sprawunek
25.08.06, 01:44
Pomóżcie, odkryłam rozmowy męża na gg z kobietą. Być może powiecie - nic
takiego, zdarza się. Niby tak, ale po przeczytaniu mozna, moim zdaniem
wywnioskować, że to nie były tylko rozmowy.
Zacznę od początku...
Nie układało się nam zbyt dobrze. Po kolejnej awanturze, przeniosłam się z
dzieckiem do rodziców, byłam u nich prawie miesiąc. W tym czasie mąż
wypytywał kiedy wrócę, co dalej z nami będzie, jak to sobie wyobrażam itp.
Po naszych rozmowach postanowiłam wrócić. Stwierdziliśmy, że nadal nam na
sobie zalezy. Dodam, że wczesniejsze zachowanie męża dawało mi powody do
niepokoju - noce poza domem tłumaczone pracą albo bez wyjaśnień, ukrywanie
telefonu, zapisywnie w książce numerów jakichś dziwnych skrótów itp.
W każdym razie postanowilismy ratować nasze małżeństwo, naprawić to co kazde
z nas robiło źle. Zapytałam, żeby wreszcie uspokoić moje wątliwości, czy
kiedykolwiek mnie zdadził. Odpowiedział, że nie.
I zaczeło być lepiej. Taa... tydzień, czy dwa... Potem oczywiście zaczeło się
na nowo. Jakieś samotne (?) wycieczki rowerowe, znikające z jego konta
pieniądze nie wiadomo na co. mieliśmy urlop, a on nawet nie raczył jechac z
nami nad jezioro (jechałam więc z dzieckiem sama..)W każdym razie znikał - na
te rzekome wycieczki rowerem, ewentualnie na spotkania ze starymi kumplami.
A przeciez mielismy oboje naprawiać nasze małżenstwo.
Któregos dnia zostawił włączony komputer z włączonym gg. Diabeł mnie podkusił
i sprawdziłam. Wcześniej tego nie robiłam, za to przegladałam jego komórkę.
Teraz wiem, co robił jak mnie nie było i jak jezdził na te swoje wycieczki.
Poznał ja na portalu randkowym, potem zaczęły się rozmowy. Tylko, że z treści
tych rozmów moim zdaniem wynika jednoznacznie ze spotykali sie w realu
również i w realu nie tylko gadali. Spotykali się w knajpkach, gdzieś gdzie
raczej nikt ich nie spotka (ona jest mężatką), seksili się w hotelu. No po
prostu załamka...
On twierdzi rzecz jasna, że to tylko takie gadanie, wirtualna znajomość. Ale
ich rozmowy - umawianie sie w konkretnym miejscu i czasie, a potem wrażenia
po spotkaniu z seksem itp
Jestem załamana/ wściekła/ wkurzona na siebie samą, że dałam się tak oszukać/
żądna zemsty na nim?, na niej?. Zaczynam się nawet zastanawiać, czy nie mam
schizy na tym punkcie, ale chyba nie. Wszystko wskazuje na to, że to była
klasyczna zdrada, a nie jakieś tam internetowe gadanie. Oczywiście gadali
sobie, że oboje kochają swoją/ego męża/żonę i z nich nie zrezygnują.
Nie wiem, nie rozumiem jak tak można... Takie zachowanie jest mi całkowicie
obce.
Wolałabym, żeby powiedział mi wprost - tak przeleciałem ja parę razy... Może
wtedy lepiej bym się czuła niz teraz.
Wiem jedno - nie będę mogła mu nigdy zaufać.
Te jego ponoć tylko rozmowy przelały już czarę goryczy...
Dalej nie mogę uwierzyć, że to tylko rozmowy...
To tak boli...
Podjęłam decyzję o rozstaniu, nawet nie tyle przez tę kobietę; jak pisałam
wcześniej nie było różowo między nami.
Nie wiem dziewczyny, co jeszcze napisać.
Co sądzicie na ten temat?