barrtis
10.08.06, 07:49
mąz mnie obudzil dzis, byłam śpiąca, eby zrobić mu kanapki, wstaję sama
zawsze i robię codziennie a dzis mi się nie chciało, byłam zmęczona, dziecko
chodiz spac o 23, zanim sie położe, to jest późno. A on wstań, zrób kanapki,
no weź.J mu mowię nie mam siły, zrób sobie dziś sam. Ale wstałam, on w tym
czasie sobie siedzi na komputerze.Nie powie nawet dziękuję, tylko wyjdzie i
zachowa się tak jak to ja miałam zrobić mu z mojego obowiązku. Mam tego dośc,
on tylko ode mnie chce a nic nie daje.Bo mówi ze pracuje,ze oddaje mi
pieniądze i mogę sobie coś kupic jak mam potrzebę. A ja mówię ze ja bym
chciałą jakąs niespodziankę, kwitka np sobie sama kupię? boszeeeee, czy tylko
ja mam takie problemy??? czy on jest hasmki wobec mnei czy przesadzam.
No i przy wyjściu mówie nawet sie nie pozegnasz, zrobiłam ci kanapki, a on po
tych słowach rzucił we mnie kanapkami i wyszedł. Wkurw....am się na maxa.
Traktuje mnie jak słuzącą. Odkąd jestesmy po slubie prawie 5 lat, to nie
dostałam jeszcze nic od niego po za wymuszonymi prezentami na rocznicę i
urodziny.Kompletnie nie pamięta o mnie, nie robi mi niespodzianek, nie rbi
zakupów, jak go wyślę po coś co sama nie kupiłam to nawet d...y nie ruszy,
tylko mówi nie pojde, bo jestem zmęczony. Przy dziecku mi pomaga wtedy jak
krzyczę, wykąpie nic więcej.Boze jestem tak zmęczona, obiadek pod nosek panu,
nawet nie powie dobre, czy nie dobre, nie odewzwie sie, nic kompletnie z
niego nie wychodzi. Czy ja się czepiam?