kiga1
24.08.06, 11:26
Tak, oczy mam opuchnięte od łez już nawet nie mogę pracować na kompie.
Jestem mężatką z dziewięcioletnim stażem. Mamy 3-letniego synka. I mniej
więcej od tego czasu zaczęło sie nam psuć w małżeństwie. Dodatkowo jeszcze
narodziny synka zbiegły sie ze zmianą pracy przez mojego męża na inną, która
jak przypuszczam ma ogromny wpływ na obecna naszą sytuację. Choć nie tyle
sama praca jak koledzy.
Od jakiegoś czasu mój mąż zachowuje sie wobec mnie oschle. Jak go poproszę o
wykonanie prac domowych albo np. zrobienie zakupów to mi mówi, że ja tylko
czegoś od niego chcę i się wkurza. A wcześniej tak nie było. Dodatkowo wraca
z pracy coraz później i jest wkurzony tym, że ja go pytam gdzie był i
dlaczego tak długo (powroty ok 20 lub 22).
Ale najgorsze jest to, że nie ma kontaktu z małym. Ja mam wrażenie, że on go
nie kocha, przynajmniej po jego zachowaniu zewnętrznym tego nie widać. Cały
czas się tylko na niego wydziera, do tego stopnia że mały nie chce z nim być.
Zapytałam go wprost czy chodzi o jakąś inną kobietę stwierdził, że nie. Ale
powiedział mi również, że nie może być ze mną bo cokolwiek ja do niego mówię
i chcę od niego to to go wkurza.
Rozmawialiśmy (zresztą nie raz) na ten temat i na dzień dzisiejszy on nie ma
ochoty walczyć o ten związek (to przeciwnie jak ja). Dla niego najlepszym
rozwiązaniem byłoby się wyprowadzić i odpocząć ode mnie, od nas.
Ale potem dodaje, że to nie jest moja wina, że ja jestem wspaniałą matką, że
to on stał się zimnym d.., który nie potrafi kochać.
Bardzo proszę o wasze opinie bo ja jestem za bardzo stronnicza. Może któraś z
Was ma albo miała podobny problem i jak sobie poradziłyście, czy można to
jakoś rozsądnie wytłumaczyć. Czy to ma sens? Jakikolwiek?