kawka74
07.09.06, 13:17
samozachowawczym.
Moje obserwacje z ostatnich kilku miesięcy wskazują na to, że pieszymi,
którzy najchętniej użytkują ścieżki rowerowe, są matki i babcie z dziećmi w
wózkach i nie tylko. Dzisiaj znów gul mi skacze, bo omal nie rozjechałam
doopy pani prowadzącej środkiem ścieżki wózek z rocznym dzieckiem (szeroki
wygodny chodnik był tuż obok). Pani bynajmniej nie zeszła ze ścieżki, tylko
nieco się przesunęła, zmuszając mnie do zjazdu na chodnik.
Wcześniej mało nie wjechałam na dziecko, któremu towarzyszyła matka - dziecko
sobie swobodnie biegało, aż tyłem wlazło na ścieżkę niemal idealnie pod koło
mojego roweru. Żałuję bardzo, że nie zatrzymałam się i nie opier.. matki z
góry na dół.
Ograniczenie prędkości na ścieżce wynosi 25 km/h, ja w mieście jeżdżę jakieś
12 km/h, a i tak hamowanie zajmuje mi chwilkę i o tę chwilkę może być za
późno.
Dysonans poznawczy jest dość mocny - matki chuchające i dmuchające na swoje
potomstwo, a jednocześnie bezmyślnie paradujące tam, gdzie ich dziecku łatwo
może stać się krzywda.
Mam nadzieję, że w tym sezonie uda mi się na nikogo nie wjechać - staram się
jeździć ostrożnie, ale ostrożność musi zachować także i pieszy, zwłaszcza,
jeśli się pcha tam, gdzie nie powinien.