Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie

07.09.06, 13:17
samozachowawczym.
Moje obserwacje z ostatnich kilku miesięcy wskazują na to, że pieszymi,
którzy najchętniej użytkują ścieżki rowerowe, są matki i babcie z dziećmi w
wózkach i nie tylko. Dzisiaj znów gul mi skacze, bo omal nie rozjechałam
doopy pani prowadzącej środkiem ścieżki wózek z rocznym dzieckiem (szeroki
wygodny chodnik był tuż obok). Pani bynajmniej nie zeszła ze ścieżki, tylko
nieco się przesunęła, zmuszając mnie do zjazdu na chodnik.
Wcześniej mało nie wjechałam na dziecko, któremu towarzyszyła matka - dziecko
sobie swobodnie biegało, aż tyłem wlazło na ścieżkę niemal idealnie pod koło
mojego roweru. Żałuję bardzo, że nie zatrzymałam się i nie opier.. matki z
góry na dół.
Ograniczenie prędkości na ścieżce wynosi 25 km/h, ja w mieście jeżdżę jakieś
12 km/h, a i tak hamowanie zajmuje mi chwilkę i o tę chwilkę może być za
późno.
Dysonans poznawczy jest dość mocny - matki chuchające i dmuchające na swoje
potomstwo, a jednocześnie bezmyślnie paradujące tam, gdzie ich dziecku łatwo
może stać się krzywda.
Mam nadzieję, że w tym sezonie uda mi się na nikogo nie wjechać - staram się
jeździć ostrożnie, ale ostrożność musi zachować także i pieszy, zwłaszcza,
jeśli się pcha tam, gdzie nie powinien.
    • monia145 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 13:23
      No ja jestem grzeczna, naprawdę...kłopotów raczej Ci nie sprawięsmile))))))
      • kawka74 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 13:28
        I całe szczęście smile
        Mnie po prostu zastanawia czysta bezmyślność opisywanych matek i babć -
        przecież to jest cholerne ryzyko, pchać się z wózkiem czy małoletnim za rączkę
        tam, gdzie dzieciom może stać się krzywda, w dodatku z winy dorosłego, który
        nie myśli o tym, co robi.
    • berlin30 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 13:24
      skad ja to znam
      ostatnio wracalam z corka, ciedziala w foteliku rowerowym za mna, panis zla z
      wozkiem i z psem, pies biegal luzem po siezce i okolicach, dobrze ze wczulam
      sie w sytuacje bo przypuszczalamz e pies zaraz wyskoczy z krzakow i mi pod
      kola, zdazylam zahamowac, oczywiscie jzu nie mysle ze jakbym wpadla na tego
      zwierza wielkiego wywrotka gotowa
      pani nakrzyczala na psa i tyle hahaha
      a co do wozkow i babc i matek na sciezkach to norma.
      ale patrzac w druga strone, u nas w miescie za duzo osob jezdzi rowereami po
      chodniku, ale to chyba na osobny watek.
      • bea.bea pani( bo niekoniecznie matka) z dzieckiem = swieta 07.09.06, 13:31
        święta krowa oczywiście....smile

        i nie boje sie linczu..smile

        drogie kolezanki...schowac rowery...samochody do garażu...w sklepach likwidowac
        pólki...w przedszkolach .....itp...

        macie niestety słuszna racje....tez zauwazam te prawidłowośc...
        smile)
    • inia25 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 13:33
      no wiesz, działa to w dwie strony. Przyznaję Ci racje, że dla niektórych
      sciezka rowerowa to spacerniak, ale..... dla rowerzystow chodniki to trasa
      szybkiego ruchu. Ostatnio omal nie straciłam dziecka... Rozpedzony rowerzysta
      jadac chodnikiem (sciezka rowerowa 10 metrów w bok) w ostatnie chwili skrecil
      kierownice. A ja zupelnie podswiadomie, nie widzac jeszcze rowerzysty,
      krzyknelam do Olki stój. I całe szczescie sie zatrzymała. Uwierz, ze nie
      miałaby szans z tym rozpedzonym rowerem.
      • kawka74 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 13:40
        Uwierz, ze nie
        > miałaby szans z tym rozpedzonym rowerem.
        I właśnie dlatego cały czas, póki sezon rowerowy trwa, gardłuję w sprawie
        prowadzania dzieci po chodniku, nie po ścieżce.
        Co do drugiej strony medalu - czyli rowerzystów na chodnikach - oczywiście masz
        rację, ale myślę, że to temat na osobny wątek.
        • atra1 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 13:48
          Dziecko szło po chodniku.
          • kawka74 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 14:03
            Ale mnie nie o to chodziło. Naprawdę zdołałam zrozumieć, że dziecko w
            opisywanym wypadku szło po chodniku, ale to nie zmienia faktu, że owo dziecko w
            starciu z rozpędzonym rowerem nie ma szans. Ten fakt dotyczy także dzieci na
            ścieżkach rowerowych i o tym jest ten wątek.
            • atra1 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 14:22
              Ano niechybnie masz racjęsmile

              A dziecko ma takie same szanse jak maluch z tirem. Kontrolowana strefa zgniotu koncząca się na silniku, niestety.
              Niestety chyba budowa logicznych scieżek, oddalonych od choenika, a nie będących jego częścią (fizycznie) wymagałąby przerycia dogłębnego. A na to nikt się nie zdecydujesad
            • inia25 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 15:42
              kawka74 napisała:

              > Ale mnie nie o to chodziło. Naprawdę zdołałam zrozumieć, że dziecko w
              > opisywanym wypadku szło po chodniku, ale to nie zmienia faktu, że owo dziecko
              w
              >
              > starciu z rozpędzonym rowerem nie ma szans. Ten fakt dotyczy także dzieci na
              > ścieżkach rowerowych i o tym jest ten wątek.


              masz rację, ale mówimy o podobnych sprawach - Ty o bezmyślności dorosłych
              opiekunów dzieci a ja o bezmyślności rowerzystówsmile
        • babka71 Re: kawka, a dzwonek masz??? 07.09.06, 14:19
          Czesto i gęsto jeżdze na rowerze ..ale szlag mnie trafia na scieżkach
          rowerowych..zgadzam się z tobą..tylko, ze: nauczyłam się dzwonić i to 10 metrów
          przed!!!!
          Wale tak , ze się ludzie ogladaja , wolę to, niż kłótnie potem z babciami..
          Po to mamy dzwonki na rowerach Prawda??
          • kura17 dokladnie tak :) n/txt 07.09.06, 14:21

          • kawka74 Re: kawka, a dzwonek masz??? 07.09.06, 14:23
            Mamy dzwonki. Dzwonimy - a wtedy pani matka staje na ścieżce i patrzy, jak
            rower jedzie prosto na nią, odskakuje, a potem dalej wlecze się po nieszczęsnej
            ścieżce.
            • babka71 Re: kawka, a dzwonek masz??? 07.09.06, 14:24
              to masz słaby dzwonek nie gadaj...Kawka
              Jak widze grupkę przed sobą to od razu walę i to tak , ze głuchy by nie
              usłyszał!!!!!!!!!!
            • babka71 Re: kawka, a dzwonek masz??? 07.09.06, 14:26
              teraz to sie czepiasz..matka to matka ale jak zamontujesz sobie dzwonek
              porządnej firmy i zaczniesz dzwonić 20 metrów przed matka to zapewniam Cię , że
              się odsunie na bok..
              i tyle na/temat
              • kawka74 Re: kawka, a dzwonek masz??? 07.09.06, 14:40
                Nie czepiam się, tylko mówię o tym, co widziałam.
                Przypominam uprzejmie, że nie o dzwonkach rozmawiamy, prawda?
    • gorgolka i jeszcze o bezmyślności projektantów 07.09.06, 14:13
      oczywiście nie znam się na sztuce projektu i budowy takich ścieżek ale
      zauważyłam pewien błąd. Mieszkam w Lublinie i tu jest ścieżka rowerowa dość
      długa, nad zalew. I wygląda ona tak: jest to taka kostka brukowa, 2-kolorowa
      tak wzdłuż. Tzn w założeniu 1 połowa jest dla rowerów druga dla spacerowiczów.
      Przy czym mie są oddzielone w żaden sposób, ani krawężnikiem, ani pasem
      zieleni, tylko kolorem innym. I co wtedy?
      otóż rowerzyści jeżdżą po obu stronach i piesi chodzą po obu stronach, mnóstwo
      stłuczek, potrąceń.
      generalnie jestem za tym żeby każdy miał swoją oddzielną wstęgę, ODDZIELONĄ
      jakąś przeszkodą, najlepiej pasem zieleni. inna sprawa czy wtedy
      przestrzeganoby tego, ale przynajmniej część potrąceń można wyeliminować, bo
      przynajmiej część trzymałaby się swojej trasy.
      • magi104 Re: i jeszcze o bezmyślności projektantów 07.09.06, 14:17
        U nas w mieście duża część ścieżek oddzielona jest od chodnika żYWOPłOTEM!!!!!
        Jak myślisz, sprawia to ,że mniej tam wspomnianych pańć z dziećmi i wózkami??
        Ja naprawdę nei wiem, co sobie takie pańcie myślą; pytam je o to często, a jak,
        ale nie chcą powiedzieć tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
      • kawka74 Re: i jeszcze o bezmyślności projektantów 07.09.06, 14:19
        generalnie jestem za tym żeby każdy miał swoją oddzielną wstęgę, ODDZIELONĄ
        > jakąś przeszkodą, najlepiej pasem zieleni. inna sprawa czy wtedy
        > przestrzeganoby tego, ale przynajmniej część potrąceń można wyeliminować, bo
        > przynajmiej część trzymałaby się swojej trasy.
        Też nie działa, przynajmniej w Warszawie - ścieżka oddzielona, oznaczona, a i
        tak mało nie przejechałam dzieci, które dwie matki, excuses le mot, kretynki
        puściły luzem po tejże ścieżce. I bardzo były zdziwione na widok roweru, który
        pojawił się za nimi.
        Obawiam się, że to nie jest kwestia oznaczeń, tylko mentalności.
        • gorgolka Re: i jeszcze o bezmyślności projektantów 07.09.06, 14:23
          pewnie masz po części rację, ale w warszawie zależy to tylko od głupoty bądź
          rozsądku matek, natomiast tu, w sytuacji gdy nie ma żadnego chodnika tylko ta
          dwukolorowa kostka to jeśli chcesz iść nad zalew na spacer to nie masz wyboru.
          Idziesz razem z jadącymi rowerami i nic na to nie poradzisz. Uważam że to duże
          utrudnienie, dlatego nie chodzę tam z małą bo wiem co moze się stać.
          a tak dla jasności to jestem przeciwniczką zarówno rowerów na chodnikach jak i
          pieszych na ścieżkach rowerowych
      • kura17 Re: i jeszcze o bezmyślności projektantów 07.09.06, 14:20
        w niemczech w zasadzie wszystkie sciezki sa takie, jak Ty opisalas, a problemow
        raczej nie ma. wg mnie to kwestia przyzywczajenia. w polsce sciezka rowerowa to
        wciaz "nowinka", cos niezwyklego (stad tez tyle rowerzystow na chodnikach),
        ludzie zwyczajnie nie maja jeszcze wpojonych zwyczajow dotyczacych sciezek
        rowerowych. jak przyjechalam do niemiec 11 lat temu, to tez lazlam jak krowa pod
        kola rowerow, na sciezkach... szybko sie nauczylam...
        ludzie potrzebuja czasu, potrzebuja sie zastanowic, po co jest ta sciezka i ze
        trzeba jej unikac...
        proponuje rowerzystom cierpliwosc wink oraz wczesne ostrzeganie - jak tylko
        zauwazysz kogos w okolicach sciezki przed soba - dzwon ile wlezie! to sie
        sprawdza, w niemczech czesto slyszy sie dzwonki, nawet jak czlowiek idzie
        chodnikiem OBOK sciezki - chocby po to, aby nagle (z dowolnego powodu) na ta
        sciezke nie wszedl...
        zawsze wieksza odpowiedzialnosc spoczywa w ruchu drogowym na tych "silniejsyzch"
        - na kierowcach, gdy chodzi o rowerzystow i pieszych i na rowerzystach, gdy
        chodzi o pieszych...


        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • gorgolka no tu się zgodzę 07.09.06, 14:27
          dużo zalezy od kultury pieszych i rowerzystów jak i zdrowych nawyków których
          nam najzwyczajniej brakuje.
          ja np mając do wyboru oddzielną ścieżkę i chodnik w życiu nie weszłabym z
          dzieckiem na ścieżkę ani rowerem na chodnik, każdy powinien znać swoje miejsce
          i stosować się do tego
          no ale cóż, to marzenia narazie....
          • kura17 Re: no tu się zgodzę 07.09.06, 14:32
            potrzeba czasu smile niemcy chyba od zawsze kochaja te swoje rowery! tutaj widok
            70-80 letniej osoby na rowerze to nic dziwnego. moja tesciowa ma 76 lat i
            pedaluje az milo smile

            a ja, czasem, nawet z wozkiem, jade sciezka dla rowerow - jak chodnik jakich
            wybitnie wyboisty... ale uwazam, uszy mam na okolo glowy i WIEM, ze jak bedzie
            jechal rowerzysta, to zadzwoni na mnie dopowiednio wczesnie i bede miala czas
            sie usunac smile

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
      • chipsi Re: i jeszcze o bezmyślności projektantów 07.09.06, 16:03
        W Rybniku podobnie. Są scieżki rowerowe nieoddzielone od chodnika, tylko kolor
        odmienny. Porażka. Idę sobie np chodniczkiem a tu z naprzeciwka zaiwania facet
        na rowerze prosto na mnie. Odskakuję więc szybko w bok i znajduję się na
        nibyścieżce rowerowej którą jedzie inny facet i już z daleka wyzywa mnie od
        najgorszych bo mu na ścieżkę wlazłam. No to któremu miałam się dać przejechać? uncertain
    • agastrusia Ale co wy się dziwicie? 07.09.06, 14:30
      Kiedyś jak zwróciłam pewnej pani uwagę, która wprawdzie szła z psem a nie z
      dzieckiem, to co usłyszałam? ż pies nie wie, że to ścieżka rowerowa.
      Mogą one być oddzielane czym kolwiek to i tak nic nie pomoże na głupote co
      niektórych ludzi.
      • kawka74 Re: Ale co wy się dziwicie? 07.09.06, 14:43
        Toteż ja ani do dzieci, ani do psów nie mam pretensji wink Nie chciałabym tylko,
        żeby z powodu głupoty opiekuna ucierpiało dziecko.
        Obawiam się też, że oddzielanie ścieżek i chodników nie pomoże, bo zawsze
        znajdzie się ktoś, kto ścieżkę potraktuje jak deptak.
    • inia25 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 15:52
      na zachodzie po prostu są egzekwowane kary, u nas mimo ze sa okreslone nie sa
      egzekwowane. To tak jak jazda rowerem po pasach przez ulice (jak nie ma
      sciezki), za to jest kara 500 zl ale czy ktokolwiek to egzekwuje?????
      • wobbler Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 20:41
        Wlasnie.Za petanie sie po sciezce rowerowej kodeks przewiduje mandat.To tak
        jakby ktos lazil srodkiem jezdni.
        • inia25 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 21:02
          wobbler napisała:

          > Wlasnie.Za petanie sie po sciezce rowerowej kodeks przewiduje mandat.To tak
          > jakby ktos lazil srodkiem jezdni.


          dokładnie, tylko u nas nawet chyba policja nie wie, ze moze takie mandaty
          nakładać! za łazenie po sciezce rowerowej jest chyba 350 zl mandatu. ciekawe,
          czy ktokolwiek kiedykolwiek taki mandat dostał! Lepiej przypieprzyc sie do
          młodzieży siedzącej w parku na ławce niż do łazików szwendających się ścieżkach
          rowerowych.
          • kawka74 Re: Znów o ścieżkach rowerowych i instynkcie 07.09.06, 21:06
            jakiś czas temu obiła mi się o uszy historia o starszej pani, która została
            potrącona przez rowerzystę i.. dostała mandat, jako że drałowała po ścieżce
            rowerowej. Zdaje się, że sama wezwała niebieskich, żeby ukarali przykładnie
            lobuza, który ją potrącił.
            • eola793 ujmę się za gapami 08.09.06, 11:14
              Ale co Wy się dziwicie? Ścieżki są od niedawna (wziąwszy pod uwagę pokolenie
              mojej mamy - dla nich rzecz nowa, a to właśnie one najczęściej chodzą z
              dzieciakami), są przy chodniku, oczywiście niczym nie odgrodzone, no trudno nie
              wdepnąć. Nie wiem, którędy Kawka jeździsz, ale w śródmieściu albo na
              Tarchominie albo na części Żoliborza (w tych dzielnicach bywam i obserwuję sobie
              ścieżki) zdecydowanej większości stanowią one integralną część chodnika.
              Czasami, jak np. przy Arkadii (cóż za wiodąca myśl techniczna projektanta!)
              okrązają one przystanek od strony Arkadii, na którym z reguły kłębią się tłumy i
              wszyscy oczywiście stoją na ścieżce; natomiast po drugiej stronie ulicy ścieżki
              nie ma, bo po co taka, na której nikt nie stoi? smile
              Czasami myślę, że szanowni projektanci złośliwie i specjalnie porobili ścieżki w
              takich miejscach, żeby utrudnić ludziom życie.
              Bo ja wiem, że rowerzystom jest ciężko, jak ludzie włażą. Wtedy za każdym razem
              człowiek zamiast miło sobie jechać - denerwuje się. Ale też nie rzucajcie mięsem
              w ludzi, którzy po tych ścieżkach tak obłędnie łażą, bo w końcu, ścieżki są nie
              od stu lat, tylko od niedawna, naprawdę trzeba się przyzwyczaić, że rowerzyści
              śmigają obok nas, bardzo często jak szaleni.
              A weźmy np. takiego dwulatka - mam go trzymać na smyczy? No chyba tak, bo moja
              normalnie z premedytacją włazi na czerwoną stronę i nie chce zleźć.
              Szczerze mówiąc - więcej wyrozumiałości by się przydało z obu stron, skoro już
              musimy się tym chodnikiem dzielić i uwagi, i czasu.
              Moja koleżanka malkontentka kiedyś ostro narzekała, że musi jeżdzić po ulicy
              razem z pędzącymi samochodami, teraz narzeka, że po jej drodze łażą nieuważni
              ludzie.
              A rowerzyści też nie są święci - ja np. postanowiłam sobie, że takiemu, który
              pędzi slalomem koło mnie po chodniku i mija mnie w odległości 30 cm. - któregoś
              dnia wsadzę w szprychy parasol.
              Każdy ma inny punkt widzenia, normalne smile
              Pozdrawiam
              e.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja