Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej

01.09.06, 10:44
czyli moimi.
Tak sobie patrzę i obserwuję co się dzieje dookoła. I tak sobie myślę, że jak
kochani politycy nadal będą brnęli w tę ślepą uliczkę durnowatych przepisów
o "zabezpieczeniu matek" to osobiście, jako Dyrektor Personalny
odpowiedzialny za to, żeby w firmie "się toczyło", wyperswaduję szefowi
zatrudnienie kobiety poniżej 45 roku życia. Lada moment bowiem, nie będzie
można zwolnić ani kobiety w ciąży, ani na macierzyńskim czy wychowawczym, ale
także kolejne x lat po jej powrocie do pracy, obojętnie jak bardzo by sobie
tej pracy nie olewała. Fantastycznie. Zwłaszcza jak firma zatrudniająca
załóżmy 25 osób "załapie się" na - powiedzmy - 3 kobiety, które będą chciały
wykorzystać od A do Z wszystko co im się należy, wszystkie zwolnienia
lekarskie, urlopy itd. A nie jesteśmy firmą produkcyjną, gdzie "do taśmy"
można z palcem w nosie znaleźć mnóstwo osób nawet na umowę na zastępstwo. Nam
potrzeba wysokokwalifikowanych osób, a takie z rynku na zastępstwo nie
przyjdą. Prościej i bezpieczniej nie zatrudniać kobiet "w wieku rozrodczym".

W ten sposób będzie myślała większość właścicieli niewielkich organizacji,
które - wbrew pozorom - zatrudniają w sumie znakomitą większość naszego
społeczeństwaczynnego zawodowo . Teraz już naprawdę młoda kobieta nie będzie
miała większych szans na znalezienie pracy. Ostrzegają przed tym mądrzy
ludzie - socjologowie, specjaliści od prawa pracy, psychologowie społeczni,
co tam, nasz rząd wie lepiej.
Na takich rozwiązaniach zyskają tylko takie jak ja - zasiedziałe w firmie,
których nikt nie wyrzuci, bo nie podejrzewa o chęć zajścia w ciążę w tym
wieku.
Czy na pewno o to chodzi?
    • triss_merigold6 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 10:48
      Mogę się tylko podpisać.
      Mnie nie interesują rozbudowane gwarancje i ochrona miejsca pracy. Interesuje
      mnie łatwość znalezienia i elastyczne formy zatrudnienia. W mojej branży nikogo
      nie interesuje czy ma dzieci, ile i w jakim wieku - mam być obecna w
      określonych godzinach, choroba nie wchodzi w grę.
      • mama-kacpra Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:01
        Witam!
        Jestem wlasnie matka malego synka, szukam pracy narazie mam taka na zlecenie
        ale jak bedzie pozniej?!A znalesc w moim wieku z malym dzieckiem prace juz nie
        jest latwo a jak wejdzie nowy kodeks i nowe przepisy to faktycznie bedzie to
        prawie nimozliwe!
        Zastanawiam mnie tylko z czego ludzie maja zyc!Ja co prawda chcialabym miec
        jeszcze jedno dziecko, ale poki nie znajde takiego rozwiazania ja wlasnie
        elastyczny system pracy lub nie bede mogla pracy wykonywac czesciowo w domu to
        nie wiem kiedy sie zdecyduje na drugie dziecko.Ja naleze do tych co o prace
        dbaja i lubia pracowac.Kidys prowadzilam swoja firme niestety branza
        niedochodowa aczkolwiek ktos kto sie nie zna bedzie zdziwiony (fitness).Teraz
        juz chce pracowac u kogos ale nie zrobilabym pracodawcy tego ze biore co mi sie
        nalezy bo potem wlasnie to sie odwraca przeciwko, o czym niektore mlode kobiety
        zapominaja!!Rozumiem pracodawcow ze tak postepuja to nie ich widzimi sie tylko
        panstwo tak doprowadza!Ale wiem ze nie kazda mloda kobieta chce wykorzystywac
        swoje prawa do maksimum.Zawsze mozna negocjowac i dojsc do kompromisow, tak js
        to widze.
        Pozdrawiam
        mama Kacperka
    • monia145 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 10:55
      Ale, po głębokim namysle, czy nie o to naszym politykom chodzi?
      Żeby doprowadzić do tego, aby kobiety z rynku pracy sukcesywnie wykluczać?
      To przeciez sukces polityczny na wielka skalę- zrobimy im dobrze i to tak
      dobrze, że nawet nie zauważą, kiedy będzie już naprawdę źlesmile
      A później zrzuci sie wszystko na bezdusznych pracodawcówsmile
    • liwilla1 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 10:58
      tylko czy aby wszystkie stanowiska mozna obsadzic takimi starymi purchawkami? no
      bo nisar przyznaj sama, ze pracodawcy do kontaktu z klientem wola mlode i
      atrakcyjne kobiety. a tak poza tym tez sie zgadzam-polityka panstwa w tym
      wzgledzie jest bardzo nieudolna...
      • nisar W pewnym momencie stanie się to koniecznością 01.09.06, 11:09
        mam na myśli "obsadzania stanowisk starymi purchawkami". Plus zyskają na tym
        faceci. A najbardziej stracą te kobiety, które chciałyby i potrafiły połączyć
        macierzyństwo z pracą. Bo i tak nikt nie będzie ryzykował.
        • liwilla1 Re: W pewnym momencie stanie się to koniecznością 01.09.06, 11:20
          taka polityka panstwa skutkujaca w logiczne w skali mikro decyzje
          przedsiebiorcow, w dluzszym okresie (mam na mysli pow 20 lat) doprowadzi do
          tego, ze rzeczone obecne 45 latki o ile nie wplaca na trzeci filar beda
          odchodzic na kiepskie emeryturki... sad
      • triss_merigold6 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:27
        To do kontaktów z klientem będą zatrudniać studentki zaoczne na czas określony.
      • vharia Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 22:52
        niestety sposobów na ominięcie dornego przepisu są dziesiatki:
        krótkoterminowe umowy
        umowy o dzieło
        zmuszenie do otwarcia własnej działalności gosp. i umowy o współpracę
        itd.
        Pracodawcy sobie poradzą o młodych kobiet już NIKT nie będzie zatrudniał na
        normalnych umowach dających jakieś gwarancje. Do kontaktów z klientami wystarczysmile
    • ula_max Już dawno pisałam, ze 01.09.06, 11:28
      naszym obecnym rządzącym politykom chodzi tylko i wyłącznie o to aby kobiety
      zagonić do garów i pieluch czyli o tzw. klasyczny model rodziny.
      A przy okazji rozwiążą problem bezrobocia. A wynagrodzenie za prace w domu? To
      niby co ma być? Rzucają jałmużnę i myślą że babki się na nią rzucą jak pies na
      kość. A co po niektóre nóżkami przebierają, oj jak fajnie bedzie "siedzieć" w
      domku i kaskę brać oj jak fajnie...
      Niedługo przestaną karać damskich bokserów za to ze zupa była za słona, bo
      facet miał rację i mógł babie przylać. Przeciez to klasyczny model rodziny, no
      nie?
      • brak.polskich.liter Re: Już dawno pisałam, ze 01.09.06, 13:45
        Podpisuje sie rekami i nogami. Moze to i spiskowa teoria dziejow, ale cos mi
        sie widzi, ze Najmilosciwiej Nam Panujacym chodzi wlasnie o to. Jak nikt kobiet
        nie bedzie zatrudnial (bo za duze ryzyko), to im sie odechce marzen o karierze
        i takich tam piardow. Baby do domu, gdzie ich miejsce, gotowac i dzieci rodzic.
        Ot, polytyka prorodzinna w wydaniu kaczory i s-ka.
      • madziaaaa Re: Już dawno pisałam, ze 01.09.06, 14:56
        czyli rozumiem, że wg Ciebie w domu zostaje się dlatego, ze się komuś pracować
        nie chce? No pewnie w domu nie ma nic do roboty, można leżeć i pazury piłować.
        • missfatbooty Re: Już dawno pisałam, ze 01.09.06, 15:00
          oczywiście, że w domu jest MNÓSTWO do roboty! ale nie tego dotyczy dyskusja wink
        • brak.polskich.liter Re: Już dawno pisałam, ze 01.09.06, 15:55
          madziaaaa napisała:

          > czyli rozumiem, że wg Ciebie w domu zostaje się dlatego, ze się komuś
          pracować
          > nie chce? No pewnie w domu nie ma nic do roboty, można leżeć i pazury
          piłować.

          Bardzo ladnie, tylko ze nie na temat. Chcesz pracowac - pracuj, chcesz siedziec
          w domu - siedz i zajmuj sie jedynie domem. Malo mnie obchodzi, co wybierzesz,
          Twoja motywacja tudziez zakres obowiazkow. Istotne jest, ze masz rozne opcje do
          wyboru. Rzecz w tym, ze decyzja (jaka by nie byla) jest TWOJA, a Nasi
          Najmilosciwsi usilnie daza do tego, zebys tego wyboru nie miala. Rozumiem, ze
          rola pani domu zaspakaja Twoje ambicje, ale moich np. nie, i dlatego na hasla
          wydluzania w nieskonczonosc urlopow wychowawczych i innych potworkow dostaje
          cholery. Ale rozumiem, ze Tobie "polityka prorodzinna" moich ulubiencow pasi,
          bo jest zgodna z tym, co Ty akurat preferujesz. Preferencje reszty
          spoleczenstwa i mozliwosc ich realizacji sa malo istotne.
        • vharia Re: Już dawno pisałam, ze 01.09.06, 22:56
          Jak zaczna płacić za siedzenie (obrabianie) w domu to ja chcę druga pensje, bo
          po powrocie z pracy co ja niby robię?! Zaiwaniam w chacie, zajmuję sie dziećmi.
          Mój wysiłek gorszy?
    • linkaa3 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:28
      Moje dzieci - moja sprawa, chce tylko moc zarobic na utrzymanie mojej rodziny.
      Nic wiecej. Nie chce ulg i extra urlopow macierzynskich, nie chce zalosnej
      pensji od panstwa.

      Chce tylko moc znalezc prace, ktora bedzie elastyczna, co w moim zawodzie
      powinno byc banalne a nie jest przez glupie przepisy, ze nie wolno pracowac w
      domu.

      Chce zeby mozna bylo powiedziec, teraz nie pracuje, ale za pol roku (bo na tyle
      powiedzmy starczy mi oszczednosci) nie bede miala problemu ze znalezieniem
      pracy i pracodawcy moje dzieci juz istniejace lub te planowane nie beda
      przeszkadzaly.

      Dlaczego nikt nie mysli na serio o kobietach, tylko wpycha sie nam lizaki w
      postaci jakis durnych przywilejow, ktore wlasnie dzialaja jak lizaki - krotka
      frajda, a potem godziny u dentysty.
    • anna-pia Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:29
      Święte słowa - ani poniżej 45 roku życia, ani powyżej 55, bo zaczyna sie okres
      ochronny - co za bęcwał go wymyślił?
      Całe szczęście, że mogę w domu pracować, i nikogo to nie obchodzi, czy wysyłam
      maila z porodówki, czy z plaży wink
      • akap22 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:38
        Mogę się tylko podpisać rekami i nogami pod tym co napisałyście
        Też zajmuję się sprawami kadrowymi w niewielkiej firmie
        i naprawdę różne rzeczy się dzieją
        Ja sama jestem mamą dwójki dzieci w tym rocznej dziewczynki i dziewięciletniego
        chłopca,
        nigdy nie nadużywałam "przywilejów" z tym związanych
        na zwolnieniu z powodu choroby dziecka byłam tylko raz w zyciu przez 3 dni
        a tak to zawsze jakoś kombinuję z popmocą rodziców i męża.
        Ale to tak jak napisała monia chodzi o to żeby kobiety w wieku "produkcyjnym"
        siedziały w domu i zajmowały się dziećmi bo nik ich nie zatrudni a potem teź
        nie bo kto przyjmie 45 latkę bez doświadczenia???
      • vernalis1 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:45
        otóz to...mam własnie mozliwość zatrudnic pracownika-młoda mężatke-której nie
        przeszkadza dojezdżanie do pracy ok.10km w jedna strone.Po paru rozmowach
        przedstwia sie jako sympatyczna, miła, komunikatywna, z wiedzą na temat, ale ja
        sie poprostu najnormalniej w swiecie boje, co będzie gdy np. zajdzie w ciąże?
        Nie martwi mnie ciąża sama w sobie, ale jak będzie zachowywac sie przyszła mama-
        czy zajmie stanowisko: "bo mi sie nalezy", czy :"ciaża to nie choroba". Wiecie
        napewno co mam namysli. sad qrka, jakoś nie potrafie tak prosto zmostu zapytac-
        czy planuje pani dzieci, ile i jak ze zwolnieniami w trakcie ciązy. Mnie
        osobiście takie pytanie jako przyszła pracownicę doprowadziłoby do szewskiej
        pasji.. sad(
        • miang Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:51
          no przecież jezeli zamierza Ci odwalić jakis numer to i tak sie nei przyzna
    • iwles Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 11:55
      > Na takich rozwiązaniach zyskają tylko takie jak ja - zasiedziałe w firmie,
      > których nikt nie wyrzuci, bo nie podejrzewa o chęć zajścia w ciążę w tym
      > wieku.


      khm, khm!

      Moja koleżanka, lat 42 właśnie miesiąc temu urodziła dzidziusia smile
      Też nikt nie podejrzewał, bo starsze dzieci juz odchowane (w wieku studencko-
      licealnym) smilesmilesmilesmile
      • nisar No właśnie, ja mam 36 lat i 12-latkę w domu n/t 01.09.06, 11:57

        • vernalis1 Re: No właśnie, ja mam 36 lat i 12-latkę w domu n 01.09.06, 11:58
          a ja 38 i 8-mio latka smile)
          • nisar No to do roboty, zaskakiwać szefów! n/t 01.09.06, 12:05

            • vernalis1 Re: No to do roboty, zaskakiwać szefów! n/t 01.09.06, 12:08
              Ja, tylko ze je szefem sama sobie smile; wiec za bardzo nie mam kogo zaskakiwać wink)
              • nisar Życie Cię może zaskoczyć!!! n/t 01.09.06, 12:18

              • lila1974 Zaskocz sama siebie :) n/t 01.09.06, 12:18

                • vernalis1 Re: Zaskocz sama siebie :) n/t 01.09.06, 12:26
                  Chetnie bym zaskoczyła sama siebie i męza i syna- ale to nie takie proste...
                  wręcz b.smutne... nie chce psuć nastroju na weekend smile
                  • lila1974 Re: Zaskocz sama siebie :) n/t 01.09.06, 12:27
                    O to przepraszam, ze trafilam jak kulą w płot.
                    • vernalis1 Re: Zaskocz sama siebie :) n/t 01.09.06, 12:40
                      Nic sie nie stało smile
    • azja44 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:16
      Pani stara kadrowa jak żyje jeszcze nie widziałam, żeby w stosunkach pracodawca-
      pracownik, górą był pracownik. Zawsze jeśli pracownik pozwoli sobie na zbyt
      wiele, to pracodawca znajdzie jakiś pretekst aby go zwolnić.
      • lila1974 Azja44 01.09.06, 12:19
        Na szczęście są jeszcze sądy pracy, gdzie można dochodzić sprawiedliwości.
    • lenka_13 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:35
      Ja także jako pracodawca "boję" się kobiet.
      Prowadzę małą firmę i każda nieobecność reorganizuje pracę.
      Obracając się w różnych środowiskach słyszę o podejściu większości kobiet do
      pracy.Puki nie może jej znaleźć , mówi , że ona nie będzie brała zwolnień itp. a
      jak tylko pracę znajdzie zmienia się diametralnie jej podejście na postawę
      roszczeniową.
      Przy takim dzisiejszym rozwiązaniu systemowym i propozycjach naszych polityków
      kobiety będą miały baaardzo trudno
      A tu przykład podejścia przyszłego pracownika:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=47225365&a=47225365
      Nic dodać nic ująć
      • vernalis1 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:44
        tez to czytałam -i zwątpiłam sad; sama będąc w ciązy z Młodym, nie byłam ani
        razu na zwolnieniu, jak sie urodził- robilismy tak,zeby było dobrze i dla nas i
        mojego szefa.Było to dla mnie rzecz normalna,że ciąża to nie choroba...
      • pink75 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:49
        lenka_13 napisała:
        A tu przykład podejścia przyszłego pracownika:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=47225365&a=47225365
        > Nic dodać nic ująć

        Lenka, proszę napisz co takiego nagannego, roszczeniowego i niemoralnego
        widzisz w cytowanym wątku.
    • pink75 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:44
      Nisar, patrzysz z czarno-białej perspektywy "dobra firma" i "zła pracownica" -
      owszem, takie sytuacje się zdarzają, ale problem jest dużo bardziej złożony.
      Również zdarzają się sytuacje, gdy "dobra pracownica", pracująca prawie przez
      całą ciążę nie ma po co do firmy wracać.
      Zdarzają się również sytuacje, gdy "dobra pracownica", z powodu bezrobocia
      panującego na rynku zębami i pazurami trzyma się etatu w "toksycznej firmie" i
      w momencie zajścia w ciążę odpłaca pięknym za nadobne i wykorzystuje wszystko
      co może, jak piszesz od A-Z. I IMHO są to sytuacje najczęściej występujące,
      które w ogóle nie miałyby miejsca przy niższym poziomie BEZROBOCIA ("dobra
      pracownica" po prostu odeszłaby do "dobrej firmy"), a i "toksyczna firma"
      szybciutko musiałaby zmienić swój sposób traktowania praconików (zostałaby bez
      ludzi).
      Zgadzam się z tym, że obecnie proponowane rozwiązanie jest złe, ale zauważ że
      nikt (organizacje pracodawców, organizacje kobiece, opozycja) nie proponuje
      lepszych, a problem jest jak najbardziej rzeczywisty.

    • mynia_pynia Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 12:50
      Tu gdzie pracuje jest bardzo dużo kobiet, ponieważ prezes to mój kumpel
      spytałam się dlaczego.
      Ponoć kobiety nadają się bardziej do mrówczej pracy, przywiązują się do firmy,
      nie odchodzą z dnia na dzień, są gotowe do poświęceń.
      A jak jest więcej niż jedna kobieta w firmie to zaczyna się rywalizacja i nie
      pójdzie taka na wychowawczy na 3 lata, bo wie że koleżanka zaraz ją wygryzie
      więc szybciutko i z uśmiechem wraca zaraz po macierzyńskim.
      I TO JEST PRAWDA !!!
      Pracują ze mną babki które w tym samym czasie miały dzieci i firma to przeżyła,
      szczególe że średnio kobiety wracają po 6 miesiącach do pracy.
      Z brzuchem też laski chodzą, bo widzą że jak Basia w 8 miesiącu przychodzi to
      dlaczego "ja" mam siedzieć od miesiąca na zwolnieniu - jeszcze szef pomyśli
      żem "lewa do pracy"

      Ten system sprawdza się od 20 lat wink.
    • gruba-buba Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 13:36
      Dokładnie, masz rację Nisar. U nas zawsze od du...pej strony biorą się za
      temat. Przecież uziemienie pracodawcy jest chorym wyjściem. Niech te palanty
      pomyślą, co zrobić, aby firmie opłacało się (ulgi itp) zatrudnić młodą matkę,
      która na pewno będzie chodzić na zwolnienia lekarskie i na pewno, jeśli ma małe
      dzieci, nie będzie dyspozycyjna przez 24/dobę tylko będzie starała się zrobić
      wszystko w 8h i popędzić na drugi etat do dom.
      A to co proponuje nasza "polityka prorodzinna" ...... szkoda gadać. Nikt (tu:
      potencjalny pracodawca) dobrowolnie sobie pętli na szyję nie założy.

      A do tego te światłe reklamy prorodzinne "co jeszcze musisz sobie kupić zanim
      zdecydujesz się na dziecko?". Normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy to
      słyszę! Przecież w przeważającej większości przypadków decyzja o dziecku =
      decyzja o zawieszeniu lub całkowitym zapomnieniu o życiu zawodowym. Powrót jest
      b. trudny, nawet jeśli się miało świetne układy w pracy i jest się specjalistą.
      Bo są młodsi, bo są mężczyźni, bo są durne przepisy, bo dzieci chorują częściej
      niż ustawa przewiduje, bo nie chcemy decydować się na przebywanie poza domem
      dłużej niż regulaminowe 8 godz + dojazd do i z pracy. Uffff! Drażliwy temat.
    • malila Czy ojców ta polityka też będzie dotyczyć? 01.09.06, 13:48
      Tzn. czy ojca jako jedynego żywiciela rodziny badź taty na wychowawczym (oraz x
      lat po powrocie do pracy) też nie będzie można zwolnić?
      • nisar Re: Czy ojców ta polityka też będzie dotyczyć? 01.09.06, 13:52
        Akurat!
      • brak.polskich.liter Re: Czy ojców ta polityka też będzie dotyczyć? 01.09.06, 14:01
        Zwariowalas? A kto to widzial faceta na wychowawczym? Toc to nienaturalne.
        Mezczyzna ma pracowac i zarabiac kase, a kobieta rodzic i wychowywac, w zgodzie
        z natura. Kobieta jest matka i dawczynia zycia i niezbedna dla
        rozwoju...blabla...srututu-pierdu-pierdu-pierdu-blabla...
        To chyba oczywiste.

        • joanna_poz Re: Czy ojców ta polityka też będzie dotyczyć? 01.09.06, 14:04
          u mnie w firmie kolega jest na wychowawczymsmile
          bo jego zona zarabia wielokrotnośc jego pensji
          • anna-pia Re: Czy ojców ta polityka też będzie dotyczyć? 01.09.06, 14:18
            znajomy zajmuje się dwójką maluchów (2 lata i 9 mies.), bo jego żona kosi kasę w
            międzynarodowym koncernie smile
    • madziaaaa Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 14:15
      a ja bym mogła zająć się dziećmi, domem. Nie muszę robić kariery. Tylko niech
      państwo da takim kobietom "pensję". Z przyjemnością zwolnię moje miejsce pracy.
      Choć atrakcyjne jest. Niestety, bez wsparcia państwa dla kobiet, które
      chciałyby być w domu, nie dam rady.
      • ula_max to ma być... 01.09.06, 14:20
        chyba jakiś kiepski zart:
        "a ja bym mogła zająć się dziećmi, domem. Nie muszę robić kariery. Tylko niech
        > państwo da takim kobietom "pensję". Z przyjemnością zwolnię moje miejsce
        pracy.
        >
        > Choć atrakcyjne jest. Niestety, bez wsparcia państwa dla kobiet, które
        > chciałyby być w domu, nie dam rady. "


        ... "bez wsparcia państwa"... ale się uśmiałam;...
        • madziaaaa ula_max 01.09.06, 14:45
          cóż tak Cię rozbawiło w moim poscie? ja naprawdę chciałabym zostać w domu.
          Uważam jednak, że państwo powinno uznać to za pełnoetatową pracę i wypłacać
          takim kobietom normalną pensję.
          I nie widzę w tym nic zabawnego.
          • triss_merigold6 Re: ula_max 01.09.06, 14:50
            Jaja sobie robisz, prawda? To Twoja decyzja i chęć żeby zostać w domu a nie
            podatników. Państwo pensje kurom domowym musiałoby właśnie z podatków wypłacać.
            Niech mąż Ci pensję płaci.wink
          • missfatbooty Re: ula_max 01.09.06, 15:10
            i kto niby ma sprawdzac czy pracujesz czy się lenisz? sprzatasz czy masz bałagan? zmywasz czy mąż zmywa po pracy ? wink przeciez skoro to jest PRACA to trzeba jakoś kontrolowac PRACOWNICE wink potem takie pijaczyny wezmą tą swoja "pensję", przepiją, a w domu burdel, syf, dzieciaki głodne i "niezaopiekowane" (piękne słowo btw hyhyhy)

