jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.???

26.07.06, 10:20
Kochane kobietki mam nie lada problem,jestem mężatką od 8 lat, niestety od
jakiegoś czasu wszystko w naszym małżeństwie zaczęło się sypać,nie potrafimy
się dogadać.

Duży problem mamy z pożyciem sexualnym. Właśnie zastanawiam się jak to jest u
was,mój mąż jest zagorzałym fanem oglądania pornosów,nie powiem czasami i ja
z nim oglądam, ale wkurza mnie to, iż on najpierw ogląda sam a potem
przychodzi do mnie podniecony wylądować swoje emocje. W ogóle nie zwraca
uwagi na to czy ja akurat mam ochotę, żadnej gry wstępnej tylko od razu łapy
w wiadome miejsce pcha.

Ja już tka nie mogę nic do niego nie dociera,jak odmawiam współżycia to się
obrazą wszczyna awantury mówi przykre słowa,i jak tu mieć ochotę na faceta,
który jednego dnia cię wyzywa a kolejnego już niby wszystko jest Ok i chce
sex.

Może to ja jestem oziębła,może są jakieś środki żeby mi to minęło. Proszę
doradźcie coś, bo jestem w kropce.

Czy tka wygląda życie po ślubie,co mają powiedzieć osoby z wieloletnim stażem
małżeńskim,ja mam już dość zmuszania się do sexu.
    • lolinka2 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:29
      nie tak wygląda. mówię to po 5 latach, jest mi lepiej aktualnie niż na
      początku....
    • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:37
      Czy to znaczy ze to ze mna jest cos nie tak??

      Ja tez bym chciała zeby było lepiej ,dodam ze mamy dwoje małych dzieci,po
      ciążach tez sie coś we mnie wypaliło ,wiecie jak to jest wstawanie do dzieci
      ciągla opieka ,a on mi wmawia ze ja cąły dizęn nic nie robi ,ja nie mam prawa
      źle się czuc ,byc zmęcozna.
      Prosze poradźcie coś ,moze piwonnismy jakos urozmaicic swoje pozycie??
      • martaglowacka Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:47
        Wiemy jak to jest smile Mam dwójkę (5 lat i rok), ale mimo to brak problemów (z
        tego powodu). Przez jakiś czas po drugim porodzie nie miałam ochoty na nic
        kompletnie. Pomogła (banalne) zmiana środków antykoncepcyjnych. Poza tym mam
        wspaniałego Męża, z którym jestem 14 lat (w tym 5 po Ślubie). Nigdy mnie do
        niczego nie zmusza i jest bardzo czuły.
        Pozdrawiam
        Marta
    • maallinka Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:37
      Ja nie mam wprawdzie tak dlugiego stazu malzenskiego, ale jak mowi teoria po 7
      latach jest szansa na kryzys... Choc to tylko teoria i nie musi sie sprawdzic
      cos w tym jest. Moze wlasnie przechodzicie taki kryzys?
      Klotnie niczego nie zalatwia a na pewno niczego nie zalatwia wyzwiska. Pewnie
      bedzie trywialne to co Ci powiem ale czy probowaliscie o tym na spokojnie
      pogadac? To znaczy o swoich potrzebach, oczekiwaniach? Tym masz swoje i on ma
      swoje, moze warto je poznac dokladnie i jakos pogodzic?
      Poza tym przypuszczam ze nie tylko o seks chodzi, moze w ogole troche sie od
      siebie oddaliliscie ostatnio? Moze sprobujcie gdzies wyjechac tylko we dwoje,
      bez dzieci, znow chodzic razem do kawiarni, na lody, razem zwiedzac jakis
      ciekawy zakatek.. I duzo rozmawiac - o Was, o tym co czujecie, powspominac jak
      sie poznaliscie...
      Co Ty na to?
      • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:43
        właśnie ze my nigdy nigdzie nie bylismy ,mąz pracuje od rana do nocy ,ja jestem
        w domu z dziecmi ,jemu isę wydaje ze ja nic nie robie ,kłótnie sa juz od
        jakiegoś czasu zima milismy ciężki kryzys i nawet do poradni małżeńskiech
        chodizlismy ,nibybyło lepiej.Tak rozmaiwalismy na psokojnie i wyszło na to ze
        nie ma sexu nie ma zgody ,on ma takie wymagania ijak ja odmawiam np.przez 3 dni
        to juz sa awantury .Przyznam szczeze ze ja nie mam aż tkaich potrzeb ale
        zazwyczaj pomimo braku ochoty zgadzam się na sex dla świętego spokoju.

        Teraz jakoś tka sie złozyło ze znowu kilka dni nic nie było i wczorja nastapił
        wybóch ,tyle mi nagadał ze mnie zamórowalo.

        a na wyjazd się nie zgodzi bo praca najwazniejsza a do tego mamy budowe
        rozpoczętą i kase inwestujemy.
        • martaglowacka Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:49
          Ostatnio gdzieś tu na forum znalazłam bardzo mądre powiedzonko:
          "Mężczyzna jest szczęsliwy, jeśli uprawia sex,
          Kobieta uprawia sex, jeśli jest szczęśliwa"
          Przekazałam je Mężowi i od tej pory stara się mnie uszczęśliwiać na wszelkie
          sposoby smile
          Poza tym z doświadczenia wiem, że wyjście razem (bez dzieci) choć raz w
          miesiącu działa cuda. Może macie jakąś Babcię lub zaufaną sąsiadkę, która by
          się dziećmi zajęła??
        • maallinka Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:55
          Ciagle wydaje mi sie ze nie seks jest tu podstawowym problemem. Nie mozna
          przeciez siedziec cale dnie w pracy a z zona widziec sie tylko na seks... To
          ile on spedza czasu w pracy to juz Wasza sprawa, wiem ze jesli sie budujecie
          potrzebujecie pieniedzy, ale to jest wlasnie cos za cos. A moze Ty chcialabys
          pojsc do pracy? Oderwalabys sie troche od obowiazkow domowych, poznalabys
          nowych ludzi, a maz wreszcie przestalby Ci wyrzucac ze nic nie robisz.
          Musialabys tez co dzien ladnie sie ubrac, moze i maz inaczej by spojrzal jakby
          jego zona wychodzila do pracy... Sama wiem ze jak sie w domu siedzi to zaklada
          sie to co wygodne, a tak on zobaczylby ze jestes miedzy ludzmi, ladnie
          wygladasz, niech wie ze jego zona i innym moze sie podobac. No i gdybys Ty
          pracowala moze on tez nie musialby przesiadywac w pracy do pozna wieczorem...
          Nie wiem jak male macie dzieci i czy macie je z kim zostawic, u nas jak jedno
          pojdzie do przedszkola to drugie bedziemy zostawiac z dziadkami. A potem i
          drugie pojdzie do przedszkola.
        • kbart Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 12:40
          asia2810 napisała:

          > właśnie ze my nigdy nigdzie nie bylismy ,mąz pracuje od rana do nocy ,ja
          jestem
          >
          > w domu z dziecmi ,jemu isę wydaje ze ja nic nie robie ,kłótnie sa juz od
          > jakiegoś czasu zima milismy ciężki kryzys i nawet do poradni małżeńskiech
          > chodizlismy ,nibybyło lepiej.Tak rozmaiwalismy na psokojnie i wyszło na to ze
          > nie ma sexu nie ma zgody ,on ma takie wymagania ijak ja odmawiam np.przez 3
          dni
          >
          > to juz sa awantury .Przyznam szczeze ze ja nie mam aż tkaich potrzeb ale
          > zazwyczaj pomimo braku ochoty zgadzam się na sex dla świętego spokoju.
          >
          > Teraz jakoś tka sie złozyło ze znowu kilka dni nic nie było i wczorja
          nastapił
          > wybóch ,tyle mi nagadał ze mnie zamórowalo.
          >
          > a na wyjazd się nie zgodzi bo praca najwazniejsza a do tego mamy budowe
          > rozpoczętą i kase inwestujemy.



          bardoz ci zazdroszcze....tego iz mąz jest na ciebie napalony. na mnie nie jest
          napalony, kiedy to robimy tylko i jedynie z mojej incjatywy to nie mam nawet na
          co liczyc, na żadne pieszczoty, słowa, nie mówiąc tez o tym ze robi to ze mną z
          przyjemnością, ale jakoś tak obojetnie...
          Chce znaleźc sobie kogoś bo dłuzej tak nie można, możliwe ze nie masz ohoty,
          rozumiem tez twojego męza, ma potrzeby podobne do moich i chyba oddam ci
          swojego meza, a ty mi oddaj swojego. Bedzies zmogła z moim mezem wspólżyc raz
          na rok albo nawet w ogole.

          • maallinka Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 12:50
            kbart napisał:
            > rozumiem tez twojego męza, ma potrzeby podobne do moich i chyba oddam ci
            > swojego meza, a ty mi oddaj swojego. Bedzies zmogła z moim mezem wspólżyc raz
            > na rok albo nawet w ogole.
            Ciekawa propozycja kbart, mozeby tak stworzyc forum "zamienie/oddam (meza)"? smile
    • ominika Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 10:53
      Za chwilę minie nam 9-ta rocznica. I... jest dobrze (tfu, zeby nie zapeszyć ;-
      ). Mamy chore dziecko, które wymaga opieki i trudu i nerwów i stresu i zadnej
      pomocy znikąd, ale nie wiem jak - bo to trudno wytłumaczyć - jest w nas
      ogromnie duzo wsparcia dla siebie nawzajem. W naszej rodzinie tylko mąż
      pracuje, ale nigdy, nigdy nieusłyszałam od niego, że ja, będąc w domu nic
      nierobie. Wciąz podkresla, że w tym naszym wspólnym zyciu to mnie przypadła
      gorsza i trudniejsza część, bo byćie w domu zamknieta z chorym dzieckiem jest
      faktycznie ciężkie. Staramy się jednak oddzielac te dwie sfery - bycie
      rodzicami i bycie partnerami dla siebie. Stawiamy mocno granice i o nie
      walczymy. Jest czas, kiedy jestem mama, ale przychodzi taki czas w ciagu dnia,
      kiedy dziecko zasypia i chociaz ja tez padam na nos - staję się kobietą
      mojego mężczyzny. To trudne, bo czasem pierwsza mysl to paść i spać, ale
      wyrywamy chocby godzine spokojna dla siebie. Na rozmowę, na lampke wina, na
      czytanie ramie przy ramieniu.
      To co piszesz o Waszych relacjach nasuwa mi taką mysl , że Twój mąż bardziej
      widzi w Tobie matkę i gospodynię, niż kobietę. Powiedz mu to. Powiedz, że
      chcesz znou poczuć się kobietą. Nie tylko na moment po kolejnym filmie porno.
      Qrczę, nie iwem co Ci poradzic... Może poradnia małzeńksa? Może jakieś
      spotkanie z psychologiem? Bo pewnieoboje chcecie tak naprawde tego samego - być
      razem w satysfakconującym związku, tylko jest coś, co wam przeszkadza, i co
      samemu trudno czasem dostrzec. Pozdrawiam i zycze dobrych dni smile(i nocy tez ;-
      )
    • lola211 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 11:07
      Z Toba jest wszystko ok, wcale sie nie dziwie, ze Ci sie nie chce, z takim
      podejsciem jak on ma tez bym go do diabla poslala.
      Domyslam sie, ze czujesz sie traktowana przedmiotowo(facet sie naoglada lasek i
      przylazi do Ciebie , bo mu dygneło, ble..)i ze po prostu nie masz ochoty isc do
      łozka z awanturnikiem.To on powinie zmienic swoje podejscie, egoista.
    • babka71 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 12:28
      odstawić pornosy n/t
      • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 12:57
        kbart -napisała




        „oddam ci
        swojego męża, a ty mi oddaj swojego. Będziesz zmogła z moim mężem współżyć raz
        na rok albo nawet w ogóle.”


        O oddawaniu sobie mężów nie ma mowy,możliwe ze mój jest wiecznie napalony,ale o
        czułości i czułych gestach też nie ma mowy.

        Nic nie wspominałam ze chcę współżyć raz na rok albo i wcale,ja tez mam swoje
        potrzeby może nie aż takie ze chce to robić codziennie, ale 3,4 razy w tygodniu
        tez mam ochotę,czasami mam jak jego nie ma,

        Czasami wolę sobie sama dogodzić niż znosić jego uwagi dotyczące sexu,najpierw
        ma problem, bo ja nie chce,jak już dochodzi od zbliżenia to wiecznie się
        wypytuje,”a jak było", po idzie sobie spać wypina tyłek i tyle z niego mam.

        Ja już nie czuję tego czegoś jak on do mnie przychodzi,naogląda się pornosów a
        potem cheja do mnie, bo go rozrywa. Też uważam ze jest egoista a ja nie jestem
        dmuchana lala żeby mu dogadzać zawsze, kiedy on chce.

        Chyba dojdzie do tego ze każde z nas samo się będzie zaspokajać,to jakaś
        paranoja.
        • kbart Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 14:47
          \
          asia2810 napisała:

          \
          \
          >
          > O oddawaniu sobie mężów nie ma mowy,możliwe ze mój jest wiecznie napalony,ale
          o
          >
          > czułości i czułych gestach też nie ma mowy.
          >
          > Nic nie wspominałam ze chcę współżyć raz na rok albo i wcale,ja tez mam swoje
          > potrzeby może nie aż takie ze chce to robić codziennie, ale 3,4 razy w
          tygodniu
          >
          > tez mam ochotę,czasami mam jak jego nie ma,
          >
          > Czasami wolę sobie sama dogodzić niż znosić jego uwagi dotyczące
          sexu,najpierw
          > ma problem, bo ja nie chce,jak już dochodzi od zbliżenia to wiecznie się
          > wypytuje,”a jak było", po idzie sobie spać wypina tyłek i tyle z niego ma
          > m.
          >
          > Ja już nie czuję tego czegoś jak on do mnie przychodzi,naogląda się pornosów
          a
          > potem cheja do mnie, bo go rozrywa. Też uważam ze jest egoista a ja nie
          jestem
          > dmuchana lala żeby mu dogadzać zawsze, kiedy on chce.
          >
          > Chyba dojdzie do tego ze każde z nas samo się będzie zaspokajać,to jakaś
          > paranoja.


          dobrze ze napalony jest do ciebie a nie chodzi po kątach i
          agencjach.zazdroszcze i tak, szanuj go ze jest napalony, ja bym tak chciała. A
          zawsze mozna powiedziec zeby popiescił, jezyka nie masz zeby mu powiedziec?
      • agnieszkas72 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 13:06
        Cóż babka,masz rację.Tu tkwi problem,pytanie,czy da się coś z tym zrobić.Jestem
        10 lat po slubie i jest coraz lepiej.Dlatego,ze bardzo się kochamy i nie ma
        pomiędzy nami istotnych zadrażnień.Trójkąta z filmem porno nie potrafię sobie
        wyobrazić,czułabym się parszywie i nie miałabym ochoty na
        nic.Niestety,utrwalenie takiego sposobu zaspokajania się,w którym żona jest
        potrzebna tylko do koncowego rozładowania bardzo źle wróży waszemu
        małzenstwu.Bez uswiadomienia mężowi problemu i wielkiej woli walki o wasze
        małzeństwo także z jego strony nie bedzie dobrze.A ty Asiu pamiętaj,ze nieudany
        z winy męża seks rzuci cień na całe wasze życie.
        • kbart Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 14:50
          agnieszkas72 napisała:

          > Cóż babka,masz rację.Tu tkwi problem,pytanie,czy da się coś z tym
          zrobić.Jestem
          > 10 lat po slubie i jest coraz lepiej.Dlatego,ze bardzo się kochamy i nie ma
          > pomiędzy nami istotnych zadrażnień.Trójkąta z filmem porno nie potrafię sobie
          > wyobrazić,czułabym się parszywie i nie miałabym ochoty na
          > nic.Niestety,utrwalenie takiego sposobu zaspokajania się,w którym żona jest
          > potrzebna tylko do koncowego rozładowania bardzo źle wróży waszemu
          > małzenstwu.Bez uswiadomienia mężowi problemu i wielkiej woli walki o wasze
          > małzeństwo także z jego strony nie bedzie dobrze.A ty Asiu pamiętaj,ze
          nieudany
          > z winy męża seks rzuci cień na całe wasze życie.


          jak to efekt koncowy??? oglądanie fimów?
          jakby to robił z laskami a pozniej wyładowywał sie na niej to tak mozna
          powiedziec ze koncowka t wyładowanie.Sama lubię filmy, i włączam swojemu mezowi
          zeby troche go podnieciły i wtedy mam sznase na to ze bedzie seks raz na rok.
          Nei wiem w czym masz problem.
          • agnieszkas72 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:46
            Sądząc z twojego postu kbart,to ty masz żałosny problem.Ja nie muszę uciekac się
            do pomocy pornosów ,wystarczy ,że jestem i oboje mamy nastrój a to zdarza się
            bardzo często.Współczuję.
    • lidkakn Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 13:13
      A ja bym powiedziała mężowi wprost ,czego oczekuję: atmosfery odpowiedniej, gry
      wstępnej, wina, komplementów, a czasami szybkiego seksu, to zależy. Nie
      akceptuję wyżywania się męża, zwłaszcza po obejrzanym pornolu. Raz, czy dwa
      przyszło mu coś takiego do głowy, ale już nie przychodzi. Czasem, gdy przerwa w
      zbliżeniach jest dłuższa, np. tydzień , chodzi podenerwowany, ale to chyba
      normalne. Ostatnio takich przerw nie ma, bo małż nieustannie prawi mi
      komlementy, przysyła sms- y, a ja czuję się jak podrywana nastolatka. Ktoś
      kiedyś napisał na tym forum, że małżeństwo przypomina sinusojdę - raz się jest
      na górze, drugim razem w dołku. I tak na zmianę. Życzę ci szybkiego wyjścia z dołka.
      • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 13:21
        lidkakn -bardzo mądrze napisane ,moze tez powinnismy ise popodrywać.


        A dyskusje na temat pornosów juz były i znowu sobie je ściąga,to jakis obłęd.
        Nie jestem jakas pruderyjna ,owszem można obejrzeć sobie czasami razem ,czemu
        nie ale on za każdym razem sobie oglada ,idzie do innego pokoju sam sobie
        siedzi a potem do mnie przyłazi.Czasami to się czuje jakbym byla tylko taką
        prostytutka do zaspokajania jego życzeń.
        • babka71 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 13:34
          kup mu dmuchaną lalkę z seks szopu.., bo to chyba tylko o to chodzi..
          wywal kasety, niech się opamięta
          p.s erotyk ogladany razem OK, ale pornos sam na sam z pilotem to zboczenie
          • lola211 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 14:49
            >ale pornos sam na sam z pilotem to zboczenie

            ?????

            chyba nie znasz definicji zboczenia
        • lidkakn Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 13:55
          Asiu, a może małż chce silniejszych wrażeń i dlatego ściąga teee filmiki.
          Spróbuj go zaskoczyć i po prostu trochę poświntuszyć. Myślę, że się mu spodoba i
          filmy nie będą dla niego ważne.Pozdro.
          • kbart Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 14:52
            lidkakn napisała:

            > Asiu, a może małż chce silniejszych wrażeń i dlatego ściąga teee filmiki.
            > Spróbuj go zaskoczyć i po prostu trochę poświntuszyć. Myślę, że się mu
            spodoba
            > i
            > filmy nie będą dla niego ważne.Pozdro.


            tez takmysle ze nie ma silnych wrazen w Asi. Pewnie jest nudno jak i u nas. No
            ale cóz zrobimy.
    • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:07
      ok teraz wyszło ze jestem nudna i brak mu silniejszych wrażen ,to proszę o
      konkrety jakie to te silne wrażenia ,przecież nie leże pod nim jak kłoda,
      Ja mysle ze mu się mózg zlasował od tych pornioli i chciałby żeby w naszej
      sypialni było tak jak na filmie.

      Czekam na podpowiedzi.
      • lidkakn Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:35
        Tu nie chodzi Asiu o to że jesteś nudna, tylko pewnie mężulkowi trzeba czegoś
        więcej. Mówię na swoim przykładzie. Pieszczotliwe słówka i głaskanie się są
        fajne ale niekoniecznie wystarczają. A jeszcze gorzej, jak i tego nie ma. Mą
        małż lubi jak to ja prejmuję inicjatywę, fajnie się ubiorę, a raczej rozbiorę.
        Hihi, temat się rozkręca.
        • kasia2511 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:40
          A może i Asi brakuje jakiejs podniety ,mozę jest znudzona mężem który
          przychodzi tylko po sam sex(czyt.stosunek).Dlaczego to my mamy przejmowac
          zawsze inicjatywę i to my mamy się sexownie zachowychac ,wiecie
          bielizna ,stiptis czy cos -moze i nasze chłopy powinny sie czymś wykazać.
          • lidkakn Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:43
            Masz oczywiśćie rację,ale jak przekonać męża by nie przychodził tylko po seks i
            nie był śmiertelnie nudny? Myślę, że dobrym przykładem, skoro rozmowy nie
            pomagają...
      • wenus2006 Re: A propos Sex Inspektorów 26.07.06, 16:11
        Oglądałam parę odcinków i schemat się powtarza, gdy zabraknie czułośći tej
        wyższej, emocjonalnej wtedy z seksem są problemy
    • golabek1 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:18
      jest na TVN Style program "Sex inspektorzy",
      dwoje specjalistów poznaje najpierw stosunki panujące pomiędzy parami, a potem
      przyogtowuja plan naprawczy. Pomysły mają ciekawe i chyba pomocne - tak
      przynajmniej wyglądają ci ludzie po zastosowaniu sie do ich wskazówek.
      Program jest wtorek, piątek, czasem czwartek i niedziela ok. 23

      Kasia
    • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 15:47
      no włąśnie ,on mi wczorja naubliżał nagadał takich zeczy że głowa
      boli ,skwitował mi ze pewnie mam jakiegos fagasa co wmnie w tyłek posuwa.

      I co dizś przyjdzie z pracy naburmuszony -jak zwykle i ja mam mu striptis robic.

      Ja to powinnam się chyba obraizc na całego a nie za każdym razem znosić jego
      fochy i robić jak mi karze bo jak nie to....Czasami zachowuje się jak
      rozkapryszony dzieciak ,szantarzuje mnie i straszy mozenalezy mu lanie sprawić;-
      ))

      Może są jakieś środki na mnie żebym więcej czula podniety.
      Aprogram oglądalismy razem jeden odcinek .Wtedy dopiero zauwazył ze ja nie mam
      z nim orgazmów pochwowych ,wiem ze niewiele kobiet je ma ale on nawet tego
      faktu nie zauwazył.Kurcze chyba się rumienie pisząć o takntymnych sprawach.
      • babka71 Re: asia 26.07.06, 17:14
        kup pejcza ale długiego i przypiernicz mu tak dla podniety, a potem powiedz
        spadaj ...
        p.s Twój maz ma problem i to powazny.., serio teraz
        Jest egoistą i chamem,
        nie na serio; Juz ja bym zrobiła striptis!!he he, i to taki, zeby dwa dni nie
        wiedział jak się nazywa ####mać
        • lidkakn Re: asia 26.07.06, 18:07
          I ciekawe, czy by to pomogło!
    • wenus2006 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 26.07.06, 16:06
      Asiu i tak za dużo tego wszystkiego zniosłaś i znosisz!Nie potrzebnie pozwoliłaś
      mu na to,aby potraktował Cie jak dmuchana lalę - to straszne i poniżające,
      odrażające i nieludzkie.To po I

      PO II
      to nie w Tobie jest problem tylko w nim.Jak facet,który ubliża kobiecie,
      wywołuje awantury może liczyć na jakiś seks? To jest tak jak ktos napisał
      ,podpisuje się pod tym obiema rękami >Mężczyzna jest szczęśliwy, gdy uprawia
      seks,a kobieta uprawia seks jeśli jest szczęśliwa> musi to sobie "pan i władca"
      wbić do głowy.

      A teksty o dawaniu tyłka facetowi ,dla mnie są nie do przyjęcia, ja też mam za
      sobą bogaty bagaż doświadczeń w małżeństwie ,ale czegoś takiego nie usłyszałam.
      U mnie też nie jest obecnie za dobrze i dlatego seks jest ogromnie rzadki,kiedy
      zaleczę ranę po kolejnej awanturze i dostanę CZUŁOŚĆ, MIŁOŚĆ I TROSKĘ.
      I nigdy przenigdy nie zmuszam się do seksu,bo czułabym się przy tym jak dmuchana
      lala, a nie chcę, nie mogę się tak czuć.
      Podziwiam ,że i tak przy tym wszystkim decydujesz się na tak częsty seks,ten
      Twój mąż ma farta.

      Nikt nie prawa Cię tak traktować jesteś żoną i matkę, urodziłaś i wychowujesz
      Wasze dzieci, zajmujesz się domem i dwalasz kawal dobrej i odpowiedzialnej roboty!!!
      Nie wiem co radzić? szczerze? nie podoba mi się typ Twojego męża
      Pozdrawiam, trzymaj się ciepło

      Ktos Ci radził pouwodzic go wieczorem...hyyy za co ??? za te awantury i
      chamstwo?szanujmy siebie
      • aga55jaga zgadzam się 26.07.06, 23:06
        po to Bóg dał człowiekowi rozum aby robił z niego użytek. Niestety część
        facetów ma rozum poniżej pępka. Twój facet niestety chyba jeszcze gó..arzem
        jest...
    • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 27.07.06, 11:53
      Maż mnie wczoraj przeprosił ,stwierdził ze się zdenerwował i dlatego gadał
      bzdury i wcale tak nie mysli ,pomimo zmęczenia byl udany sex ,a potem padlismy
      spać ,za to jak sie wyspałam hihih
      • lidkakn Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 27.07.06, 11:58
        I jeszcze raz przypomnę - w małżeństwie raz jest lepiej, raz gorzej. Ważna jest
        rozmowa, wybaczanie i wzajemny szacunek. Oby tak dalej. Pozdrawiam.
        • asia2810 Re: jak to jest z tą "miłoscią" po ślubie.??? 27.07.06, 12:02
          Ech zapomniałam Wam podziękowac ,jesteście wspaniałe i po poczytaniu waszych
          postów mozna dojść do pewnych wniosków ,mam nadzieję ze nam się jakos
          ułozy.Pozdrawiam Asia.
Pełna wersja