niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki.....

12.07.06, 12:26
Moja przyjaciółka jest ode mnie o 6 lat starsza.Ostatnio od 2 lat strasznie
mocno przytyla, wyglada tak jakby byla w zaawansowanej ciazy, mowi ze
odstawila pigulki (ma zespol policystycznych jajnikow)i przez to jest gruba a
prawda jest taka ze ma apetyt i czasem je za dwoje.Dlugo szukala męza, wzięł
szybko ślub, bo 30 na karku i właśnie po roku małżeństwa tak mocno przytyła/
Ma inny styl ubieranie sie niz ja tzw. pani z biblioteki, spodnice za kolana,
golfy kolorystyka szara, bezowa, czarna.
Ja mam inny styl ubierania, lubie kolory zywe, ubrania dopasowane, sukienki z
amerykańskim dekoldem-słowem, zwiewne spodnice lubie ubierac się kobieco. I
tu jest problem....Kiedy za kazdym razem sie widzimy, tzn ja ,mój mąż, i ona
z meżem , słysze tylko krytyke. Matka rocznego dziecka nie moze sie tak
ubierac(mam 25 lat)jak ty wygladasz, nie nos stringów(biale spodnie )bo
wygada tak jakbyś nie miała bielizny,sanadaly na obcasie-5cm, zmien na
klapki , zle wygladasz i ty jedziesz z wozkiem, wygladasz jak zdzira w tej
sukience-sukienka do kolan, ta matki sie nie ubieraja...Boli mnie to, zawsze
staram sie obrocic to w zart, ale ile mozna wysluchiwac, mój maż mówi ze ja
go ona wkurzy mocniej to jej powie-ale wtedy to bedzie koniec przyjazni.

Tak to kobitka jest oki, ale ostatnio to przegieła, dala mi siatke mam cos
dla ciebie,obejrzysz w domu.Myślę no dobra, patrze a tam bielizna po niej,
stare staniki-chinskie i za male, majtki nylonowe ,wielkie jak reformy, nawet
moja mama w takich nie chodzi. Moj maz mowi ze przegięla, mó zmysl estetyczny
tego nie wytrzymal. Za 2 dni dzwoni i pyta sie czy dobre, i zebyn tego nie
wyrzucala bo szkodas, jak za male to oddac komuś Te majty niektóre maja slady
uzytkowania w kroku.. ble i co ja mam zrobic z takim zachowaniem? Mowila mi
ze szykuje dla mnie siatke ubrań po sobie.. Nie chce, co z ta kobita nie tak?
    • joanna266 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:30
      to sie nazywa ZAZDROŚĆ.nie moze zniesc ze wygladasz lepiej od niej.malo tego
      chcialaby bys byla do niej podobna.chociaz zebys chodzila w jej majtkachwink))
      dla mnie to juz niesety nie jest przyjaciolka bo tam gdzie pojawia sie taka
      zawisc konczy sie przyjazn.
    • heksa8 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:31
      dodam,że wcześniej jak nie miała męża to mó styl ubierania ni eprzeszkadzał
      jej,a i często slyszałam-ładnie ci w tym.
      • joanna266 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:34
        wiec problem tkwi w tym ze podobasz sie jej męzowi i on sie z tym przy niej
        wcale nie kryje.czyli nadal jest to ZAZDROŚĆ.
      • lila1974 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:34
        Zdaje się, ze ona boi się o tego męza, że on będzie Was porównywał i ma pełną
        świadomość, że ona przy Tobie wygląda źle.
    • lila1974 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:33
      Po prostu jej powiedz:
      "Czy możesz przyjąć do wiadomości, że dobrze się czuję w swojej skórze? Jesli
      możesz to uszanuj moją prośbę i przestań mnie na silę uszczęśliwiać. Działasz
      na zasadzie - zagłaskać kota na śmierć."

      Jesli się na Ciebie obrazi, to dowód, ze jest niepoważna.

