nie kocham już swojego męza....

30.08.06, 16:25
przepraszam ze piszę i zawracam głowę.
jestem kilka lat po ślubie. Kiedys było ok, ale jakoś nie do końa, czewgoś
brakowało. Codziennie są awantury z byle powodu, mąz nie okazuje mi szacunku,
ciąglę coś ode mnie żąda, ale od siebie kompletnie nie daje nic. Nawet mnie
nie pocałujem przytuli, słówka nie szepnie. Zrobiłam sie wstrętną zimną bez
serca szargulą, nie kochaną, nie docenianą. Z pewnego powodu nie mozemy się
rozstac, ciągle o tym myślę, ciągle daję sobie znów szanse i jemu, bardzo się
męczę. Czasem...chwilka nastaje kiedy jakoś robi się miło między nami ale to
tlyko jesli coś układa się w pracy, jesli mamy więcej pieniędzy, czy inne
tego typu sprawy. Jeżeli coś jest nie tak, czegoś nie możemy załatwić, czegoś
brakuję coś nie tak w pracy to wyładowujemy się na sobie.
Kochane mamy, powiedzcie czy zajmowanie się dzieckiem, codzienne zakupy,
codzienne gotowanie, sprzatanie,itp tp jest mało?
Czy mąż po pracy ma prawo odpoczywac? Ja natomiast nadal mam latac ze ścierą
i przy okazji go obsługiwac? On tak myśli, ze ja leżę i pachne przez cały
dzień, ze obiady zamiawiam przez telefon, ze do dziecka przychodzi opiekunka,
sprzątaczka posprzątac a ja się obijam. I cały czas opowiada bo kolegi żona
pracuje, zarabia, stac ich na to i na to. Nie moge już tego słuchac, czuję
się sfrustrowana, poniżana, zajmuję się rachunkami,dosłwnie wszystkim.
Mąż tylko pracuje, nic więcej kompletnie nie robi, udaje ciągle zmęczonego.
Jestem psychicznie wykonczona, tłumaczę mu kilkaset razy dziennie, to nic nie
daje od kilku lat.Nie kocham go, dziś mu to opwiem jak wróci, wręcz go nie
nawidzę.
    • patoo Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:29
      Przeczytajh swoj post 10 razy i zastanow sie czy naprawde tak myslisz!!

      ''Czy mąż po pracy ma prawo odpoczywac?'' Tak ma prawo , tak samo jak Ty masz
      prawo byc zmeczona wsyztskim i pomyslec o sobie.
      • dom80 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:32
        patoo napisała:

        > Przeczytajh swoj post 10 razy i zastanow sie czy naprawde tak myslisz!!
        >
        > ''Czy mąż po pracy ma prawo odpoczywac?'' Tak ma prawo , tak samo jak Ty
        masz
        > prawo byc zmeczona wsyztskim i pomyslec o sobie.


        tylko ze ja dla niego nie mam prawa byc zmęczona, on wszystko robi mi na złośc,
        moje prośby z wielkim bólem spełnia po kilku godzinach a czasem nawet i nie, a
        zarazem nic nie robi dla nas, jest egoistą.
        • sowa_hu_hu Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:35
          a dlaczego nie możecie sie rozstać...?
    • chloe30 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:35
      dom80 napisała:
      > Mąż tylko pracuje, nic więcej kompletnie nie robi, udaje ciągle zmęczonego.



      Jezuuu........ masz takie samo pojęcie o pracy zawodowej jak Twój mąz o domowej.
      • dom80 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:46
        chloe30 napisała:

        > dom80 napisała:
        > > Mąż tylko pracuje, nic więcej kompletnie nie robi, udaje ciągle zmęczoneg
        > o.
        >
        >
        >
        > Jezuuu........ masz takie samo pojęcie o pracy zawodowej jak Twój mąz o
        domowej
        > .
        raczej nie, pracowałam i po pracy zawsze zrobiłam wszystko, wiem co to znaczy
        praca, a pracowałam bardzo wykańczającej psychicznie i fizycznie pracy,
        bardziej męczacej niz on , nie czekałam az mi ktoś podstawi pod nos tak jak on.
        Nie udawałam zmęczonej.
        • chloe30 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:51
          No to ja Ciebie nie rozumiem.
          U mnie sytuacja wygląda tak, że niemąz pracuje różnie - czasem ma wolne w
          tygodniu, a pracuje w weekend.
          I jeśli on ma wolne, to nie ma mowy, żebym ja po pracy palcem kiwnęła.
          Tak samo w druga stronę - kiedy on przychodzi do domu po 12 godzinach to go nie
          gonię do niczego.
          A skoro od zawsze obowiązki były tylko na Twojej głowie ("po pracy robiłam
          wszystko"), to teraz się to nei zmieni, niestety....
    • niuska77 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 16:51
      smile Kiedys tak mialam. Nie moglam patrzec na swojego mezczyzne - bylo wielka
      ulga jak wychodzil do pracy i prawdziwym nieszczesciem jak wracal. Mialam
      autentyczna gesia skorke jak na niego patrzylam. Wszystko to sparwilo, ze bylam
      opryskliwa i wkurzalo mnie czy sie odzywal czy siedzial cicho. Marzylam, zeby
      to skonczyc.
      Jednak wiele lat obracalam sie w swiecie facetow, mialam mnostwo kolegow, z
      ktorych 99% roilo sobie sznse na zwiazek - zaden nie byl idealem, kazdy byl
      bylejaki. Aktualni moi koledzy tez maja sporo wad, ktorych nie znioslabym na co
      dzien. Nawet nowo poznani faceci sa pusci jak butelka po piwie - beznadziejni.
      Jak to wszysto podsumowac to jednak moj chlop jest juz wychowany przeze mnie
      (14 lat zwiazku) i wlasciwie mam czego chce - tylko musze sie wysilic, zeby to
      osiagnac. To ja organizuje nasze zycie, czas, wakacje, wydatki ale tez to ja
      gotuje, sprzatam, piore i zajmuje sie dzieckiem gdy on pracuje. Nie zawsze sa
      prawdziwe obiady a on nie narzeka. Nie prasuje koszul bo kupuje mu swetry lub
      nie wiruje mocno prania i rowno rozwieszam podkoszulki. On szaleje za nasza
      corka a ja troszke to wykorzystuje i od Jej urodzenia zajmuje sie Nia 100%
      swojego czasu (wolne ma jak Lala spi). Czasem sie buntuje ale nie odpuszczam,
      bo odpuscilam we WSZYSTKIM innym - caly dom na mojej glowie, wiec corka bedzie
      sie zajmowac.

      Tamten kryzys ja przerwalam, zreszta ja go zapoczatkowalam - on byl, znosil to
      wszystko, nie spalismy w jednym lozku (o abstynencji seksualnej nie
      wspominajac). Zmienilam nastawienie, przestalam byc upierdliwa bo to tylko
      procentowalo w zgnilizne. Dobrze sie stalo.

      Pomysl - nie ma teraz fajnych facetow. Wtedy bylas mlodsza, inaczej patrzylas
      na zycie - teraz juz wiesz czego chcesz a taki facet co to na dluzsza mete nie
      zyl w stalym zwiazku obrazi sie z miejsca na kazda Twoja prosbe. Swojego meza w
      koncu za cos pokochalas - mezczyzni sa nieskomplikowani i latwo z niego
      wydobedziesz dawne uczucia - i tylko Ty wiesz jak. Badz i kobieta i matka ale i
      kochanka, organizuj milo czas - zaskocz go. Nie warto konczyc - pomysl o
      dziecku.

      Pozdrawiam
      • dom80 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 17:05
        niuska77 mam to samo w domu, organizuję wszystko, on nie potrafii nic! kurcze
        jestem juz skołowana, mam dośc, nie wiem co robic teraz, nie kocham go przez
        to, nie chce dalej tak zyc....co za zycie
        • niuska77 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 17:14
          Alez kochana smile Moj potrafi zrobic herbate i kawe - przysiegam nic wiecej. Nie
          wiem co bedzie jak w przyszlosci trzeba bedzie awaryjnie dziecku zupe zrobic
          lub przygrzac...
          Musisz sie tak szarpac? Ziemniaki z siadlym mlekiem to tez obiad i parowki
          gotowane na wodzie. A jak nie to awaryjnie pizza lub ma obok pracy kuchnie
          domowa i uprzedzam, ze obiadu nie bedzie, zeby sobie zamowil.
          Sama stalas sie meczennica na wlasne zyczenie. Nie chcesz zmywac - kup naczynia
          jednorazowe lub zmywarke. Nie wierze, ze robilby Ci wymowki za balagan smile
          Czy sie nie sprzeczamy? Pewnie, ze tak - chyba mamy to we krwi ale co z tego?
          To nie powod do rozstania.
          Zreszta powiedz - jak mozna przytulac obrazona sknere?

          Odwrocic taki kolowrot nie jest latwo ale warto.
          Dacie rade.
    • 1514a Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 17:04
      "Kochane mamy, powiedzcie czy zajmowanie się dzieckiem, codzienne zakupy,
      > codzienne gotowanie, sprzatanie,itp tp jest mało? "
      to bardzo dużo, ale usiądz wieczorem jak dzieciak usnie, spójrz na męża i
      pomyśl czy naprawde go nie kochasz, czy kochasz a jednocześnie nienawidzisz? Te
      dwie rzeczy to duża różnica, a może po prostu napisz mu na kartce bez wyzwisk
      to co cię najbardziej boli i poproś o cichą rozmowę ( może napisz to samo co tu
      do nas). Nie mogę uwierzyć, że do dorosłego faceta nic nie dociera. Może niech
      weźmie parę dni wolnego, zostaw go z dzieckiem pod byle pretekstem,niech
      zobaczy jak wygląda to twoje "nic nierobienie". ja jestem 8 lat po ślubie z
      córką siedziałam w domu 2.5 roku teraz po 3 latach pracy siedzę z 1.5 rocznym
      synkiem na wychowawczym.Mój mąż całymi dniami pracuje (7.00-około 19.00).Też
      wraca zmęczony, ale nie każe mi się obsługiwać niewiadomo do jakiego stopnia,
      też były i są kłótnie o to że mam dość. Nie wiem ile ma twoje dziecko lat, ale
      spróbój. A może pokaż mu swój post
      • 1514a Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 17:10
        nie mów czegoś czego sama byś nie chciała usłyszeći czego możesz potem żałować.
        bo chociaż teraz jest super, to wiem że mój mąż pamięta wiele rzeczy które mu
        powiedziałam i ,że mi ich nie zapomni. Sam mi to kiedyś powiedział, że chociaż
        mnie kocha i nie wyobraża sobie bezemnie życia, nie potrafii zapomnieć.
    • gacusia1 Polecam forum Partner Len i Egoista 30.08.06, 17:04
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737 oto link.
      Pozdrawiam serdecznie!!!
    • majca1 Re: nie kocham już swojego męza.... 30.08.06, 22:27
      mój miał zapedy, że "on pracuje a ja jestem na wychowawczym" czytaj obijam sie.
      Powiedziałam tylko "skoro ty pracujesz a ja cały dzień odpoczywam z dzieckiem,
      to teraz ty sobie z nim odpocznij a ja idę do kolezanki". Teraz dzielimy sie
      obowiązkami i przez to mamy więcej czasu dla siebie. Niestety taki wpływ na
      naszych meżczyzn maja koledzy z pracy. ale u was problem jest chyba głębszy.
      Postaw się, co ci szkodzi, nie masz nic do stracenia. Zostaw dziecko z mężem i
      idź na spacer, pozwól mu sie trochę z nim poobijac. I tak codziennie...do póki
      nie zrozumie.
Pełna wersja