amelia792
06.07.06, 10:38
Przede wszystki kubonka ,dziekuje za ten post i za wszystkie wypowiedzi w
nim,bo sytuacja jest jakże podobna ,ale już ją kiedyś tutaj opisywalam.
Wiecie co,u mnie były dwa tygodnie luzu..Luzu az wstyd pisać.Moi rodzice
wyjechali do Egpitu,małą zajmowała sie teściowa ( i też sobie poradziła ),i
chetnie zostawiłabym jej pod opieką,ale teściowa jest już starsza wiec na
dłuższą mete nie chce jej obciązać.
Wczoraj rodzice wrocili,byliśmy sie przywitac.Słuchajcie tragedia,zamast
opowiadac nam wrażenia ,rodzice:
" A czemu ona nie ma sweterka,pewnie znowu zapomniałaś!!" ( upał w mieszkaniu
totalny)
" CZemu jej dajesz czekolady,zatruje sie!!" ( dałam kawaleczek czekoladowego
miśkopta)
" W sweterku moze sie przegrzać!!" ( ??!!! )
" Dlaczego nie podgrzałas herbatki,przeciez bedzie za zimna!!"
(temp.pokojowa)
" Nie może raczkować,mamy za zimne podłogi" ( a wiec babcia co robi - cały
czas nosi)
" JAk możesz siedzieć z przodu córeczko !!! Dziecko w foteliku same !!! Jak
tak można !!"
itd itd itd itd itd itd
Wytrzymaliśmy 1,5 godz.i fruuu do domu.Tragedia.Wiecie co ,przykro mi ze po
prostu tak jest po urodzeniu dziecka.
Kubonka i u mnie niestety nie jest to tylko mama ale i tata.
Próbujemy z mezem z nimi rozmawiać,zawsze konczy sie obrazeniem i
kłotniami.Teraz jednak wiem i po wypowiedziach w Twoim wątku że malej już z
moją mamą zostawiac cały czas nie bede. Niestety nie dogadamy sie.
Moim rodzicom sie pomieszało,oni traktują i mnie i moją córke jako córki -
niestety.