Miły to głupi.

07.09.06, 23:53
Czasem mi się wydaje, że osoby mówiące prawdę w oczy nawet tę nieprzyjemną są
bardziej popularne towarzysko niż te zawsze uprzejme, liczące się z uczuciami
i odczuciami innych. Ci mili się jakoś mniej liczą czy co?
Miły znaczy głupi, na to wygląda.
    • krtek7 Re: Miły to głupi. 08.09.06, 03:53
      Ja zauważyłam odwrotnie - osoby prawiące komplementy, kminiące i potrafiące
      słuchać są lubiane. Szczerość i prawda nie zawsze jest przyjemna.
    • moofka Re: Miły to głupi. 08.09.06, 06:59
      z takimi bardziej sie licza ludzie, to prawda
      mnie taki brat lata - przyjaciel calego swiata raczej nastraja podejrzliwie
      osoby mające sympatie i antypatie, sa szczersze, i ja ufam im bardziej
      kto mowi tylko dobre rzeczy, nie mowi calej prawdy
      kto lubi wszytskich, nie lubi nikogo, nie specjalnie cenie takie znajomosci
      • joanna35 Re: Miły to głupi. 08.09.06, 08:19
        moofka napisała:

        > z takimi bardziej sie licza ludzie, to prawda
        > mnie taki brat lata - przyjaciel calego swiata raczej nastraja podejrzliwie
        > osoby mające sympatie i antypatie, sa szczersze, i ja ufam im bardziej
        > kto mowi tylko dobre rzeczy, nie mowi calej prawdy
        > kto lubi wszytskich, nie lubi nikogo, nie specjalnie cenie takie znajomosci

        Ja to odbieram trochę inaczej, zwłaszcza, że znam problem z autpsji. Należę do
        osób, którym nie sprawia radości "kopanie" leżącego, odreagowywanie na innych
        swoich frustracji itp. Nie lubię i....nie umiem być szczera do bólu, bo w
        większości zawsze bardziej chodzi o ten ból i wyższość szczerego niż szczerość
        jako taką. Jestem miła i dobrze wychowana, ale na pewno nie jestem bratem łatą.
        Wręcz przeciwnie - mam do ludzi ogromny dystans. Wobec niektórych znajomych nie
        tylko psychiczny, ale i fizyczny. Po wyciągnięciu wniosków z doświadczeń z
        czegoś co wydawało mi się przyjaźnią na śmierć i życie mam mocno ograniczony
        kredyt zaufania do innych, a tych którzy nadużywają mojego zaangażowania,
        uprzejmości itp. skreślam bez specjalnych wahań nie wdając się w pyskówkę.
        Jeżeli ktoś woli chamstwo i obcesowość to jego sprawa i strata. Ja nie
        zamierzam służyć nikomu za "chłopca do bicia", tylko dlatego, że chamstwo
        mnie "zatyka" i nie potrafię od razu zareagowac w podobnie obcesowy sposób,
        przez co niektórym się wydaje, że jestem łatwym celem do odreagowania życiowych
        bolączek. Zauważyłam jedną rzecz - najczęściej wobec mnie zachowują się tak
        osoby, które w życiu nie podskoczyłyby tym mocniejszym psychicznie, bo jak
        wyżej napisałyście z nimi się liczą i....boją. A cóż im grozi od takiej Asi?
        Nic.....do czasu. Wtedy z reguły robią wielkie oczy i próbują robić idiotkę ze
        mnie, że przecież nic złego itd. czym jeszcze bardziej pogrążają się w moich
        oczach. Należę do osób, które bardzo angażują się w swoje związki(przyjaźnie) i
        jeżeli ktoś jest na tyle głupi, że nie potrafi tego docenić to jego strata.
        Teraz potrafię zakończyć taką "przyjaźń" bez żalu. Przy czy od razu dodam, że
        nie mówię tu o sytuacjach poważnych, które aż się prosżą o prawdę, mówię tu o
        takich zwykłych codziennych uprzejmościach i powstrzymywaniu się od złośliwości
        w imię dziwnie pojętej szczerości. Pozdrawiam serdecznie.
        • moofka Re: Miły to głupi. 08.09.06, 08:32
          musialas duzo doznac krzywdy, bo duzo zalu w twoim poscie
          tym bardziej zaskoczona jestem ze dalas to pod moim cytatem, bo mnie nie o to
          chodzilo
          nie o chamstwo
          i nie o kopanie lezacego
          a zycie nie raz nie dwa mi pokazalo, ze do lezacego czesciej wyciagnie szczery
          do bolu i szorstki czasem niz cukierkowy mis - przyjaciel wszystkich
          poza tym, odbieranie kazdego slowa prawdy jako chamstwo to pewne
          przewrazliwienie na swoim punkcie
          • joanna35 Re: Miły to głupi. 08.09.06, 09:17
            Droga Moofko mój post absolutnie nie jest krytyką czy atakiem na Twój, bo
            zasadniczo się z Tobą zgadzam i chyba dlatego go zacytowałam w swoim poście.
            Zwłaszcza z pierwszym zdaniem.
            moofka napisała:

            > musialas duzo doznac krzywdy, bo duzo zalu w twoim poscie
            Masz rację. To co najbardziej boli to to, że są to osoby, które uważałam za
            moich długoletnich przyjaciół, a więc osoby, które mnie znają i doskonale
            wiedzą gdzie ukłuć, żeby zabolało. Dodam, że nie ma to nic wspólnego z prawdą
            natomiast wszystko ze złośliwością i traktowaniem mnie jak półgłowka. Właśnie
            ostatnio dałam sobie spokój z dziewczyną(kobietą, jest 9 lat starsza) z którą
            przyjaźniłam się przez 20 lat. Po dwudziestu latach pod wpływem pewnych jej
            zachowań, słów, zaczęły otwierać mi się oczy, a że pare lat temu przechodziłam
            przez podobną sytuację po 10 latach "przyjaźni" i przeżyłam to dużo boleśniej i
            wcale nie było mi łatwo jej zakończyć to jestem zahartowana w bojach. Nie
            zmienia to jednak faktu, że sam temat jako taki jest bolesny - wartośc
            przyjaźni, a raczej to jak ludzie , mimo, że często deklarują jak ważna jest w
            ich życiu tak naprawdę wcale jej nie cenią, a dla mnie przyjaźń niestey jest
            wartością bardzo cenną, tylko chyba jak dotąd to ja byłam przyjaciólkądla
            konkretnych osób, bez wzajemności. No nic, z wiekiem się mądrzeje.

            poza tym, odbieranie kazdego slowa prawdy jako chamstwo to pewne
            > przewrazliwienie na swoim punkcie
            Nie jestem przewrażliwiona, ale zgadzam się, że nadużyłam słowa "chamstwo".

            Ale skoro już sobie tak fajnie rozmawiamy to ppowiedz mi moofka czy Ty uważasz
            za konieczne mówienie np. brzydkiemu że jest brzydki, głupiemu, że głupi itp.?
            Zwłaszcza, że jest to najszczerszą prawdą? No cóż, dla mnie byłoby to okrutne i
            czułabym się po powiedzeniu takiej prawdy podle. Pozdrawiam serdecznie
            • moofka Re: Miły to głupi. 08.09.06, 09:33

              > Ale skoro już sobie tak fajnie rozmawiamy to ppowiedz mi moofka czy Ty
              uważasz
              > za konieczne mówienie np. brzydkiemu że jest brzydki, głupiemu, że głupi
              itp.?
              > Zwłaszcza, że jest to najszczerszą prawdą? No cóż, dla mnie byłoby to okrutne
              i
              >
              > czułabym się po powiedzeniu takiej prawdy podle. Pozdrawiam serdecznie
              ___________________
              a pewnie ze tak
              tym bardziej, ze jest to czesto opinia subiektywna big_grin
              nie proszona zasadniczo nigdy bym sie nie wyrywala do takich ocen
              to faktycznie graniczy z chamstwem, jak piszesz


    • bea.bea Re: Miły to głupi. 08.09.06, 11:16
      myslę, ze tym powiedzmy "otwrtym inaczej" wydaje sie , ze bryluja w
      towarzystwie....w zasadzie nikt im nic nie mówi..bo po głupkowi kregosłup
      prostowac..toleruje sie ich gadki...ale tak naprawde mysli sie o nich zupełnie
      cos innego..smile
    • lila1974 Re: Miły to głupi. 11.09.06, 09:22
      Nie, nie odbieram takich sygnałów od otoczenia.
      Zawsze byłam lubiana i myślę, ze właśnie za to, że nigdy nikomu nie wyrządziłąm
      krzywdy. Generalnie uchodzę za osobę pogodną i miłą, choć otoczenie wie, że
      zauważone przeze mnie zło spotka się z mojej strony z ostrą reakcją.
    • koleandra Re: Miły to głupi. 11.09.06, 10:03
      Dla mnie osoba przesadnie miła brzmi fałszywie, po prostu. Można byc miłym ale
      nie ćwierkać jak ptaszek - tego nie znoszę.
      Za to cenię sobie naturalne podejście do wszystkiego z dużą dawką luzu, żartu a
      przy tym szczerość to juz jest super smile
    • koralik12 Re: Miły to głupi. 11.09.06, 10:39
      Ja nie ufam ludziom zawsze miłym. Mam wrażenie że skrywaja swoje prawdziwe
      poglądy. Przeciez wszystko nie może się komuś podobać. Nie można lubić wszystkich.
      Zawsze liczę się z uczuciami i odczuciami innych a prawdę w oczy można
      powiedzieć bez chamstwa czy złośliwości. Jak mi się coś nie podoba, jakaś rzecz
      albo czyjeś zachowanie to nie widzę powodu żeby to ukrywać. Nie jestem chamska
      czy złoślwa, rzadko się kłócę. Jak uwazam inaczej niz ktoś to o tym informuje
      ale nie przekonuje kogoś że tylko ja mam rację. Zależy tez od sytuacji. Nie
      powedziałabym komuś kto np. pokazuje mi nowe meble że są okropne jak widzę że
      ktoś jest z nich zadowolony i się nimi cieszy. Ale nic oprócz "fajne" też by mi
      przez gardło nie przeszło. Natomiast jeśli by się mnie radził czy je kupić to
      powiedziałabym że nie podobają mi się, ale jeśli uważa że będą pasować do
      mieszkania to niech się moim zdaniem nie sugeruje.
    • mynia_pynia Re: Miły to głupi. 11.09.06, 10:43
      Też postrzegam osoby miłe, jako fałszywe.
      Jak ktoś się uśmiecha, dźwięczy do mnie to mam 100% pewność, że chce coś
      wyciągnąć ode mnie, a później obrobić dupsko za plecami.
      Cenie ludzi mówiących prawdę w oczy, bo to jest odwaga. Oczywiście dużą role
      odgrywa sposób powiedzenia prawdy, jeżeli jest to prawda okrutna to należy
      włożyć w słowa trochę taktu.
      Ja sama mówię co mi leży na sercu w oczy, czasami wychodzą z tego kłótnie, ale
      bardzo szybko atmosfera się oczyszcza.

      A osobą fałszywym ich obłuda zostaje zapamiętana na wieki, i przy każdej okazji
      mszczę się okrutnie.
Pełna wersja