Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :)

20.08.06, 19:50
Mam pytanie ;czy jesteście zadowolone ze swoich mężów-z Waszego związku - czy
jest to może tak,że po prostu musi być,bo są dzieci...a może rzeczywiście
kochacie Ich? Czy zmieniłybyście dziś słowo " TAK " stając na ślubnym
kobiercu..bo..przecież miało być inaczej...Hmm...??Jak to u Was jest..??
    • dodkowska Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:52
      różnie to bywa sa chwile gorsze i lepsze ale ogolnie u mnie na +
      • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:54
        To tak jak u mnie - NIE ZAMIENIŁABYM NA ŻADNEGO INNEGO smile))CHOĆBY ZŁOTEM MNIE
        OBSYPYWAŁ !!!!!!!!
        • luxure Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:55
          Generalnie jestem zadowolona i nie wyobrażam sobie siebie z innym ale czasem
          doprowadza mnie do białej gorączki kiedy struga wariata albo sięleni....
          A... widzę że moja sygnaturka sie spodobałasmile))) Cieszy mnie tosmile)
          • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:57
            Nawet bardzo - mega mądre słowa smile)))
            • luxure Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:58
              Nie moje niestety ale podpisuję sie pod nimi "obyma ręcami". Nawiasem
              mówiąc.... Paullina Simons "Tatiana i Aleksander".
      • asiorzynka Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:59
        właśnie miałam założyc podobny wątek. Ogólnie mam poczucie, że zrobił sie
        okropny. Odkąd pojawiło sie dziecko ja mam o wiele więcej obowiązków na głowqie
        a on sobie na kompie siedzi cały dzień bo się ze mną pożarł. Oststnio mam
        odczucie, ze to absolutnie nie ten mężczyzna jakiego ja potrzebuję- nie można
        pogadac bo zaraz jęczę wg. niego. na spacer no to po co- jest zmęczony. Pije
        piwo bo na nie zarabia.Komplementów zero- zero przytulania - sex owszem- po
        całym dniu mojego zapieprzania ja mam mieć ochotę! Jęczy ,ze nie ma kontaktu z
        dzieckiem a dzis spędził z nim może pół godzina choc cały dzień był w domu. Do
        dupy to wsystko!
        • malenka77 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:08
          Jak ja Cie dobrze rozumiem.O kant dupy to cale malzenstwo rozbic!
    • wenus2006 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:58
      Wątek akurat na mój nastój.
      I dam jemu upust: nie jestem zadowolona,jestem nieszczęśliwa, fatalnie trafiłam
      itdKompletnie się nie rozumiemy ja chcę silnego faceta, on chce zebym traktowała
      go jak chłopczyka, a ja mam dwoje dzieci, cały dom na głowie i chorą sunię i NIE
      CHCĘ kolejnego stworzonka do opieki.Nie dostaję od męża nic POZA TYM ZE
      zarabia.A on chce ,że bym to ja mu ciągle dawała, dawała nic w zamian.E tam
      błędne koło, krótko mówiąc konflikt przewlekły.
      Miało byc inaczej, miało być szczęście - nie ma.A ja chcę być jeszcze szczęśliwa
      ale wątpię ,że z nim...
      • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:00
        A długo jesteście razem??Poniekąd rozumiem Cie - znam podobny przypadek,gdzie
        facet jest kolejnym dzieckiem - SZOK !!!!!
        • wenus2006 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:10
          Ha jesteśmy 11 lat po ślubie, i to dziecko wylazło z niego całkiem niedawano -
          cholera jasna.Do tego zbzikował na własnym punkcie - muszę być zawsze z niego
          zadowolona, wszystko musi mi sie podobac, bo jak nie TO SIĘ CZEPIAM.A tak w
          ogóle to nic nie robię ( 24/h na dobę z dziecmi, psem , sprzataniem,kupnem
          żarówek ,tenisowek, lekarzami, sprzataniem, gotowaniem itd) I jeszcze nic dla
          niego NIE ROBIĘ, no bo co?On dla mnie i owszem - zarabia.
          • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:13
            Rozumiem Cie - dla mojego męża czasami ja też "jestem na Hawajach" bo byłam w
            domu - co to za praca z dwójką rozwrzeszczanych dzieci - przecież to normalnie
            urlop...a na dodatek dom na głowie,obiady,szkoła córki itd...itp..Wiem coś o
            tym..Autopsja...
    • czajkax2 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 19:59
      Jestem baaaaaaaaaardzo zadowolonasmile
      • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:00
        To Gratulacje Czajkax2 smile)) Oby wszystkie takie odpowiedzi były - ale jednak to
        jest życie sad((
        • asiorzynka Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:02
          czyli mam podobnie jak Ty Wenus 2006
          • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:03
            A co u Ciebie "asiorzynka" - "nie tak" ?? sad
    • oxygen100 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:03
      jak mozna byc zadowolonym z osobnika ktory z natury jest ulomny i wybrakowany
      genetycznie (chromosom Y to nadzarty X)?? ale przygarnelam i pokochalam jak
      wlasne dziecko. Ma u mnie wikt i opierunek i minete nawet czasem chlapnie...
      dobry z niego chlopaktongue_outPP
      • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:04
        Nie no - dobre - skad masz takie teksty - bezpośrednia kobiecinka z
        Ciebie ...OXYGEN100
        • oxygen100 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:31
          w glowie zamiast mozgu mam robaki. Moze stad???tongue_out
          • agnes123 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 20:31
            Hehe..jakiego gatunku te robaki ??
            • aetas Yes, Yes, Yes!!! 20.08.06, 21:50
              przy powtróce powiedziałabym dokładnie to samo, bo jestem z najfajniejszym
              facetem, jakiego znam, do tego jest przystojny, inteligentny, i ma super
              poczucie humoru i dystans do siebie i świata, no lepiej nie mogłam
              trafić smile))))))))

              a kilka dni temu mieliśmy dziesiątą rocznicę ślubu, nie wiem, kiedy to
              zleciało, ehhhhhh wink
              • oxygen100 Re: Yes, Yes, Yes!!! 20.08.06, 21:53
                a kilka dni temu mieliśmy dziesiątą rocznicę ślubu, nie wiem, kiedy to
                zleciało, ehhhhhh wink

                teoria wzglednoscito wyjasnia dokaldnietongue_outtongue_out

    • montechristo4 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 21:56
      dopiero za drugim razem mi się udało, ale za to strzał w dziesiątkę. Traktuje
      mnie jak człowieka, a nie bezpłatna pomoc domową, jest moim najlepszym
      przyjacielem, świetny ojciec i do tego rewelacyjny w łózku smile VCzego chcieć
      więcej? A że leniwy ździebko - no cóż, ideałów nie ma.
      • wenus2006 Re:montechristo4 20.08.06, 21:59
        ile trwało Twoje pierwsze małżeństwo, co zadecydowało o rozwodzie, i jak
        poznałaś tego z którym jesteś szczęśliwa, ile czasu jesteście razem???Bo zdaje
        się,że też muszę liczyc na ten drugi raz...
        • montechristo4 Re:montechristo4 20.08.06, 22:11
          wenus2006, po kolei: małżeństwo trwało 4 lata, skończyło się kiedy urodziłam
          bardzo chorego wcześniaka - facet nie dorósł nie tylko do roli ojca, on nie
          dorósł w ogóle. Przez te cztery lata i tak nie było sielanki i nie kochałam go -
          tak myślę, patrząc z perpektywy czasu. Wyrzuciłam go z domu po pierwszym
          uderzeniu mnie. Nie żałuję. Nie muszę dodawać, że "tatuś" ostatni raz widział
          syna 6 lat temu i alimentów oczywiście nie płaci.
          Mój drugi mąż był "przyjacielem domu" i to on woził mnie kilka razy w tygodniu
          na rehabilitację z małym. Zakochałam się nieprzytomnie już wcześniej, ale
          chciałam być w porządku wobec swojego pierwszego męża.
          Jesteśmy razem 8 lat, w tym 6 po ślubie. Mamy drugiego syna i jeżeli może być
          małżeństwo zbliżone do ideału, to nasze właśnie takie jest.
          Jestem szczęśliwa, tak po prostu smile
          Nie bój się zaryzykować - ja zostałam z dwuletnim dzieckiem w wynajmowanym
          mieszkaniu, ale jestem z siebie dumna, że sobie poradziłam i nie poddałam się
          presji rodziny w kwestii rozwodu.
          • wenus2006 Re:montechristo4 20.08.06, 22:15
            gratuluję tej decyzji,ja też do niej dorastammmmmmm...
    • mathiola Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 22:00
      byl moment ze zalowalam BARDZO. Bylismy o krok od konca. A teraz ogolnie jestem
      zadowolona ze swojego zwiazku. Pewnie, ze mogloby byc lepiej w niektorych
      sferach... ale idealy nie istnieja. Ogolnie jestem szczesliwa.
    • nanuk24 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 22:12
      No nie. Dzisiaj go akurat nie kocham.
      Poszedl na ryby, a prosilam go, zeby zadnej ryby nie przynosil do domu, a jesli
      juz chce jedna przyniesc(tylko jedna, bo na wiecej sie nie zgadzam) , to niech
      wypatroszy na miejscu. Nie posluchal.
      Raz, ze przyniosl wiecej niz jedna - bo cztery sumy.
      Dwa - nie wypatroszyl.
      Przyszed, nalal wode do zlewu w kuchni, wrzucil ryby, zabral dziecko i wyszyli
      na caly dzien ogladac airshow. Powiedzial, ze wypatroszy wieczorem. Wiec
      kolejny horror sie szykujeuncertain/

      Nie kocham juz go, bo przez niego ryb juz nie jem, a bardzo je lubilam.
      • annbo5 Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 20.08.06, 22:25
        ja jesiem bardzo zadowolona. Każdej życzę takiego mężasmile
        • igge Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 21.08.06, 00:47
          ja też jestem bardzo zadowolona. Nie wiadomo kiedy minęło 13 lat od ślubu a
          jest tak jak na początku. Wszyscy mówią, że jak się ma 22 lata to za wcześnie
          na małżeństwo, my się poznaliśmy kiedy mieliśmy 19 lat i jakoś intuicyjnie
          wiedziałam, że będzie cudownie (choć nazwiska nie zmieniłam a obrączki do dziś
          nie noszę). I jest cudownie, zmieniamy się, życie sprawia różne czasem ciężkie
          niespodzianki, ale jest cudownie być razem.
          • margosia.kr Re: Zadowolona czy nie...Nasi mężowie ... :) 21.08.06, 08:32
            Zadowolona smile W grudniu minie 16 lat, które w sumie szybko przeleciały. Miałam
            19 lat, gdy wypowiedziałam sakramentalne TAK i nie żałuję. Chociaż bywały,
            bywają i zapewne będą bywać małe problemy, czy nieporozumienia, ale wciąż jest
            miłość, szacunek i wzajemna troska.
            Choć bardzo rzadko dostaję kwiaty bez okazji, wyjście na romantyczną kolację we
            dwoje graniczy z cudem, a o zaskakujących, wyrafinowanych niespodziankach mogę
            sobie pomarzyć, to jestem szczęśliwa. Kocham i czuje się kochana mimo braku tej
            całej, jakże przyjemnej otoczki.
            Pozdrawiam - Małgosia
    • montechristo4 Re: Wenus2006 21.08.06, 09:08
      życzę Ci siły i wytrwałości. Warto zaryzykować, naprawdę.

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja