Dyskusja w sklepie

07.09.06, 09:20
Robie dziś rano zakupy w osiedlowym sklepie. Znajoma ekspedientka pyta jak tam
Niki w żłobku, mówie ok. I właśnie ide się położyć, a potem mam kupe spraw do
załatwienia w końcu na spokojnie bez młodej. A Pani obok mówi : to jest nie do
pomyślenia by dziecko w żłobku a mtka w domu !! kiedyś się dawało dziecko i
do roboty szło a nie obijało !!! no kurde mol !! siedze z dzieckiem ponad 2
lata, zero pomocy wszędzie jeżdze z nią załatwiać. Złobek i jej i mi dobrze
zrobi a tu prosze co słysze wrrr
    • madziaaaa Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 09:28
      Boże, jaka Ty jesteś zła!!! Naprawdę wysłałaś dziecko do żłoba i nie poszłaś do
      pracy???? Ale leń z Ciebie!!! wink)))
      No co Ty, olej babę. Przecież to Twoja sprawa, czy pracujesz, czy nie, czy
      siedzisz w domu i dłubiesz w nosie. A może np jesteś wielką pisarką i pracujesz
      w domu ? ;PPP A tak serio, ludzie zawsze znajdą powód, zeby drugiego obgadać.
      Co nie zmienia faktu, że ja coś bym babie odpowiedziała na Twoim miejscu. A
      sklepów na pewno nie brakuje, nie tu, to gdzie indziej zrobisz zakupy.
    • zona_mi Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 09:29
      Ta pani Ci po prostu zazdrości smile
      • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 09:32
        Nie chciało mi się z nia gadać bo jest gnida ze mnie i po co mam jej coś
        obrazliwego powiedzieć? a chodzić tam będe bo lubie smile)
        • madziaaaa Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 09:46
          a to chodź sobie, chodź. Tylko zawsze piękna, pachnąca, w pełnym makijażu. Bo
          maszteraz tyle czasu dla siebie, ze codziennie na bóstwo się robisz. A co,
          niech ją skręca.
          • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 10:05
            kurde madziaa aja jeszcze nie umalowana sad a zaraz do urzędu jade buuuuu
            • iwles Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 10:11
              Alez Ty jesteś wyrodna ! No ! A tak Cie lubiłam smilesmilesmilesmile

              I co ???
              Może jeszcze dziecko poślesz do szkoły ?????????????


              smilesmilesmilesmile
    • inez21 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 10:50
      Wiem ze sie narazesmile ale ja bym też nie oddała dziecka do żłobka nie
      pracując,ponieważ uważam,że dwulatek jest za mały na życie towarzyskie
      wżłobku.Takie dziecko najlepiej czuje się domu z mamą,z perspektywy czasu
      widzę,że nawet 3letnie dzieci nie wszystkie są na tyle dojrzałe aby iść do
      przedszkola.Ja pomimo,że pracuję na zmiany mam wątpliwości czy powinnam za rok
      posłać mojego 3 latka do przedszkola,bo starszy poszedł w wieku 3 lat ale ciężko
      to znosiłsad

      no ale z drugiej strony uważam,że to twoje dziecko i twoja sprawa co z nim
      zrobiszsmile i takie komentarze w sklepie uważam za chamskie i spowodowane
      zazdrościąsmile)

