Już sama nie wiem co o tym myśleć...

11.09.06, 11:08
Znajomi mają córkę w wieku szkolnym. Co roku powtarza się następująca
sytuacja: mała w wakacje jest w domu, albo u babci (w mieście, nie na wsi),
nie jeździ na kolonie bo nie chce, ok. rozumiem.
Znajomi lubią urlop we wrześniu. Też rozumiem, taniej, mniej ludzi, nie tak
gorąco (jeżdżą do "ciepłych krajów"). Odkąd córka poszła do szkoły, przestała
z nimi na te urlopy jeździć, bo przecież szkoła, trudno potem nadrobić dwa
tygodnie nieobecności itd.

No i kurczę, nie jestem absolutnie typem zwariowanej mamuśki, co to wszystko
dla dziecka itd, ale to rozwiązanie mnie mierzi. Mimo wszystko nie wyobrażam
sobie, żeby moje dziecko siedziało w smrodliwej stolycy ponad dwa miesiące
wakacji, bo ja muszę wyjechać we wrześniu bo tak lubię i juś. Zwłaszcza że
nie jest to jednorazowa akcja, dzieje się tak po raz trzeci, odkąd mała
poszła do szkoły.
A może przesadzam? Co o tym myślicie?
    • lucerka Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 11:13
      Nie przesadzasz...masz po prostu swoje zdanie na ten temat. Dopoki nie lecisz do
      nich z pouczajaca gadka.....smile
    • liwilla1 mnie tez to mierzi :( 11.09.06, 11:16
      moj malz i ja postanowilismy, ze od wczesnych lat bedziemy zabierac naszego
      chlopczyka z nami. niech sie uczy i rozwija poznajac inne miejsca, inne kultury.
      planowalismy w przyszlym roku jechac do portugalii nad ocean, ale chyba nie
      wyrobimy z kasa, bo czeka nas jeszcze remont. smile tak czy inaczej, my swoje
      dziecko bedziemy ZAWSZE zabierac z soba smile
      • nisar Re: mnie tez to mierzi :( 11.09.06, 11:23
        Wiesz, ja rozumiem, że dla "zdrowia małżeństwa" przydatne jest bywanie gdzieś
        bez dziecka. Jestem w stanie pojąć bez większych problemów kino, teatr,
        romantyczną kolację czy nawet wyjazd, pod warunkiem że nie jest to jedyny
        wyjazd urlopowy i akurat dziecko nie bierze w nim udziału.
        • liwilla1 Re: mnie tez to mierzi :( 11.09.06, 11:25
          rozumiem, to jest takie traktowanie dziecka a'la domowe zwierzatko.
          • mynia_pynia Re: mnie tez to mierzi :( 13.09.06, 10:20
            O przepraszam, mój pies zawsze jeździ z nami na wycieczki, urlopy, itp.
            Nie bierzemy go tylko na imprezy wink, ale wtedy załatwiamy opiekunkę (moją
            siostrę)
    • babka71 Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 11:18
      Nie przesadzasz ale co mozesz zrobić NIC..n/t
    • escribir Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 11:28
      My własnie ze względu na szkolę dzieci jeżdzimy na urlop zaraz po zakończeniu
      roku szkolnego, na przełomie czerwca i lipca. Wtedy tez taniej wink
    • anatemka Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 11:28
      a ja uważam, że każdy organizuje sobie życie tak jak lubi. Ja nie wyobrażam
      sobie wakacji bez dziecka. Inni sobie wyobrażaja. I jest ok.
      • verdana Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 12:12
        Uwielbiałam wakacje bez dzieci i nic przeciw nim nie mam.
        Ale była to tylko część wakacji - wtedy dzieci były z dziadkami. Oprócz tego
        zabieralismy tez dzieci na wspólne wakacje. Dopuszczam mozliwość, ze dzieci sa
        na wakacjach, a wtedy rodzice wyjeżdżają sami. Ale tutaj to nie są wakacje BEZ
        dziecka, to są wakacje kosztem dziecka.
        Dla mnie - nie do przyjęcia.
      • melka_x Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 13.09.06, 08:28
        > a ja uważam, że każdy organizuje sobie życie tak jak lubi. Ja nie wyobrażam
        > sobie wakacji bez dziecka. Inni sobie wyobrażaja. I jest ok.

        Nie mam nic przeciwko wyjazdowi bez dziecka, ale w tym wypadku nie jest ok, bo
        dziecko nie wyjeżdza wcale.
    • gacusia1 Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 15:39
      Ja wychodze z zalozenia,ze troche MY troche dzieci.W opisanej przez Ciebie
      sytuacji nie patrzylabym na te 2 stracone tyg. w szkole tylko brala dzieciaki i
      juz!Albo pojechala np.przed koncem roku,gdzie tez w szkole sa juz "luzy" a i
      oferty sa w przyzwoitych cenach.
      • beata985 Re: Już sama nie wiem co o tym myśleć... 11.09.06, 15:48
        bardzo by mnie to bulwersowałao
        tak jak wkurzają mnie rodzice, którzy przedłużają dzieciom wakacje lub ferie bo
        muszą...polecieć na wakacje,bo taniej
        no jak żesz nie można zmieścić się w grafiku szkolnym
        posiadanie dzieci do czegoś zobowiązuje.

        są to rodzice jedni i ci sami, dobrze sytuowani, stać ich na takie wakacje w
        sezonie nie mówiąc poza nim.

        dzieje sie tak co roku, zeby nie powiedzieć co pół


        tyle mojego co sobie pogadam....
        • iwoniaw to znaczy? 11.09.06, 16:27
          > tak jak wkurzają mnie rodzice, którzy przedłużają dzieciom wakacje lub ferie bo
          >
          > muszą...polecieć na wakacje,bo taniej
          > no jak żesz nie można zmieścić się w grafiku szkolnym
          > posiadanie dzieci do czegoś zobowiązuje.

          Zobowiązuje? No bez przesady, 2 tygodnie opuszczone w szkole to nie tragedia,
          rodzice mogą chcieć spędzić wakacje z dziećmi, a tak się składa, że nie każdy
          może sobie wziąć urlop w czasie, gdy szkoły nie pracują.
          I dlaczego Cię to wkurza? Ich dzieci, ich pieniądze, ich urlop. Co Cię to obchodzi?
          • beata985 Re: to znaczy? 12.09.06, 09:59
            trzeci rok z kolei nie mogą zaplanować ferii czy wakacji w terminie???bez
            przesady .wakacje w tym roku i tak były przedłużone, z góry wiemy kiedy
            zaczynają się i kiedy kończą.
            nauczycielką nie jestem,zazdrościć też nikomu nie zazdroszczę, bez przesady
            dwa tyg to może faktycznie nie tragedia,skoro tak to niech połowa klasy co tam
            wszyscy niech przyjdą 2 tyg. póżnije, bo skoro on/ona może to dlaczego nie ja.?
            No dlaczego? Inne dzieci widzą i jest im po prostu przykro. zwłaszcza
            tym ,których rodziców nie stać na jakiekolwiek wypady i siedzą całe dwa miechy
            na włąsnym podwórku
            obchodzić mnie to nie obchodzi, tak jak napisałam tyle mojego co sobie
            poklikam.został podjęty temat więc się wypowiedziałam tak jak inne dziewczyny w
            tym wątku.Wolno prawda???mieć inne zdanie, może się mylę??
            • koralik12 Re: to znaczy? 13.09.06, 10:08
              Możesz mieć inne zdanie. Nawet jeśli chodzi o mnie to nie jest inne, bo tez nie
              planowałabym wakacji z dzieckiem chodzącym do szkoły po rozpoczęciu roku
              szkolnego. Rozumiem że w pewnych okolicznościach można przedłuzyć jakiś wyjazd o
              dzień czy dwa zahaczając o szkołę, ale co innego planować w takim terminie.
              Zażartowałam sobie że pewnie jesteś nauczycielką, bo tak mi się skojarzyło smile.
              Żartować tez wolno prawda??, a może sie mylę?? tongue_out
        • koralik12 beata985 11.09.06, 16:39
          Odniosłam wrażenie że jesteś nauczycielką i żal Ci jak dzieci są jeszcze na
          wakacjach podczas gdy ty pracujesz tongue_out
          • beata985 Re: beata985 12.09.06, 10:02
            koralik12 napisała:

            > Odniosłam wrażenie że jesteś nauczycielką i żal Ci jak dzieci są jeszcze na
            > wakacjach podczas gdy ty pracujesz tongue_out

            niestety tusie mylisz.nie jestem nauczycielką. Mam dwoje dzieci,które do szkoły
            chodzą w terminie pomimo tego,że tez moglibyśmy wyjechać na super wakacje czy
            zimą na narty. Nie mówiąc już o wyjeżdzie poza sezonem. Tak jak napisałam
            wcześniej posiadanie dzieci do czegoś zobowiązuje, również do tego, żeby w
            terminie uczęszczały na lekcje
            • verdana Re: beata985 13.09.06, 09:27
              Zgadzam się - nie tylko nie jestem nauczycielką, ale szkoły nie znoszę.
              Mimo to uwazam, ze szkoła służy nie tylko do tego, by nauczyć dzieci wielu
              rzeczy, których i tak zapomną, ale do tego, by nauczyć ludzi, co oznacza
              obowiązek. I ze najpierw obowiązek, a potem przyjemność.
              Rozumiem, że czasem moze coć się zdarzyć - bogata ciotka zaprosi do Ameryki - i
              grzechem byłoby dzieci nie zabrać. Ale planować wyjazd nie troszcząc się o
              szkołę - zdecydowanie nie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja