czy kiedys jeszcze bede szczesliwa?

15.08.06, 10:01
Powiem wam szczerze ze nie wiem po co to pisze, ale nie mam bliskiej
przyjaciolki zebym mogla jej sie wyzalic. A sprawa dotyczy mojego zycia.
Jestem z moim mezem 10 lat, od dwoch lat jestesmy malzenstwem. Rok przed
slubem (jeszcze wtedy nie byl planowany) przechodzilam z mezem kryzys, ktory
zakonczyl sie rozstaniem. Kryzys byl moze i z mojej strony, poniwaz poznalam
faceta i sie w nim zakochalam. Zawrocil mi w glowie totalnie. Ja jemu tez.
Bylismy bardzo szczesliwi, dopoki moj "byly", a teraz maz nie zrozumial ze
nie moze beze mnie zyc. Spotkalismy sie raz czy dwa (na kawie) i koniec. Od
tamte pory nie moglam o niczym innym myslec. Moj maz bardzo walczyl o mnie i
wywalczyl. Ja tez nie moglam bez niego zyc, a "kochanek" powoli schodzil na
dalszy plan. Niestety, serce nie sluga. Zakonczylam tamten zwiazek, zaczelam
w kochanku znajdowac takie wady, ktore mi cholernie nie odpowiadaly. Zeszlam
sie znowu z moim mezem, gdzie po roku wzielismy slub i urodzilam nasze
dziecko. Spotykalam sie jeszcze z tamtym facetem, nawet gdy bylam w ciazy
(ale na stopie kolezenskiej). On tez ulozyl sobie krotko potem zycie, rowniez
ma zone, ktora kocha ponad zycie (nawet powiedzial mi ze dobrze sie stalo jak
sie stalo, bo stwierdzil,ze to bylo tylko zauroczenie miedzy nami).
Ale... Im dluzej sie nie widujemy, tym bardziej mysle o tamtym. Nie moge
zaznac pelni szczescia. Brakuje mi czegos. Chce byc z moim mezem, kocham go
ponad zycie, nie wyobrazam sobie zycia bez niego, jeden dzien rozlaki jest
dla mnie katorga, ale nie potrafie sie cieszyc. Mowie z pelna swiadomoscia ze
nie kocham tamtego, ale brakuje mi go.
Wiem, absurd, ale co ja moge zrobic? Wiele osob oddalo by wszystko zeby miec
to co ja mam (dom, pieniadze, dziecko, kochajacego meza). Jak mam sie nauczyc
docenic to co mam i jak mam kompletnie wybic sobie tamtego z glowy? Pomozciecrying
    • mysia-mysia Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 10:11
      Przepraszam, ale ja nie rozumiem:

      > Moj maz bardzo walczyl o mnie i wywalczyl.

      > Niestety, serce nie sluga.

      > Mowie z pelna swiadomoscia ze nie kocham tamtego, ale brakuje mi go.

      A Ty rozumiesz?
      • lucerka Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 10:22
        mysia-mysia napisała:

        > Przepraszam, ale ja nie rozumiem:
        >
        > > Moj maz bardzo walczyl o mnie i wywalczyl.
        >
        > > Niestety, serce nie sluga.
        >
        > > Mowie z pelna swiadomoscia ze nie kocham tamtego, ale brakuje mi go.
        >
        > A Ty rozumiesz?

        Milosc ma z logika niewiele wspolnego...
        • mysia-mysia Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 10:28
          no ale jak autorka sama nie wie, czego chce to my jej niestety tego nie powiemy
    • oxygen100 Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 10:42
      tja.... zakazany owoc?? czy bardziej potrzeba adoracji?? bzyknij sie z nim to a
      noz Ci przejdzie. Moze bedzie mial malego/krzywego/chudego fiuta i nie bedzie
      umial porzadnie chlapnac minetytongue_outPP
      • ada9611 Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 10:44
        nie chce byc zgryzliwa ale tyle innych jest powazniejszych problemow.ciesz sie
        ze masz zdrowe dziecko,meza kochajacego,i nie mysl tyle a bedzie dobrze
        • xsenna Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 11:12
          ada9611 napisała:

          > nie chce byc zgryzliwa ale tyle innych jest powazniejszych problemow.ciesz sie
          > ze masz zdrowe dziecko,meza kochajacego,i nie mysl tyle a bedzie dobrze

          No ale widocznie dla niej TO JEST PROBLEM,jesli tego nie rozwiazesz moze byc
          gorzej,a moze jakis psycholog,terapeuta.
        • umasumak Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 11:18
          ada9611 napisała:

          > nie chce byc zgryzliwa ale tyle innych jest powazniejszych problemow.ciesz
          sie
          > ze masz zdrowe dziecko,meza kochajacego,i nie mysl tyle a bedzie dobrze

          Jak ja lubię takie światłe rady. Widać na dzień dzisiejszy Mycha nie ma
          poważniejszego problemu i dzieli się tym, co ją uwiera. Zresztą wielu ludzi ma
          problemy z odpowiedzią sobie samemu na pytanie, co tak naprawdę daje szczęście.
          Niektórym wystarcza zadowalający stan zdrowia, finansów i rodzina w komplecie,
          a niektórzy osiągnąwszy ten stan, odczuwają dotkliwy brak "czegoś więcej".
          Nie jest to znowu takie nowum, że ludzie mają różne potrzeby i odmienne
          postrzeganie stanu zwanego "szczęściem".
          Ja myślę, że odczucia Mychy wynikają z tego, że nie miała okazji się przekonać,
          jakby jej było z tamtym facetem. Myślę, że z czasem, w miarę jak ją będzie
          absorbować życie rodzinne, poradzi sobie z tym problemem. POzdr
    • luxure Osiołkowi w żłobie dano 15.08.06, 12:48

      • kraxa brkuje "czegos wiecej"??? 15.08.06, 13:07
        Czyli dwoch facetow...Przeciez ten jej lowelas jest juz szczesliwie
        ustatkowany, wiec co ona sobie roi w glowie, moze Mody na sukces za duzo oglada-
        wiecz ne rozstania i powroty w dowolnyc konfiguracjach??? Blazenada, i to
        dorosla niby kobieta pisze
        • umasumak ... 15.08.06, 13:55
          Upraszczasz. "Czegoś więcej", nie musi wcale oznaczać dwóch facetów. Celowo
          napisałam w cudzysłowie, bo to chcenie "czegoś więcej" jest niesprecyzowane,
          odzwierciedlające rozterki emocjonalne, z jakimi zmaga się Mycha.
          Takie rozterki są nieobce wielu ludziom na różnych etapach życia. Tyle, że
          jedni potrafią sie do tego przyznać, choćby nawet przed samym sobą, a drudzy
          nie. Ot, cała filozofia.
          Inna rzecz, co Mycha zrobi z tym stanem ducha. Najprawdopodobniej, jak to
          często w takich sytuacjach bywa, po prostu "przeczeka". Sama w takim przypadku
          starałabym się odseparować od źródła rozterek, czyli byłego - niedoszłego. Pozdr
          • mycha-kicha Re: ... 15.08.06, 15:03
            Niestety mialam okazje przekonac sie jakby bylo z tamtym drugim, bo sypialismy
            ze soba. I tu jest problem, bo bylo mi z nim super. Z moim mezem troche gorzej.
            Nie marzy mi sie dwoch facetow, ani nie marzy mi sie zdrada. Nigdy bym sobie
            nie wybaczyla zdrady i nie wiem czy maz by mi wybaczyl. O tym, ze sypialam z
            tamtym wie. Fizycznie jestem od niego odseperowana (nie widzialam go od ok.
            roku), ale psychicznie bardzo zwiazana. Nie chce sie nawet z nim spotykac, bo
            boje sie ze to "cos" wroci. To siedzi w mojej glowie i nie moge sie od tego
            uwolnic. Nie wiem cholera jak to wytlumaczyc. Po prostu tak sie dzieje i koniec.
            • ewa_berlin Re: ... 15.08.06, 15:20
              Taak... rady typu "nie mysl o glupotach" sa fantastyczne. Mysle, ze tylko przyslowiowa krowa sie nie zastanawia nad swoja egzystencja. A sa na tym swiecie ludzie, ktorzy szukaja spelnienia w czyms wiecej niz dom, rodzina, kasa. Moze problem nie polega na facecie, tyko na innych brakach. Moze nie spelniasz sie zawodowo, moze brak Ci hobby. Nie wiem, moze poprostu nie potrafisz byc szczesliwa, bo masz taki charakter, a wiazesz to z tamtym facetem.
    • iwonag25 Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 15:13
      Mam przyjaciolke w podobnej sytuacji, z tym ze jej byly nadal ja kocha i nadal
      chce z nia byc (mimo ze ma meza). Ona tez do swojego bylego cos czuje i dlatego
      sie z nim nie spotyka, zeby uniknac sytuacji jednoznacznej. Tez nie jest zbyt
      szczesliwa, ale nigdy by sie nie rozstala ze swoim mezem. Nie wiem co ci
      doradzic. Moze przeczekac, a moze psycholog. Moja przyjaciolka czeka az
      przejdzie.
    • mamkaantka dwa wnioski 15.08.06, 17:00
      z tej historii wyłaniają sie dla mnie dwa wnioski:
      - nie warto wplątywać sie w romanse będąc w stałym związku (nie ważne że w
      kryzysie), bo można sobie zbytnio życie skomplikować i moim zdaniem jest się
      nieuczciwym w stosunku do stałego partnera
      - warto jednak sobie ciut poromansować, oczywiście "niewinnie", by facet
      wiedział, że możemy być atrakcyjne dla kogoś.
      • xsenna Re: dwa wnioski 15.08.06, 17:58
        jedno drugiemu zaprzecza,bo skad mozesz wiedziec ze z romansu nic nie wyniknie.
        • mamkaantka Re: dwa wnioski 15.08.06, 23:16
          wiem, ale kto powiedział, że życie proste jest?
    • oxygen100 Re: czy kiedys jeszcze bede szczesliwa? 15.08.06, 23:32
      no to chyba tylko nalezy wierzyc ze Ci kiedys przejdzie albo sie znudzi. Takie
      irracjonalne emocjonlane uwiazanie. Mi przeszlo samo i nigdy nie powrocilo.Ale
      co po dupie dostalam to mojetongue_outtongue_out Moze powinnas znalezc jakis sposob zeby sie
      tym nie zadreczac i nie nakreca. Jakis kurs robienia past twarogowych albo
      spawania sobie znajdzsmile) Moze haft??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja