arnikaarnika
08.09.06, 12:38
Wczoraj na dworcu w Pleszewie czekłam z mężem na autobus jesteśmy
szczęśliwym małżeństwem od 7 lat ,na przystanek przychodziło coraz więcej
osób i po kilku minutach wiadomo było że nie wszyscy zmieszczą się do
autobusu kiedy autobus podjechał ludzie zaczeli się pchać . Kiedy byłam już
na schodkach kierowca krzyknoł że więcej osób już nie wejdzie ,starałam się
jeszcze wepchnąć i wtedy kierowca podszedł i zaczoł mnie wypychać na
zewnątrz ,trzymałam się za barjerkę i wtedy kierowca kopnoł mnie w rękę i
wyrzucił ,mój mąż widział to wszystko i wogóle nie zareagował stanoł z boku i
się gapił . Co mam o tym myśleć?
że