wyciagnac reke...

08.07.06, 22:47
No przyszlo mi dzis wyciagnac reke. Mam sasiada, mieszka kilka domow dalej,
taki tam miejscowy wariat. Caly rok chodzi w jednym ubraniu (garniturze) i
butach 2 numery za duzych.Chyba nigdy sie nie myje. Caly rok cieknie mu z
nosa i on to sobie wyciera reka na bierzaco. W taka pogode smierdzi
niemilosiernie (sweter pod gajerkiem). Ogolnie spokojny obywatel,ktory nikomu
nie przeszkadza,jego smrod ewentualnie. Wracalam ze sklepu z cora za reke i
siatka z zakupami. Sasiad lezy chodniku i wola do mnie,ze nie moze sie
podniesc i wyciaga reke. Zamurowalo mnie chwilowo bo wczoraj jechalam z nim
autobusem i widzialam jak wyciera gile i wiem,ze nie umyl tej reki pewnie
dluuugo. Dylemat : udac,ze nie slyszalam czy podac reke czlowiekowi (ok 70
lat),ktory potrzebuje pomocy ryzykujac,ze moge psychicznie tego nie
pociagnac... Podalam reke i pociagnelam pana do gory. Zza plotu dobiegl glos
sasiadki, naczelnej katoliczki dzielnicy "a zostaw go pani".. No nic, pan i
tak byl juz na nogach. Wrocilam do domu i wyszorowalam rece.
Ciekawa jestem co byscie zrobily w takiej sytuacji? Tylko szczerze prosze.
    • monika.janicka Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 22:53
      szczerze... pomogałabym mu wstac..Ludzie z roznych powodow upadaja, nie
      koniecznie z upojenia alkocholem..Bałabym sie tak psychicznie ze gdybym mu nie
      opdala tej reki to moze kiedys ktos nie podalby mojemu mezowi gdyby zasłabł..W
      odroznieniu od tego pana moj maz bardzo dba o siebie ale jest duzy no i lysysmile
      (ogolonysmile
    • dorianne.gray Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 22:57
      Brudny czy czysty, to jednak człowiek, prawda? smile
    • edorka1 Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:05
      Dziwne pytanie.
      Ten co czysty też nie zawsze czysty...Może np nie myć rąk po kupie, a mieć
      elegancki krawat i perfumki za kilka stówek.
      Pomogłabym wstać i nie zastanawiałabym sie tak bardzo nad tym.
      • anna_geras Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:13
        Dlaczego dziwne pytanie? Podobno znieczulica panuje. Sasiadka jutro w kosciolku
        bedzie klekac a by nie pomogla.
        • dorianne.gray Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:13
          To ta sąsiadka Cię tak kłuje, co?... wink
          • anna_geras Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:15
            No trochewink
    • szymanka Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:15
      szczerze?
      robiłam sztuczne oddychanie usta-usta znajomemu facetowi typu "z pod budki z
      piwem". Niestety, facet zmarł. Ale nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym wtedy
      tego nie zrobiła.
    • elza78 Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:23
      podnioslabym, nawet bym sie nie zastanawiala dziwny problem w sumie, szklo
      gryziesz a smierdzacego dziadka sie boisz wink
    • wegatka Re: wyciagnac reke... 08.07.06, 23:25
      Wiele lat temu miałam podobny dylemat.
      Bywałam w pewnym domu dla dzieci niepełnosprawnych prowadzonym przez zakonnice,
      z których większość cierpiała na dziecięce porażenie mózgowe. Dzieciaki zawsze
      bardzo cieszyły się na mój widok i dość wylewnie okazywały swoje uczucia,
      zazwyczaj mocno się przytulając. Ale pewnego razu siedmioletnia Renatka, która
      dość mocno się śliniła, bardzo chciała mnie pocałować na pożegnanie. Przyznać
      muszę, że nie miałam na to zbyt wielkiej ochoty, ale jak wytłumaczyć
      niepełnosprawnej intelektualnie dziewczynce, w dodatku nie mającej nikogo
      bliskiego, że wolałabym, by tego nie robiła? Poza tym wiele czasu do namysłu nie
      miałam, bo dziewczę było dość temperamentne. Ostatecznie stwierdziłam, że
      przecież od tego nie umrę, a mała będzie szczęśliwa. Jakoś to przeżyłam. Po
      wyjściu z sali dyskretnie dzioba otarłam i tyle. Czasem się trzeba troszkę w
      życiu poświęcić dla dobra ogółu smile
    • arsz Re: wyciagnac reke... 09.07.06, 00:03
      Dobrze zrobiłaś. Inaczej nie można było.
      • katse Re: wyciagnac reke... 09.07.06, 08:32
        hmmm

        wiesz, moim zdaniem, nie można było postąpić inaczej

        K
        • thaures Re: wyciagnac reke... 09.07.06, 09:05
          Moja mama miała tak,że do każdej leżącej osoby podchodziła. Zawsze mówiła,że
          być może ktoś zasłabł i trzeba to sprawdzić. Kiedyś podnosiła jakiegoś faceta,
          który okazał się narąbany do granic, odprowadziła go do domu i facet-o dziwo
          pamięta- do tej pory jej się kłania. Ja nie podchodzę i z tego powodu potem idę
          i zastanawiam się, czy to naprawdę jest pijany...I myślę,że być może nikt nie
          podszedłby do mojego taty...A mimo to- to jest silniejsze od strachu?? Jak idę
          z mężem to on zawsze podejdzie.Dawno temu podnosiłam spod drzewa młodą kobietę-
          też była pijana. Kobieta "złapała" równowagę i zaczęła iść środkiem ulicy.
          Wtedy przezraziłam się,że potrąci ją auto.
    • malgra Re: wyciagnac reke... 09.07.06, 11:07
      pomogłabym wstać i odprowadziła do domu a wieczorem jeszcze sprawdziła czy
      wszystko z nim ok.
    • anna_geras Re: wyciagnac reke... 09.07.06, 12:31
      Dodam,ze facet jest kloszrdem i czesto lezy na ziemi (przytomny) i popija piwko
      na luzie. On jest lekko stukniety i odprowadzanie do domu nic by nie dalo.
    • kosheen4 Re: wyciagnac reke... 09.07.06, 14:15
      nie wiem
      całkiem możliwe że nie wyciągnęłabym ręki
      zależnie od okoliczności i nastroju
Inne wątki na temat:
Pełna wersja