kurka.domowa
16.08.06, 23:42
Jest mi cholernie przykro. Ok. dwóch miesięcy temu umówiliśmy się w trzy pary
z dziećmi na wspólny wakacyjny wyjazd. OK. Miesiąc temu rozpadła się jedna
para (nie mogą się dogadać), a zatem ona nie jedzie, tylko on z dzieckiem.
Wczoraj druga para poinformowała nas, że też nie jedzie. Powód? Pediatra
powiedział im, że ich dziecko (5 mies.) jest za małe na kontakty z naszymi
(1,5 roku). Nie wiem, o jakie kontakty im chodzi, bo chyba nie wyobrażają
sobie, że pięciomiesięczniak będzie siedział w piaskownicy i lizał wspólną
łopatkę. Zresztą, nie chodzi o to. Jestem po prostu ZAŁAMANA tym, że ludzie
tak łatwo wycofują się ze zobowiązań i mają innych po prostu gdzieś. Liczy
się wyłącznie czubek własnego nosa. Nie pomyślą , jak czujemy się my. To nasz
jedyny wyjazd w te wakacje, cieszyliśmy się, że będą znajomi z dziećmi....
W ogóle ostatnio mam wrażenie, że żyję w jakimś wariatkowie. Z moją
najbliższą przyjaciółką nie mogę się spotkać od pół roku, bo....moje dziecko
może nie daj Boże krzyknąć, a jej (9 mies.) będzie płakać i się bać. PÓŁ
roku ! Jakas schiza...