mika_p
20.07.06, 02:00
Znajomi znajomych brali ślub, świadkami młodej pary byli brat pana młodego i
siostra panny młodej.
Przed uroczystością wszyscy pojechali w plener na spotkanie z fotografem,
którego plonem jest kilkadziesiąt zdjęć w różnych konfiguracjach, a to panna
młoda przy koniku, a to para młoda na mostku, a to na ławeczce, na schodach,
pod drzewem, na trawce, z szampanem, z obrączkami, z parasolką, ze świadkami
i bez, mnóstwo tego, fotograf miał wenę.
Jedna seria zniesmaczyła mnie kompletnie.
Na zdjęciach byli, od lewej: pan młody, panna młoda, świadek.
Na pierwszym zdjęciu panowie stali tyłem do pani, trzymając w dłoniach
pistolety (przy uchu, skierowane w górę).
Na drugim zdjęciu zwróceni już twarzami do siebie, pistolety jak wyżej.
Na trzecim zdjęciu mierzyli do siebie ponad tyłkiem pochylonej do przodu i
szczerzącej się głupio panny młodej.
Nie wiem, może jestem nienormalna, ale uważam, że stawianie brata naprzeciw
bratu z sugestią, że mogą się pozabijać o babę, jest obrzydliwe i niesmaczne.
Inne zdjęcia były śliczne, te technicznie też dobre, ale pomysł tak kretyński
obrzydził mi oglądanie. Jak można wpaść na taki pomysł, żeby kazać bratu
mierzyć w brata z pistoletu, nawet w żartach, i to o dziewczynę, która jest
na granicy bycia żoną? Wszystko w uśmiechach, brrr...