
      • ggosiek Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 10:48
        amen. Tak jak poprzedniczka twierdzę nie wychodź za niego. Moja koleżanka ze
        szkoły latała za chłopakiem swoim, jak kot z pęcherzem (bez obrazy). On jej nie
        szanował w ogóle, nie liczył się z jej zdaniem. Zaszła w ciążę pobrali się i to
        był jej błąd nic się nie zmieniło. Dziewczyna ma życie zrujnowane.
        Jeśli on ciebie nie szanuje teraz to i po ślubie ciebie nie będzie szanował.
    • g0sik Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 10:57
      5 rok studiów powiadasz? Ciekawe, jakie studia można skończyć będąc tak
      infantylnym....
    • oneway9 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:08
      jasne nie wychodz za niego, zostan u mamusi- do konca zycia ci bedzie pomagac...
      rece opadaja..
      albo poszukaj sobie faceta, ktory pokocha cie taka jaka jestes i bedzie super
      tatus dla malenstwa, i super ziec dla twojej mamy moze wtedy uswiadomisz sobie
      co robisz..
    • beatakat Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:10
      Niestety potwierdzam. Nie decyduj się na to małżeństwo, a przynajmniej odłóż tą
      decyzję. Na 100% nic sie nie zmieni na lepsze, jeśli już to na gorsze... Od
      początku związku trzeba się porozumieć, rozdzielić obowiązki itp. Twój
      narzeczony to dla mnie jeden z najgorszych przedstawicieli męskiego gatunku,
      prawdopodobnie niereformowalny (JA PAN I WŁADCA, MNIE SIĘ WSZYSTKO NALEŻY, JA
      NAJWAŻNIEJSZY, KOBIETA SŁUŻĄCA). Naprawdę lepiej przeżyć zerwanie zaręczyn,
      gadanie ludzi, rodziny, niż potem się męczyć i płakać w poduszkę. Jeśli jesteś
      silna psychicznie, poradzisz sobie.
      • oneway9 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:14
        ja to napisalam ironicznie!!!
        absolutnie nie radze jej zostac u mamy i wywalic meza, wrecz przeciwnie!!
        powinna dorosnac i bo zycie dorosle to sa problemy nie z rodzajem pasty do
        zebow ale takie wlasnie i je trzeba rozwiazywac, a nie chowac sie przed nimi u
        mamusi!
      • elag3 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:15
        Gdyby była to sama zrobilaby to co rozsądek i instynkt samozachowawczy
        podpowiada a nie oglądała się na innych.
    • izabela_741 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:20
      Ja bym za goscia nie wyszla.
      Ustalilabym "okres probny" i albo zacznie sie udzielac w domu (DZIECKO!!! +
      zajme sie co najmniej obsluga wlasna) albo ... pomieszkacie tak sobie jeszcze a
      jak Wam sie znudzi to pa, pa.
      Facet chyba nie dorosl do zwiazku (nie potrafi sie obsluzyc z jedzeniem i
      sprzataniem, nie chce mu sie zajac dzieckiem, nie umie wspolnie rzadzic sie
      kasa...) i obawiam sie, ze za jakis czas i tak to wszystko wezmie w leb.
      Sa w ogole jakies "za", zeby za niego wyjsc?
      • zycie_jest_trudne Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:45
        on sie zajmuje mala ma z nia bardzodobry kontakt jak przyjdzie z pracy to idzie
        z nia na spacer bawi sie i wogole tylko jedyne coprzy niej nie robi to ja kapie
        bo sieboii nie przewija jak zrobi kupe. a co do sprzatania to sprzata nasz
        pokoj. kocham go i po za tymi 3 rzeczami ktore mnie denerwuja jest kochany tzn
        nie zabardzo chce dawac mi kase ale sam kupuje co potrzebujemy bez ale a;le
        czasem ja tez chcialbym miec grosz w portwelu. wsumie przedstawilam wam same
        wady bo troche jestem zla na niego po wczorajszej klotni. ale powiedzcie czy da
        sie to jakos zmienic czy jest mozliwe??
        • ewa2233 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:59
          zycie_jest_trudne napisała: "nie zabardzo chce dawac mi kase ale sam kupuje co
          potrzebujemy "

          - poszukaj w aktualnych wątkach tego tematu: o "DAWANIU" pieniędzy
          niepracującym żonom. Jak się takie kobiety czują.
          A co to w ogóle znaczy "DAWAĆ pieniądze" żonie? Przecież to żenujące prosić
          faceta, by Ci WSZYSTKO kupował! A co będzie jeśli zacznie Ci Twoją listę
          weryfikować wg tego, bez czego się "możesz obejść", albo wg cen?
          ---------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
          Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
          bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.
      • zycie_jest_trudne odp. dla gosi studiuje fizyke 05.07.06, 11:46
        • elag3 Re: odp. dla gosi studiuje fizyke 05.07.06, 12:15
          Po co sie radzisz skoro i tak wiesz co zrobisz. Daj spokój, wyjdź za niego skoro
          taki cudowny, jak wyjdziesz na pół dnia to twoje dziecko będzie chodzić osrane
          przez pół dnia, no chyba że nie będziesz wychodzić bo jak i po co bez pieniędzy?
          Rób jak chcesz. Za jakiś czas pewnie napiszesz że on się zmienił po ślubie i już
          nie jest taki cudowny.
    • lucerka Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:39
      nie, nie wyszlabym za tego pana.
      • kubaskowa Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:58
        po ślubie jest zawsze gorzej, na pewno nic na lepsze się nie zmieni...dopero
        zaczynają się wtedy nieporozumienia o niesprzątnięte skarpetki, itd.Kobieta
        przy malutkim dziecku potrzebuje wsparcia i pomocy od męża, a nie drugiego
        dorosłego dziecka do niańczenia...długo tak nie da się wytrzymać;
        ale jesteś w trudnej sytuacji - ja zastanowiłabym się mocno zanim tak od hop
        siup pozbawiałabym dziecka ojca - czas na zastanowienie był chyba dużo
        wcześniej...
    • ewa2233 Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 11:53
      Jeśli nie dogadacie się PRZED, to na pewno PO ślubie lepiej nie będzie.
      Tak naprawdę trudno się doszukać choć jednej zalety w Twoim narzeczonym.
      Jego postawa roszczeniowa sięga chyba zenitu!
      Szczytem chamstwa jest to, że mieszkając u Twej Mamy mówić o niej, że jest
      leserem i ze skoro siedzi na bezrobotnym to powinna sprzatac i gotowac!
      Komu niby? Twemu narzeczonemu???

      Za nic bym nie wyszła za faceta, który nie doceni, nie pomoże, a tylko wyciąga
      rękę po wszystko, bo mu się NALEŻY.

      Pamiętaj, że ślub i wesele to tylko JEDEN PIĘKNY DZIEŃ. A później rzeczywistość.
      Czy TAKA RZECZYWISTOŚĆ Ci odpowiada?
      Zastanów się czego TY chcesz. Nie zwracaj uwagi co powiedzą inni. Wsłuchaj się
      w siebie i o tym porozmawiaj z narzeczonym. O WSZYSTKIM. Nic nie zostawiaj, by
      się samo rozwiązało. On na pewno sam się nie zmieni.
      ------------------------------------------------
    • iljana Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 12:09
      Mozesz go kochac i nei wyobrażać sobie nie bycia jego żoną. Rozumiem, ale po
      slubie będzie jak teraz lub gorzej, a twoje frustracje nie znikną. Czas poleci
      i bedzie ci trudneijznaleźć dobre rozwiązanie. chcesz być rozwódką? Może i ty
      zadecydujesz o rozwodzie, ale powiedz co bedzie jak on zrobi to pierwszy...
      znajdzie inną bez dziecka wiec i bez klopotów. Nie musi tak być. Ale ryzyko
      jest? przetrzymaj go. idźcie na swoje bez ślubu. daj mu do 6 meisiecy na
      poprawę. postaw warunki i jak niec z tego nei wjdzie pozegnaj sie. ja tak bym
      zrobiła. Ba... my z mężem raz postąpiliśmy niekonwencjonalnie by sie przekonać
      o swoich uczuciach itp. wyszlo nam na dobre.
    • elag3 to prowokacja - prawda? 05.07.06, 12:19
      No bo kto robiłby sobie nicka zyciejesttrudne.
      • niebardzopodejrzliwa Re: to prowokacja - prawda? 05.07.06, 12:28
        ten, dla kogo zyciejesttrudne smile

        Nie każdy potrafi pisać pod "swoim" nickiem o takich sprawach smile
    • wedlowka Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 13:18
      czytam i jakbym fragmentami odczytywała mój związek tylko ja niestety wyszłam za
      mąż. Jeśli mogę ci doradzić nie rób tego, ja żałuję mojej decyzji. Również
      myślałam,że wszelkie kłopoty przed ślubem są przejściowe i wszystko się ułoży,
      było gorzej teraz na świecie jest nasz synek i sytuacja jeszcze się pogorszyła.
      trzymam kciuki może jeszcze da się naprostować, mojego faceta już nie można sad
    • dzemma Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 05.07.06, 17:14
      a ja sie nie zgodze z poprzedniczkami. Oczywiscie takich decyzji nie podejmuje
      sie na forum, wiec zrobisz jak uwazasz. Ale: ja przed slubem pomieszkiwałam juz
      u przyszłego meża, on mieszkal z mama i szczerze mówiac ok. pół roku trwało
      moje zaklimatyzowanie sie, czyli nie wystawiałam nosa z naszego pokoju, nie
      mówiac o przygotowaniu czegokolwiek do jedzenia, DOKŁADNIE, MOZE TO GŁUPIE ALE
      TAK BYLO, nawet herbaty sobie nie zrobiłam, kupiłam cole i jakies ciastka i tak
      czekalam na męża. A do tego jego mama drazniła mnie niesłychanie na kazdym
      kroku, wiec ja bym tak nie szydziła z biednego narzeczonego! Najważniejsze, ze
      między nami było wszystko ok. Kochalismy sie i nadal kochamy, teraz jestesmy 2
      lata po slubie, mamy ukochanego synka i wszystko jest ok. Ja nauczyłam sie
      goptowac, mąz pozwolił mi zdecydować o remoncie i wystroju mieszkania, tak bym
      poczuła sioe jak u siebie, troszke było ustaleń i docierania ale jest juz
      dobrze. Życzę powodzenia w podjęciu decyzji. Ja nie wyobrazam sobie zyc z innym
      facetem za cene tego, ze bedzie po sobie zbierał skarpetki - to jest ten jeden
      z uroków wspólnego mieszkania ale równiez ustalenia obowiazków.
    • alowa Re: czy ja jestem naiwna idiotka? - pomozcie 06.07.06, 09:20
      Możesz napisać coś więcej o tym co będzie poślubie?Jak będzie wyglądało to
      życie na swoim, skoro u niego nie nie ma warunków, Ty się uczysz, Twoja mama na
      bezrobociu a On wydziela Ci pieniądze? Kto w takim razie zajmie się dzieckiem?
      Nie za bardzo rozumiem. Wygrasz w totka?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja