siasiuszek
16.07.06, 12:25
Postaram się po krótce przedstawić cała sytuacje. Mój szwagier chodził z
dziewczyną przez 2 lata. Ona zaszła w ciąże. Przeze pierwsze 2 tygodnie po
porodzie wszystko było porządku szwagier cieszył się z dziecka i zapowiadało
się ze będzie ok. Niestety wkrótce szwagra przerosła sytuacje zostawił swoją
dziewczynę i jej dziecko i znalazł sobie nową kobietę, z która wyjechał za
granice. W dodatku nie uznał chłopca i stwierdził ze nie wie czy to jego
dziecko. Teściowa przez te pierwsze 2 tygodnie póki było dobrze przychodziła
do byłej szwagra zajmowała się małym, ale niestety, kiedy synkowi się
znudziło odwróciła kota ogonem stwierdziła ze to na pewno nie dziecko
szwagra, bo ma jasne włosy. I do tej pory ciągle wymyśla powody, dlaczego to
nie jest dziecko szwagra. Była dziewczyna szwagra złożyła wiec pozew o
alimenty. Szwagra nie było w kraju a rodzinka myślała, że skoro nie odbierają
wezwań z sądu to sąd nic nie zrobi. Niestety się mylili i sąd przyznał byłej
dziewczynie szwagra alimenty. Oczywiście szwagier nie chce płacić jego obecna
dziewczyna, która swoją drogą byłą szwagra określa mianem ku..y załatwia mu
znajomego adwokata żeby go z tych alimentów wyciągnął. Teściowa oczywiście
ich popiera i łudzi się ze szwagier będzie odkładał dla dziecka o ile jest
jego na konto i da małemu jak będzie pełnoletni, ale każdy, kto zna szwagra
wie doskonale, że tego nie zrobi jest zbyt dużym sknera a dodatkowo jego
obecna go podpuszcza żeby nie płacił. Ja jestem jedyną osobą w rodzinie,
która wyraża niezadowolenie z tego stanu mój mąż też potępia swojego brata,
ale nigdy nie dał mu tego odczuć ani nic mu nie powiedział. Wczoraj podczas
rozmowy z teściowa powiedziałam jej, co o tym wszystkim myślę. I później
posprzeczałam się z mężem. On twierdzi ze nie powinnam się wtrącać, że to nie
moja sprawa ze narobię sobie wrogów a i tak nic nie zwojuje, że powie
rodzince żeby nie rozmawiali przy mnie o tej sprawie. Ale u mnie się burzy
poczucie sprawiedliwości, szkoda mi tego dziecka szkoda mi byłej szwagra,
która po porodzie straciła prace tzn na razie jest jeszcze naw wychowawczym,
ale nie ma, do czego już wracać. Nie chce żeby czuł się tak cholernie
komfortowo,że nikt przy nim nie wspomina o dziecku nikt mu nic nie wypomni
nikt mu nie da poczuć, że potępia to, co robi. Mnie po prostu szlak jasny
trafia. Czy powinnam siedzieć cicho?? Mam jeszcze takie pytanie szwagrowi
sąd przyznał 260 zł alimentów czy on może to obniżyć, i jeszcze jedno u
teściowej była policja twierdząc, że szwagier jest poszukiwany (on jest nadal
za granicą) czy policja też sie zajmuje sprawą alimentów czy to może zupełnie
inna sprawa?