mamarazydwa1
27.08.06, 10:04
Sprzedałam spodnie ciążowe na allegro - noszone 3 m-ce na zmianę z innymi
spodniami. Stan bardzo dobry. Kupujący kilkarotnie prosił o zakończenie
aukcji przed czasem bo tak chciał te spodnie. Przesłałam dodatkowe zdjęcia,
podałam dokładne wymiary. W końcu się zgodziłam i tym samym zrezygnowałam z
innych obserwujących. Pan (dla żony pewno) otrzymał spodnie i teraz chce je
zwrócić bo twierdzi, że są rozciągnięte i mają skazy materiału na udach.
Spodnie wysłałam mu w bardzo dobrym stanie - nie były rozciągnięte - mają
normalne ślady użytkowania a skaz materiału - słowo daję - nie było -
przecież nie kupiłabym spodni za 150zł ze skazami na materiale i nie nosiła
ich kilka m-cy. Kupujący chce zwrotu kasy i chce mi odesłać te spodnie,
twierdząc że nie są w stanie w jakim je opisałam. Problem w tym, że ja nie
chcę tych spodni - po to je wystawiłam na aukcji, żeby w końcu się ich
pozbyć - robię porządki w szafie. I nie chcę tego zwrotu - uważam, że spodnie
są zgodne z opisem i zarzuty tego Pana są bezpodstawne.
Straszył negatywem - powiedziałam, że jak uważa. Teraz rzuca jakieś paragrafy
z Kodeksu Cywilnego - uprawnienie z rękojmi (np. usunięcie wad ewentualnie
odstąpienie od umowy i zwrot pieniazków; uprawnienie do odstapienia od
zawartej umowy sprzedaży art 535 k.c. i następne i żądania zwrotu pieniażków
nawet na drodze sądowej.
A zeby było śmiesznie - cała sprawa o 54zł.
A ja nie chcę przystac na zwrot, bo uważam, że z mojej strony wszystko jest
ok.
I co teraz? Czy on może rzeczywiście o 54zł stanąć na drodze sądowej? Bo mnie
się to wydaje śmieszne...
Ja naprawde nie wiem czemu ten Pan się czepia tych spodni - napisałam mu, że
nowe w idealnym stanie to może kupić jak ja za 150zł w sklapie...
Co byście zrobiły na moim miejscu?
Pozdrawiam.