liwilla1
30.08.06, 09:24
przez niego czuje sie jak wyrodna matka. idzie takie cos do pracy, skarzy sie
ze nie moze zostac z naszym 3miesiecznym synkiem, ale kiedy wraca to zamiast
sie z nim bawic mowi, ze jest zmeczony i gra na kompie do polnocy! a jak maly
marudzi (babcie go troche rozpuscily ciaglym noszeniem na lapkach), to
tatusiek ma do mnie pretensje, ze sie nim nie zajmuje, i ze on, ciezko
zmeczony MUSI go uspokajac. tylko ze ja jestem z synkiem 24/7 i doskonale
wiem, kiedy placze z glodu, bolu, zmeczenia, czy po prostu dla samego
pocwiczenia glosu. wczoraj podczas kapieli niechcacy wpuscilam troche mydla do
oczu malego, oczywiscie sie rozplakal, tatus na mnie wsiadl jak na lysa
kobyle, ze zamiast wziac szkraba na rece spokojnie (czyt. BEZ SUMIENIA)
kontynuowalam rytual mycie/wycieranie/oliwienie. moze ja rzeczywiscie jestem
bez serca? sama juz nie wiem...