      Pozdrawiam
      • sowa_hu_hu Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 10:53
        i nic nie odpowiedziałaś babsztylowi? nie mówie o tym żebyś była szczególnie
        chamska... ale ja bym sobie na takie gadki nie pozwoliła...
        • iwles Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:29
          Wtedy to dopiero ta pani miałaby powód do satysfakcji smile
          Nie dość, że młoda, leniwa, wygodnicka to jeszcze bezczelna i arogancka smile
      • madziaaaa inez 07.09.06, 10:58
        a znasz historię edycii i jej córki?
        • inez21 Re: inez 07.09.06, 11:03
          Madziaaa-ja nie krytykuję edyci tylko piszę co ja bym zrobiłasmile
          Ja wogóle nie mam zwyczaju oceniania i krytykowania ludzi,a tym bardziej uważam
          za chamskie takie odzywki w sklepie i uważam,że miała prawo odpowiedzieć temu
          babsztylowi co niecosmile
          Pozdrawiam
      • babsee Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:01
        Pewnie.A 7-latek jest za malo dojrzaly by isc do szkoły.Jest tez wielu, którzy
        sa za malo dojrzali by chodzic do Liceum, i znajda sie tez tacy, którzy nigdy
        nie dojrzeją by pracować.
        Znam Edycie z forum i uwazam ze akurta jej Nikoli, żłobek bardzo dobrze
        zrobi.Nie widze w tym nic zlego,ze posyla sie dzieciątko do żłoba a samemu
        siedzi w domu.
        • magdalenkaaa78 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:26
          do złoba...cudowne określenie... Wyraża Twoje entuzjastyczne nastawienie do tej
          instytucji?
          Cóż, większość ludzi i większość psychologów widzi dużo złego w posyłaniu
          dzieci do "złoba" ( dla jasności - nie mówię o tym konkretnym przypadku, dla
          niektórych dzieci jest to dobra sprawa ) A już szczytem egoizmu jest siedzenie
          w domu a dziecko w przechowalni złobkowej.
          Cóż, niektórzy są za mali żeby być rodzicami.
      • martaglowacka Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 17:10
        Do żłobka też bym nie oddała (siedząc w domu). Dziecko do 3 lat nie ma potrzeby
        stałego kontaktu z rówieśnikami. Synka oddałam jak miał 3 lata do przedszkola,
        miałam iść do pracy, ale zostałam w domu, bo zaszłam w ciążę. Synek, fakt, w
        przedszkolu został, ale był odbierany zaraz po 12:00, a i tak początki były
        trudne. Według mnie dziecko do 3 roku życia najwięcej korzysta właśnie z
        obecności Mamy, a nie obcych. A na dobrą sprawę to przy jednym dzieciątku to po
        czym tu odpoczywać??? suspicious
        I podobnie jak inez21 myślę, że tak czy owak to Twoja sprawa i, że takie
        komentarze wścibskich sąsiadek powinno się dosadnie ucinać.
        Marta
    • alfama_1 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:16
      A co ta pani robiła w sklepie w porze, kiedy ludzie pracują? Do roboty by
      poszła, z nudy jej się pewnie w głowie przewraca wink)
    • kachwi1 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:28
      ech, ja też się pewnie narażę, i zaraz się gromy posypią, jaka to ze mnie matka
      polka w worku pokutnym (tak jest za każdym razem), ale mnie również oburza
      sytuacja dziecko do żłobka a mama do domu przed komputer, zdrowa i nie
      pracująca. ja mimo tego, że było naprawdę ciężko, bo musiałam sobie radzić sama
      z małym przez trzy lata, i nie wspomnę o kwestii finansowej, w każdym razie na
      komputer i na internet nie było mnie stać, siedziałam w domu z dzieciakiem, i
      im moje dziecko starsze, tym bardziej ja doceniam ten czas jako najlepszy w
      moim życiu. w każdym razie - moja mama pracowała w żłobkach i domach dziecka.
      30 lat temu co prawda, ale nie sądzę, żeby tak naprawdę się dużo w tej materii
      zmieniło. po jej opowieściach na słowo żłobek dostaję gęsiej skórki... wiem,
      wiem - dużo dzieci chodzi do żłobka i ma się dobrze, ale na tej zasadzie dużo
      dzieci nie je codziennie ciepłego obiadu i też jakoś żyją. czekam na gromy,
      chociaż nie wiem, czy je przeczytam, bo niestety muszę się wziąć do pracysadsad
      • verdana Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:49
        Między żłobkiem a domem dziecka jest taka różnica jak między świetlicą szkolną
        a więzieniem. I zaręczam, ze w żłobkach przez ostatnie 30 lat zmieniło się
        niemal wszystko. Przed 30 laty dzieci leżały samotnie w łóżeczkach, żłobki
        były nastawione na higienę i dyscyplinę. Teraz opieka w żłobku jest zupełnie
        inna, uwzglednia się indywidualne preferencje dzieci. To raz.
        Po drugie, nie dla kazdej matki przebywanie 24 godziny na dobę z własnym
        dzieckiem to szczęście. Są osoby (np. ja) dla ktorych jest to po prostu
        niewyobrazalna udręką - co nie znaczy, ze dziecka nie lubię i jestem gorszą
        matką. W takim wypadku sfrustrowana matka raczej dziecku zaszkodzi, niż będzie
        dla niego oparciem.
        Po trzecie - uwazam tak naprawdę, ze bardzo wiele dzieci (nawet znaczna
        większość) do żłobka się absolutnie nie nadaje. Albo chorują, albo są
        nieszczęśliwe - dlatego też, poza absolutną koniecznością, nie jestem
        zwolenniczką żłobka dla wszystkich dzieci. Są jednak dzieci, które w żłobku są
        naprawdę szczęśliwe i nie widzę wtedy nic złego, że chodza tam, zamiast być w
        domu z nieszczęśliwą matką.
        Tak wiec wszystko zależy od konkretnej sytuacji, a nie ma tu jednego dobrego
        wyjścia.
    • mirella321 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 11:39
      Boszsz...

      To ja dopiero wyrodna matka jestem.
      Moje dziecko chodzi wprawdzie do przedszkola ... ale CAłY ROK!!! bez
      dwumiesięcznej przerwy wakacyjnej nawet.
      Tzn przerwy ma w trakcie naszych wspólnych urlopów niekoniecznie w wakacje.

      I ostatni znajoma kiedy zapytała (w okresie wakacji) gdzie jest maly, i
      usłyszala że w przedszkolu stwierdziła 'Biedne dziecko!' OO!!

      Chyba jej dziecko przeżywa traumę przedszkolną, tak to sobie tłumacze.
      Bo moje dostaje głupawki jak 5 min. się nudzi.


      Acha,
      i czasami zdaża mi się wziąć tydzień urlopu i siedzieć w domu nic nie robić
      konkretnego, nawet nie gotowac obiadu.
      Tylko zajmowac się sobą - jak ja to lubię...


    • g0sik Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 12:00
      Były podobne dyskusje ostatnio. Nie ma nic złego w oddaniu dziecka do żłobka
      skoro były miejsca dla dzieci, których jedno z rodziców nie pracuje.......A z
      tą pracą to może i niegłupi pomysł skoro córeczka w żłobku? Może zarobisz w
      końcu na wyjazd nad morze?
    • karambol45 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 12:04
      ja czasami też tak robię
      starszy syn do przedszkola
      młodszy z nianią !!!
      a ja biorę urlop i do fryzjera , na zakupy albo ploteczki potem wracam
      naładowana i stęskniona
      moje dzieci i ja jesteśmy szczęśliwi
    • iwoniaw Co za durna baba 07.09.06, 12:26
      - jak ja "uwielbiam" ludzi wtykających nos w nie swoje sprawy! Uważam, że
      posłanie dziecka do żłobka/przedszkola to czasem jedyne rozwiązanie dla matki -
      także tej niepracującej zawodowo. I z całą pewnością lepiej dla Niki, że jest w
      żłobku, niż miałaby spędzić dzień np. na wędrówce po urzędach, sklepach czy
      lekarzach z wyczerpaną psychicznie i fizycznie mamą.
      To pisałam ja, matka dwulatka, który siedzi ze mną w domu i do żłobka nie chodzi.
      • edycia274 Re: Co za durna baba 07.09.06, 14:14
        Wiecie co ciesze się, że duzo z Was rozumie mnie. Dziś np. byłam w MOPS'ie i na
        uczelni, ciesze się iż NIKi wtedy była w żłobku. Nie wwyobrażam sobie znów
        siedzieć tam z rozbrykanym dzieciaczkiem. Niki latała by wszędzie a ja za nią,
        przy okienku też bym nie postała. Siedziałam ciągle z nią sama, zero pomocy. Ja
        zmęczona i mająca już dosyć z chęcią tam dałam dziecko. I wiecie co? Młoda
        wstaje po 6 by ją ubrac bo chce do dzieci. Jest zadowolona ze złobka ładnie tam
        je, itd. Do grzeczności jej troszke brakuje ale co nie jest żle. Ja w końcu mam
        czas by pozałatwiać to an co nie miałąm czasu np. iść do lekarza w końcu bez
        dziecka. Może jakiś fryzjer? itd itd i już wiem, że to zrobi dobrze Niki i mnie.
        A Pani ze sklepu stałą na klatce jak szłam i mówi " o ta co nic nie robi a
        dziecko do żłobka daje" a ja na to a co zazdrość dupe ściska? i się zamknęła.
        • madziaaaa I dobrze tak babiszonowi jednemu!!! 07.09.06, 14:16

        • g0sik Re: Co za durna baba 07.09.06, 14:22
          >A Pani ze sklepu stałą na klatce jak szłam i mówi " o ta co nic nie robi a
          > dziecko do żłobka daje" a ja na to a co zazdrość dupe ściska? i się zamknęła.

          Skoro to sąsiadka, to może coś niecoś orientuje się w Waszej sytuacji
          finansowej i dziwi ją np. że dziecko w żłobku a Ty zamiast pójść do pracy to
          spędzasz czas na niczym a do Mopsu latasz?

          • edycia274 Re: Co za durna baba 07.09.06, 14:30
            Mops bo akurat tam załatwiam potrzebne sprawy, Gosik nie nie biore zapomogi.
            Mops wieloma sprawami się zajmuje. Nie jest to sąsiadka tylko osiedlowa
            plotkara, masz coś jeszcze?
            • edycia274 Re: Co za durna baba 07.09.06, 14:32
              Aha gosik do pracy iść nie moge. Dziecko ma orzeczenie i non stop jeżdze z nią
              po klinikach. Nie daj boże przedłużyly by się pobyty to pracodawca będzie mnie
              tam trzymał tak? a żłobek ma być dla dziecka pewnym rodzajem terapii. a poza tym
              nie musze Ci się tłumaczyć.
          • iwoniaw Gosik 07.09.06, 14:39
            > Skoro to sąsiadka, to może coś niecoś orientuje się w Waszej sytuacji
            > finansowej i dziwi ją np. że dziecko w żłobku a Ty zamiast pójść do pracy to
            > spędzasz czas na niczym a do Mopsu latasz?

            Sąsiadki, którym się zdaje, że "orientują się w czyjejś sytuacji finansowej"
            powinny zająć się polepszaniem swojej, a nie wtykaniem nosa.
            To, czy ktoś chodzi do pracy, czy pracuje w domu, czy leży cały dzień na
            kanapie, to _nie_ jest sprawa sąsiadek i _jakiekolwiek_ komentowanie tego
            świadczy o zwyczajnym chamstwie.
            A co do chodzenia do mopsu, to wyobraź sobie, że kilka razy musiałam załatwiać
            sprawy w urzędzie pracy, choć bezrobotna nie jestem, w szpitalu, choć jestem
            zdrowa, a nawet w urzędzie gminy, gdzie w ogóle zameldowana nie jestem. I
            wnioski, jakie ktoś wysnuł na tej podstawie powinien zachować dla siebie, jeśli
            nie jest kompletnym gburem i wścibusem.
            • edycia274 Iwoniaw 07.09.06, 14:41
              Bo ludzie jak widzisz myślą, że MOPS to jest tylko miejscem do brania zapomogi.
              A w tym budynku wiele wiele rzeczy się załatwia.
              • iwoniaw Edycia 07.09.06, 14:44
                No wiem, ale świat jest pełen takich, co to "orientują się w czyjeś sytuacji" i
                czują się upoważnione do komentowania ich zachowań nieproszone w sposób
                świadczący jedynie o duuuuuuużych brakach umysłowych, ze o kulturze nie wspomnę...
                • edycia274 Re: Edycia 07.09.06, 14:48
                  no to wypijmy kielicha za zgodnośc !!!!!!!!
                  a co wyrodna wódy sie napije
                  p.s. mały żarcik dla tych co się nie znają
                  • iwoniaw Idę kawy zrobić 07.09.06, 14:50
                    - roboty mam dużo, muszę przytomna jeszcze chwilę być wink.
    • annaka Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 14:36
      Komentarz sąsiadki głupi i bezsensowny. Ludzie lubia wiedziec wszystko
      najlepiej.
      Ale mam inne pytanie: gdzie jest taki żłobek, co przyjmuje dziecko
      niepracującej mamy? W moim mieście w żlobkach są zapisy na kilka miesięcy
      wczesniej, brakuje miejsc i na przyjęcie mogą liczyć tylko i wyłącznie dzieci
      pracujących rodziców.
      • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 14:39
        U nas też niby tylko pracujących. ale Niki ma zaświadczenie, że żłobek ma byc
        formą terapii. Z pewnych przyczyn....
        • annaka Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 15:04
          To wyjaśnia sprawę smile
    • kiniozaur Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 14:50
      Ja oddalam do zlobka corke tydzien temu i jest mi z tym strasznie. Jej tez.
      Niestety, innego wyjscia nie mam. A BARDZO chciałabym "siedziec" z nia w
      domu sad
      • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 14:54
        ok ide coś porobić bo zaraz młoda wstanie i kicha smile
    • moofka Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 15:20
      przyznam szczerze, ze bardzo mnie dziwilo, kiedy w zlobku mojego dziecka
      przebywaly dzieci niepracujacych matek
      do tego czesto byly przyprowadzane osmarkane i kaszlace i zarazaly inne
      dla rodzicow ktorych czesto wiazalo sie to ze zwolnieniami z pracy
      bardzo czesto byly odbierane jako jedne z ostatnich
      i przyznam nie raz nie dwa mowilam - do meza, nie do matek, zeby byla jasnosc,
      ze ja nigdy bym nie oddala dziecka do zlobka, gdybym nie pracowala
      pewnie z lenistwa bo w wolne dni lubie sie wylegiwac, a nie snieg czy deszcz
      wybierac dziecko i gonic do zlobka
      twoje dziecko, twoja sprawa nie sasiadki
      moj wybor bylby inny
      i jeszcze czym innym jest zostawienie dziecka na czas zalatwienia sprawy
      zakupow dentysty fryzjera
      a czym innym oddawanie malego dziecka do instycji na osiem godzin dzien w dzien
      samemu w tym czasie robiac nic
      • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 15:40
        Zapewniam Cie moofka, że ja robię coś. Od momentu jak Niki jest w żłobku ciagle
        coś załatwiam. u fryzjera jeszcze nie byłam. Może być tak, ze dziecko nie będzie
        chodziło do żłobka. Ma niski poziom immunoglobulin, alergolog, gastrolog i
        hematolog wyrazili zgode na żłobek ale jaka kolwiek infekcja wiąże się z końcem
        żłobka. I tak dziś Niki wymiotowała w żłobku, teraz ma gorączke i kaszle. Więc
        chyba koniec ze żłobkiem.
      • iwoniaw "samemu w tym czasie nie robiąc nic" 07.09.06, 16:15
        No wybacz moofka, ale skąd możesz wiedzieć, czy ktoś, kto oddaje dziecko do
        żłobka, a nie ma umowy na etat, robi coś czy nie.
        - Może pracuje w domu (zlecenia mam na myśli czy wolny zawód).
        - Może ma problemy zdrowotne wykluczające całodobowe zajmowaie się ruchliwym
        kilkulatkiem.
        - Może ma specyficzną sytuację rodzinną wymagającą zaangażowania się w sprawy
        osób trzecich (opieka nad niedołężną babcią np.)
        - Może szuka pracy i musi być dyspozycyjna - z dnia na dzień do żłobka nikt
        dziecka nie przyjmie, o adaptacji tegoż nie wspominając.

        Dlatego ja byłabym ostrożna z ocenianiem innych, zwłaszcza że posyłaniem
        własnego dziecka do żłobka/zostawianiem go w domu nikt tym wścibskim babom (jak
        sąsiadka edyci) krzywdy nie robi, czyż nie? Nie dotyczy jej to, a ma wiele do
        powiedzenia - dlaczego?
        • moofka Re: "samemu w tym czasie nie robiąc nic" 07.09.06, 18:26
          iwoniaw napisała:

          > No wybacz moofka, ale skąd możesz wiedzieć, czy ktoś, kto oddaje dziecko do
          > żłobka, a nie ma umowy na etat, robi coś czy nie.
          > - Może pracuje w domu (zlecenia mam na myśli czy wolny zawód).
          > - Może ma problemy zdrowotne wykluczające całodobowe zajmowaie się ruchliwym
          > kilkulatkiem.
          > - Może ma specyficzną sytuację rodzinną wymagającą zaangażowania się w sprawy
          > osób trzecich (opieka nad niedołężną babcią np.)
          > - Może szuka pracy i musi być dyspozycyjna - z dnia na dzień do żłobka nikt
          > dziecka nie przyjmie, o adaptacji tegoż nie wspominając.

          ale ja nie pisalam o tych przypadkach
          tylko konkretnie jak juz wspomnialam o tych, ktore, NIE pracuja i nie robia
          wszytskich wymienionych prze Ciebie rzeczy
          a sa w stanie przyprowadzic dziecko do zlobka dzien po leczeniu szpitalnym
          a te o ktorych pisalam wiem, bo to znajome, z ktorymi rozmawiam
          zreszta nie moj cyrk nie moje malpy
          moja tylko opinia, prywatna
      • triss_merigold6 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 16:17
        Wiesz, jeśli chodzi o warszawskie realia to dyskusja jest bezprzedmiotowa. Do
        każdego publicznego żłobka są długie listy rezerwowe chętnych a prywatne żłobki
        powstały głównie na Ursynowie.wink
        • karolcia111 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 16:34
          I na Tarchominiesmile)) tu jest tzw wylęgarniasmile))
      • babka71 Re: Co innego nie pracujące matki na zasiłku 07.09.06, 17:49
        a co innego kobiety , które płacą pełną kwotę w przedszkolu, żłobku..
        I gó.. mnie obchodzi ..płace i wymagam.., nie posyłam dziecka do przedszkola
        za darmo!!!
        a co robię w domu w tym czasie to moja prywatna sprawa..moe spać, malowac się,
        i leżeć do góry d..pą..
        • agnieszkas72 Re: Co innego nie pracujące matki na zasiłku 07.09.06, 18:45
          Taki szczególik:pełna kwota za utrzymanie dziecka w złobku to ok. 1000zł
          miesięcznie.Rodzice płaca ułamek tego,reszta jest dokładana,nie z Księzyca ale z
          podatków nas wszystkich,takze tych,którzy dzieci do złobka nie posyłają.
          Jednego jeszcze nie rozumiem:jakiego rodzaju terapię ma stanowic żłobek dla
          dziecka,jak wnioskuję z wczesniejszych postów ruchliwego,absorbujacego,które
          choruje przewlekle?Kto mógł potraktowac złobek jako terapię?Nie miesci mi się to
          w głowie a skutki dla małej mogłyby byc zupełnie opłakane.Edycia,życzę ci,zeby
          twoja córeczka szybko teraz wyzdrowiała i infekcja nie rozwinęła się w cos
          powazniejszego.Pamiętaj,ze złobek w zadnym razie nie jest najkorzystniejszą w
          tym wieku formą opieki,nie zaszkodzi tylko dzieciom o dobrym zdrowiu i bardzo
          stabilnym charakterze,wszystkie zaburzenia moze pogłębić.
    • rita75 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 19:06
      jezeli Twoja corka, jako dziecko niepracujacej matki, nie "zabrala" miejsca
      dzecko matki pracujacej, to wszytsko okej...
      • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 20:23
        Nie nie zarała bo o to pytałam. Moje dziecko nie choruje na choroby, które mogą
        inne zarazić.
        • trawa_cytrynowa Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 21:28
          Hehe, ja też w domu a córka w przedszkolu. Ech życie jest piękne.
          • edycia274 trawka 07.09.06, 21:34
            Uważaj no smile
          • nadja11 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 21:35
            Pomijając sytuacje bo sama z checią korzystałabym z pomocy złobka nawet siedząc
            w domu )to chyba z załozenia złobek jest Tylko i wyłącznie dla dzieci matek
            pracujących i zdaje sie ze są jakies problemy z przyjeciem gdy matka nie jest
            nigdzie zatrudniona? myle sie??
            • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 21:38
              Czasem problemu nie ma.
              • zepsuty5 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 22:59
                Edytko,czy zamierzasz wracac do swojego zawodu ,czyli pielegniarki?.Tyle miejsc
                pracy czeka na ciebie.
                • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 23:34
                  Jak będe miała co zrobić z dzieckiem tak. I jak nie będzie juz miała orzeczenie
                  i skoncza się gonitwy po klinikach
                  • courtney Re: Dyskusja w sklepie 07.09.06, 23:38
                    y a jakie ona ma orzeczenie?Chyba nie o niepełnosprawności?
                    • sebastianbak Re: Dyskusja w sklepie 08.09.06, 14:17
                      O rany i tu zawsze się znajdzie pare takich Pań, które muszą wszystkich pouczać
                      i że ich zdanie jest już tak mądre, że lepiej nie można wysuwając wnioski bez
                      przeczytania dokładnie wszystkich postów.
                      I bardzo dobrze jak chcesz mieć dziecko w żłobku i spokój w domu. I bardzo
                      dobrze jak dziecko to lubi. Twoja prywatna sprawa.
                      A tej babie w sklepie następnym razem powiedz tak: " milcz babo, nie twoja
                      sprawa" i dalej nie słuchaj. Chwilę podziamga i się zamknie. 100 % że nigdy
                      więcej cię nie zaczepi, a jak spotka cię w sklepie to albo wyjdzie albo schowa
                      się za półkami. A jak zacznie cię obrażać do innych sąsiadów to powiedz
                      publicznie np: żeby przestała grzebać w śmieciach etc. Publiczne upokorzenie
                      takich osób zawsze działa. wink
    • edycia274 Re: Dyskusja w sklepie 08.09.06, 09:38
      a czy to ważne? ma i to legalne.
    • poprostujanana Re: Dyskusja w sklepie 08.09.06, 14:03
      ja uważam że takie wścibianie nosa jest chore co innego własne przemyślenia
      powiedziane mężowi czy przyjaciólce,
      Ale dla przestrogi:
      Miałam fajną sąsiadke która zaszła wciąże z bliżniakami i miała depresje
      poprodową lekarz zalecił jej oddanie dzieci do żłobka i gdyby nie podejście
      ludzi do sprawy "dzieci w żłobku a matka w domu" ona by dzisiaj żyła.Kobieta
      poprostu się załamała a mąż jej co chwile zakłada sprawy w sądzie .... więc
      troche uwagi na uwagi skierowane w stronne innych.
      Pozadrawiam
      • mamaemmy Re: Dyskusja w sklepie 08.09.06, 14:05
        o rany,idzie sie załamac.
    • monika19782 Re: Dyskusja w sklepie 08.09.06, 14:49
      A moim zdaniem babka miała rację. Nigdy nie oddałabym dziecka do złobka po to
      by leżeć dupą na kanapie w domu i na "spokojnie załatwiać sprawy" ale to jest
      moje zdanie. Co innego przedszkole które w pewnym wieku jest dziecku potrzebne
      ale to też jest sprawa indywidualna.
      • iwoniaw A moim zdaniem 08.09.06, 14:53
        powinna tę "rację" zachować dla siebie. To, co Ty byś zrobiła, to Twoja sprawa i
        nikt nie ma obowiązku podzielać Twoich poglądów.
        • brookie Re: A moim zdaniem 08.09.06, 15:34
          Ja oddalam synka do przedszkola/zlobka w wieku 2 lat, na 3 dni w tygodniu.
          On to uwielbial, fantastycznie sie rozwijal, lapal jezyk angielski ( mieszkamy
          w Australii). Ja w tym czasie chodzilam do kina, na zakupy, zalatwialam sprawy.
          Babsko dostaloby ode mnie niezly ochrzan za komentowane "siedzenie w domu".
          Nikt nie siedzi na tylku kiedy dziecko przebywa pod opieka zlobka czy
          przedszkola. Zawsze jest cos do zrobienia, sprzatniecia, wyprasowania .
          Nie sposob sie nudzic.
      • triss_merigold6 Pani w sklepie 08.09.06, 15:41
        Pani w sklepie nie jest od komentowania.
        Podobnie jak listonosz, facet w kiosku, kominiarz, pracownik administracji etc.
        Nie wyobrażam sobie sytuacji, że idę do fryzjerki (ostatecznie mnie zna, bo
        chodzę do tej samej od dłuższego czasu) kobieta pyta gdzie mój syn, ja
        odpowiadam, że bawi się z opiekunką a pani zaczyna teksty, że to takie siakie i
        owakie.
        • a_pola Re: Pani w sklepie 08.09.06, 20:46
          Moja dwulatka tez od lipca chodzi do przedszkola, prywatnego,zeby nie bylo,ze
          komus miejsca odbieramysmile, a ja dopiero sie przymierzam do mysli o powrocie do
          pracy...z moich obserwacji wynika,ze w swojej 6osobowej grupie Pola bardzo
          dobrze sie bawi, uczy sie nowych slow, ma rytmike i inne zajecia zorganizowane,
          ktore bardzo lubi..., a ja bardzo lubie isc na manicure, na kawe z kolezankami,
          na zakupy ,albo czasem zdarza mi sie siedziec na forum, robic nic , lub zupelnie
          nie wiadomo po co poczytac ksiązke... taka wredna jestem...
          poza tym dalam sobie i Poli ten czas na adaptacje, nie wyobrazam sobie oddac jej
          do przedszkola 1 wrzesnia i isc do pracy, przeciez dziecko moglo sie nia
          zaaklimatyzowac w przedszkolu ??? i co wtedy??

          rowniez spotkalam sie z teorią,ze dwulatki latwiej akceptują nowe sytuacje i
          rozstanie z mamusia niz dzieci starsze, wsrod naszych znajomych ta teoria sie
          sprawdzasmile
          pozdr
Pełna wersja