      Zdaje się, ze koleżanka ma nieco wysokie mniemanie o sobie.
    • oxygen100 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:35
      bron Boze stylu nie zmieniaj. Tak malo jest atrakcyjnych mlodych matek. Na
      ulicach jakos zawsze widze takie jak w opisie Twojej przyjaciolki. Ja tam z
      przyjemnoscia patrze na mlode ladne i zadbane laski z dziecmi bo one
      przywracaja mi wiere w kobietysmile)
      Co do prezentow.... hmm trudny orzech do zgryzienia. Moze w rewanzu daj jej w
      prezencie jakis ladny komplecik z sex shopu taki z dziura technologiczna. Bo w
      koncu po 30-tce kobieta podobno ma najwieksze potzreby sexualne wiec bedzie jak
      raztongue_out
    • burza4 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 12:51
      masz jakiś problem z powiedzeniem jej wprost tego co napisałaś? zadziwia mnie,
      że mówisz "przyjaciółka" o kimś, kto potrafi ci powiedzieć, że wyglądasz jak
      zdzira... czego byś załowała tracąc tak uroczą znajomość??? jaki masz problem z
      załatwieniem sprawy??? dorośli ludzie nie pozwalają się rozstawiać po kątach
      jak gówiarzeria. Ja spytałabym bez ogródek, jakim cudem przyszło jej do głowy,
      że założysz 3 rozmiary za dużą znoszoną bieliznę??

      odeprzyj raz a dobrze te złośliwości - że o "o tym co wypada" gada jak stara
      Dulska i że bycie matką na szczęście nie obliguje do zmiany wyglądu a'la Renata
      Beger.
      • dorianne.gray Hahahahaha! 12.07.06, 13:12
        Popieram! Śmiać mi się chciało, jak czytałam post autorku wątku - hahaha, fajna
        przyjaciółka, co od zdzir wyzywa i daje w prezencie używane majtki,
        hahahahahah! wink
      • heksa8 Renia Beger;-)) 12.07.06, 14:03
        dobre, dobre z ta Beger, świetne poczucie humoruwink
    • karambol45 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:01
      spodobało mi się to określenie stylu
      ala Renata Beger
      fajne hahaha
    • aleksandrynka Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:11
      heksa, żartujesz, prawda?
      Dla mnie słowo przyjaźń zarezerwowane jest dla kogoś na prawdę bliskiego,
      wyjątkowego, dla osoby która jest obok, wesprze, pocieszy... No OK, czasem też
      i opieprzy, jak trzeba. Ale nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że moja
      przyjaciółka jawnie mnie obraża (jeszcze przy innych!), bezpodstawnie
      krytykuje, ośmiesza i wręcz wyzywa. No wybacz, co to ją obchodzi, że nosisz
      strningi? A, pewnie wiem, o co chodzi - że Twoja pupa świetnie w nich wygląda w
      przeciwieństwie do jej wink Nie obracaj takich rzeczy w żart bo nie ma po co, ona
      jeździ po Tobie jak po łysek kobyle, Tobie przykro i jeszcze udajesz, że nic
      się nie dzieje? A możesz powiedzieć dlaczego?
      Ubrania jak najszybciej odwieź i stanowczo powiedz, że nie życzysz sobie nigdy
      więcej dostawać zużytej bielizny. Ani żadnej innej, masz swoją, wystarczy.
      Podobnie jak nigdy więcej nie chcesz już słyszeć złośliwych uwag pod swoim
      adresem, inaczej przestaniesz spotykać się z osobą, która w tak lekceważący i
      nieprzyjemny sposób Cię traktuje. Zauważ, że powyższe słowa są dość łagodne,
      ale powiedzmy, że to pierwsze ostrzeżenie, więc niech tak zostanie. A jak się
      obrazi i nastąpi "koniec przyjaźni", czego się obawiasz to... Może i lepiej?
      • izabela_741 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 14:27
        Do wypowiedzi Aleksandrynki dodalabym stanowczo, ze sie wlasnie taka sobie i
        MEZOWI podobam a jej podobac sie nie musze, bo nie jestem nia zainteresowana W
        TEN SPOSOB.
        Bardzo wyraznie bym to powiedziala.
        A majtki z dziora technologiczna OXYgen i Jej tekst jest boski!!! ;DDD
        • gruba-buba Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 16:12
          Fachowo mówi się "otwór technologiczny". Sformuowanie jak najbardziej poprawne
          w branży technologiczno-inżynierskiej. wink)))
    • krtek7 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:22
      Ja też lubię oglądać laski z dziećmi na ulicy zamiast grubych i
      zaniedbanych "mamusiek". Jak każdy - to normalne.

      Ale... ona jak piszesz jest Twoją przyjaciółką, więc może nie robi tego w złej
      wierze. Może Tobie się wydaje że jesteś laseczka z extra dupką a faktycznie tak
      nie jest? Może wyglądasz jak (to twoje słowo) "zdzira"?

      I to na forum pytasz o radę? Dziwnie trochę. Powiedz jej spokojnie co o tym
      myślisz i że nie potrzebujesz jej bielizny bo masz inny styl i nosisz stringi.
      I już. Jeśli jest przyjaciółką to się nie obrazi.

      PS. Dała ci takie wielkie majty? smile)))) W LECIE? surprised
      • monisia98 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:33
        wiesz ja tez mam przyjaciolke od serca ale w zyciu nawet jak przespala sie z
        bratem swego meza nie nazwalbym ja zdzira , owszem powiedzialam jej co o tym
        mysle dosadnie , jestem w stosunku do niej szczera mowie co mysle i ona robi
        tak samo ale sie nie obrazamy a to co innego naddatek nie wyobrazam sobie dac
        jej lub ona mi swoich znoszonych starych gaci - na boga !, stare gacie laduja w
        koszu , nie dalabym ich wlasnymu wrogowi po pierwsze ze to nie higieniczne po
        drugie w glowie mi sie nie miesci aby ktokolwiek chodzil w moich majtkach!
        Powiedz jej delikatnie ze dziekujesz za wspaniale ciuszki jesli nie zrozumie i
        bedzie dalej nalegala powiedz dosadnie lub wyrzuc je przy niej do smietnika
        moze zrozumie - skoro przyjacioka to powinna to zrozumiec, jesli sie obrazi to
        nie jest warta miana twojej przyjacioki ani funa klakow.
      • oxygen100 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:36
        PS. Dała ci takie wielkie majty? smile)))) W LECIE? surprised

        mnie najbardziej zbulwersowalo to ze te majty byly przegnile w rozkrokutongue_out
        • krtek7 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:48
          A mnie ze w ogóle używane, bez metek. Majtek się nie daje.
        • heksa8 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:58
          Dala mi majtasy mówiąc ze są jak znalazł na lato bo z nylonuwink
          • oxygen100 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 13:59
            zima da ci pewnie cieple. Barchanowetongue_out
            • aniuta75 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 14:03
              W miarę czytania postu Heksy moja szczęka opadała mi coraz niżej, niżej i
              niżej smile. Kochana to nie jest przyjaciółka, to zakompleksiona kobieta zazdrosna
              o to, że ktos inny może wyglądać kwitnąco, a ona hmmm przekwitająco smile. Daj
              sobie spokój z nią. Powiedz, że nie chcesz od niej prezentów, bo masz inny styl
              i kochasz siebie za to jaka jesteś smile.
      • heksa8 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 14:25
        Krtek7, nie wyglądam jak zdzirawink i nie maluję sie wulgarnie, tylko
        naturalnie, nie wydaje mi się tylko wiem ze wyglądam dobrze.Nawet mój ojciec,
        jak kiedyś załozyłam szary golf i upiełam włosy w koczek , to stwierdził ze
        jestem Agata 2.Nawet jak na naszym slub przyszla z bratem(23l) to wszyscy
        którzy jej nie znali myśleli ze to matka z synem
        Pytam sie o radę na forum, bo bije sie z myślami, czy oby moja przyjaciółka(a
        znamy sie 9 lat)nie stała sie osobą zazdrosną i poprostu najzywczajniej w
        świecie chciałam sie poradzic. Tak oddam jej te majtasy, powiem że są za małe;-
        ))
      • mysia-mysia Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 14:38
        krtek, widzę że odzywa się twoje nielubienie atrakcyjnych kobiet wink
        oj nie ładnie, nie ładnie! zrób coś z tym koniecznie smile
        • krtek7 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 14:51
          A oto jak mógłby wyglądać post "przyjaciółki" heksy:

          >> Mam problem. Moja przyjaciółka nie wygląda już tak atrakcyjnie jak przed
          urodzeniem dziecka, choć wciąż myśli i mówi że ma figurę jak nastolatka. Żal mi
          jej, więc delikatnie daję do zrozumienia że np. nie powinna już nosić odkrytego
          brzucha (zresztą to już pase) i że nie ma już jędrnych pośladków więc mogłaby
          sobie darować stringi. Ona mówi że nie może nosić klasycznych obcisłych
          spódniczek do kolan, tak jak ja, więc zaproponowałam jej jedne z moich
          (oryginalny Dior) majtek ściągających, używanych ale w bardzo dobrym stanie, z
          czego się ucieszyła. Gdy jej je dałam miała dość dziwną minę nie wiem dlaczego,
          ale się nie przejmuję, jest przyjaciółką więc gdyby było coś nie tak-
          powiedziałaby mi.

          Ja sporo przytyłam w ostatnich latach, ale uważam że klasyczny styl "biurowy"
          pasuje do mojej sylwetki. Poradźcie, jak mam jej przekazać to żeby przestała
          się ubierać w ciuchy z targu przeznaczone dla tanich gimnazjalistek? W dodatku
          zawsze za małe? <<

          To oczywiście z przymrużeniem oka wink))

          Być może przesadziłam ale ciągle nie mogę zrozumieć tego DLACZEGO przyjaciółki
          nie mogą się dogadać w tak prostej sprawie.

          Mylisz się Mysia smile))

          O wiele bardziej mnie wkurzają "mamuśki" postarzające się na siłę, aby
          przypodobać się swoim matkom i teściowym (?????).
          • mysia-mysia Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 14:57
            > Być może przesadziłam ale ciągle nie mogę zrozumieć tego DLACZEGO przyjaciółki
            > nie mogą się dogadać w tak prostej sprawie.

            Bo najwidoczniej nie jest to tak prosta sprawa. Gdyby nawet autorka postu nie
            była już tak zgrabna jak kiedyś to z pewnością nie byłoby na miejscu nazywanie
            jej "ździrą". I dlatego uważam, że skoro przyjaciółka autorki tak mówi to
            najwyraźniej jest zazdrosna i to potwornie.
            • krtek7 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 15:19
              Moja koleżanka najlepsza z najlepszych nigdy nie odważyłaby się skomentować
              mojego ubioru, ja też nie. Może dlatego nie nazywam jej moją przyjaciółką.
              Oglądałyście "Seks w wielkim mieście?" No właśnie, przyjaciółki nazywają
              rzeczy "po imieniu". Tak uważam.
              • burza4 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 15:44
                komentować strój można jak najbardziej, ale niekoniecznie trzeba od razu komuś
                przysr... Czym innym jest życzliwe powiedzenie że "te spodnie źle się układają
                z tyłu" a czym innym z satysfakcją "dupsko ci się w portkach nie mieści" - i
                mało kto postawi przy tych wypowiedziach znak równości, choć obie stanowią
                nazwanie rzeczy "po imieniu" smile
                • krtek7 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 15:46
                  masz rację

          • heksa8 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 15:04
            Niezła komedia z tego wyszła a w roli głównej Nylonowe pantalony z odzyskuwink)
            • mysia-mysia Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 15:06
              tak naprawdę to jakoś nie mogę w to wszystko uwierzyć
              jejuś, żeby komuś dać swoje używane majtki i do tego jaki szczytny cel temu
              przyświeca! wink
    • janowa Dobra dobra... 12.07.06, 15:12
      Prowokacja w czystej formie! smile
      Dziwne juz bylo to, ze PRZYJACILKA mowi na ciebie ZDZIRA, a ty nic. Ale tekst z
      majtami mnie utwierdzil w przekonaniu, ze historyjka za palca.
      Oj heksa, heksa smile

      A gdyby sie okazalo, ze to prawda, to... masz, delikatnie mowiac, problem z
      asertywnoscia. Nie wspominajac o doborze przyjaciol.
      ---
      "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
      bonkreta
      • heksa8 Re: Dobra dobra... 12.07.06, 16:23
        Janowa, oj, oj.To nie zadna prowokacja oj nie. Ja poprostu śmieje sie z tego.
        Wiesz chyba mam problemy asertywnoscią, poprostu jestem tak szoknieta tym
        podarkiem od niej ze szkoda gadać. Wiem, wiem powinnam przy tekście ze
        wyglądam jak żdzira chlasnąć jej w twarz... Hmmm... tyle lat sie znamy, szkoda
        mi tej przyjażni, zawsze mogłam na nia liczyć, ona od poł roku zrobiła się taka
        chamowata, i niby to wszystko w dobrej wierze dla mnie. Muszę z nią porozmawiac
        i tyle.Mó maż mówi ze ona jest zazdrosna, a w przyjażni nie powinno byc
        zazdrosci.
    • gruba-buba Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 15:53
      Chyba ta przyjaciólka ma niezłe kłopoty, ale sama z sobą. I chyba próbuje
      udowodnić otoczeniu, że to inni mają problem.
      • syrena2005 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 16:39
        ja nosze male 38, mam przyajcioke ktora ma rozmiar 46, ladna zadbana
        dziewczyna ale nie ma tyle samozaparca zeby schudnac. ubiera sie, sexi,
        schludnie, nigdy nie uwydatnia swoich krzataltow. jezeli mi sie w czyms nie
        podoba albo ja jej sie w czyms nie podobam mowimy sobie to, ale normalnie, a
        nie rzucma miesem. szacunek chyba sie nalezy nawet jak ktos nie ciekawie
        wygalada.
        w przypadku twojej przyaciolki to czysta zadrosc zadna przyjazn. zarzuc taka
        przyjaciolke bo nie warta zachodu.
        • ledzeppelin3 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 17:54
          Są ważkie przesłanki, by domniemywać, że ta Twoja psiapsióła to transwestyta.
          Nie ma biedak wyczucia i nosi ciuszki po starszej siostrze czy jakiej cioci.
          Uważaj, bo jak cię zaprosi na pidżama party i babskie pogaduchy sam na sam, i
          gdy zrzucicie fatałaszki, żeby zrobić sobie nawzajem piling plecków, może
          ujawnić swoje prawdziwe kształty (i zamiary).
          XCo do tej "zdziry", to określenie tez przemawia za tym, że jest płci
          odmiennej. niektórzy panowie wszak lubią powiedzieć do partnerki w trakcie
          spółkowania "Mocniej, ty zdziro niemyta, mocniej"!- czy tez inne plugawe
          wyrazy. To ich podnieca.
          • fra_mauro Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 18:25
            Hekso, zamiast zastanawiac sie, co powiedziec przyjaciolce, juz od dzis zacznij
            pracowac nad jej wizerunkiem ! Przede wszystkim namów do odtluszczenia.
            Poniewaz jednak ta rada nie ma klauzuli natychmiastowej wykonalnosci-do czasu
            zrzutu zbednych kg, zaciagnij dziewcze do sklepu z modna, fajna odzieza dla
            puszystych babek (np. Ulla Poppeln). Niech zobaczy,ze gruba kobieta nie musi
            wcale wygladac jak listopadowy wor ziemniakow. W sprawie majtów zachowaj sie
            jak przyjaciolka ( o ile rzeczywiscie sie nią czujesz) i powiedz jej: "No co
            ty, stara , nie nosze uzywanej bielizny" . BTW na dobra sprawe moj pierwszy
            szok po przeczytaniu watkow opadl nieco gdy uzmyslowilam sobie, w ilu
            lumpeksach kroluja koszyki z biustonoszami i innymi "niewymownymi" . Ano sa
            tam, bo jest na nie popyt , błeee...
            • agmusz Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 14:30
              A największe wzięcie mają te "niewymowne" wśród Pań z sanepidusmile No w szoku
              byłam, jak kumpla mama prowadząca ciuchland mowiła o tym. Ło matkoo!!! Bleeeeeee
          • oxygen100 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 14:53
            led to niestety mozliwe ze pod tymi nylonami transa ukrywa swe ptaszyskosmile)a ze
            majtki wysokie to i lepiej przylegaja i lepiej chroniatongue_out
    • przeciwcialo Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 12.07.06, 18:23
      Ta kolezanka to na pewno ma dopiero 30 lat? Z zachowania daje jej jakies 60.
      • ewa2233 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 14:48
        Przeciwcialo, Nie obrażaj sześćdziesiątek smile
    • falka32 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 13:58
      Jeżeli mogę rozwinąć pomysł Oxygen, to daj jej takie koronkowe pajęczyny z
      dziurą w kroku, ale koniecznie w rozmiarze 34-36 i zaznacz, że jeżeli będą za
      duże (bo na ciebie są), to niech nie wyrzuca.
    • alexandra74 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 14:23
      Dobre, dobresmile
      A określenie stylu Renaty Beger też mi się podobasmile

      By się we mnie zagotowało gdybym te łachy zobaczyła. Własciwie nic już dodać do
      tego, co dziewczyny ci poradziły. Kobieta się spasła, zamiast wziąść się za
      siebie to wpadła w megakomplesky.
      Mam znajomą, waga 75 kg na codzień (teraz jest w ciąży, więc o jakieś 15 kg
      więcej), moja waga 56 kg. Ale wg niej to ja jestem gruba, nie ona, to ja w
      ciązy miałam wielki brzuch, ona ma malutkismile Kiedyś chciałam jej już coś
      powiedzieć na ten temat, ale powstrzymał mnie mój mąż słowami: daj spokój,
      jesteś kobietą to sama wiesz, że jak ktos ma kompleksy to musi się
      dowartościować. Ja na to, że może nie moim kosztem, zresztą ja sama nie
      mogłabym się okłamywac, ze wyglądam super, natomiast moja 50-kilogramowa
      koleżanka to opasła torba. Maz na to: ale niektórzy widocznie muszą tak siebie
      spostrzegać lub tylko tak mówić, bo jest im łatwiej.
      • ju8 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 14:50
        Żadnej przyjaźni tutaj nie widzę. Ani z jednaj ani z drugiej strony. Sorki
        Heksa ale Twoja "przyjacióła" potrzebuje pomocy. Powinnaś przeprowadzić babska
        rozmowe i albo się dogadacie albo koniec "przyjaźni". Oddając majtadały powiedz
        szczerze co o tym myslisz. Nie podoba mi się jedno, nawet tekst Twojego taty
        swiadczy,ze Agata jest tematem-posmiewiskiem w Twojej rodzinie. To nawet nie
        koleżeństwo.
        Zachowanie Twojej koleżanki to inna sprawa. Dać komuś uzywane majty, o fuj!!!!
        A co do mamuś, znam super-laseczki po 30-ce jak i zapuszczone 20-latki.
    • ewa2233 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 14:54
      A ja bym nie nazwała takiej osoby przyjaciółką.
      Chyba że ktoś lubi nieustanną krytykę.

      Po prostu bym jej powiedziała, "nie dawaj mi starych gaci, bo to mnie obraża.
      A jeśli ciebie nie, dam Ci jedne moje, które kiedyś nosiłam, ale teraz są na
      mnie O WIELE ZA DUŻE, a szkoda wyrzucić".
      ----------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
      produkcją mleka na dużą skalę.
      • babka71 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 17:11
        ja już się pogubiłam to dała te majtasy za duże czy za małe?????, bo, że
        brudnawe to się doczytałam.., ale reszty nie kumam
    • andziaos Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 17:42
      "ile mozna wysluchiwac, mój maż mówi ze ja
      go ona wkurzy mocniej to jej powie-ale wtedy to bedzie koniec przyjazni"
      tak, a jak założysz te gacie to będzie koniec małżeństwa....
    • drops27 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 18:05
      Przyjaciolka Psychopatka-a z Toba na pewno wszystko oki. Moze jej sie
      pogorszylo przez upalysmile))
      • dwazera Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 13.07.06, 22:07
        to wcale nie musi być zazdrość.
        Są ludzie,którzy mają inne podejście do
        życia.Dziewiętnastowieczne,rzekłabym.Mają wiele bzdurnych wizji o tym co wypada
        a czego nie.Znam taką osobę,stara panna ok.40,przekonana,że tylko prostytutki
        się malują.Poza tym to całiem miła osoba.Agata też może do tych nieszczęśliwców
        należeć i dostrzegać nieprzyzwoitość w twoim stroju,do zaakceptowania kiedy
        byłaś panienką,ale nie do przyjęcia (jej zdaniem) dla żony i matki.Jeśli ci na
        niej zależy to spróbuj zadbać o jej wizerunek.Pokazać ładne
        zdjęcia,stroje,figury,przekonać,że małżeństwo nie jest jednoznaczne z wdzianiem
        nobliwego habitu.Chociaż zacytowane słowa twojego taty świadczą raczej o tym,że
        bardzo lojalną koleżanką nie jesteś.
        Majty to dyskusyjna sprawa.I nie za bardzo wiem jak się ustosunkować.Najlepiej
        je wyrzuć,chyba że koniecznie chcesz ją urazić i zranić oddając je wygłaszając
        jeden z proponowanych tutaj tekstów
        • heksa8 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 14.07.06, 08:55
          dwazera, to nie tak ze moja cała rodzina nasmiewa sie (moj tata ma taki cięty
          żart) z Agaty. Poprostu kazdy się dziwi ze tak mloda dziewczyna mogla sie tak
          zapuscic. Myslisz ze delikatnych rozmów na temat wygladu, dbania o siebie i
          malowania się nie było?Owszem byly.Na jej ślub załątwiłam jej makijazystkę-
          cieszyla sie. I efekt był taki, ze gro osób jej nie poznalo. Jej mama
          powidziała ze po tylu latach w końcu wygłaąda jak kobieta.A wygladała slicznie.
          I że powinna malować się tak codzienne. Niestety ona n ie chce. mówi ze to
          zbędna sprawa. Jest po porostu niereformowalana.
    • rebeka77 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 14.07.06, 00:40
      e tam , jaja jakieśsmile
      • iwles Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 16.07.06, 00:19
        Jaja to pewnie były. Ale raczej w tych podarowanych majtasach.
    • beatach1 Re: niechciana i krepująca "pomoc" przyjaciółki. 16.07.06, 10:33
      Takie zachowanie "przyjaciolki" jest niedopuszczalne. Dla mnie nastapil by
      definitywny kniec, ale jesli by mi zalezalo na tej przyjazni, po prostu bym o
      tym jej powiedziala. I dawala do zrozumienia, ze to ona fatalnie wyglada. Moze
      to brutalne, ale jesli czyla bym sie atakowana, odpowiedziala bym tym samym.

      Tez mam 25 lat i uwielbiam ubierac sie kobieco. Jestem zadbana i smieje sie z
      reakcji kobiet, tych mniej zadbanych, ktore zazdroszcza i wygladu, i figury
      (tym bardziej, ze mieszkam w Niemczech, gdzie kobiety zostajac mezatkami, a tym
      bardziej matkami przestaja o siebie dbac). I niestety nie potrafia zrozumiec,
      jak mozna o 8 rano juz dobrze wygladac. bo same wygladaja tak, jakby wlasnie
      wstaly z lozka. Brrr okropne !

      Hekso, masz swoj rozum i nim sie kieruj. Wybieraj to co dla Ciebie dobre. W
      dzisiejszych czasach trzeba byc niestety troche egoista.

      Pozdrawiam i zycze milego dnia
      Beata
    • asiak78 "Pani z biblioteki" 16.07.06, 12:07
      Witaj! Skąd to porównanie przyjaciółki do pani z biblioteki? Chodzisz do
      biblioteki? Ja tak, a nawet skończyłam bibliotekoznawstwo i muszę stwierdzić że
      porównanie chybione...
Pełna wersja