Czy nie mam prawa się wtrącać?

16.07.06, 12:25
Postaram się po krótce przedstawić cała sytuacje. Mój szwagier chodził z
dziewczyną przez 2 lata. Ona zaszła w ciąże. Przeze pierwsze 2 tygodnie po
porodzie wszystko było porządku szwagier cieszył się z dziecka i zapowiadało
się ze będzie ok. Niestety wkrótce szwagra przerosła sytuacje zostawił swoją
dziewczynę i jej dziecko i znalazł sobie nową kobietę, z która wyjechał za
granice. W dodatku nie uznał chłopca i stwierdził ze nie wie czy to jego
dziecko. Teściowa przez te pierwsze 2 tygodnie póki było dobrze przychodziła
do byłej szwagra zajmowała się małym, ale niestety, kiedy synkowi się
znudziło odwróciła kota ogonem stwierdziła ze to na pewno nie dziecko
szwagra, bo ma jasne włosy. I do tej pory ciągle wymyśla powody, dlaczego to
nie jest dziecko szwagra. Była dziewczyna szwagra złożyła wiec pozew o
alimenty. Szwagra nie było w kraju a rodzinka myślała, że skoro nie odbierają
wezwań z sądu to sąd nic nie zrobi. Niestety się mylili i sąd przyznał byłej
dziewczynie szwagra alimenty. Oczywiście szwagier nie chce płacić jego obecna
dziewczyna, która swoją drogą byłą szwagra określa mianem ku..y załatwia mu
znajomego adwokata żeby go z tych alimentów wyciągnął. Teściowa oczywiście
ich popiera i łudzi się ze szwagier będzie odkładał dla dziecka o ile jest
jego na konto i da małemu jak będzie pełnoletni, ale każdy, kto zna szwagra
wie doskonale, że tego nie zrobi jest zbyt dużym sknera a dodatkowo jego
obecna go podpuszcza żeby nie płacił. Ja jestem jedyną osobą w rodzinie,
która wyraża niezadowolenie z tego stanu mój mąż też potępia swojego brata,
ale nigdy nie dał mu tego odczuć ani nic mu nie powiedział. Wczoraj podczas
rozmowy z teściowa powiedziałam jej, co o tym wszystkim myślę. I później
posprzeczałam się z mężem. On twierdzi ze nie powinnam się wtrącać, że to nie
moja sprawa ze narobię sobie wrogów a i tak nic nie zwojuje, że powie
rodzince żeby nie rozmawiali przy mnie o tej sprawie. Ale u mnie się burzy
poczucie sprawiedliwości, szkoda mi tego dziecka szkoda mi byłej szwagra,
która po porodzie straciła prace tzn na razie jest jeszcze naw wychowawczym,
ale nie ma, do czego już wracać. Nie chce żeby czuł się tak cholernie
komfortowo,że nikt przy nim nie wspomina o dziecku nikt mu nic nie wypomni
nikt mu nie da poczuć, że potępia to, co robi. Mnie po prostu szlak jasny
trafia. Czy powinnam siedzieć cicho?? Mam jeszcze takie pytanie szwagrowi
sąd przyznał 260 zł alimentów czy on może to obniżyć, i jeszcze jedno u
teściowej była policja twierdząc, że szwagier jest poszukiwany (on jest nadal
za granicą) czy policja też sie zajmuje sprawą alimentów czy to może zupełnie
inna sprawa?
    • wieczna-gosia Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 12:56
      przez wtracanie rozumiem skopanie szwagra po mordzie za to ze alimentow nie placi.

      natomiast mowienie jak jest uwazam za nazywanie rzeczy po imieniu. Tym bardziej
      ze szwagra jak rozumiem nie bylo.

      ja uwazam ze tzw "opinia publiczna" moze wiele i ze wielu ludzi nie uznaje
      swoich swinstw za swinstwa dopoki im ktos nie wytknie. Owszem bywa tak ze sie
      przeholuje, ale ogolnie uwazam ze na gruncie rodzinnym mozna sobie pare rzeczy w
      twarz powiedziec- np- nie podoba mi sie to co robisz i dopoki to robisz- nie
      jestes mile widziany.

      Zostawianie kobiety z dzieckiem, uchylanie sie od odpowiedzialnosci i jeszcze
      wmawianie jej ze spala z kim popadnie uwazam za s... synstwo wiekszego kalibru i
      znajomemu, o ktorym bym wiedziala ze tak postepuje- zamknelabym drzwi przed
      nosem. Mozna popelnic blad, przemyslec sprawe itd, ale mozna rowniez to zalatwic
      jak mezczyzna a nie jak petak.
    • monia145 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 13:04
      Masz prawo wyrazić swoje zdanie na temat postępowania szwagra.
      Ja mam dwa pytania:
      Czy ojcostwo twojego szwagra zostało ustalone?
      Czy ta kobieta wie, że w takiej sytuacji ma prawo pozwać Twoich teściów o te
      zaległe alimenty? Czy teściowa jest tego świadoma?
      • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 13:20
        Nie wiem czy ojcostwo zostało ustanowione, żadnych badań nie było, bo zwiał z
        nową dziewczyną za granice. Na rozprawach też nie był, bo tak jak pisałam nikt
        nie odbierał pism od sądu. Wszyscy dowiedzieli się o sprawie dopiero jak
        przyszedł komornik. Tak teściowa ma tego świadomość, ale twierdzi ze nic jej
        nie zrobią, bo ma jeszcze 2 nieletnich dzieci, na które sama pobiera alimenty
        od teścia.

        Mój mąż twierdzi ze ja nie mam prawa nic się wtrącać już raz teściowa miała
        zakaz rozmawiania ze mną na ten temat, bo wyrażałam dość dobitnie swoje zdanie.
        Ale i tak szczerze mówiąc cokolwiek powiem to wszystko odbija się jak od ściany
        nic do niej nie dochodzi tak się zapatrzyła w obronę syna. Ciągle wymyśla
        powody, dlaczego ten mały niby nie jest synem szwagra. Jak przyjeżdża szwagier
        ma już z góry od męża zapowiedziane żeby się nie odzywać i do tej pory nic mu
        nie powiedziałam, choć mnie język świerzbił. Mój mąż i szwagier mają jeszcze 3
        dorosłego i żonatego rodzeństwa i nikt z nich nie wypowiada się na ten temat,
        jedno wielkie pomijanie milczeniem żeby przypadkiem biedaka i teściową nie
        urazić. Tak jakby była i ten mały nigdy nie istniał.
        • mynia0 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 13:26
          czegoś nie rozumiem...

          jeśli szwagier nie uznał dziecka, jak sąd mógł zasądzic alimenty? albo musiał
          uznać, albo musial robić badania na ojcostwo. innego rozwiazania nie widzę...

          uważam, że się nie wtrącasz. to jednak Twoja rodzina i masz prawo do wyrażenia
          własnej opinii.

          natomiast tej dziewczynie radziłabym zrobić wszystko, żeby dziecko zostało
          uznane / jeśli jeszcze nie jest/. można założyć sprawę o domniemanie ojcostwa,
          wtedy sąd kieruje na badania i facet nie będzie miał odwrotu. sam może założyć
          sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, ale i tu badania są podstawą.
          • wieczna-gosia Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 13:29
            nie no wystarczy ze dziewczyna podala faceta jako ojca, pewnie musial ktos
            poswiadczyc w sadzie ze byli para- i juz. facet teraz jedyne co moze zrobic to
            zarzadac badan na zaprzeczenie ojcostwa- jesli tego nie robi to.. he he smile
            • iwles Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 19:47
              W ciągu 2 tygodni od urodzenia rodzice maja obowiązek zarejestrować dziecko.
              Czyli, że musieli dziecko zarejestrowac, kiedy byli jeszcze razem.
              Podaje sie wówczas dane obojga rodziców.
              I to wystarczy dla sądu - ojciec jest znany i jego dane widnieją na akcie
              urodzenia dziecka.

              Ja natomiast dziwię się teściowej. Sama otrzymuje alimenty na swoje dzieci a
              cieszy sie, że jej syn zachowuje sie jak dupek i unika płacenia. Ciekawe jak
              śpiewałaby, gdyby to jej facet uchylał sie od alimentów.
              • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 19:53
                Dziecko miało być zarejestrowane na niego, ale on się w ostatnim momencie
                wycofał, wcześniej było tylko na jej nazwisko. I w końcu ona uniosła się dumą i
                zarejestrowała go chyba tylko na siebie, ale później zmieniła zdanie i
                wystąpiła o alimenty.
          • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 19:21
            Nie było żadnych badań ani przyznania się do ojcostwa, nie wiem jak jej się to
            udało, ale uzyskała alimenty, cała rodzinka jest w szoku. Może i sąd skierował
            go na badania, ale jego nie było był za granicą a teściowa nie odbierała
            poleconych z sadu.
        • monia145 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 13:27
          Ja nie jestem prawnikiem, nie wiem, gdzie ta kobieta mieszka ale w każdym
          więksym mieście dyiałają fundacje, ośrodki z nieodpłatną pomocą prawniczą dla
          kobiet.
          Może sprawa nie jest do końca przegrana, ale Tobie nie zazdroszczę..z jednej
          strony poczucie ludzkiej przyzwoitości nakazuje pomóc tej dziewczynie z drugiej
          solidarność rodzinna....
          • kattkak Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 15:30
            ja to na miejscu dziewczyny szwagra uciekałabym gdzie pieprz rośnie od takiego
            gnojka.
            Jeżeli poprzednią dziewczynę zostawił z małym dzieckiem bez środków do życia,
            to to samo może mi zrobić.
            Niktórych to się powinno kastrować
            • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 19:18
              Widzisz jej to nie przeszkadza wręcz podjudza szwagra przeciwko byłej i jej
              synkowi.
      • e_r_i_n Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 19:22
        monia145 napisała:

        > Czy ta kobieta wie, że w takiej sytuacji ma prawo pozwać Twoich teściów o te
        > zaległe alimenty? Czy teściowa jest tego świadoma?

        O zalegle nie. Natomiast moze wystapic o alimenty od tesciowej na dziecko.
    • adriado Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 15:40
      Uważam,ze masz prawo do wypowiedzenia się, przeciez to twoja rodzina, ja zawsze
      mówie to co myslę ( oczywiscie nie sparawiam nikomu tym bólu).
      A szwagier to po prostu człowiek nieodpowiedzialny i nie dorósł do roli ojca,
      żal mi takich ludzi, szkoda tylko tego dzieciaczka.
    • gacusia1 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 16:13
      "Byla" szwagra pewnie poinformowala o nieplaceniu alimentow.Nieplacenie
      alimentow jest karalne i scigaja delikwentow,jak "przestepcow"-Policjanci.
      Szwagier moze zlozyc wniosek o obnizenie.A matka dziecka ma prawo co 6m-cy
      skladac wniosek o podwyzszenie,oczywiscie odpowiednio motywujac.Ma tez prawo
      zlozyc wniosek do komornika o nieplacenie alimentow i wtedy komornik
      ODPOWIEDNIO zajmie sie delikwentem.
      Masz prawo powiedziec,co o tym myslisz!Szwagier to kawal gnoja i szmata!
      Dzieciaka zmajstrowac potrafil,ale od opieki sie miga,bo znalazl NOWA ZABAWKE.
      • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 16.07.06, 20:21
        > ODPOWIEDNIO zajmie sie delikwentem

        Obawiam się, że odpowiednio się nie zajmie, ponieważ delikwent nie posiada
        żadnego majątku na siebie samochód ma zarejestrowany na teściowa i pracuje na
        czarno za granicą. Komornik już był poinformowali go ze szwagier niczego nie
        posiada napisał i sobie poszedł.
    • dorianne.gray Oczywiście, że masz prawo 16.07.06, 19:14
      W końcu rzecz się dzieje w Twojej rodzinie - do której zresztą ta dziewczyna i
      ich (jej i szwagra) dziecko też należą. Co z tego, że się nie pobrali?...
      Nie rozumiem, jak cała rodzina mogła się od nich odwrócić. A sam szwagier i
      jego mamusia - no, no, "pozazdrościć"... tongue_out
      • siasiuszek Re: Oczywiście, że masz prawo 16.07.06, 19:26
        Widzisz mój mąż twierdzi ze to nie jest w pełni moja rodzina, i ze ja nie mam
        prawa się wtrącać. Widzisz ja nie rozumiem takich stosunków, kiedy w rodzinie
        nikt nie powie drugiemu ze źle robi, gdyby to chodziło o moją siostrę nie
        miałabym żadnych zahamowań i mówiłabym jej prosto w oczy, co o tym sądzę. A oni
        postępują z nim jak z jajkiem żeby przypadkiem go nie urazić. Reszta rodziny
        oprócz teściowej zdaje sobie sprawę, że jego postępowanie jest delikatnie
        mówiąc świńskie, ale nic nie mówią udają ze nic się nie dzieje.
        • dorianne.gray Re: Oczywiście, że masz prawo 16.07.06, 19:42
          siasiuszek napisała:

          > Widzisz mój mąż twierdzi ze to nie jest w pełni moja rodzina, i ze ja nie mam
          > prawa się wtrącać.

          Nooo, to męża też w takim razie "pozazdrościć"!...
          Spytaj teściową, czy nie jest jej głupio, że własnego wnuka tak traktuje.
          Ja bym na nich suchej nitki nie zostawiła.
          • siasiuszek Re: Oczywiście, że masz prawo 16.07.06, 19:54

            > Spytaj teściową, czy nie jest jej głupio, że własnego wnuka tak traktuje.
            > Ja bym na nich suchej nitki nie zostawiła.
            >
            Ona twierdzi, że to na pewno nie jest jej wnuk, bo ma jasne włosy.
            • dorianne.gray Re: Oczywiście, że masz prawo 16.07.06, 20:01
              A wkrótce pewnie się okaże, że ma też więcej oleju w głowie. Może faktycznie to
              nie jej wnuk... wink
        • qunegunda Czy ci Państwo noszą nazwisko Dulscy? 16.07.06, 20:24
          poważnie to jeśli oni nie są twoją radziną to z obcymi TYM BARDZIEJ nie musisz
          się cackać i możesz i wygarnąć cokolwiek zechcesz.
          możesz sobie też nie życzyć kontaktów z takimi znajomymi, a mąż niech robi co chce.
          • qunegunda zamiast użerać się z bigotami.... 16.07.06, 20:29
            lepiej przekonać tę dziewczynę aby pozwala matke dziecioroba o alimenty. kiedy
            przyjdzie pozew do baby zaraz zacznie inaczej śpiewać. ty oczywiście przyjmiesz
            rolę "wspolczującej" synowej wink
            • onlymama Re: zamiast użerać się z bigotami.... 16.07.06, 20:47
              Tesciowa wychowala syna jak umiala i takie sa skutki. Kazdy z nas ma prawo
              wyrazic zdanie o postepowaniu znanej nam osoby niezaleznie od tego czy jestesmy
              zwiazani rodzinnie, czy nie. W koncu my tutaj nawet nie znamy Twojego szwagra
              ani z Nim nie jestesmy spokrewnione a swoje zdanie prezentujemy smile
              Za "wtracanie sie" to ja bym uzanla gdybys np. czynnie pomagala bylej
              dziewczynie tego szwagra znalezc dobrego adwokata albo zajmowalabys sie tym
              dzieckiem, albo przekonala meza, ze skoro Jego brat nie placi na dziecko, to On
              powinien to robic, bo sa rodzina itd. Samo wypowiadanie zdania na jakis temat
              to jeszcze zadne wtracanie sie, to tylko wyrazanie opinii!
              Swoja droga, to ja bym sie pewnie "wtracila" i przynajmniej probowala z
              dziewczyna utrzymywac kontakty zeby moje dziecko moglo sie czasem spotkac z
              kuzynem i zeby nie czula sie tak kompletnie olana przez rodzine mojego meza. Bo
              mnie by za taka rodzine meza i troche za Niego samego bylo po prostu glupio i
              wstyd na Twoim miejscu i chcialabym zeby moje dziecko mialo dobre wzorce i
              uczylo sie od malego, ze pewnych rzeczy sie zwyczajnie nie robi.
              Pozdrawiam.
    • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 08:04
      No niestety mój mąż ma trochę racje teściowa to nie jest rodzina. Takie
      sytuacje uświadamiają człowiekowi, że póki jest dobrze to jest dobrze, ale
      niechby coś popsuło się w moim małżeństwie to teściowa odwróciłaby się do mnie
      plecami i jeszcze by się okazało ze mój synek to też nie jest jej wnukiem no,
      bo przecież też ma jasne włosy. Była szwagra również była z teściową w bardzo
      dobrych stosunkach mimo różnicy wieku dopóki synek nie zmienił zdanie.
      Ja jestem jedyną osobą z rodziny, która utrzymuje kontakt z tą dziewczyną. Tzn.
      nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami i nadal nie jesteśmy, ale jak się gdzieś
      spotkamy z dziećmi np. w piaskownicy to normalnie rozmawiamy o wszystkim a
      nasze dzieci się wspólnie bawią. Wprawdzie nigdy ani ja ani ona nie poruszamy
      tego tematu, choć może bym chciała żeby wiedziała ze ktoś jest po jej stronie,
      ale boje się być posądzona o próbę wyciągania informacji. Z pozostałej rodziny
      nikt nie próbuje nawiązać kontaktu a i była szwagra nie pozwala im się zbliżyć
      do dziecka.
      • alexandra74 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 08:26
        Niestety, wszystko co przeczytałam ardzo źle świadczy o Twojej rodzinie - do
        rodziny zaliczam tu wszystkie osoby spokrewnione z Twoim mężem, w tym jego
        samego.
    • oxygen100 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 09:49
      Twoj maz ma racje. Tajemnice ich alkowy to nie Twoja sprawa.
    • spacey1 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 11:30
      Ja bym w ogóle nie roztrząsała, czy to rodzina czy nie rodzina. I nie
      nazywałabym tego tajemnicami alkowy, jak Oxygene. Wyobraź sobie, że jesteś
      osobą, która po prostu z dobrego serca pomaga kobietom stojącym w trudnej
      sytuacji życiowej. taka fundacja czy cokolwiek. Masz prawo moim zdaniem, z
      dowolnego stanowiska, bronić praw tej kobiety, domagać się dla niej szacunku,
      walczyć o dobro tego dziecka. Jeśli zaś przypadkiem wyrodnym ojcem okazał się
      twój szwagier (niech go...), to wcale nie powinno wpływać na zmniejszenie Twojej
      aktywności, a może nawet wręcz przeciwnie.
      Cóż to, mamy prawo, czy nawet obowiązek reagować, gdy na przykład obcemu dziecku
      dzieje się krzywda (matka daje mu klapsy, szarpie go, krzyczy, dziecko głoduje,
      włóczy się po ulicach, nikt się nim nie zajmuje), ale gdy rzecz dotyczy naszego
      tzw. szwagra, to już morda w kubeł? ja się na to nie zgadzam.
      Podziwiam cię za odwagę, mało kto by się odważył postawić rodzinie w takiej
      sytacji. Uważam, że jeśli masz na to siłę, nie powinnaś zmieniać swojego
      postępowania.
      I mam prośbę, wyjaśnij to mężowi, może spróbuj w taki sposób, jak ja to
      przedstawiłam. Może to mu otworzy oczy...
    • chipsi Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 12:39
      Skąd pewność teściowej że to nie dziecko jej syna? Może nie wie skąd się biorą
      dzieci? A może jest przekonana że jej syn i jego była przez cały okres bycia
      razem tylko czytali sobie wiersze po nocach wink
      Jeśli są tacy pewni swego dlaczego nie zrobią badań tylko uciekają? A teściowa
      może jak najbardziej dostać piękny nakaz płacenia alimentów na wnuka skoro syn
      "nie ma warunków". Aha, na wykluczenie ojcostwa też jest tylko jakiś ograniczony
      okres czasu od urodzenia sie dziecka, nie jestem tylko pewna jak długi, chyba rok.
      • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 13:04
        Mój mąż na samym początku, gdy to wszystko się zaczęło raz ponucił się z
        teściowa i powiedział, co o tym myśli. Z bratem nigdy o tym nie rozmawiał.
        Teraz twierdzi, że on już powiedział, co o tym sądzi więcej na ten temat nie
        będzie dyskutować, bo to i tak nic nie da. To nie jest tak, że on nie potępia
        swojego potępia go i zgadza się w tej kwestii ze mną, nie chce jednak żebym się
        wtrącała w tą sprawę, bo twierdzi ze do nich i tak to nie dotrze a tylko ja
        będę miała później kłopoty.

        Moja teściowa twierdzi ze to nie jest jej wnuk, ponieważ: ma jasne włosy a jej
        syn ma ciemne ( zapomniała ze 3 jej dzieci w wczesnym dzieciństwie też miała
        jasne włosy, które później ściemniały), podobno słyszała od kogoś, że byłą
        szwagra podrywał w pracy jej kolega, który był ponoć bardzo w niej zakochany,
        więc to pewnie jego dziecko, zapomniała też o tym ze zaraz po urodzeniu tego
        chłopczyka, kiedy jeszcze było wszystko porządku i wszyscy żyli w zgodzie
        przebierała malca i podobno sama zauważyła, że ma znamię w tym samym miejscu,
        co szwagier teraz się tego wypiera. Myślę że podstawowym powodem dlaczego
        wypiera się ze jest to jej wnuk jest to ze jej syn go porzucił i stwierdził że
        nie wie czy to jego dziecko (nigdy nie powiedział że to na pewno nie jego
        dziecko zawsze twierdził że nie wie a ta wątpliwość pojawiła się u niego
        dopiero wtedy gdy poznał nową dziewczynę) dlatego teściowa wymyśla sobie powody
        dlaczego to na pewno nie jest jej wnuk, woli szczęście syna od szczęścia wnuka.

        Fakt to są tajemnice ich alkowy ja materacem nie byłam, ale ta dziewczyna nie
        była nigdy żadną puszczalską, która chodzi z 4 naraz, i ten chłopczyk według
        mnie jest bardzo podobny do szwagra, i z tego, co mi wiadomo nie zaszło nic, co
        by mogło podważyć wiarę szwagra w to ze to jego dziecko, dlatego nie wątpię w
        to, kto jest ojcem tego chłopca. I domyślam się też, dlaczego do tej pory
        szwagier nie chciał robić badań.
    • ewa2233 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 13:08
      To zastanawiające ile się człowiek może dowiedzieć na temat swego statusu
      rodzinnego, kiedy ma odmienne zdanie smile)
      Jeśli teściowa, szwagier - to nie rodzina, w takim razie jak rozumieć, że po
      ślubie WCHODZI SIĘ DO RODZINY męża/żony?


      Uważam, że swoje zdanie masz prawo wypowiadać, masz również prawo pomagać tej
      kobiecie, przyjaźnić się z nią itp. Nikt nie ma prawa Ci tego zabronić.
      A "trzymanie" z rodzinką, która zostawiła dziewczynę w takiej sytuacji,
      w imię solidarnoości rodzinnej/żeby nie było przykro teściowej/szwagrowi itd
      uważam za popieranie kogoś, kto okazał się zwykłym s$#@_s$#@!
      -------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
      produkcją mleka na dużą skalę.
      • ewa2233 a z przymróżeniem oka rzecz biorąc ... 17.07.06, 13:11
        nie uznanie dziecka z powodu "niesłusznego" koloru włosów - to przełom w
        genetyce! smile
        ---------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
        produkcją mleka na dużą skalę.
      • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 13:14
        Pod wpływem tego, co mi tu napisałyście i ostatnich wydarzeń tzn. tego ze
        podobno mają przyjechać za niedługo do polski rozwiązać sprawę tych alimentów
        myślałam w nocy jak to rozegrać żeby wilk był syty i owca cała. Prawdopodobnie
        na forum rodzinnym nie uda mi się nic powiedzieć prawdopodobnie nie zniosłabym
        presji kilkunastu osób na raz o wiele łatwiej jest mi dogryzać teściowej w tej
        kwestii. Może uda mi się pogadać z nim na osobności i dogadać musi coś o ile
        obecna dziewczyna spuści go, choć na chwile z oczu, bo strasznie go pilnuje i
        blokuje szelki dostęp do niego.
        Jak macie jakieś pomysły chętnie posłucham rad. Oczywiście żeby nie były to
        strasznie drastyczne rozwiązania, bo było nie było to nie znajomi, z którymi
        mogę stracić kontakt tylko rodzina mojego męża, z którą będę musiała jakoś
        współ funkcjonować przez kilkadziesiąt najbliższych lat szczególnie, że wszyscy
        mieszkają blisko.
        • anet81 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 14:49
          haha, mozesz przy rodzinnym obiedzie nagle glośno i wyraźnie powiedziec prosto
          do szwagra: "widzialam ostatnio twojego syna w piaskownicy. Ale do Ciebie
          podobny! Wykapany tata!"
          big_grin
          Dyskusja sama się dalej potoczy, na pewno będiesz mogla wyrazic wtedy swoje zdanie.
          Nie wycofuj sie jednak z tego, ze podobny, choćby Cię teściowa chciała
          zakrzyczeć. Ty uważasz, ze podobny. koniec, kropka smile

          Dobrze, ze jesteś taka, nie zostawiaj tego. Spróbuj coś zrobić, żeby tej
          dziewczynie i jej dziecku pomóc.
          Powodzienia
          Anet
          • ewa2233 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 17.07.06, 14:51
            Anet ale ekstra tekst obiadowy! smile))))
            -------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
            produkcją mleka na dużą skalę.
          • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 07:39
            No było by dobre gdyby nie fakt, że widzą tego chłopca codziennie przez okno,
            była szwagra mieszka w tym samym bloku, a tak wyglądałoby na czystą prowokacje:-
            )
            • monisia98 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 09:04
              wiesz ja ci opisze pewna historie z mojej rodziny bardzo podobna choc szczeze
              mowic wstydze sie tego... otoz brat mojego ojca kiedy jeszcze byl kawalerem
              spotykal sie z pewna dziewczyna - znali sie i spotyklai razem czasmi z moimi
              rodzicami juz wowczas - ona nie traktowala mojego wujka dobrze tzn. on byl w
              niej zakochany a ona wykorzystywala to i traktowala go jak pieska, w kazdym
              badz razie moj wujek w koncu ja zostawil a ona po 3 mies wrocila do niego i
              oswiadczyla ze jest z nim w ciazy - poniewaz wujek nie nalezal do zbyt
              wyksztalconych osob poprosil o pomoc moja mame i wyjasnil jej ze on nie jest
              ojcem dziecka bo ona miala jeszcze kilku innych po nim - tak bylo naprawde ...
              zreszta na sprawie zglosilo sie kilku delikwentow o ustalenie ojcostwa - moja
              mama pomogla znlazc mojemu wujkowi dobrego adwokata i wujek wygral! Ona
              zapierala sie ze to jest jego dziecko... wujek w kazdym razie przysiegal mojej
              mamaie ze napewno to nie jego i gdyby bylo jego nie pozwaliby aby jego kosci po
              swieci sie walaly.... cala historie mama opowiedziala mi jak mialam jakies 15
              lat.... to byla dziewczynka ma tak samo na imie jak ja i jest ode mnie rok
              starsza - kiedy ona sie urodzila moja mama byla jeszcze w ciazy... pewnego dnia
              spotkala ja na ulicy i sie przestraszyla - ona wyglada jak ja.... jest do mnie
              podobno okrutnie podobna - mowie o urodzonej dziewczynce - mama wrocila do domu
              w szoku i wtedy opowiedziala mi ta historie ... ona szla ze swoja mama czyli z
              byla mojego wujka... mama czula sie podle i powiedziala ze zle zrobila ze ta
              dziewczynka naprawde jest jego dzieckiem .... wujek obecnie ma zone i 2 dzieci -
              mama probowala mu to powiedziec ale on nie chcial o tym slyszec....
              Ja przez jakis czas szukalam ja .... ale bez skutku mam za malo informacji ....
              w kazdym razie mieszkala w tym samym miescie co ja ... kilka razy zdazylo mie
              sie ze ktos do mnie podszedl jakis chlopak i czy dziewczyna i twierdzila ze
              mnie zna ze bylam wczoraj na imprezie itd... jedynie imie sie zgadza i
              podobienstwo - w naszej rodzinie kazdy ma ciemne wlosy ,ciemna karnacje i
              ciemne oczy - nawet moje dzieci - jedynie mala ma troche jasniejsze ale oczy i
              karnacja ta sama.
              Nie szczyce sie ta historia i zawsze chcialam ja poznac w koncu to moja kuzynka.
              • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 09:31
                Mój synek na szczęście poznał swojego kuzyna, jest miedzy nimi 3 tygodnie
                różnicy wieku. Moja teściowa i była szwagra mieszkają bardzo blisko siebie
                właściwie są sąsiadami. Dlatego ile razy jestem u teściowej i idę z małym do
                piaskownicy często spotykam byłą szwagra z dzieckiem. Gdy byli młodsi byli
                bardzo to siebie podobni miedzy innymi też, dlatego ściskało mnie zawsze serce
                nad tym chłopcem, teraz zaczynają się coraz bardziej od siebie różnić, ale
                nadal widać u obu duże podobieństwo zewnętrzne do rodziny teściowej taki sam
                kształt głowy i nos oraz ust. Boje się również, że ten chłopiec będzie miał
                później jak urośnie żal nie tylko do teściowej, ale i do mnie i mojego synka a
                chciałabym żeby mieli ze sobą dobry kontakt. W końcu są kuzynami. Dlatego choć
                wcześniej, gdy między nią o moim szwagrem było dobrze była mi zupełnie obojętna
                i nawet nie zwracałam na nią uwagi ot dziewczyna szwagra po prostu to teraz
                często specjalnie szukam z nią kontaktu. Właściwie to dzieci sprawiły ze teraz
                ze sobą rozmawiamy. Ona nie chce mieć nic wspólnego z tą rodziną, do której
                zaliczała również mnie i nie chciała żeby ktokolwiek z tej rodziny zbliżał się
                do jej dziecka. Więc na początku jak mnie zobaczyła z małym to zabierała synka
                i uciekała do domu. Dopiero od czasu, gdy raz podeszłam do piaskownicy a mój
                synek podszedł do swojego kuzyna pobawić się z nim została ja usiadłam i
                zaczęłyśmy luźną rozmowę. I od tej pory pozwala się bawić razem jednemu i
                drugiemu a my w tym czasie gadamy o czymkolwiek nie wchodząc na ten bolesny
                temat. Ale jeżeli by kiedyś wyjechała prawdopodobnie stracę kontakt z nią i jej
                synkiem.
    • mrowkojad2 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 16:29
      Jak czytam o takich kolesiach jak ten twój szwagier to mi się nóż w kieszeni
      otwiera, co za dupek, jak tak można postępować. A twoja teściowa to chyba jakaś
      cudotwórczyni, że kod DNA jest w stanie po kolorze włosów sprawdzić. Współczuję
      ci serdecznie takich powinowatych, bo fakt rodzina męża to właśnie powinowaci.
      Jestem strasznie wyczulona na takich kolesi, bo byłam poniekąd zaangażowana w
      podobną historię. MOja najlepsza przyjaciółka z LO, po roku studiowania w innym
      mieście, przeniosła się na moje studia, była wtedy zupełnie inną osobą niż w
      szkole, pod wpływem kolesia, z którym sie związała stała się cwaniarą i
      materialistką. Kiedyś w klika dziewczyn poszłyśmy na drinka i tak sącząc już
      któregoś z rzędu ona wyznała, że dziewczyna, z którą wcześniej chodził jej
      facet i zerwał po poznaniu tej mojej kumpeli, jest w zaawansowanej ciąży (oni
      byli wtedy ze sobą jakieś 7-8 miesięcy) i że to dla tej mojej kleżanki
      tragedia, bo jak to jej ukochany będzie miał w dowodzie wpisanego, jak się
      wyraziła, " jakiegoś obcego dzieciaka". No więc my na to, że jak to obcego,
      przecież jego własnego, którego machnął jeszcze przed rozstaniem. Pogadałysmy
      jej trochę i wieczór się zakończył. Po kilku miesiącach poznałam dalszy ciąg
      tej historii, gdyż moja wspólokatorka z akademika, mieszkała w tej samej
      mieścinie, co bohaterowie tej historii. Otóż ex chłopaka mojej kumpeli urodziła
      dziecko, była co prawda bez kasy i pracy, bo szef jej wyrzucił ją gdy tylko się
      dowiedział o ciąży, ale stwierdziła, że nie chce żadnych alimentów, ale dziecko
      musi mieć nazwisko ojca i złożyła wniosek o ustalenie ojcostwa. Ten koleś był
      nieźle dziany, a jego rodzinka ustosunkowana w tych prowincjonalnych klimatach,
      więc przekupili kogo trzeba, zamienili próbki z krwią i wyszło, że dziecko nie
      jest jego.
      PO tym wszystkim próbowałam rozmawiać z tą moją wtedy już byłą kumpelą, ale ona
      twierdziła, że tak trzeba było tę sprawę załatwić, bo ona i rodzice tego jej
      chłopa spaliliby się ze wstydu, że on zadawał się z taką biedną i prostą
      dziewczyną. ZAłamałam się, zerwałam z nią praktycznie kontakty, ale jakoś
      ostatnio spotkałysmy się na jakiejś rocznicy matury czy coś. Wyszła za tego
      kolesia, ma z nim juz dwójkę dzieci i jest szczęsliwa. Tylko że jak tak
      patrzyłam na to ich szczęscie, to sobie myslałam o tym biednym jego dziecku bez
      ojca i o tym, że skoro z jedną tak zrobił to z inną, następną tez sobie w razie
      czego poradzi.
      Uff, rozpisałam się, przepraszam.
      • spacey1 Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 16:35
        no wiesz co, wstrząsająca historia. Że też takie skur... chodzą po tym świecie,
        brak słów.
    • shamsa Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 18:31
      wspolczuje Ci tesciowej. zakonczylabym stosunki z tak uroczą damą.
      ---
      www.flatcoatedretriever.prv.pl
    • annaka Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 19:13
      Ależ masz prawo się wtrącać! Ponieważ jesteś żywotnie zainteresowana tym, czy
      twój szwagier płaci alimenty. Dlaczego? W skrajnym przypadku Ty też możesz
      płacić tej dziewczynie alimenty.
      Zgodnie z prawem i nakazem sądu (dziewczyna może taką sprawę założyć) alimenty
      windykuje się również od zstępnych, wstępnych oraz rodzeństwa ukrywającego się
      tatusia. Sąd może podzielić kwotę na rodzinę albo szukac w rodzinie tych,
      którzy płacić mogą. Niestety. Polecam forum na e-prawnik.pl
      Lepiej wcześniej porozmawiać.....
    • titta Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 18.07.06, 19:59
      Nie zwrocenie uwagi na niesprawiedliwosc i sku..synstwo (a tym jest porzucenie
      dziecka) jest po prostu braniem udzialu w calym procederze.
      Jesli tesciowa przypuszcze, ze dziecko nie jest jej syna moze sama postarac sie
      o testy: w tym przypadku prubke krwi ojca mona zastapic jej wlasna (i tescia).
      Zmniejsza to co prawda pewnosc ustalenia ojcowstwa o polowe (choc ewentualne
      wykluczenie jest 100%) jednak nadal jest ono bardzo wysokie. Skonczylo by to
      dyskusje na ten temat.
      • siasiuszek Re: Czy nie mam prawa się wtrącać? 19.07.06, 08:38
        No niestety tego nie zrobi, bo jakby wyszło ze to syn szwagra to by miała
        problem.
Pełna wersja