margosia.kr
22.07.06, 15:43
Witajcie.
Właśnie 2/4 mojej rodzinki siedzi na lotnisku i czeka, by pofrunąć do Włoch.
Wyprawę zafundowała moja mama na zakończenie szkoły podstawowej dla swojego
wnuka (pierworodnego, jak to podkreśla ), a mojego syna. Z racji wieku musiał
mieć opiekuna, więc wypadło na mojego małżonka.
Mam straszne wewnętrzne wyrzuty sumienia, że pozwoliłam wydać mamie tyle
kasy. Męczy mnie to okrutnie. Fakt, że stać mamę na to, ale dzięki jej wciąż
bardzo ciężkiej pracy, po kilkanaście godzin dziennie. Sama od dobrych 15 lat
nie była na urlopie.
Podzieliłam się swoimi rozterkami z koleżankami, kobietam dorosłymi, mającymi
rodziny i usłyszałam, że jakie wyrzuty sumienia, że przecież nie funduje
obcym, że skoro ma gest to powinnam się cieszyć i w końcu, że przecież gdyby
nie chciała, to by nie fundowała.
Te same argumenty usłyszałam, jak powiedziałam, że mama od miesiącą mnie
prosi, bym wybrała sobie samochód, bo chce mi tzn. nam kupić.
Kurcze, nie potrafię tak myśleć. Może gdyby wygrała w totka, dostała spadek
itp., to inaczej bym myślała, może łatwiej bym wyciągnęła rękę. A tak,
totalna psychiczna blokada i udręka. Cały czas tylko myślę, że to Ona powinna
teraz odpoczywać.
Może niepotrzebnie się nakręcam ? Tak mnie to w serduszku męczy.
Pozdrawiam - Małgosia