Przyjaciółka

06.09.06, 13:18
Niedawno szukałam czegoś w forumowej wyszukiwarce i zwróciłam uwagę, że dość
często w wątkach przewija się słowo "przyjaciółka". Przeczytałam kilka
postów i zaciekawiło mnie czy macie przyjaciółkę, czy nigdy Was nie zawiodła,
a jeżeli tak to w czym i jak sobie z uczuciem zawodu czy rozczarowania
poradziłyście; czy zawsze(często) możecie na siebie liczyć - czy bardziej
polega to na wysłuchaniu i wsparciu psychicznym czy też możecie liczyć na
bardziej konkretną pomoc np. popilnuje dziecka, żebyś mogła pójść z mężem do
kina raz w miesiacu, a Ty rewanżujesz się jej w podobny sposób? Czy obie
jesteście w podobnym stopniu zaangażowane w Waszą przyjaźn czy też
któraś "stara się" bardziej? A jeżeli jest to przyjaźń "jeszcze z
podstawówki"(wieloletnia) to czy Wasze wzajemne relacje się zmieniły i w jaki
sposób, co miało na ew. zmianę największy wpływ? A może zmieniłyście sie tak
bardzo, że Wasze drogi się rozeszły i został żal(bądź nie)? Wreszcie czy
wierzycie w przyjaźń z inną kobietą, czy jest Wam ona potrzebna do szczęścia
czy też doskonale obchodzicie się bez tego rodzaju więzi? Czy Wasza wiara w
przyjaźń i oczekiwania wobec przyjaźni zmieniały się wraz z upływem lat
(Waszych), doświadczeń czy nie? Bedę bardzo wdzięczna za Wasze wypowiedzi. To
nie jest ankieta do pracy z socjologii. Temat mnie interesuje jak najbardziej
prywatnie, ale z braku czasu moje doświadczenia opiszę innym razem.
Pozdrawiam serdecznie.
    • sowa_hu_hu Re: Przyjaciółka 06.09.06, 13:32
      ja zawsze miałam problem ze słowem PRZYJAŹŃ - jest ono dla mnie tak ważne że
      zawsze bałam sie że go nadużyje...
      ale moge chyba powiedzieć iż mam kilka przyjaciółek - z każda jest inaczej...
      niektóre z tych znajmości trwają już wiele lat inne troche mniej.
      Fakt , była kiedyś sytuacja kiedy sie zawiodłam... ale wybaczyłam smile
      Ja w przyjaźni staram sie być szczera - to dla mnie podstawa.
      Nie wyobrażam sobie jak to by było bez moich super dziewuch smile

