nisar
01.09.06, 10:44
czyli moimi.
Tak sobie patrzę i obserwuję co się dzieje dookoła. I tak sobie myślę, że jak
kochani politycy nadal będą brnęli w tę ślepą uliczkę durnowatych przepisów
o "zabezpieczeniu matek" to osobiście, jako Dyrektor Personalny
odpowiedzialny za to, żeby w firmie "się toczyło", wyperswaduję szefowi
zatrudnienie kobiety poniżej 45 roku życia. Lada moment bowiem, nie będzie
można zwolnić ani kobiety w ciąży, ani na macierzyńskim czy wychowawczym, ale
także kolejne x lat po jej powrocie do pracy, obojętnie jak bardzo by sobie
tej pracy nie olewała. Fantastycznie. Zwłaszcza jak firma zatrudniająca
załóżmy 25 osób "załapie się" na - powiedzmy - 3 kobiety, które będą chciały
wykorzystać od A do Z wszystko co im się należy, wszystkie zwolnienia
lekarskie, urlopy itd. A nie jesteśmy firmą produkcyjną, gdzie "do taśmy"
można z palcem w nosie znaleźć mnóstwo osób nawet na umowę na zastępstwo. Nam
potrzeba wysokokwalifikowanych osób, a takie z rynku na zastępstwo nie
przyjdą. Prościej i bezpieczniej nie zatrudniać kobiet "w wieku rozrodczym".
W ten sposób będzie myślała większość właścicieli niewielkich organizacji,
które - wbrew pozorom - zatrudniają w sumie znakomitą większość naszego
społeczeństwaczynnego zawodowo . Teraz już naprawdę młoda kobieta nie będzie
miała większych szans na znalezienie pracy. Ostrzegają przed tym mądrzy
ludzie - socjologowie, specjaliści od prawa pracy, psychologowie społeczni,
co tam, nasz rząd wie lepiej.
Na takich rozwiązaniach zyskają tylko takie jak ja - zasiedziałe w firmie,
których nikt nie wyrzuci, bo nie podejrzewa o chęć zajścia w ciążę w tym
wieku.
Czy na pewno o to chodzi?