"za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, babcie

08.08.06, 09:27
Nie wiem czy u was też tak jest. Kompletuję teraz wyprawkę. Do porodu
wprawdzie jeszcze ok. 3,5 m., ale każdego miesiąca coś kupujemy, żeby nie
wszytsko na raz, oglądamy, porównujemy ceny itd. Ciągle słysze: za wcześnie,
jak ja rodziłam to dopiero kupiliśmy pierwsze ubranka, ale chyba łóżeczko to
już po narodzinach kupicie, macie jeszcze tyle czasu, po co się śpieszyć, to
ubranko jest w ogóle nie praktyczne, pieluchy jednorazowe? tylko tetrowe i
codziennie prać i prasować... Ja już się boję co będzie po porodzie, jak obie
mamy + babcie przyjda i będą "nauczać" jak co robić i na dodatek każda będzia
miała inną "radę".... A my na dodatek mieszkamy z teściami (moimi).... HILFE!
    • ania2613 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 10:21
      czesc wink, ja jestem w 25 tc ale nie zaczelam jeszcze kupowac,jeszcze miesiac
      poczekam. Problemu z tesciami nie bede miec bo nie mam meza hehe, nie sluchaj
      ich, jednym uchem wpuszczaj to co mowia a drugi mwypuszczaj i bedzie ok wink
    • roymiro1 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 10:44
      Niestety tak jak w każdym wypadku wtrącania się babć, mam, ciotek jest tylko
      jenda rada - to jest moje dziecko i moja sprawa nei podoba się to pa- ja się
      nie wtrącam jak mama gotuje pomidorową", nie możesz sobie dać na głowę wejść i
      mów, że 30 lat temu było inaczej i teraz jest inaczej i te rady są niestety
      przetrminowane....ja jestem w 17tc mieszkam tylko z mężem i mam cudowną rodiznę
      która się do niczego nie wtrąca-sama wyprawkę zacznę kompletować jakoś za
      miesiąc bo teżnie chcę wydać na raz tylke kasy...jedyną rzecz jaką zostawiam po
      urodzeniu to będzie pewnie wózek bo w styczniu za szybko na spacer nie wyjdę...
      Nie daj się omotać przez rodzinę jasno postaw granicę i będzie dobrzesmile
      • poranna_zorza Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 10:50
        Jak urodziła się moja córcia też mieszkalimy z teściami, całe szczęście bardzo
        krótko, "dobre rady" oczywiście były i to często, dobrze że mąż mnie w tym
        wspierał. mówiliśmy do bólu że nasza sprawa i nasze dziecko z czasem nawet
        pomogło, chociaż do tej pory czasem się ktoś wtrąca. Moja teśiowa próbowała mi
        nawet mówić jakie mój mąż lubi kanapki do pracy dostawać smile
        • mag-dallena Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 10:56
          Ja się pocieszam, że więcej niechcianych rad może słyszeć tylko... Młoda Mama :]
          Czasem kwituję uśmiechem, ale bywa, że jak się odwinę z tekstem, to
          przepraszają, że się wtrącają.
          Wszystko zależy od "wtrącającej".
          Nie przejmuj się tym, staraj nie słuchać, oni wszyscy i tak wiedzą lepiej a
          Twoje humory każde zniosą, winiąc za nie ciążę, nawet, jak się "odwiniesz".
          Pozdrawiam,
          Meg.
    • kania_kania Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 10:55
      U mnie doszlo do tego, ze postawilam sprawe na ostrzu noza.

      Zagrozilam, ze jesli tesciowa nie przestanie sie wtracac wyprowadze sie z malym
      do mojej mamy (z ktora ojciec dziecka stanowczo sie nie lubili).

      Tesciowa pomruczala, pojeczala, ze dziecko krzywdze, ale na szczescie wiecej
      "rad" nie udzielala.

      Czasami probowala cos za mnie robic, ale ignorowaniem tego udalo sie ja oduczyc.

      Mam nadzieje, ze Twoja bedzie sluchala bardziej werbalnych wyjasnien smile

      Kania
    • skowronka1979 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 11:16
      Ja nie mieszkam z teściami, a przy każdej wizycie u nich też się muszę nasłuchać. W ostatni weekend było o wózku. Że chyba nie zamierzam kupić przed porodem. Moja wina, bo bezmyślnie powiedziałam im, że szukam. I nie dociera, że w grudniu, w okolicach świąt z wielkim brzuchem raczej wózka szukać nie będę. Ani na początku stycznia, świeżo po porodzie, jak wszędzie będą remanenty. Że niektóre rzeczy trzeba zamawiać i poczekać z miesiąc. Że trzeba się wcześniej zorientować, żeby wiedzieć, co się chce... A w ogóle to najlepsze wózki były za ich czasów i teraz to wszystkie są bez sensu i drogie.

      Wychodzi mi, że najlepiej jest ich olać i powiedzieć, że zrobi się po swojemu i koniec. Jedyna wada, przynajmniej w moim przypadku, że przy każdym kolejnym zakupie rozmowa toczy się od początku. Chyba nie zamierzasz kupować łóżeczka... śpioszków... kocyka... stanika... itp.
    • paulina233 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 13:28
      Powiem szczerze że współczuje. Może właśnie z tego powodu my mieszkamy z moją
      mamą, ona czasem też lubi dobrych rad udzielić ale własnej mamie to tak troche
      inaczej coś powiedzieć. Moja teściowa jest troche inna i wcale nie ma zamiaru
      mi jakiś rad udzielać, bo wie jaka ja jestem i co sądze na ten temat, dzięki
      temu się dogadujemy, a ona sama razem z moją mamą kupują już ciuszki, takie już
      są. A ty nie poddawaj się i stanowczo stawiaj na swoim. Ja jeszcze przed ciążą
      określiłam swoje podejście i teraz mam luz.
    • ainna79 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 13:40
      Ja juz urodziłam ,właśnei w łóżeczku gada sobie po swojemu nasz 9 tygodniowy
      skarbek, ale do rzeczy.
      U nas teściowe sie nie wtrącali (dziwne, bardzo lubią), ale oni przez dłuższy
      czas nawet sie zbytnio nie cieszyli z ciazy (mimo, że jesteśmy juz 2,5 roku po
      śłubie) teśiowa tylko pouczała męża (razem pracują) by się nie chwalił, żę
      bedzie tatą bo ona nie ma zamiaru wysłuchiwać, że będzie babcią. Słyszeliśy
      rady babć, by nie kupować wózka i łóżeczka przed porodem, ale my to
      puszczaliśmy mimo uszu, bo nie wyobrażałam sobie latania z wielkim berzuchem i
      z chodem ala kaczucha po sklepach. Wiem, żę to była decyzja słuszna bo ostatnie
      tygodnie, gdy wszystko boli, czujesz sie cabrdzo ocieżała i nonstop sie meczysz
      to nie jest dobry moment na latanie po sklepach i szuaknei odpowiedniego wózka
      czy łózeczka. alebo robienie takich zakupów po porodzie, gdzie boli cie blizna,
      jesteś zmęczona i z kwilacym maluszkiem na ręcę??? Masakra. Z właśnego
      doświadczenia polecam wcześniejsze zakupy. By zapobiegawczo wozek i łózeczko
      trzymaliśmy u moich rodziców i przywiezione były do domu przez moja poówkę gdy
      my z córcią byłyśmy w szpitalu. A jeszce mój tata gadał cały czas : TETRA,
      TETRA, TETRA. Ale my z nim nie dyskutowaliśy tylko od początku jedziemy na
      jednorazówkach i teraz sie nimi zachwyca i mówi, że teraz to z tymi pieluchami
      to jest wygoda.
      Pozdrawiam.
    • budzik11 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 13:57
      Jakurodziła się nasza córcia, to moja teściowa, która nigdy nie karmiła piersią,
      udzielała mi rad jak mam to robić i co jeść. Moja mama chciała dać mi wałówkę
      poświętach bożego narodzenia (mała miała jakieś 2 miesiące) z bigosem. No i
      teściowa wyleciała z tekstem, że jej syn jak miał 4 miesiące to jadł juz
      wszystko (zupę z mięsem i w ogóle wszystko). No i oczywiście ciągle wyziebiam
      dziecko, bo ma chłodne rączki i nóżki i nie otulam kocykiem i polarkiemprzy
      20-stopniach. I w ogóle to dziwna jestem, bo karmię jeszcze piersią (córka ma
      9,5 miesiąca).
    • alcarin Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 13:59
      Z doswiadczenia wiem, ze pozostawianie jakichkolwiek zakupow (o ktorych
      chcialybyscie same zadecydowac) na po porodzie, nie ma sensu - przez pierwsze
      tygodnie raczej nie nastawiajcie sie na zakupowe szalenstwa, bo zwyczajnie nie
      bedziecie mialy na to sily i czasu, zwlaszcza jesli urodzicie zima - wtedy
      raczej z dzieckiem nie wyjdziecie, a bez dziecka tez bedzie wam trudno.
      Chyba, ze macie juz cos upatrzonego, o czym wiedza Wasi najblizsi i oni pojada
      to kupic.
      Ja mialam wszystko gotowe na kilka tygodni przed urodzeniem corki (poza tym
      przenosilam ja 2 tygodnie) i nie zaluje. Wszystko sobie sama wybralam,
      poustawialam, ubranka popralam, poprasowalam, ulozylam na miejsce. Nie mialam
      tylko wanienki, ale ja i stelaz do niej kupil maz po tym, jak przywiozl mnie ze
      szpitala (w sumie i tak to jemu miala pasowac smile ).
      Naprawde, kiedy ma sie noworodka w domu, wszystko powinno byc juz pod reka ,
      gotowe do uzycia. Oczywiscie, "w praniu" wyjdzie, ze nie macie jeszcze mnostwa
      rzeczy, a inne z kolei nie beda az tak niezbedne, jak wam sie poczatkowo
      wydawalo, ale to normalne smile Kazde dziecko i matka sa inne i lista potrzebnych
      rzeczy to sprawa indywidualna.
      • alcarin acha, i jeszcze.. 08.08.06, 14:10
        jeszcze chcialam dodac, ze latanie po sklepach w dwoch ostatnich miechach ciazy
        tez do przyjemnosci nie nalezy. Mysle, ze przelom 7 i 8 miesiaca jest
        ostatecznym terminem na kupienie wyprawki dla dziecka i siebie, zwlaszcza, ze
        nigdy nie wiadomo, kiedy malenstwo zechce przywitac sie z tym swiatem. Oby bylo
        w brzuchu odpowiednio dlugo, ale niektorych rzeczy nie zaplanujemy, niestety.
        W kwestii wozka: na niektore trzeba dlugo czekac - my czekalismy miesiac, bo
        importer mial klopoty ze sciagnieciem partii towaru i w calej Polsce sprzedawcy
        nie mieli tych wozkow.
        A lozeczko i materacyk to juz obowiazkowo powinno z miesiac postac w pokoju i
        sie wywietrzyc. Zapewniam Was, ze jak kazdy nowy mebel ma specyficzny zapach.
        Podobnie materac - nasz jest kokosowo-gryczany i przez pierwsze dni dziwnie
        pachnial. Cale szczescie, ze uprzedzila mnie o tym kolezanka, ktora tez taki
        miala, bo mialam zamiar go odfoliowac dopiero po urodzeniu malej - zeby sie nie
        kurzyl. I dopiero bym dziecku dobrze zrobila wink
        • rena78 Re: acha, i jeszcze.. 08.08.06, 15:40
          moi teściowie są pod tym względem super nic się nie wtrącają ,rodzice mieszkają
          daleko a my mieszkamy sami.moja mam już widziałam w szafie wyprawkę bo mówiła ty
          dziecko nie dasz rady kupić wszystkiego sama(doświadczenia po mojej
          siostrze)jestem im za wszystko wdzięczna za to że daja nam swobodę wyboru i
          tolerują nasze zachowana.
    • aniuta75 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 15:54
      Pogoń babcie i teściowe i mamy. To Twoje dziecko i będziesz je
      ubierać/karmić/przewijać/kąpać/nosić itp itd jak chcesz. O! Nie daj sobie wejść
      na głowę. Potem będzie o wiele trudniej postawić wszystkich do pionu tongue_out wiem to
      ze swojego doświadczenia.
    • titta Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 17:52
      A moze na logike wytlumaczyc?
      Kiedys przychodzilo sie do sklepu i bralo co jest. Wyprawke tez. Byla w jednej
      wersji:"wyprawka", bez wyboru, ze takie albo inne. Odebrac mogl kazdy (na
      zaswiadczenie o ciazy chyba), zajmowalo tyle czasu co dotarcie do sklepu i
      odstanie w kolejce. Troche sie zmienilo od tego czasu. Wybrac trzeba, bo nie
      wszystko jest dobrej jakosci albo potrzebne, a to zajmuje duuuzo czasu.

      Starsi maja czasem kiepska pamiec i trudnosci z wyobraznia.
    • hilda78 Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 20:00
      ja nie wiem chyba z braku zmartwień zaczynam sie martwić

      moi rodzice jedni i drudzy wogóle nie daja mi rad, chyba musiałabym o nie prosić
      cieszą się że niedługo zobaczą Maryśkę, wózek załatwiliśmy sobie sami łóżko też
      i wszystko inne. Tak jaby ich nie było, zaczynam się zastanawiać co jest
      bardziej niepokojące.? smile

    • patyczako Re: "za moich czasów..." czyli teściowe, mamy, ba 08.08.06, 20:40
      musisz pamietac ze to ty bedziesz matka i czasami trzeba posluchac grzecznie
      rady a zrobic i tak po swojemu bo inaczej wejdą ci na glowe i zwariujesz...
      niejedna z nas to przerabiala a wiec badz na to przygotowana i glowa do gory -
      to w koncu twoje dziecko
Pełna wersja