      Miałam tez kiedyś "przyjaciółke" na której tak sie zawiodłam że brak słów...
      pisałam tu o tym kiedyś dlatego powtarzac sie nie będe... w kazdym razie ja
      dawałam z siebie wszystko - pomoc w każdym tego słowa znaczeniu... a byłam
      okłamywana , oszukiwana a na koniec dostałam takiego kopa że czuje go do dziś...
      i tego już nie wybacze , nie zapomne...
    • sunday24 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 13:45
      Mialam dwie przyjaciolki takie od serca. Gadałysmy o wszystkim,pomagałysmy
      sobie itd. Potem zauwazyłam , że jedna z nich raktuje mnie troche jak zabijacz
      czasu- kiedy nie miala innych planow-miala mnie. Ja natomiast musialam sie do
      niej dostosowywac. Bylam jej potrzebna miedzy kolejnymi facetami. Potem poszło
      nam o kase. Pozyczyła ode mnie sporą sumę pieniędzy, na ktorych oddanie miała
      rok ( razem to ustaliłyśmy ) Po roku praktycznie bez słowa mykneła do Anglii i
      tyle ją widziałam. Może gdyby zachowała się inaczej nie upomniałabym sie o
      kasę, ale byłam poprostu wściekła. Pieniądze mi oddała, niedawno wrciła do
      kraju, widujemy sie przypadkowo,czasem gadamy, ale z przyjazni nici. W sumie
      nie żałuję, tylko przykro mi strasznie,że tak się zachowała.
      Z drugą przyjaznie się od liceum,teraz skonczyłyśmy studia, ona wyjechała, ale
      cały czas jesteśmy w kontakcie smile Ją uważam za prawdziwą przyjaciłkę.
    • mysia-mysia Re: Przyjaciółka 06.09.06, 13:46
      Miałam przyjaciółkę, poznałyśmy się na początku podstawówki ale zaprzyjaźniłyśmy
      się na początku liceum. Przez czas liceum było wszystko wspaniale, dawałyśmy
      sobie wsparcie psychiczne i to całkiem konkretne. Zaczęło się to jednak psuć,
      ale do dziś nie wiem dlaczego. Nagle potrafiła ni z tego ni z owego rzucić jakąś
      kąśliwą uwagę, czasem nawet przy innych.
      Mój ojciec miał dłuższy okres złego samopoczucia (jest chory psychicznie, a
      "gorsze samopoczucie" to chyba nie najtrafniejsze określenie), co odbijało się
      na naszej całej rodzinie. Wtedy okazywało się że na jej wsparcie to owszem mogę
      liczyć ale w kwestii "jak poderwać Mirka z IIIb" a jak mam zły humor bo tata
      mnie o trzeciej nad ranem z krzykiem wyciągnął z łóżka to już nie bo to nudne
      jest. W dodatku po pewnym czasie zaczęłam mieć wrażenie że ona uważa że już sam
      fakt że nie potrafię sobie poradzić z moją sytuacją domową oznacza że jestem
      osobnikiem niepełnowartościowym i kompletnie nie nadającym się do życia.
      Utrzymywałam tą znajomość jednak, bo 1. bardzo potrzebowałam wtedy kogokolwiek
      2. święcie wierzyłam, że jeśli moja przyjaciółka, czyli osoba, która zna mnie
      najlepiej tak źle o mnie myśli to co dopiero pomyślą o mnie inni ludzie!
      No ale jednak powoli zaczęłam się przekonywać że inni wcale nie myślą o mnie tak
      jak ona i po pewnym czasie nasz kontakt się urwał. Na szczęście.
      O, a jaka była ździwiona gdy dowiedziała się że mam chłopaka!
      Ostatnio mama mówiła, że widziała się z nią i ona prosiła o mój numer telefonu.
      Mama na szczęście nie zna go na pamięć. Powiedziałam, żeby jej nie dawała.
    • agnes123 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 15:28
      Ojj tak ... miałam przyjaciółkę - przyjaźniłyśmy się jakieś 6 lat.Kiedyś bardzo
      mnie zawiodła - zraniła moje uczucia - ale po jej prośbach i zapewnianiu,że
      więcej takowa sytuacja nie powtórzy się - dałam jeszcze jedną szansę...właśnie
      i po co ?? Po to,aby własna "przyjaciółka"osoba na której polegałam
      bezgranicznie(choć już nie tak samo jak wtedy przed tamtym zdarzeniem,bo
      wiadomo rysa w sercu pozostaje)-której ufałam-która była moją "siostrzyczką"-
      która znała moją całą rodzinę...którą naprawdę pokochałam...do następnego
      zdarzenia,gdzie w kłamstwie chciała rozbić moje małżeństwo - gdzie odegrała
      scenkę przed moim mężem niczym aktorka,gdzie zdradziła mnie kłamiąc jaką to nie
      jestem złą żoną - a dlaczego..dlatego ,że nie oddałam jej 50.00 zł na czas(przy
      czym umawiałyśmy się,że oddam jak będę miała-najdalej za 10 dni!!!! )Groziła mi
      sms-ami,że ALBO ODDAM JEJ KASĘ ALBO...i rzeczywiście ta podła kobieta normalnie
      zdradziła mnie za 50.00 zł KŁAMIĄC mojemu mężowi-wymyślając niesamowite
      historie (zdrady,zakłamania itp.)przy czym sama nie jest ANIOŁKIEM - zawsze
      mówię - niech mieszają te osoby,które są fair wobec swoich mężów,swoich
      partnerów - w sumie tak myśląc - NIKT nie powinien wtrącać się do życia innych!
      Teraz jej mąż wypisywał do mnie smsy,żebym napisała jaka jest jego żona-czy
      zdradza go - bo tak mówią inni - gdybym to zrobiła - gdybym powiedziała prawdę -
      na pewno sąd miałby jedną sprawę rozwodową więcej!!Podsumowując - nikt z moich
      bliskich nie lubił Agaty-wszyscy ostrzegali mnie przed nią...mawiali,że jest
      fałszywą,zazdrościła,kiedy ja miałam lepiej,była dwulicowa..ja tego wtedy nie
      dostrzegałam-bo Agatka była najważniejsza-wolałam poświęcić czas jej niż
      własnej rodzinie,robiłam wszystko dla niej-byłam oddana jak dziecko ( za co
      teraz biję się w głowę-na szczęście mąż zrozumiał problem.)Jednak szczęście nie
      opuściło mnie,ponieważ mam jedną prawdziwą przyjaciółkę,z którą przyjaźnię się
      od 1 klasy szkoły podstawowej czyli już mnóstwo czasu smile a drugą serdeczną
      przyjaciółką jest moja własna mama z którą jestem na stopie prawdziwie
      PRZYJACIELSKIEJ....Pozdrawiam
      • agatha_mama Re: Przyjaciółka 06.09.06, 16:27
        Hmmmm, ja miałam podobną sytuację, myślałam, że miałam przyjaciółkę...zdradziła
        mnie, oszukała, okradła, jej matka w środku nocy dzwoniła do mojego męża, aby
        powiedzieć mu, ze ja go zdradzam, a jej córka , była moja przyjaciółka
        sprowadzała sobie na noc codziennie kogoś innego, matka o tym wiedziała, a mąż
        mojej przyjaciółki pracował w tym czasie ciężko w Anglii. zadzwonił do mnie po
        przyjeździe, bo przeczytał w jej telefonie kilka ciekawych smsów od kochanków,
        nie potwierdziłam,że coś wiem,prosiłam, aby rozwiązał tę sprawe ze swoją żoną,
        mogłam mu powiedzieć wszystko, bo było to już po tym jak zostałam przez nią
        oszukana, ale nie jestem wredną osoba. Tego samego dnia zadzwoniła w nocy jej
        matka, żałosne i proste, zresztą obie po zawodówkach, nic dodać nic ująć. teraz
        już uważam z doborem koleżanek, przed Agnieszką wszyscy mnie ostrzegali, nikt
        jej nie lubił, była fałszywa i zakłamana. dziś mam wspaniałą przyjaciółkę
        Madzie i moją kochaną mamę, no i mój mąż jest też moim przyjacielem.Nie
        nadużywam już tego słowa i już mi go nie brakuje....
    • kasik751 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 16:00
      Joanna opisalas wszelkie chyba mozliwe warianty, tylko wybierac smile))

      Nie wierze raczej (czyli nie wykluczam istnienia, ale nie zaobserwowalam
      nigdzie dotychczas) w przyjazn w takim tradycyjnym, starym rozumieniu, ze ten
      przyjaciel to w kazdej sytuacji znajdzie sie, rzuci wszystko, wesprze i w
      ogole, ze jak na zawiszy.
      Mniej wiecej analogicznie nie wierze w instytucje rodzicow chrzestnych, czyli
      ich funkcje smile

      Wierze za to w dobre, sprawdzone znajomosci, mile spedzanie czasu,
      nieklopotliwa pomoc i elementarna lojalnosc w tych ukladach.
      Wierze rowniez w niespodziewana pomoc w trudnych sytuacjach np. uzyczenie dachu
      nad glowa, pomoc finansowa czy jakakolwiek inna powazna, ale ze strony ludzi,
      ktorzy nieoczekiwanie okazuja sie byc bardzo zyczliwymi, serdecznymi i pelnymi
      zrozumienia. I nie musza to byc zadni przyjaciele, lecz czesto osoby obce lub
      luzno z nami zwiazane. Takie sytuacje obserwuje i wiem, ze istnieja tacy ludzie.

      Moze nawet oni bardziej zasluguja na miano przyjaciol, tak ogolnie, przyjaciol
      czlowieka generalnie, mimo ze nie zna sie ich od tej podstawowki i
      nie 'testowalo' iles lat w ilus sytuacjach. I doswiadczenia z takimi ludzimi
      wcale nie musza byc interpretowane jako deklaracje dozgonnej przyjazni i
      bliskosci na zawsze smile Wystarczy sie cieszyc, ze sie kogos takiego spotkalo na
      swojej drodze.
      Nie wyobrazam sobie miec przyjaciela w takim doslownym, tradycyjnym rozumieniu
      szczerze mowiac, czyli liczyc, ze zawsze i wszedzie mi pomoze i na glowie dla
      mnie stanie smile Bo nie wyobrazam sobie, zebym chciala komus do tego stopnia
      tylek zawracac i obarczac moimi sprawami po prostu. I nie jestem przekonana czy
      bylabym zachwycona, gdybys ktos oczekiwal tego ode mnie.
      Preferuje bliskie znajomosci, mozliwosc porozmawiania szczerze, jakies
      pogaduchy czy dobra rada, jakas zyczliwa wymiana przyslug od czasu do czasu i
      tyle, ale bez atmosfery i oczekiwan jakbysmy conajmniej slub brali smile)
      • cocollino1 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 16:20
        W moim zyciu tak sie zlozylo, ze osoby mi bliskie, ktore zwalam przyjaciolkami
        w czasach szkolnych (a nawet dzieciecych) wyemigrowaly. I wyglada to tak, ze
        widzimy sie raz na jakis czas. Bo raz jedna przyleci ze Stanow, raz druga z
        Anglii. Na co dzien kontaktu nie mamy, tak sie sklada, ze zycie toczy nam sie
        na szczescie bez jakis zakretow, kryzysow, wiec nie wiem nawet czy wsiadlyby w
        samolot one czy ja, wcale nie wiem czy bym tego chciala, bo maja swoje
        obowiazki, dzieci tip. Mimo to sa to bliskie osoby, z ktorymi łączy mnie wiele
        fajmych lat zycia, wiele przygod. Kontakt trzymamy, jak ktoras jest w Polsce to
        siedzimy u mnie czesto lub wychodzimy sie pobawic. Ale czy to jest przyjazn?
        Nie wiemsmile

        Trzecia bliska mi osoba z liceum, nie dosc ze tez wyemigrowala to jeszcze
        zostala moja szwagerka po kilku latach (wyszlam za jej brata). I tu wydaje mi
        sie ze kontakt emocjonalny zmienil sie w pewnych sferach, bo nie pogadam juz
        przy niej na tesciowa hehe to jej mama w koncu. No ale nie na tym przyjazn
        polega. Ale wiem, ze zawsze moge liczyc na jej pomoc, wiem ze ona by w samolot
        wsiadla, wiem ze zajela by sie moim dzieckiem jakby cos zlego sie stalo ona
        moze oczekiwac ode mnie tego samego.

        A poza tym mam kontakt od czasu do czasu z kilkoma osobami, ktore lubie, cenie,
        nadajemy na tej samej fali. Pewnie moglabym liczyc na wsparcie, napewno moge
        sie poradzic w sprawach codziennych. I jak pisala kasik nie oczekuje zadnych
        deklaracji o przyjazni, wystarczy mi swiadomosc ze narazie ci ludzie sa w
        moim "zasięgu".
    • madame_edith Re: Przyjaciółka 06.09.06, 16:03
      Ja podobnie jak sowa przyjaciółek mam kilka (takie najbliższe to trzy), a
      oprócz przyjaciółek koleżanki i znajome. Jeśli chodzi o przyjaciółki to jedne
      znam od wielu lat inne krócej. Każda znajomość jest inna, ale nie znaczy to, że
      lepsza lub gorsza. W każdej relacji człowiek czuje się inaczej. Pewne rzeczy
      mnie denerwują, u jednej zwłaszcza, ale akceptuję ją taką, jaka jest, była taka
      zawsze, więc nie robię z tego problemu.
      Generalnie nie oczekuję od żadnej z tych osób niczego, ani pomocy, ani nawet
      ciągłych kontaktów. Ważne jest to, że jak potrzebuję zawsze o pomoc mogę
      poprosić i ją dostanę. Zawsze mam się komu wypłakać choćby i tylko w słuchawkę.
      Choćbyśmy się pół roku nie widziały, nic to nie zmienia, wszystkie sobie
      nawzajem życzymy jak najlepiej. I nigdy żadna nie zawiodła mojego zaufania, to
      jest dla mnie najważniejsze. A w ogóle to one wszystkie znają się bardzo słabo
      lub wcale, często jedynie ze słyszenia. Każda mieszka w innej części Polski,
      innej też niż ja. To nie jest jedno zwarte grono, nad czym często ubolewam.
    • kasik787 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 17:14
      Duze slowo-Przyjaciolka.
      Zawsze podchodzilam do "Przyjazni"z dystansem,wiec nie mialam
      przyjaciolki.
      12 lat temu poznalam babke-starsza ode mnie o 15lat.
      Poznalysmy sie w pracy.
      Taka znajomosc-jak to w pracy.
      Z czasem jakos ta babka stala mi sie tak bliska,
      ze nawet po pracy sie spotykalysmy,lub tez dzwonilysmy do siebie.
      Tak jest do dzis.
      Nigdy sie nie zawiodlam na mojej Przyjaciolce-
      -ona na mnie tez nie.Staralam sie tez ja wspierac
      w trudnosciach zyciowych.
      Moge powiedziec smialo-po tych 12latach przyjazni
      nadal sie przyjaznimy.
      A tak, mialam kilka kolezanek,ktore mowily o mnie -
      -Przyjaciolka,ale jakos nie bardzo ja je uwazalam za Przyjaciolki.
      Tak,bylysmy dobrymi kumpelami,ale nasze znajomosci nie trwaja do dzis-
      -nie bylo jakis wiekszych powodow,dla ktorych znajomosci te sie urwaly.
      Poprostu kazda szla dalej w swoim zyciu w swoja strone i jakos tak
      sie urywalo.
      Tak wiec mam jedna najwspanialsza PRZYJACIOLKE-Jole.
      I tak samo udanej przyjazni wszystkim Wam zycze.

      Pozdr.Kasia.
    • mamka_klamka Re: Przyjaciółka 06.09.06, 17:33
      Ja nie mam przyjaciółki i jest mi z tym dobrze. Po pierwsze nie czuję potrzeby
      tworzenia tak silnej więzi z inną kobietą. Po drugie nie potrafiłabym dać z
      siebie tyle, żaeby taka przyjaźń stworzyć. Ale pewnie jedno wynika z drugiego.
      • babka71 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 18:04
        miałam kolezanki..już nie mam
        przyjaciółki nigdy nie miałam..i nie zamierzam mieć..
        dziwna jestem ale już się przyzwyczaiłam..może to moja wina, a może nie moja..
        jak ktoś nie dzwoni to i ja nie dzwonie ...n/t
        • joasiiik25 Re: Przyjaciółka 06.09.06, 18:06
          mialam dawno temu
          teraz nie mam
          jestem typem samotnika...i dobrze mi z tym smile
    • lollypop Re: Przyjaciółka 07.09.06, 04:32
      Przyjaciolka to dla mnie ktos kto mnie wyslucha, z kim fajnie spedze czas i do
      kogo moge zwrocic sie w problemem, niekoniecznie po rozwiazanie czy nawet rade
      ale chocby po to by sie wygadac i nie byc z problemem sama.

      Bliskich przyjaciolek mam 4, jedna jeszcze z podstawowki - ta jest chrzestna
      mojego starszego synka i takim stalym czynnikiem w moim zyciu. Czasami nie
      widzimy sie i pare miesiecy ale przyjazn nie ulega zmianie. Druga, tez
      wieloletnia, idealna do pogaduszek i do tanca, wiele nas laczy mimo dosc
      odmiennych charakterow. Ja jestem chrzestna jej coreczki. Trzecia - znamy sie
      od czterech lat, razem pracowalysmy i bardzo sobie przypadlysmy do gustu.
      Mieszkamy niedaleko od siebie i rozmawiamy codziennie. Jest ode mnie 14 lat
      starsza. Po roku wyznala mi ze jest mna zauroczona, chcialaby ze mna byc
      rowniez cielesnie. Ja tej ochoty nie podzielalam i bylam na ten temat szczera,
      ale przyjazni to nie ujelo. Nasi mezowie sie lubia, dzieci razem bawia, moj
      pies spedza u niej wakacje a jej pies u nas. Czwarta mam stosunkowo niedawno
      bo od roku i uzupelnia ona luke poprzednich trzech a mianowicie lubi sport,
      jezdzimy razem na narty, na wspinaczke, zamierzamy nurkowac. Stapa twardo po
      ziemi i nie opuszcza ja dobry humor, co tworzy z niej swietna przyjaciolke dla
      kogos tak energicznego jak ja.
      • maniusza Re: Przyjaciółka 07.09.06, 07:47
        mam jedna przyjaciółkę, nazywamy się siostrami bo tak się czujemy. nigdy nie
        naduzywalam tego słowa nie lubię szafować okresleniem "przyjaciółka". do tej
        pory miałam koleżanki.
        moja przyjaciółkę poznałam w pracy 4 lata temu. w międzyczasie zmieniłam prace
        ale miedzy nami nic to nie zmieniło.
        Jest chrzestną mojego synka, wiemy o sobie wszystko i wiem ze jakbym w środku
        nocy do niej zadzwoniła że potrzebuję pomocy to by przyjechała, ja tez.
        czasem załuję że nie jestesmy lesbijkami bo to by było małżeństwo
        doskonałe big_grinDDD
        ale jestesmy jak najbardziej hetero
        • jarzebina_cz Re: Przyjaciółka 07.09.06, 09:20
          Mam dużo przyjaciółek i bliskich koleżanek. Nie wyobrażam sobie życia bez nich.
          Najdłużej przyjaźnię się z dziewczyną poznaną... w przedszkolu i mimo wielu
          burz wciąż jesteśmy razem. Ona była świadkiem na moim ślubie, ja trzymałam jej
          synka do chrztu. Choć nie mieszkamy już w jednym mieście, dzwonimy do siebie
          kilka razy w tygodniu i odwiedzamy tak często jak to możliwe. Mogę do niej
          zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, nigdy się na niej nie zawiodłam. Cała
          filozofia przyjaźni jest prosta, że trzeba ją pielęgnować...
Pełna wersja