Smarkata i z mezem sklocona;-(

13.09.06, 17:12
Hej!
Aj, mam dosc! Musze sie wygadac, jesli mi dziecko pozwoli i sily...
Od paru dni gorzej sie czuje, a od wczoraj juz regularne przeziebienie w
wersji "max": obfity katar, kaszel, bol glowy, gardla itp..
Dosc mam, bo w domu male dziecko, 12 miesieczne i pol, rozbrykana slodziara,
ale zywa jak srebro. Maz, ktory zostawiwszy prace uczy sie w domu, by kolejna
rozpoczac, ale musi nauke traktowac jak prace (skomplikowane dosc), wiec
wydzielil madrze godziny na nauke-prace i dom. Jest mezem cudownym, kochanym,
boskim ojcem i naprawde dobra z nas para, ale... No wlasnie.
Przypuszczam, ze kazda para ma swe "ale", mysle pokaslujac..
W kazda srode ma wazne spotkanie w akademii, w ktorej sie uczy od 16-22:00.
Jednak wczoraj czlam sie tak fatalnie, ze juz polowe nauki musial odlozyc,
zeby zajac sie sam mala. Ja glownie lezalam i zdychalam..
Dzis od samego rana byl juz rozdrazniony..Wczoraj tez nie palal do mnie
miloscia, czulosci nie okazywal za bardzo. Fakt, ze pytal czy ma za mnie
obiad zrobic itp.., ale nie tulil czy herbatki nie proponowal...sama nie
wiem, mi po prostu smutno straaasznie, zle mi i mam dosc wszystkiego, a on
jakby urazony, ze ja chora.. No i dzis wybuchlo, bo rano Mu powiedzialam, ze
moze jechac do akademii, ze dam rade z mala (a szalony to szkrab..), ale
przed wyjsciem zapytal mnie jak sie czuje. Powiedzialam, ze zle, bo tak bylo,
dodal czy ma zostac i powiedzialam, ze ma robic co chce.
Nie mialam zlych intencji, choc bolalo mnie bardzo, ze sam nie zaproponowal,
ze zostanie tylko od poczatku mej choroby naciskal, ze pojedzie. Ze ktos moze
mi pomoc (nikt mi nie pomoze, mieszkam za granica, na rodzine nie moge
liczyc) siorka jedyna bliska ma prace akurat w tych godzinach..
No i posypalo sie, bo sie obrazil, ze tak to on nie pojedzie, ze sprawiam, ze
zle sie czuje itp.. A ja?
Przeciez cholra nie bede klamala, ze mi super. Nie mam sil, padam, poza tym
mam wirusa zoladkowego i..najgorsze, zoltaczke C, ktora sprawia ze nie mam
sil za nic choc jest w stanie uspienia, jak sie wydaje na razie..
Jednak to przeziebienie wyszlo mi bokiem, mysle, ze ze wszystkiego juz..
Jestem przemeczona rutyna i opieka nad malenka perelka, ktora kochamy nad
zycie, ale do dzieci spokojnych i ladnie spiacych nie nalezy..
Zreszta ona sama ma teraz salmonellosis bidulka i te bakterie, ktora i ja mam
w zoladku, ktora spac normalnie nie pozwala itp..a juz mi zaczyna kichac, a
tak bardzo nie chcialam jej zarazic..
Na domiar tego 1 wrzesnia ja odstawilam juz, bo mnie gryzla, a ja z ta
zoltaczka nie moge...bo krwia sie przenosi..cholerka!
Jestem rozbita, mysle, ze najbardziej z powodu odstawienia, poza tym czuje
sie nierozumiana przez meza od tego 1 wrzesnia (wie o tym), choc on stara sie
jednak...nie potrafi.
Bagatelizuje me uczucia, nie rozumie smutkow, teraz dla Niego najwazniejsza
jest ta nauka-praca..
Wiem,ze tez ma stres, bo zyjemy teraz dosc skromnie, ale zycie jest krotkie!
Po co sie klocimy?..
Najgorsze, ze nie da sie z Nim porozmawiac za bardzo, zaraz ucina temat, poza
tym nie umie sie przyznac do bledu, na ogol oboje jestesmy uparci i dumni,
trudno nam..
Ach, przepraszam, mam nadzieje, ze cos sie da zrozumiec..sad
Buzka dla mamusiek i dzieciaczkow!
Dla tatkow tez, a co...
Moni
    • elejna Re: Smarkata i z mezem sklocona;-( 13.09.06, 17:18
      Słuchaj czytam co piszesz i tak jakbym czytała o swoim związku, tez mam
      swietnego ciepłego meza ktory robi dla mnie wszystko zawsze z wyjatkiem
      choroby - wtedy chodzi obrazony ,mysle ze to poprostu wkurzenie na sytuacje ze
      nagle wszystko spada mu na głowe tzreba zajac sie domem dzieckiem ,tak czy
      inaczej ja nie pojmuje tej postawy facetów!wkoncu choroby nie wybieramy nie
      mamy na to wpływu jakkolwiek by ich ta sytuacja nie przytlaczala nie powinni
      odstawiac focha bo zona nie ma siły podniesc sie złozka!
      • moninia2000 Re: Smarkata i z mezem sklocona;-( 13.09.06, 17:44
        Hej!
        Masz kurcze racje, wlasnie tak sobie myslalam, ze wielu facetow ma z tym
        problem..Ech, kocham tego mojego fochatego mezula! A mala jakby czula, pozwala
        mi tu sterczec w necie ciut..
        Najlepsze, ze wcale wszystkiego na glowie nie ma, ale tak sadzi..tylko w jego
        glowie to.
        Moni
    • malgra Re: Smarkata i z mezem sklocona;-( 13.09.06, 19:00
      mężczyzna to istota prosta, jeśli mu nie powiesz,, słuchaj, źle się czuję i
      chcę żebyś zabrał dziecko na spacer,chce zostać sama'' to za cholere nie
      zrozumie delikatnych aluzji ani tego,że akurat w tej chwili chcesz być
      przytulana a w innej nie.
      Nie mów ,,mógłbyś mi czasem pomóc'' a raczej ,,wynieś śmieci, pozmywaj
      proszę'', itp.
      • moninia2000 Re: Smarkata i z mezem sklocona;-( 13.09.06, 20:07
        No wlasnie tak sie staramsmile Jednak czasem i to nie daje rezultatow. W naszym
        przypadku tez maz czesto bawi sie z malenka, wiec w sumie az glupio prosic
        czasem o chwilke "samtnosci"...jednak musze Wam powiedziec, ze z kursu
        zadzwonil, czy ma wracac z serca tak i w ogole.. Bedzie mala rozmowa, mysle,
        wyjasimy sobie nasze oczekiwania, bedzie dobrzewink
        Dziekuje serdecznie za wsparcie, dziewczyny.
        Moni
Pełna wersja