cathy1976
30.08.06, 13:27
pojawil sie ponizej watek, dotyczacy strachu przed zdrada i z kilku
wypowiedzi wynikalo, ze autorki uwazaja, ze zdrada jest w kazdym zwiazku
niemal nieuchronna.
Troche w tym przesady, a nawet duzo.. Ja absolutnie nie demonizuje zdrady i
doskonale zdaje sobie sprawe, ze zdarza sie czasem ludziom (bez wzgledu na
plec) tak nobliwym, ze do glowy nie przyszloby ich o to podejrzewac. Ale nie
falszujmy rzeczywistosci!
Po pierwsze wyniki badan- troche wiecej niz polowa facetow przyznaje sie do
zdrady (a 50% to jest polowa, a nie wiekszosc

. Daria Nowak pisala o
cichociemnych, ale akurat w przypadku facetow podejrzewalabym cos zupelnie
przeciwnego niz pozowanie na cnotliwych... mysle, ze duza czesc, to
gawedziarze, ktorzy chetnie przyznaja sie ze, przelecieli wlasna ciotke,
kolezanke i jescze kilka innych choc tak naprawde w zyciu spali z wlasna zona
li i jedynie
Po drugie- moje wlasne doswiadczenia- po rozstaniu z pierwszym mezem mialam
okres rozpasania seksualnego. Duzego. Wtedy myslalam, ze po prostu
odreagowuje, ale teraz z perspektywy czasu widze, ze chyba w dosc niefortunny
sposob szukalam sobie chlopa

W kazdym razie kilkakrotnie spotkalam sie z
facetami, ktorzy nie zdradzali. Po prostu nie. I prosze mi nie pisac, ze nie
bylam w ich typie, bo (musze tak brutalnie napisac- prosze o wybaczenie) ja
jestem (a raczej bylam- teraz to 9 miesiac ciazy) w typie wiekszosci facetow.
Pamietam dobrze, ze kiedy zdradzalam albo bylam kochanka, kogos kto zdradza
tez dopisywalam sobie rozmaite teorie- typu: wszyscy to robia. To tak dla
spokojnego samopoczucia. Szukalam artykulow potwierdzajacych moja teze,
wspieralam sie danymi statystycznymi, etc.
A teraz mam za meza takiego typa co nie zdradza. Ja tez nie. I bardzo mi sie
podoba taki uklad.