            dawanie pensji pracującym w domu jest nierealne.
            • madziaaaa missfatbooty 01.09.06, 15:15
              to "takie pijaczyny" to do mnie? wink))
              Tak, wiem, że jest nierealne. Toteż ciągle pracuję.
              Ale niech chociaż zrobią wychowawczy normalnie płatny. A nie, 3 lata z
              życiorysu składkowego wyjęte, a poza tym prorodzinne państwo nawet nie zadba,
              żebyś na pappersy miała, jak przypada ci to ileśtam na osobę.
              • e_r_i_n Re: missfatbooty 01.09.06, 16:00
                Gdyby wychowawczy byl obowiazkowy, to bylby platny (jak macierzynski).
                Tak podejmujesz decyzje - czy stac Cie na bycie w domu, czy wracasz do pracy.
          • monia145 Re: ula_max 01.09.06, 18:05
            Państwo? Ale z moich podatków,i żeby Twoje ambicje zaspokoić, musiałoby
            opodatkować mnie podwójniesad Jakos mnie to nie zachwyca smile
          • vharia Re: ula_max 01.09.06, 23:03
            Powtórzę się: jak zaczna płacić za prowadzenie domu to ja CHCĘ DRUGĄ PENSJĘ.
            Bo niby co ja robię jak wracam z pracy?! Zabieram sie do roboty w domu, zajmuję
            dziećmi i robię, az będzie zrobione.

            I proszę mi jeszcze powiedzieć, kto będzie na te wszystkie "panie domu" podatki
            odprowadzał?
      • cathy1976 ???? 01.09.06, 15:04
        a dlaczego panstwo ma Ci placic pensje za prace w domu??
        ja i moj mąż wykonujemy DOKLADNIE te same zajecia pracując jeszcze zawodowo!
        Dlaczego za Twoje pranie i prasowanie ma byc wyplacana pensja a za moje nie??
        czy tez moze ja powinnam dostawac wiecej kasy, jako ze to bylyby NADGODZINY?
        • nisar Bingo! 01.09.06, 15:30
          Tego nigdy nie mogę pojąć (może jakaś ograniczona jestem?). Jak to jest, że
          kobieta będąca w domu z dzieckiem uważa, że tylko ona pierze, prasuje i
          sprząta? A ja to co, jak jestem w pracy, to w domu krasnoludki zasuwają? Gó..
          tam, wracam i trzeba zrobić. Dokładnie to samo, co koleżanka na wychowawczym.
          Tylko że ona ma na to minimum 9 godzin dziennie więcej niż ja.
          • agnieszkas72 Re: Bingo! 01.09.06, 16:03
            Nisar,stara kadrowa i matka powinna orientować się,że urlop wychowawczy nie jest
            przeznaczony na dopieszczanie chałupy ale na zajmowanie się dzieckiem,które mama
            pracująca przekazuje babci emerytce,niańce lub posyła do żłoba.
            Pomysł z pensją dla kobiet pracujących w domu jest absurdalny-jak wszystkie
            tęsknoty do panstwa totalnego.Jego zwolenniczki musiałyby pogodzić się z
            cotygodniowymi kontrolami i ewentualnym zabraniem dziecka do placówki gdyby
            wychowanie mamusi nie pokrywało się z ideami państwa ale absurdem jest także
            utrzymywanie państwowych żłobków i przedszkoli finansowanych z podatków
            tych,którzy dzieci do nich nie posyłają.
            • nisar Agnieszka. 01.09.06, 18:04
              Pomiędzy dopieszczaniem chałupy a zrobieniem w niej podstawowych rzeczy jest
              różnica. I to drugie niestety musi zrobić każda z nas.
              To po pierwsze.
              Po drugie: szeroko pojęte zajmowanie się dzieckiem, obejmuje także powyższe
              czynności, które są niezbędne do tego, by dziecko nie zeszło z głodu względnie
              brudu.
              Po trzecie: matka pracująca, zakładając jej normalny stan emocjonalny, jak
              najbardziej chce "zajmować się dzieckiem". Zostaje jej na to czas po pracy, co
              absolutnie nie znaczy, że ogólnie zajmuje się dzieckiem gorzej niż jej
              niepracująca koleżanka. Przeciwnie, zazwyczaj jako bardziej stęskniona i mająca
              mniej na to czasu, robi to znacznie efektywniej.
              I po ostatnie: biorąc pod uwagę powyższe, jak również fakt, że podrzucając na
              czas swojej pracy zawodowej dziecko babci/niani/żłobkowi, zazwyczaj musi za to
              słono zapłacić, tym bardziej należałaby się jej jakaś pensja niż tej na
              wychowawczym.
              • agnieszkas72 Nisar 02.09.06, 00:03
                Zapewniam cię,że odkąd wychowuję dzieci czas przeznaczony na czynności
                domowe,których jest teraz znacząco więcej,bardzo się skurczył w porównaniu z
                okresem,kiedy byłam bezdzietną pracujacą mężatką.
                Wybacz,ale nie mogę potwierdzić twojej tezy,ze mamy pracujące efektywniej
                zajmują się dziećmi.Powtarzanie,ze lepiej godzinka z mama pracującą niż cały
                dzien z domową to moim zdaniem koszmarna ściema mająca na celu dowartosciowanie
                tych pierwszych i zagranie bardzo nie fair w stosunku do tych drugich.
                Przygotowałam do szkoły dwójkę starszych dzieci-nie chodzili do przedszkola,uczą
                się świetnie.Dwójka młodszych towarzyszy mi przez cały dzien:razem wykonujemy
                czynnosci domowe,czytamy,spacerujemy,rozmawiamy,uczymy się.Od sniadania do
                pójścia spać.I naprawdę nie uwazam się za wyjątek potwierdzający twoją
                regułę.Czy żeby zobaczyć swoje zycie w lepszym swietle trzeba koniecznie wyrażać
                sie lekceważąco o cudzej pracy?
                A jesli chodzi o pensje należące się mamom pracującym za wychowywanie dzieci-mam
                nadzieję,ze żartujesz?
                Jeszcze o słonych opłatach za żłobek:w broszurce,którą kiedyś dostałam z Urzędu
                Miasta podano,że utrzymanie jednego miejsca w żłobku to ok.900 zł.Czy ktos tyle
                płaci?To było kilka lat temu...
                • malila Re: Nisar 02.09.06, 22:53
                  Sprawdzałam jakiś rok temu - rzeczywisty koszt miejsca w żłobku wynosił 1200 zł.
                  Nie bardzo przemawia do mnie argument "a przecież dopłaca się do szpitali"
                  mający jakoby uzasadniać dopłacanie do publicznych żłobków i przedszkoli
                  szczególnie gdy w tle pobrzmiewa pytanie: "a dlaczego mamy dopłacać matkom
                  niepracującym?"

                  Jeżeli chodzi o większą wydajność wychowawczą matek pracujących, to jest to po
                  prostu przekłamanie stwierdzenia, że lepiej dać dziecku dwie godziny
                  zadowolonej matki niż cały dzień nieszczęśliwej, niezadowolonej i wiecznie
                  marudzącej. No bo właściwie jak ta zwiększona efektywność miałaby wyglądać:
                  przeczytam ci teraz syneczku cztery bajki, a teraz szybciutko pójdziemy na
                  podwórko i zaliczymy zjeżdżalnię, piaskownicę i karmienie kaczek, a teraz
                  jeszcze szybciej zbudujemy z klocków wieżę, bo jeszcze musimy zdążyć pograć w
                  domino, zaśpiewać i zatańczyć dwie piosenki, pobawić się w "jedzie pociąg",
                  piekarza i strażaka?wink
            • missfatbooty Re: Bingo! 01.09.06, 22:14
              > absurdem jest także
              > utrzymywanie państwowych żłobków i przedszkoli finansowanych z podatków
              > tych,którzy dzieci do nich nie posyłają.

              tak rozumując ... absurdem jest utrzymywanie np. bibliotek, teatrów z podatków tych, którzy z nich nie korzystaja (a w polsce - wiadomo - słabo z czytaniem czy teatrem). to żaden argument.
              • vharia oraz... 01.09.06, 23:07
                ...utrzymywaniem szpitali z podatków tych, którzy nie chorują
                smile))
                • agnieszkas72 Re: oraz... 01.09.06, 23:36
                  Czy słyszałaś o prywatnych szpitalach i ubezpieczeniach zdrowotnych?W tej chwili
                  wszystkie nasze składki zdrowotne zagarnia monopolista,który straszliwie je
                  marnotrawi.Gdyby nie było przymusu, rozsądni ludzie szukaliby innych rozwiązań
                  ubezpieczeniowych podobnie jak teraz wpłacają na 3 filar nie czekając na
                  państwową emeryturę,która bedzie nędznym ochłapem.
                  • vharia Re: oraz... 01.09.06, 23:48
                    A czy słyszałas o tym, że te "inne rozwiazania" ubezpieczeniowe zawsze będa sie
                    opierały na tym, że płacą wszyscy a choruja niektórzy?
                    Bezpłatna edukacja też opiera sie na tym, ze płaca wszyscy a korzystają niektórzy.
                    Dotacje dla kuluty i sztuki identycznie (tu akutart pożałować tych co nie
                    korzystają)
                    Podobnie jak na autostrady przeznacza się podatki osób które nie posiadaja samochodu
                    a na chodniki również tych, które nie posiadają nóg.
                    O górniczych emeryturach nie wspomnęsmile)))

                    Wiele jest celów, które sie dotuje i naprawdę argument, że z czegoś tam nie
                    wszyscy korzystają jest pozbawiony sensu.
                    • agnieszkas72 Re: oraz... 02.09.06, 00:11
                      Chyba mnie nie zrozumiałas.Przez inny sposób ubezpieczenia zdrowotnego rozumiem
                      : brak przymusu ze strony panstwa,samodzielny wybór firmy ubezpieczeniowej i
                      polisy,zaleznie od posiadanych srodków i stanu zdrowia.Płacenie składek na swoje
                      indywidualne konto.Wykorzystanie ich w razie ewentualnej choroby.
                      • vharia Re: oraz... 02.09.06, 08:14
                        Zroumiałam bardzo dobrze. Już widzę dziki tłum nieubezpieczonych lub
                        ubezpieczonych kiepsko (jadni zarabiają naprawdę mało, inni obijają się albo
                        kupują inne wartościowe rzeczy, choćby alkoholsmile) szturmujących placówki służby
                        zdrowia, MOPSy, paralament, stacje TV i redakcje gazet oraz samego Pana Boga.
                        Nie przejdzie płacenie "tylko na siebie", zawsze będzie jakaś, choćby minimalna
                        pula świadczeń dla tych, co nie maja polisy. Z podatków tych, co mają. A przede
                        wszystkim "mając" i nie chorując również opłacasz innych. Tak to działasmile

                        A wracając do złobków i przedszkoli a zwłaszcza niani: NIE są za darmo, jak juz
                        ktoś pisał...
                        • malila Re: oraz... 02.09.06, 22:58
                          Przedszkola nie są za darmo, ale kwota jaką się płaci to niewielka część
                          kosztów rzeczywistych. Nianie nie są jeszcze dotowane z budżetu, nie mówiąc o
                          tym, że mało kto zatrudnia je legalnie opłacając składki. Dofinansowywanie
                          przedszkoli różni się od dofinansowywania szkół i szpitali tym, że do szpitala
                          i szkoły masz prawo, a do przedszkola niekoniecznie.
    • qunegunda Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 01.09.06, 23:46
      Polityki rządu nie komentuje, a co do jakż światlych wynurzeń kadrowej to
      przecież można zatrudniać na czas określony.
    • asia_i_p Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 02.09.06, 20:52
      Ale jeśli nie taka ochrona to konkretnie co? Co to znaczy te elastyczne formy
      zatrudnienia? Ja widzę tylko jedną rzecz, na której mi naprawdę zależy - skoro
      na wychowawczym płacą mi ZUS od najniższej krajowej, niech pozwolą płacić taki
      sam przy zakładaniu swojej działalności gospodarczej. Jakich ułatwień od
      państwa wy się spodziewacie?
    • deotyma11 bo politycy słuchają samych siebie a nie ekspertów 02.09.06, 21:33
      Zgadzam się z nisar w zupełności. Polityka prorodzinna w naszym państwie
      niewiele ma wspólnego z prorodzinnością. Zamiast zabraniać zwalniania kobiet
      przez x lat po powrocie z urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, powinni
      przez te x lat zwolnić firmę z części lub nawet całości kosztów pracy za
      zatrudnianie młodych matek. Wtedy pracodawcy byliby zachęceni do zatrudniania
      kobiet, a kobieta po urlopie miałaby czas na wykazanie, że naprawdę warto ją
      zatrudniać.
    • tchibo_1974 Re: Polityka prorodzinna oczami starej kadrowej 02.09.06, 22:00
      proszę.....
      nie generalizujmy. Owszem, ja "wykorzystałam" moją ciążę, aby pójść na L-4.
      Ale czy mam być z tego powodu skreślona? Ciaża od początku była zagrożona,
      groziło mi 3 poronienie....co przeżyłam, to jedyny Bóg wie. Po macierzyńskim
      wróciłam do pracy, synkiem opiekowała się niania. Wszystko było supcio. Ale po
      trzech miesiącach niania zrezygnowała, bo coś tam, jakaś sytuacja rodzinna i
      wobec tego musiałam pójść na wychowawczy. Za dlugo czekałam na dziecko i za
      bardzo go pragnęłam, aby zafundować mu kolejną :kompetentną nianię lub żłobek.
      Czy z tego powodu już nikt mnie n ie zatrudni? Czy jestem na wstępie skreślona?
      No proszę........
    • vharia myślę, że w tym kraju... 02.09.06, 22:06
      ...najbardziej prorodzinne byłoby obniżenie bezrobocia:
      lepszy popyt na potencjalne matki siłą rzeczy plus stabilniejsza sytuacja
      facetów- bo stracić pracę po wychowawczym, to pikuś, tylko co jak facet też
      akurat w tym samym momencie wyleci???

      Ale o tym nasz tzw. rząd nie mówi, udają, że można jakąś pojedynczą ustawą cuda
      zdziałaćbig_grinDD
Pełna wersja