(..............?

24.08.06, 18:31
tak sobie siedzę i rozmyślam i na samą myśl ciarki mnie przechodzą , że za
niecałe dwa tygodnie zaczyna się szkoła i znów odrabianie lekcji z moim
dzieckiem mam nadzieje, że tym razem może będzie troszkę lepiej , może będzie
chciał sam, może............?
    • joanna266 Re: (..............? 24.08.06, 18:41
      no to mnie postraszyłas.moj najstarszy idzie od wrzesnia do pierwszej klasywinka
      od kiedy tak mniej więcej zaczyna sie to wspolne odrabianie lekcji???
      • pade Re: (..............? 24.08.06, 19:53
        od zerówki joasiusmile))
        mnie tez to przeraża, mały idzie do drugiej, jak sobie przypomnę, ze ze
        wszystkim musieliśmy się wyrobic w max godzinę, bo zajęcia dodatkowe, bo
        koledzy...brr
        • joanna266 Re: (..............? 24.08.06, 19:55
          na szczęscie w zerowce jakos sobie radził.kurka i sie po prostu zaczyna.małe
          dzieci mały kłopot duze.......ale i tak kocham ta robotewink)))
    • mysia-mysia a co to za moda? 24.08.06, 19:57
      ze mną nikt nie odrabiał lekcji
      • monia145 Re: a co to za moda? 24.08.06, 20:10
        No własnie, dlaczego rodzice odrabiają z dziećmi lekcje? Rozumiem, pomóc
        dziecku w jakiejś kwestii, wytłumaczyć, ale cały czas śleczeć nad lekcjami?
        I tak przez cały rok?
        Aż mnie dreszcze przeszły, kiedy ja czas dla siebie mialabym?
        • mysia-mysia Re: a co to za moda? 24.08.06, 20:17
          A ja jeszcze nadmienię że chociaż w pierwszych klasach podstawówki nie
          błyszczałam to po pewnym czasie zaczęłam innych wyprzedzać i to zwłaszcza w
          przedmiotach ścisłych. A w liceum byłam z matmy i angielskiego najlepsza, choć
          jako jedna z niewielu nie brałam korków.
          Kiedyś myślałam, że jestem wybitnie inteligentna, ale jak na studiach sama
          zaczęłam dawać korki to nabrałam przekonania że jestem normalnie inteligentna a
          różnię się od wielu innych osób tym, że sama musiałam dojść do wszelkich prawd
          rządzących matematyką i dzięki temu lepiej ją zrozumiałam. A u rodziców (i
          często też dzieci) korepetycjowych zauważałam podejście "przyjdzie pani i nałoży
          do głowy co trzeba".
          • myelegans Re: a co to za moda? 24.08.06, 20:45
            No wlasnie, mnie tez nigdy rodzice nie pomagali przy lekcjach. Nawet nie
            sprawdzali, co zadane i czy zadanie odrobione. W 4 klasie tylko mi tata kilka
            razy pomogl przy zadaniach z matematyki.

            Moze jak zostawisz dziecko i tylko sprawdzisz, czy odrobil, to uwierzy w swoje
            sily i bedzie sie bardziej staral. Nie wiem, ale sprobowac nie zaszkodzi.
    • lidkakn Re: (..............? 24.08.06, 21:02
      Moja Kasia idzie do drugiej klasy. Uczy się dobrze, ale odrabiam z nią lekcje od
      zerówki. Szczerze mówiąc i mnie to przeraża. Patrząc jednak z drugiej strony
      (nauczyciela) to dobrze, że rodzice poświęcają dzieciom czas i pomagają w
      lekcjach, gorzej, jak po prostu te lekcje za dzieci odrabiają.
    • kawad Re: (..............? 24.08.06, 21:26
      No właśnie, za dwa tygodnie wracam do szkoły i znów będę zadawała pracę
      domową "sobie a muzom" (liceum sportowe i profilowane i technikum).
    • kalendarzowa_wiosna Re: (..............? 24.08.06, 21:49
      Kiedy Mały poszedł do I klasy, gdzieś po tygodniu, gdy zaczęły się pierwsze
      prace domowe, powiedziałam do syna: jesteś już dużym chłopcem, chodzisz do
      szkoły. Szkoła to t w ó j obowiązek, ja się w twoje lekcje nie wtrącam. Jeśli
      masz problem z lekcjami, przyjdź, rozwiążemy go razem, zawsze ci pomogę.

      W ciągu trzech lat nauki prosił o pomoc kilka razy. Przez pierwsze miesiące
      nauki dyskretnie obserwowałam jak sobie radzi. Kilka razy widziałam uwagi typu:
      brak pracy domowej czy brak kostiumu na WF, podpisałam, skomentowałam tylko, że
      pewnie nie jest mu miło dostawać takie uwagi, a mnie je podpisywać.
      Dwie uwagi na temat złego zachowania to osobny rozdział smile

      Raz się zapędziłam, bo pół dnia męczył rysunek pod tyt. kosmos (a rysuje
      koszmarnie) i dorysowałam kilka gwiadek na niebie - obraził się i powiedział,
      że rysunku do szkoły nie zaniesie.

      Generalnie dzieciak sobie radzi znakomicie, praktycznie wcale nie ingeruję w
      kwestie szkoły.
      Choć z drugiej strony... nie wiem czy dobrze postępuję. Czasem sama z siebie
      proszę o pokazanie zeszytów, książek, tak z ciekawości, bo głupio mi, gdy
      wszyscy rodzice dokładnie wiedzą co dzieci przerabiają, a ja nie mam o tym
      zielonego pojęcia.
      • myelegans Re: (..............? 24.08.06, 22:00
        Bardzo podoba mi sie Twoje podejscie, uczy konsekwencji postepowania, wyborow i
        sumiennosci i odpowiedzialnosci.
        Jak malemu dobrze w szkole idzie to brawo.
    • baaasiiia Re: (..............? 24.08.06, 22:01
      To dopiszę się i ja. Córka idzie teraz do IV klasy. Nigdy z nią lekcji nie
      odrabiałam! Natomiast codziennie sprawdzałam, poprawiałam, pomagałam, jeżeli
      nie dawała sobie z czymś rady, tłumaczyłam itp.
      Myślę, że to dobre rozwiązanie - uczy samodzielności i daje gwarancje, że w
      razie dużego problemu - rodzic pomoże.
    • pade każde dziecko jest inne 24.08.06, 23:51
      każdy osądza wg swojego dziecka
      ja nie stoję nad swoim dzieckiem jak kat nad dobra duszą, ale sprawdzam co jest
      zadane i pilnuję żeby to zrobił, czasem sprawdzam czy dobrze zrobił, czasem nie.
      gdybym tego nie robiła, moje dziecko pewnie nie przeszłoby do drugiej klasysmile)
      a głupi nie jestsmile))
      on traktuje jeszcze naukę jak zabawę i niestety nie jest zbyt obowiązkowysad
Pełna wersja